Autostop i couchsurfing – Bez biletów i bez rezerwacji.

W naszych podróżach autostop i couchsurfing zawsze grały pierwsze skrzypce. Wynikało to z braku środków na to czym się zajmujemy w ramach naszej pasji. Nasze wojaże nie byłyby możliwe gdyby nie wynaleziono tych dwóch wspaniałych pomocy podróżniczych. Autostop i couchsurfing, który pozwalał nam przemieszczać się bez biletów i sypiać pod dachem innych autostopowiczów dawały możliwości takim jak my – podróżnikom bez grosza przy duszy. 

Autostop i couchsurfing

Jechaliśmy z Wrocławia do Gdańska

„Toruń. Wszyscy jednogłośnie stwierdzamy, że to odpowiedni czas na kawę. Na toruńskie pierniki czasu co prawda nam zabrakło, ale kawa była i to jako spełnienie naszych marzeń w tamtym momencie. Więc chwila postoju plus zerknięcie na mapę czy wszystko gra. Hm… Jesteśmy w połowie drogi i naprawdę ani razu jeszcze nie zabłądziliśmy. I nadal nie błądzimy”- Tak Ines zapisuje swoje wspomnienia z tamtej wyprawy.

Autostop i couchsurfing

Tych kilka zdań pozwala mi wrócić do tamtego przydrożnego baru i przypomnieć sobie jak się wtedy czuliśmy. To było gdzieś przy głównej trasie. Panował tam straszny ruch. Przebiegaliśmy drogę z plecakami i wpadliśmy do baru jak wariaci. Zdyszani i spragnieni kofeiny. Prawie się do siebie wtedy nie odzywaliśmy. Każdy siedział przy swoim kubku z kawą i w milczeniu wlewał w siebie ten magiczny napój czekając z nadzieją, że zaraz poczuje się lepiej. Dalej Ines tak opisuje swoje wspomnienia:

Autostop i couchsurfing

„Przed wyjazdem zostawiłam ogłoszenie na forum autostopowym z zapytaniem czy ktoś w Gdańsku byłby w stanie przenocować trzy osoby. Ale, że nikt się nie odezwał wyjechaliśmy totalnie w ciemno. Bez wizji noclegu lepszego niż ławka w parku, bez pieniędzy na hostel. Na forum został jedynie mój numer telefonu.  Ale jedziemy – co będzie to będzie. Dopiero w miejscowości Nowe, jakieś niecałe 100 km przed Gdańskiem zadzwonił telefon. Cud się stał! Mamy gdzie spać. Przez godzinę usiłuję wytłumaczyć mamuśce na jakiej to zasadzie działa i dlaczego mówię, że nie znam naszego dobrodzieja, który zechciał nas przenocować i zaprosił do siebie. Po dotarciu do Gdańska, którego żadne z nas nie zna – byliśmy tam pierwszy raz –  zaczynamy być pilotowani przez Przemka jak dotrzeć do jego miejsca zamieszkania. O dziwo znów się nie zgubiliśmy. Ja zachwyciłam się Gdańskiem. Jest on na liście -moim zdaniem- najładniejszych miast Polski. Po jakiejś godzinie docieramy na miejsce. Jeszcze raz dziękuję Przemku.”

Gdańsk

Autostop i couchsurfing

Tak. To jedno spojrzenie. A drugie – czyli moje, było znacznie bardziej popaprane. Bo rzeczywiście nie miałam pojęcia dlaczego jakiś koleś dzwoni do Ines i pyta najpierw czy ona wie co to jest „Autostopem przez życie”? Ona odpowiada, że to taki blog podróżniczy. A potem ten ktoś zaprasza nas do siebie do domu. Podaje dokładne namiary i pilotuje przez telefon jak do niego dojechać. Ale zanim korzystamy z jego propozycji jedziemy ciężarówką, która na minutę zatrzymuje się na czerwonym w środku Gdańska. Mamy tylko chwilę żeby się ewakuować. Żegnamy się z kierowcą w tempie ekspresowym, otwieramy drzwi i wyrzucamy po kolei jeden plecak, potem drugi i trzeci… A potem wyskakujemy z auta i zapala się zielone, a ciężarówka znika z pola widzenia. My – zadowoleni, że wszystko dobrze poszło zbieramy plecaki i zakładamy je sobie na plecy, a ludzie na chodniku zatrzymują się i szczerzą zęby w uśmiechu. I komentują: „Ale super!” „Tylko pozazdrościć”, „Oj stare dobre czasy!” – co starsi wzdychają…

Gdańsk

Byliśmy w Gdańsku. Po drodze do naszego gospodarza wciągnęliśmy na szybko zapiekankę w jakimś barze i ruszyliśmy w drogę. Trochę autobusem, a trochę na pieszo. Ostatecznie spotkaliśmy się z Przemkiem na przystanku autobusowym, gdzie nasz dobrodziej wyszedł po nas i dopiero tam zobaczyłam go na własne oczy. Wysoki, przystojny blondyn. Młody mężczyzna z uśmiechem na twarzy.
Przemek zobaczył w necie nasze ogłoszenie i odpowiedział na nie. Tak działa couchsurfing. Dziś Ty drogi Czytelniku możesz nocować u kogoś na drugim końcu kraju, a potem Ty przyjmujesz kogoś pod swój dach. Wszystko w ramach couchsurfingu.

Autostop i couchsurfing

To doskonała opcja dla podróży niskobudżetowych. Korzysta z nich sporo osób. Trzeba mieć tylko dobre podejście i ufać ludziom. Przemek Skokowski przyjął nas pod swój dach i poświecił nam sporo uwagi. Spędziliśmy razem wieczór przy browarze opowiadając sobie wzajemnie swoje autostopowe przygody i dużo mówiliśmy o planach podróżniczych. Zarówno on jak i my mieliśmy sporo przed sobą. Gawędziliśmy sobie, a potem porozchodziliśmy się do swoich łóżek.

069

Rano naszego gospodarza nie było w domu, więc czekaliśmy na niego pilnując mieszkania. Przemek wrócił po kilku godzinach i zobowiązał się że podrzuci nas samochodem do Sopotu, bo tamtędy dalej biegła nasza droga w tej podróży. Przemek zajął się naszą trójką bardzo troskliwie. Dobrze znany był mu nasz podróżniczy los. Autostop i couchsurfing był dla niego jak chleb powszedni.

Sopot

Dopiero po kilku miesiącach dowiedziałam się z kim piliśmy piwo pewnego wieczora w Gdańsku. Otóż siedzieliśmy sobie przy browarze z Przemkiem Skokowskim. Wówczas trochę znanym z prowadzenia swojego bloga podróżniczego. Jakiś czas potem napisał książkę i stała się ona bestselerem. I tak oto spędziliśmy miły wieczór z pisarzem, który dopiero się „rodził”… Ale wtedy my nic o tym nie wiedzieliśmy.

2 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Bogna napisał(a):

    Kolejna swietna historia o wspanialym czlowieku i fajnej przygodzie! :)

  2. wozówka napisał(a):

    Naprawdę podziwiam. Zazdroszczę troszeczkę, na szczęście nie za bardzo. Moja prac pozwala mi „nieco” podróżować. Ale z racji drugiej pasji wolę podróżowanie na własnych starych kołach. Ale bardzo zazdroszczę tego braku pośpiechu przy autostopowych wyprawach. Z jednej strony niczym nie skrępowana wolność, ale z drugiej ta ciągła bezsilność w oczekiwaniu na litość/ciekawość kierowców. Ja jadę z rodziną tam gdzie chcę, odpoczywam kiedy mam na to ochotę, a że rodzina czasem ma za złe te ciągłe wyprawy. Podrosną pójdą w swoją stronę a wspomnienia zostaną…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *