EL CHAPO – BOSS NARKOTYKOWY CZY MEKSYKAŃSKI ROBIN HOOD?

Prezydent Meksyku Enrique Pena Nieto zapewne nie posiadał się z radości gdy 22 lutego 2014 roku zatrzymano Joaquina Guzmana Loerę, który bardziej znany jest pod swoim przestępczym pseudonimem „El Chapo”. Był on wówczas jednym z najbardziej poszukiwanych członków mafii narkotykowych. Poszukiwania narkotykowego barona trwały 13 lat. W 2001 roku zbiegł z więzienia i… rozpłynął się. W 2014 roku ponownie spojrzał na świat zza krat. Nie trwało to jednak zbyt długo. Już 11 lipca 2015 był na wolności. El Chapo po raz kolejny uciekł z więzienia.

Fot: http://time.com/

Fot: http://time.com/

Gdyby zapytać Meksykanów o osobę tego bossa narkotykowego opowiedzą oni historię o tym jak El Chapo wykiwał strażników więzienia i opuścił je na… rowerze. Nie byłaby to pierwsza sytuacja kiedy Guzman zrobiłby z służb bezpieczeństwa czy rządu pośmiewisko. Tak było choćby wtedy gdy został pojmany w latach ’90. Na komisariacie jednak zamiast trząść tyłkiem ze strachu wykupił swoją wolność przy pomocy kilkudziesięciu tysięcy dolarów, które bez odrobiny zmieszania wręczył szefostwu. Następnie po prostu wyszedł. Chętnych na pościg za nim nie było.

Faktem jednak jest, że historia o ucieczce El Chapo na rowerze to jedynie legenda krążąca wśród miejscowych. Nie ma na nią dowodów w mediach, a przynajmniej ja się do nich nie dokopałam. 

985

Pierwsze spotkanie z El Chapo.

Staliśmy na drodze w Coatzacoalcos łapiąc stopa w kierunku Córdoby. Naszą uwagę zwrócił wyblakły list gończy. Widniało na nim zdjęcie mężczyzny oraz informacja o tym, że za ujęcie go wyznaczono nagrodę. Było to kilkadziesiąt miliomów peso meksykańskich. Pojęcia nie mieliśmy kim jest ścigany. Oboje stwierdziliśmy jednak, że skoro rząd meksykański wyznaczył za niego taką sumę to wolelibyśmy nie spotkać gościa nawet za dopłatą. Jeszcze raz spojrzeliśmy na plakat tak jakbyśmy na wszelki wypadek chcieli zapamiętać jego twarz, a potem temat przestał istnieć. Tak było do chwili gdy w kilka tygodni później twarz mężczyzny z listu gończego nie zaczęła pojawiać się na niemal wszystkich pierwszych stronach gazet. Miejsce na to by napisać „El Chapo zatrzymany!” znalazły nawet pisma o tematyce erotycznej! Facet był wszędzie. Wyglądał zza witryn, pojawiały się murale z jego gębą, prasa drukowała informacje o nim z taką namiętnością, że musieliśmy w końcu zainteresować się tematem.

1161

Od sprzedawcy pomarańczy do barona narkotykowego.

Guzman przyszedł na świat w Badiraguato w stanie Sinaloa w kwietniu 1957 roku. Jako dzieciak sprzedawał pomarańcze. Handel nimi to jednak kiepski biznes. Chapo wykorzystał znajomość z Pedro Avilésem Pérezem i dzięki niej zaczął później zarabiać potężne pieniądze na handlu prochami. Pedro Avilés Pérez był bowiem ważną osobistością w narkobiznesie w Sinaloa tamtego okresu. Miał wiele nowatorskich pomysłów. Był pierwszym, który przemycał narkotyki drogą powietrzną. Do grona dobrych ludzi z pewnością nie należał, ale pomysłowości odmówić mu nie można.

El Chapo z czasem sam stał się szefem kartelu w Sinaloa. Jego działania uczyniły z niego jednego z najbardziej poszukiwanych bossów narkotykowych w Stanach Zjednoczonych i Meksyku. Został ponownie ujęty 8 stycznia 2016. I choć zło jakie czynił nie ulega wątpliwości to…

737

…ludzie o Guzmanie mówią różne rzeczy…

El Chapo to przede wszystkim Zło Kreatywne. Dlatego też słynie on bardziej ze swojej pomysłowości niż okrucieństwa. Nie oznacza to, że Guzman jest litościwy. Z pewnością nie jest. Jeśli jednak obiło się Wam o uszy coś o aferze z narkotykami, które zostały ukryte w papryczkach chili to była to właśnie jego robota. To także on stworzył „tunel” przemytu pomiędzy stanami Sinaloa, Durango i Chihuahua w Meksyku, a Arizoną i Kalifornią w Stanach Zjednoczonych. Zdolności logicznego myślenia u szefa narkotykowej mafii przerzucały kokainę, marihuanę, amfetaminę i jeden Bóg wie co jeszcze do Ameryki Północnej i nie tylko! To jednak było za mało. Dlatego też kartel z Sinaloa sięgnął swoją mafijną dłonią dalej. Mówi się o tym, że w gangu działa kilka tysięcy firm na terenie całego świata. Roczny obrót jaki pozyskuje się na nielegalnym biznesie przynosi kilkanaście miliardów dolarów. 

999

Wejść w paradę Guzmanowi znaczy tyle co stracić głowę. I to wcale nie jest forma przenośni! Meksykańskie kartele trzymają w tym państwie władzę. Sami ustalają reguły gry, a są one zazwyczaj dość krwawe. Tysiące ludzi ginie w wyniku porachunków pomiędzy kartelami. Płatni mordercy skutecznie pozbawiają życia wszystkich, którzy są „niewygodni” dla bossów, dla których pracują. Na początku 2014 roku w Acapulco znaleziono ciała piętnastu mężczyzn pozbawionych głów. Podobno zamiast nich w pobliżu trupów leżała wiadomość o treści „Pozdrowienia od El Chapo”.

009

Ludzie jednak mówią o nim trochę jak o współczesnym Robin Hoodzie. Rzecz jasna w mediach huczy od informacji o tym jak bardzo mylne jest takie przekonanie. Społeczeństwo z jego rodzinnego stanu wspomina jednak o jego zasługach i o tym, że choć wielu ludzi skrzywdził to też wielu pomógł. Kiedy Guzman uciekł z więzienia ludzie z  Badiraguato nie ukrywali radości. Na swoje usprawiedliwienie mieli jego szczodrość, którą wykazał się wykładając pieniądze na szkoły czy szpital. Rzecz jasna nie ma prawnego potwierdzenia co do tego, że pieniądze na pewno były jego. Ludzie jednak w to wierzą i wcale nie postrzegają go w kategoriach potwora.

To podobna sytuacja jak w przypadku Pablo Escobara. Był on wrogiem numer jeden kolumbijskiego rządu oraz Stanów Zjednoczonych. W Medellín, swoim rodzinnym mieście pełnił jednak rolę gwiazdy. Fundował między innymi stadiony piłkarskie. Pielęgnował swoje dobre imię wśród społeczeństwa. Nie żałował pieniędzy dla biedoty, a ci w zamian ukrywali go przed policją.

010

El Chapo to żywa legenda. Jego postać jest przerażająca i fascynująca zarazem. Jego okrucieństwo i taktyczny geniusz obiegły cały świat. Meksykańskie media szalały w styczniu tego roku gdy Guzman wpadł w policyjne sidła. Byliśmy świadkami tego ponieważ wtedy odbywaliśmy naszą podróż po Meksyku. Pomimo tej rzekomej radości jednak wielu ludzi, których spotkaliśmy w drodze mówiło, że „może niedługo im ucieknie”. No cóż… Mój dziadek mawiał, że każdy kraj miał swojego Robin Hooda, Janosika czy też Wilhelma Tella. Każdy z nich sprzeciwiał się próżności płynącej z bogactwa. Może to trochę nie na miejscu by barona narkotykowego stawiać na równi z wyżej wymienionymi postaciami. Nie mniej tego w taki właśnie sposób postrzegali go mieszkańcy Meksyku z którymi rozmawialiśmy.

 

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Hamak Life napisał(a):

    Świetny tekst! Ostatnio robiłam prasówkę w Empiku pod kątem redakcji do współpracy i… wygląda na to, że lekkie pióro i ciekawe budowanie historii, częściowo przeszło do blogosfery! Orientujesz się, czy o El Chapo doczekał się biografii? Może być po hiszpańsku. :) Ostatnio przy okazji pisania recenzji „Królowej pustyni” przypomniała mi się „La reina del sur”. A przegląd inwencji bossów narkotykowych pokazuje urocza, według mnie satyryczna, pozycja „Jak transportować tony kokainy i żyć szczęśliwie”. http://www.hamaklife.com/azja/malezja/jak-transportowac-tony-kokainy-i-zyc-szczesliwie-posluchajcie-rad-luca-rastello/

  2. Daria napisał(a):

    To musiala byc przygoda! Pozdrawiam, Daria

  3. i znowu dowiedziałam się czegoś ciekawego… dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *