Autostopem po Maroku – Na mało turystycznym szlaku…

Nie rozmawiałam z córką od kilku dni. Blisko dziesięciu. Podróżowała autostopem po Maroku. Ale kiedy dostawałam od niej wiadomości, czytając je – słyszałam jej głos. Moje dziecko było ponad cztery tysiące kilometrów ode mnie. W islamskim kraju i na innym kontynencie. A jednak słyszałam ją…

autostopem po Maroku

Kiedy była całkiem mała, idąc zawsze patrzyłam pod jej nogi, żeby wypatrzeć każdą dziurę na drodze, w którą mogłaby wpaść i wcześniej ją przed tym uchronić. Wówczas mogłam jedynie w myślach powtarzać – tylko wróć do mnie…

autostopem po Maroku

I wiem, że też mnie słyszałaś, Córeczko

Jej głos żywy głos był w każdej wiadomości tekstowej i w każdym połączeniu od niej, którego nie mogłam odebrać. To były umówione znaki. Kiedy pytałam w smsie czy wszystko jest u niej w porządku, Ines wybierała mój numer i puszczała mi „strzałkę”. Wiedziałam wtedy, że jest cała. Nie mogłyśmy rozmawiać przez telefon, bo połączenia były przerażająco drogie.

Czytałam jej słowa pisane tak, że nie używała spacji. Robiła to po to, żeby przekazać jak najwięcej informacji w jednym sms, który kosztował bardzo dużo. To były łamigłówki do rozszyfrowania dla mnie.

autostopem po Maroku

– „Widzę ją”! -5 września 2013 r.

Oczywiście Afrykę..

Czekałam na tę chwilę, kiedy Ines stanie na plaży i będzie mogła z Hiszpanii zobaczyć drugi brzeg innego kontynentu.

– Jak się dowiesz gdzie dziś śpię to szczękę będziesz zbierać z chodnika.

( W wersji oryginalnej brzmiało to nieco bardziej dosadnie – „to ci wara opadnie” )

Ale! Nie zwracam na to uwagi. Chcę raczej wiedzieć, gdzie ma ten nocleg.

– Śpię u Polaków!

Zapoznała w sklepie pewne małżeństwo. Rozmawiali o cenie bułek, które chcieli kupić na śniadanie. Po krótkiej rozmowie para najpierw się oddaliła, po czym za chwilę wróciła z propozycją:

– Możesz u nas przenocować w hotelu. My i tak jutro wyjeżdżamy.

To było małżeństwo z dzieckiem. Na wakacjach. Polacy z Warszawy mieszkający we Wiedniu.

Ostatnia wieczorna wiadomość tamtego dnia:

– Właśnie siedzę na tarasie w hotelu z widokiem na oświetloną Afrykę.

autostopem po Maroku

Następnego dnia zabrała się razem ze swoimi gospodarzami do Algeciras.

– Jak dobrze pójdzie to już jutro będę w Tangerze.

Kiedy była w porcie rozmawialiśmy ostatni raz przez telefon. Ines prosiła żebym sprawdziła dla niej informacje w internecie. Płacenie kartą, wybieranie pieniędzy z bankomatów, przewóz pamiątek z Maroko, spanie na dziko, co piszą o podróżowaniu autostopem po Maroku.

prom do Maroko

Po czym kupiła bilety na statek. Na początku rejsu Afryka tonęła we mgle, a Europa była wyraźna. Po godzinie było zupełnie na odwrót. Jeszcze na statku dogadała się z jakimś kierowcą łapiąc go tym samym na promowego stopa.

Prom do Maroko

Autostopem po Maroku – Telefoniczne wiadomości testowe z Afryki i do Afryki

Dzień pierwszy

– Mam spanie za 120 MAD. Jestestem w Asilah czy jakoś tak. Syf tu nie do pojęcia. Idę coś zjeść.

autostopem po Maroku

– Szukałam noclegu. Znalazłam coś względnie czystego. Ale pokój jest bez okna.

– Zostałam ugoszczona przez Marokańczyka. Kawa i Harsha.

– Jechałam na wielbłądzie!

Dzień drugi

– Jestem w Larache. Tu jest bardzo brudno. Wszystko śmierdzi. Wszędzie walają się śmieci. Chcą ci sprzedać wszystko. Haszysz na każdym rogu.

– Zaraz idę na smażony kuskus z jajkiem. Do Mediny. Trzeba sprawdzać jak wydają resztę, bo oszukują. Nie wiadomo co tu jest bardziej niebezpieczne – autostop czy jazda ich autobusami.

autostopem po Maroku

– Pierwszy złapany stop w Afryce. Jadę autostopem po Maroku. Wyślij mi trochę wiadomości o tych muzułmanach…

Kolejny dzień…

– Dotarłam do Rabatu. Odmówiłam przewodnikowi usług przez co nikt w całym mieście nie chciał wynająć mi pokoju. Ale znalazłam coś w końcu. To takie sukinsynki, że masakra. W stolicy jest czysto.

– Wczoraj zostałam zaproszona przez mojego kierowcę na obiad. Potrzebuję info o Maroko.

autostopem po Maroku

Autostopem po Maroku – Więc posyłam informacje.

sms do Afryki – „Ich prawo dopuszcza wywóz skamielin i skamieniałości jeżeli ich ilość nie przekracza dziesięciu sztuk. O pamiątkach nic nie znalazłam w necie. Uważaj na złodziei na skuterach. Wyrywają torebki i uciekają. Nic dla nikogo nie przewoź do Europy. To mogą być narkotyki. Nie pozwalaj nikomu się oprowadzać. Taki miły koleś potem zażąda zapłaty za usługę. Kobiety nie powinny spacerować po zmierzchu. Są często zaczepiane. Szanując zwyczaje Maroko zakrywaj ramiona. Unikaj szortów. Nie pij alkoholu w miejscach publicznych. Autobusy miejskie i kawiarenki internetowe nie są drogie. Najtańsze noclegi oferują hoteliki w Medynach. Niezłe są opcje spania na dachu. Cena jest bardzo niska. Na chorobę z biegunką – ich miejscowy lek Loperium. Dostępny w każdej aptece. O drogę pytaj policjanta lub pracownika hotelu. Tak jest bezpieczniej. O spaniu na dziko nic nie ma. Ale jest o autostopie, ciężko jest jednak podróżować autostopem po Maroko – nie chcą zabierać bo boją się, że zabiorą dilera narkotykowego na przykład. Muzułmanie raczej nie za dobrze traktują swoje kobiety. I w ogóle kobiety. Ines unikaj kontaktu wzrokowego z gapiącymi się na Ciebie mężczyznami. Zakłada chustę na głowę i przykrywaj włosy”.

autostopem po Maroku

Maroko – historia prawdziwa

Romantyczne Maroko na afrykańskiej ziemi. Egzotyka i zapachy inne od tych, które znamy. Barwne stroje kobiet, targi, muzyka i przejażdżki na wielbłądach…To tylko złudzenie dla celów turystycznych.

Ines przyjechała do Casablanki. W jednej chwili w mieście rozniosła się wieść, że Polka jest w Medinie. Można odnieść wrażenie, że nagle wszyscy w mieście o niej mówili. Z Casablanki wyruszyła w kierunku Marrakeszu. Ale omijała większe miasta, gdzie ludzie nastawieni są jedynie na zysk z turystów. W małych miastach wprawdzie strasznie cuchnie ale za to ludzie są milsi.

autostopem po Maroku

– „Masz stalowe nerwy? – Ines pyta w jednej z wiadomości – Nie? Więc nie chcesz tu przyjechać. Ja pojechałam i teraz potrzebuje psychiatry i leków na uspokojenie. Kałasznikow też by się przydał dla samoobrony. Chce mi się płakać. Afryka to brud i brak cywilizacji. Mięso przechowuje się bez lodówek. Chodzą po nim muchy. Auta parkowane są na środku ulicy. Przed chwilą kupiłam ciastka. Podbiegły do mnie dzieci prosząc o jedzenie. Dałam im to co miałam, ale gdy odmówiłam papierosów – obrzuciły mnie kamieniami. Śpię dziś w hotelu. W Settat . Tu nie jest pięknie”.

autostopem po Maroku

Autostopem po Maroku – wiadomości tekstowe… 

– „Jestem bezpieczna. Choć ten hotel to straszna ruina. Ludzie w mieście załatwiają się wprost na ulicy. Widziałam wiele umierających zwierząt. Z głodu i pragnienia. Mutacje ludzi i zwierząt są przerażająco częste. Lodówki w sklepach cuchną”.

autostopem po Maroku

– „Że też te ich samochody jeżdżą to jest cud. One rozpadają się podczas jazdy. Stoi ich pełno na ulicach. Są uszkodzone. Wyglądają jak ze złomowiska. Jadę ciężarówką. Autostopem po Maroku. Nie ma radia. Nie ma taho. Nie ma pasów. Auto ledwo jedzie”.

autostopem po Maroku

– „Podróże to nie tylko dobra zabawa i podziwianie pięknego świata. To również walka ze sobą, żeby się nie załamać wszechobecną nędzą, bezczelnością i brudem. Patrzę na ten świat i widzę wychudzone konie i osły. Głodne i chore. Dzikie psy i koty. Przed chwilą minęłam uschniętego psa na polu. Jestem wdzięczna losowi, że się tu nie urodziłam. Mamo, jeśli Bóg istnieje, to nie ma go tutaj. A jeśli jednak tu jest, to nie chcę spotkać się z ich Bogiem. Jakby żadne życie, żaden byt nie miał tu znaczenia. Jeżeli już tu ktoś komuś pomaga, to nie można o nim nic złego powiedzieć, ale ludzie zazwyczaj patrzą na ciebie jak na wypchany chodzący portfel. Liczą się tylko pieniądze. To jest piekło na ziemi nieopodal Europy”.

autostopem po Maroku

Autostopem po Maroku – A Marrakesz? To nie Maroko. To tunel miedzy Europą a Afryką.

sms – To jest obrzydliwe. Tu jest czysto i schludnie i ładnie pod turystę. Podczas gdy ludzie i zwierzęta w innych miejscach prawie umierają na ulicach z głodu i nędzy. Biznes kręci się jedynie wokół turystyki. Tylko tam są pieniądze. To jest chore! Rzygać nam się chce!

autostopem po Maroku

Cóż, ja czytałam o tym w książkach. Ty zobaczyłaś to na własne oczy.

– „Chciałam sobie kupić na targu banany. Podszedł do mnie jakiś czarnoskóry mężczyzna. Poprosił żebym mu kupiła cokolwiek do jedzenia, bo jest bardzo głodny. Ja na to – że nie ma sprawy! Przecież i mnie ludzie bardzo pomagają. Stanęłam w kolejce, żeby coś mu kupić. A tu nagle jakiś natręt się do mnie przyczepił. Był tak nieprzyjemny, że wkurzona wyszłam z kolejki. A ten idzie za mną. I hasz chce mi sprzedać. Praktycznie wcisną mi do ust ciasto. Poczułam, że jest z haszyszem i wszystko wyplułam. Odeszłam stamtąd jak najszybciej. Po jakimś czasie spotkałam tego samego murzyna. Przepraszał mnie za tamtego natręta. Mówił, że tamten po marokańsku powiedział do niego  ” Udawaj mojego przyjaciela. Pozwól mi wcisnąć do jej ust mój biznes”Przez to ciastko przez pół godziny czułam się fatalnie. Ale już wszystko w porządku”.

autostopem po Maroku

Wyobrażałam sobie, że Ines popłynie promem do Maroko. Rozejrzy się trochę. Przenocuje gdzieś niedaleko portu, wyśle kartki do znajomych i wróci na hiszpańską stronę.

autostopem po Maroku

– Skoro już tu przyjechałam, to nie po to żeby od razu wracać. Dni są tu bardzo gorące. Ale w nocy można trochę zmarznąć. Na tereny Sahary nie będę się zapuszczać.

Dobrze, już dobrze. Tylko się martwię, po prostu…

autostopem po Maroku

Autostopem po Maroku – Wyjechała z Marrakeszu 12 września.

Dostaję wiadomości z drogi. Nadal jedzie autostopem po Maroku. Nie mam pojęcia gdzie ona jest. Napisała tylko – jestem w Beni Mell. Szukam tego na mapie satelitarnej. A tam dostaję informację – przepraszamy, ale nie mamy map danego regionu w takiej skali przybliżenia. Spróbuj zmniejszyć skale, aby uzyskać ogólny obraz.

autostopem po Maroku

Ale jedno jest pewne, nie jest to miejsce, które chętnie odwiedzają turyści z Europy. To jakaś dziura, gdzie toczy się prawdziwe marokańskie życie.

Posłuchajcie…

sms – ” Jestem w barze. Kupienie tu jakiegokolwiek alkoholu, nawet piwa graniczy z cudem. A jeżeli już jest to możliwe, to dzieje się to w ukryciu. Mam hotel. Byłam na targu. Wszystko cuchnie zepsutym mięsem i krwią. Zrobiło mi się niedobrze jak zobaczyłam kozę obdartą ze skóry z flakami na wierzchu, po których chodzą muchy. Nie widziałam tu nigdzie lodówek. Nie jem tu mięsa. Dostałam prezent od rzemieślnika, który robi ręcznie szachy. To wisiorek na szczęście. Wszyscy ostrzegają mnie przed Fes, ale chyba i tak pojadę”.

autostopem po Maroku

Autostopem po Maroku – Altruizm w czystej postaci…

…na marokańskiej ziemi, gdzie bieda dotyka wielu. Zbyt wielu…

Jechała autostopem po Maroku z jakimś marokańskim kierowcą, który zaprosił ją do siebie i zaproponował nocleg. Podejrzewam, że propozycja została złożona od serca, a wypowiedziana wystarczająco serdecznie, że nie potrzebna było znajomość żadnego ludzkiego języka.

sms – ” Nie wiem co? Gdzie? I jak? Ale chyba jestem bezpieczna. Nie rozumiem ani słowa z tego, co kierowca do mnie mówi”.

Byłam przerażona. Ktoś zabiera ją do domu. Ktoś, z kim najpierw podróżuje autostopem po Maroku. Nawet nie wie o co chodzi. Proszę o jeszcze jedną wiadomość. Inaczej osiwieję ze zmartwienia.

autostopem po Maroku

sms – „Dostałam tutaj jeść i pić. Ogólnie zostałam ugoszczona. Nie potrafię się dogadać, więc siedzę i milczę. Dziwna sytuacja, ale problemów być nie powinno”.

Poranny sms od Ines kończy tę historię pełną moich obaw i sprawia, że odczuwam wdzięczność dla ludzi, których nie znam i nigdy nie poznam.

– Ja nie wiem o co chodzi, ale zostałam przenocowana, nakarmiona i ugoszczona najmilej w życiu. Tyle serdeczności i pomocy nie dostałam nigdzie od nikogo.

I wcale nie trzeba było rozmawiać…

Autostopem po Maroku – Następnego dnia Ines wyruszyła do Fes.

Podwoził ją funkcjonariusz tamtejszej policji. W Fes jest niebezpiecznie. Trzeba uważać na ludzi. Na przewodników. Zdarzają się częste kradzieże i pobicia. Ines była wyczerpana drogą. Chciała zwyczajnie odpocząć. Poleżeć i nic nie robić. To jeden z tych gorszych dni w podróży.

Nie mam żadnych wiadomości przez kolejny dzień. Proszę jedynie o to, żeby wykonała połączenie z moim numerem telefonu. Nie mogę odebrać, ale wiem chociaż, że żyje.

Dopiero następnego dnia dostaję bardziej konkretny znak życia;

– Jestem nadal w Fes. Wracam do hotelu. Mam złe przeczucia. Właśnie tutaj, jak nigdzie indziej mężczyźni składają mi dziwne propozycje.

Maroko

Rano, następnego dnia czytam kolejne wieści:

– Stoję i łapię stopa. Jakiś koleś zatrzymuje się i mówi, że tu nic nie złapię. Że lepiej jechać autobusem. Mówię mu, że nie mam na to kasy. A on mi na to, że to żaden problem. Ładuje mnie w swoją taksówkę. Zawozi na dworzec. Płaci za bilet do Chefchaouen i kupuje mi posiłek. Mamo, ja nic nie rozumiem! Ten kraj nie przestaje mnie zaskakiwać. A minę miałam jakbym w totka szóstkę trafiła.

– Jestem w Chefchaouen, czy jakoś tak. Mam nocleg na dachu. Całe miasto jest niebieskie.

autostopem po Maroku

– Wieczory bywają tu chłodne. Temperatura spada może do siedemnastu stopni. Zastanawiam się, czy tu w ogóle spada śnieg. Podobno tak, ale patrząc na tutejsza zabudowę, nie bardzo mogę sobie to wyobrazić. Ten kraj to jeden wielki paradoks. Zresztą chyba sama zdążyłaś to zauważyć.

Cokolwiek to znaczy…

Autostopem po Maroku – 19 września AD 2013

– Właśnie wstałam. Aż boję się dzisiejszego dnia. Jest dopiero dziesiąta godzina, a słońce grzeje tak, że nie sposób wytrzymać. Nie zdziwię się, jak dziś będzie tu ponad czterdzieści stopni.

autostopem po Maroku

A ja musiałam napalić w piecu, bo nie sposób wysiedzieć w domu w tej zimnicy.

– Pająki są tu wielkości myszy, a mrówki wielkie jak paznokcie u dłoni.

– Wiesz, tu zdarza się, że ludzie po prostu schodzą na ulicy. Nikt się tu tym nie przejmuje. Jeżeli umarł, to umarł. Nawet karetka nie przyjeżdża. To nie tylko starzy ludzie, ale młodzi też.

Ines dojechała do Tetuan ( dzięki Bogu ta miejscowość jest na mapie!) Ale nie czuła się tam za dobrze. Była w restauracji, czy może jakimś barze…

– Kelner chciał mnie oszukać na kasę. A ja powiedziałam, że nie zapłacę więcej, niż mi mówiono na początku.

Zawsze uczyłam Cię, córeczko żebyś była asertywna…Ale z tego to jak nic tylko zadyma będzie…

– Kelner zaczął się kłócić z szefem o moją sprawę. Szef na kelnera naskoczył z nożem, a kelner na szefa z krzesłem.

A nie mówiłam…

Autostopem po Maroku – 21 wrzesień. Słyszę jej głos…

– Zadzwoń! Zadzwoń! – dostaję taką wiadomość od córki. Przez ogromne koszty połączeń, nie mogłam dotąd nawet odebrać telefonu, a teraz dostaję rozkaz – dzwonić! Więc dzwonię.

Słyszę córkę po tylu dniach. Rozmowa jest chaotyczna. Dowiaduję się, że jest w Ceucie.

autostopem po Maroku

Ceuta, hiszpańska jednostka administracyjna, miasto i twierdza położone na afrykańskim cyplu tworzącym Cieśninę Gibraltarską, niemal naprzeciw Gibraltaru. Jest eksklawą na terytorium Maroka. Powierzchnia około 19,3 km². Innymi słowy to po prostu kawałek Hiszpanii na afrykańskim lądzie.

Pytam – jesteś szczęśliwa?

Ale po co pytam? Przecież słyszę. Głos pełen wrażeń. Szczery śmiech pośród wielu chaotycznych opowiadań.

– „Chcesz poczuć jak smakuje Hiszpania? Kup białą bagietkę i oliwę z oliwek. Bagietkę rozetnij i polej oliwą. Posól do smaku…”

W Ceucie to było tak…

Szukała hotelu, ale wynajęcie pokoju okazało się bardzo drogie. Zauważyła ją jakaś para. Zaoferowali się, że pokażą jej takie miejsce gdzie będzie mogła tanio przenocować. Wsadzili ją do jakiegoś samochodu. I dalej! Wiozą na miejsce. Po czym facet wyciąga rękę i mówi – daj mi jeszcze 10 euro. Ines mu na to – a za co? W odpowiedzi słyszy, że za rozmowę i czas. To ją bardzo zdenerwowało. Zaczęła się ostro kłócić. Kazała zatrzymać auto i wyskoczyła z niego jak oparzona. Ostatecznie uwolniła się od naciągaczy. Znalazła jakiś bar. Postanowiła zatrzymać się tam na łyk zimnego piwa, którego w Maroko nie mogła nigdzie kupić. Chciała też zapytać o jakiś tani nocleg.

autostopem po Maroku

Czekałam na jej decyzję powrotu na stary kontynent. Niestety plany miały się nieco inaczej. Ines chciała powrócić do Maroko jeszcze na jakiś czas.

– Przywiozę Ci kawałek Maroko w prezencie.

Uśmiecham się, bo wiem że to będzie coś naprawdę oryginalnego. Nie jakaś tam banalna pamiątka ze straganu ale coś z wartością inną od materialnej. Tak jak lubię.

Wróciła do Asillah. Potem ruszyła do Larache. Tam wynajęła pokój w hotelu.

– Drzwi pokoju zamykane są na kłódkę, a prysznic jest taki, że wątpliwe jest, że wyjdę z pod niego czystsza niż weszłam!

– Noc miałam jak w szpitalu psychiatrycznym. Ktoś darł się w wniebogłosy. Jakieś dziecko płakało. Słychać było warczenie psa. Pod podłogą jakieś robale biegały.

autostopem po Maroku

25 września wróciła do Tanger z zamiarem powrotu na Półwysep Iberyjski. Prawie miesiąc czasu podróżowała autostopem po Maroku… 

c.d.n…

 

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *