DYKTATOR – Nie taki Napoleon straszny…

Nie lubię Napoleona Bonaparte. I choć opowiada się o jego geniuszu, że to fenomenalny dowódcza, który został generałem w wieku dwudziestu sześciu lat. Cesarz, o którym do dziś  krążą legendy. Wielki, mały człowiek. To dla mnie zawsze był „podejrzany politycznie”.

Dyktator Napoleon Bonaparte

Oczywiście, że Napoleonowi nikt już  sławy nie odbierze. Jednak przyglądam się mu od kilku lat bardziej intensywnie i coraz mniej widzę w nim bohatera. Ale zacznijmy od początku…

Bonaparte przyszedł na świat na Korsyce. Nikt wówczas nie podejrzewał, że w przyszłości to MALEŃSTWO podporządkuje sobie Europę i zostanie cesarzem. Jako żołnierz udzielał się energicznie podczas rewolucji we Francji i został tam zauważony. Został wówczas generałem i to był pierwszy zdecydowany krok w jego karierze.

W 1798 roku wraz z armią wyruszył do Egiptu. Po powrocie z tej wyprawy objął władzę we Francji. Oczywiście do władzy doszedł siłą i wykorzystał przy tym kryzys gospodarczy. Już wówczas Napoleon był uwielbiany przez swoich żołnierzy i ubogą ludność francuską, która dotąd gnębiona podatkami z nadzieją patrzyła na Bonaparte jak na mesjasza.  W 1799 roku Napoleon dokonał zamachu stanu. Dyrektoriat został obalony i nastały nowe rządy Konsulatu. On sam stał na jego czele jako jedyny pan i władca.

Dyktator Napoleon Bonaparte

Innymi słowy dyktator

Pierwszy konsul od razu zaprowadził istotne zmiany w państwie francuskim. Zajął się administracją, zreformowaniem prawa oraz oświaty. A w 1804 roku sam koronował się i został cesarzem Francji. Wszyscy członkowie jego rodziny od razu zaczęli na tym korzystać, ponieważ najważniejsze urzędy państwowe przydzielał Napoleon swoim krewnym. W tym czasie Bonaparte porzucił Józefinę na rzecz Austriaczki Marii Ludwiki.

Napoleon zaczyna wówczas swoje kampanie wojskowe i ostro zabiera się do podbijania Europy. Przychodzi mu to tak łatwo, że świat patrzy na niego jak na zwycięzcę doskonałego. Jedni go uwielbiają, drudzy nienawidzą, ale wszyscy się go boją. Europa drży przed armią Napoleona.

Dyktator źle znosi mrozy

Wydawałoby się, że niezwyciężony dyktator Bonaparte jest skazany na sukces militarny i nic tego zmienić nie może, do czasu, kiedy cesarz wyciągną rękę po Rosję w 1812. Jego zwycięstwo nie było już wtedy tak oczywiste, kiedy wracał z Moskwy ze zdziesiątkowaną armią. Francuzi w tych swoich zgrabnych kurteczkach niedobrze znosili rosyjską zimę. Dali się wykończyć klimatowi, a tego przemądrzały Napoleon nie przewiedział najwyraźniej. W ostateczności Rosja nie skapitulowała, a Francuzi odeszli nie mogąc dalej wojować podczas ostrego mrozu.

W dwa lata potem Napoleon został zmuszony do abdykacji.

Przestało mu się powodzić, a świat lubi jedynie zwycięzców. Kiedy pod Lipskiem dostał porządne wciry, a potem w Paryżu dopadli go Prusacy, Rosjanie i Austriacy został zesłany na wyspę na morzu Śródziemnym. Okazało się jednak, że nie taki Napoleon straszny…

Dyktator Napoleon Bonaparte

Ten stan rzeczy trwał rok i wtedy nastąpił nieoczekiwany zwrot akcji. Cesarz ucieka z Elby, wraca do Francji i ponownie staje się jej przywódcą. Odzyskuje władzę i swoją utraconą pozycję. Wydawałoby by się, że szczęście ponownie się do niego uśmiechnęło, ale pech chciał, że pod Waterloo nie radzi sobie z wojskiem, traci kontrolę nad bitwą i ponosi klęskę…

A wszystko to przez hemoroidy

Tak właśnie! Napoleon Bonaparte miał problem z hemoroidami i to one właśnie doprowadziły go do końca jego kariery. Hemoroidy są oczywiście przykrą dolegliwością, ale jakoś mi byłego cesarza nie żal. Być może przeziębił się w Rogoźniku, kiedy  stracił wszystkie swoje ciepłe majtki i wówczas zaczął chorować?  A z tymi hemoroidami to było tak, posłuchajcie…

W noc przed bitwą Napoleonowi dotkliwie dokuczały hemoroidy. Tak się biedaczek stresował, że przegra bitwę i ponownie odtransportują go na jakąś wyspę, że oprócz hemoroidów zaczęły odzywać się jego wrzody na żołądku. Nad ranem dopadły go straszliwe bóle. Ponieważ sytuacja była podbramkowa medycy postanowili skupić się jedynie w tamtej chwili na wyciszeniu bólu i podali wodzowi opium. Biedaczek tak się rozluźnił, że walnął sobie jeszcze kielicha, i jak po wynikach bitwy widać, nie przejmował się zbytnio swoją rolą. Nie dość, ze spóźnił się na bitwę pięć godzin to jeszcze do tego wszystkiego nie mógł utrzymać się siodle, więc dowodził stojąc na ziemi. A, że był naprawę niewysoki, żeby nie powiedzieć po prostu mały, jego żołnierze tracili go z oczu i gubili w tłumie. Nie słyszeli rozkazów i nie widzieli wodza. Niektórzy historycy doszukują się nawet w tej sytuacji spisku i zdrady. Bonaparte był rozkojarzony i całkiem stracił swój strategiczny geniusz. To była spektakularna porażka Francuzów. Dyktator został pokonany.

Dyktator Napoleon Bonaparte

A potem? Wiadomo! Darmowy transport na wyspę. To już drugi raz…

Tym razem jednak już z wyspy tej nie uciekł. Tam właśnie zakończył swój żywot. Na Wyspie Świętej Heleny tak go kochano, że zanim się tam wprowadził wytapetowano mu pokój tapetami nasączonymi arszenikiem. Pomieszkał tam kilka lat i „nie wiedzieć czemu” co dzień gorzej się czuł. Po jakimś czasie powrócił do Paryża, prawdopodobnie w dobrej kondycji fizycznej. Podobno arszenik świetnie konserwuje zwłoki. W każdym razie po tym powrocie już więcej nie wojował.

Dyktator po lupą

Napoleon miał swoje wady i zalety i dla równowagi uczynił dla świata sporo złego i odrobinę dobrego. Na przykład jego wyprawa do Egiptu zapoczątkowała prace archeologiczne na tym ternie – to dla nauki było dobre. Ale Egipt zapewne nie jest zadowolony  z faktu, że w Luwrze dziś więcej jest egipskich dzieł sztuki niż w samym kraju nad Nilem. To nie jest zbyt pozytywne. Bonaparte jednak dbał o Francuzów. Jakby na to nie patrzeć zrobił wiele dla oświaty. Dał ludziom pracę. Czuwał aby jego kraj rozwijał się przemysłowo. Dogadał się w papieżem do do religii panującej w jego kraju i wprowadził w życie kodeks, który mówił o równości obywateli i poszanowaniu własności prywatnej. Jednak Francuzi płacili za te dobrodziejstwa swego rodzaju niewolą. Dyktator uczynił bowiem z Francji państwo policyjne.

Dyktator Napoleon Bonaparte

Niby dla Polaków też coś pozytywnego uczynił. Dzięki cesarzowi wojsko polskie znowu zaczęło istnieć. Polskie dzieci mogły chodzić do polskich szkół. Warszawa znowu została stolicą kraju. Jednak Księstwo Warszawskie tak naprawę istniało jedynie dla potrzeb Francuzów. Polacy byli wykorzystywani i zaangażowani w zaopatrywanie w żywność armii Napoleona. Zdaje się, że wcale mu na Polakach nie zależało, byli mu zwyczajnie potrzebni do realizowania własnych celów.  Tak naprawdę ze wszystkich Polaków to lubił jedynie panią Walewską, i to tylko do póki mu się nie znudziła.

Napoleon w Środzie Śląskiej

Każda miejscowość, w której w tamtych odległych latach pojawił się cesarz dziś robi z tego legendę. W moim mieście pobyt Napoleona jest taktowany bardzo poważnie. Dużo się o tym wydarzeniu wspomina przy najróżniejszych okazjach. A ponieważ już od dłuższego czasu depczę cesarzowi po piętach i przyłapałam go na rozmowach politycznych w Pielaszkowicach  na temat zawieszenia broni w  w 1813 . Na fatalnym nocowaniu w Rogoźniku i na potyczkach z Blucherem z Krobielowic. Wspomnę więc również jego wizytę w Mieście Skarbów, jako że miło wówczas nie było. 

Dyktator Napoleon Bonaparte

No niestety był to czas wojen. Miasto było gorzko doświadczane. Przemarsze najróżniejszych wojsk niosły ze sobą rabunki i gwałty. A w 1813 wparował tu jeszcze sam Napoleon i  narobił bajzlu. Cesarz przyprowadził ze sobą dwudziestotysięczną armię głodnych żołnierzy i półtora tysiąca oficerów.  Podczas kiedy Najjaśniejszy Pan  oglądał swoją kwaterę i przechadzał się po parku średzkim sadząc drzewka,  jego wojsko szabrowało i plądrowało i gwałciło.

Dąb Napoleona w Środzie Śląskiej

Armia Napoleona pozostawiła miasto obolałe i skrzywdzone, więc kiedy pod Waterloo Napoleon poniósł porażkę  średzianie urządzili sobie uroczyste radosne święto. Ludziska cieszyły się, że w końcu czas Napoleona minął…

Oto ten, który przez lat siedemnaście rządził jak dyktator i nazywano go niezwyciężonym.

 

 

 

3 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Sławek Dbn Sławek Dbn napisał(a):

    O ile wiem, to dąb który posadził i prawdopodobnie dom w którym mieszkał (choć wielokrotnie od tego czasu przebudowany) wciąż w Środzie Śląskiej stoi. Co do sprawy polskiej…to nie mieliśmy na kogo innego postawić..bo na zaborców? Gdybyśmy na niego nie postawili to i tak Polacy, którzy walczyli u jego boku byliby wtedy wcieleni do armii zaborczych i ginęliby walcząc przeciw niemu. Wykorzystywał nas to fakt ale może gdyby wygrał to byłaby odpłata?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *