LEŚNY ZAJAZD – Ruiny nad Odrą

Ten tajemniczy leśny zajazd nad Odrą bardzo mnie zainteresował. Opowiedział mi o nim nasz znajomy, który ostatecznie zabrał nas w to miejsce. W lesie miedzy Prawikowiem, a Malczycami znaleźć można ruiny starego zajazdu. Mowa tu o nadodrzańskich miejscowościach na Dolnym Śląsku. Ów leśny zajazd tętnił niegdyś życiem. Odwiedzali go okoliczni mieszkańcy. Leżał blisko przeprawy promowej, której dziś już tam nie ma podobnie jak i wspominanej tutaj gospody.

leśny zajazd

Nikt tu już nie wznosi toastów. Nie pachnie tu obiadem. Nie słychać rozmów na tarasie i muzyki. Nie ma tańczących par… To miejsce umarło i trudno odnaleźć o nim więcej informacji. Może komuś wydaje się nieciekawym tematem, ale dla mnie to wyzwanie. Ponieważ zastaliśmy tam jedynie trochę cegieł, kawałek tarasu i kilka rozbitych naczyń. Potrzeba mi więc wyczucia. Potrzeba mi wsłuchać się w ciszę aby znaleźć się miedzy dawnymi i nowymi laty. Gdzieś na granicy prawdy i wyobraźni.

Droga zwana pocztową

Sławek postanowił zabrać nas w tamto miejsce samochodem. Jechaliśmy wzdłuż Odry drogą zwaną niegdyś pocztową. Leśna brukowana droga jest tam od bardzo dawna. Widać jak jej spore kawałki znikają. Dlatego też nie do końca jest przejezdna.

W pewnym momencie zostawiamy auto na poboczu i maszerujemy dalej na pieszo. Pogodę mamy piękną. Las pełen jest dźwięków, ale susza pozbawiła go tak specyficznych dla jesieni woni. Zwykle teren ten jest wilgotny, ale nie w ubiegłym roku Między drzewami nie słychać było wiatru nawet wtedy, kiedy podchodzimy coraz bliżej rzeki. Rozmawialiśmy o dzikach i czasem przechodził mnie dreszcz.

leśny zajazd

Pies nie mógł  nacieszyć się leśną dróżką. Adaś robił zdjęcia, a ja zachwycałam się przestrzenią. Po kilkuset metrach marszu zauważyliśmy pasiekę. Pszczoły były spokojne i nie niepokoiły nas. Tuż obok znaleźliśmy ruiny zajazdu…

leśny zajazd

Tajemniczy leśny zajazd

Zaczęliśmy lustrację terenu. Tutaj zapewne był taras, na którym na świeżym powietrzu przy kuflach z piwem siedzieli marynarze i mieszkańcy okolic wzajemnie opowiadając sobie nowości ze swoich światów.

leśny zajazd

Może zamawiali wódkę i śledziki? Głośno rozmawiali i poklepywali się po plecach? Może urządzali tu sobie bijatyki o dziewczynę, albo siłowali się na ręce? Wieczorem zapalano lampiony i zmieniał się klimat. Kto wie? Może ktoś na akordeonie grał do tańca?

leśny zajazd

Idąc dalej natrafiliśmy na ruiny budynku, w którym przyjmowano gości i wynajmowano pokoje. Podejrzewamy, że był sporych rozmiarów. Teraz rośnie tam gaj samosiejek różnorakiego rodzaju. Wokół resztek domu i tarasu znajdujemy dziury w ziemi. Niektóre całkiem świeże. Niby już tu nic nie ma, a jednak nadal ktoś tu kopie i przeszukuje teren. Widzimy również kawałki naczyń. Oceniamy szkło na dość stare aby nie należało do naszej epoki.

leśny zajazd

leśny zajazd

Idąc drogą w kierunku rzeki ku miejscu, gdzie niegdyś była przeprawa promowa mijaliśmy pozostałości innych budowli. Być może to pomieszczenia gospodarcze zajadu lub piwnice. Teraz już ciężko to ustalić patrząc na kawałki betonowych schodków i strzępy ścian.

Odra…

Na końcu pocztowej drogi – jak ją już teraz nazywam stanęliśmy na brzegu Odry. Zeszliśmy tam po stromym zejściu wprost na piaszczystą plażę. Rzeka nieco przybrała i wydawała  się weselsza. Odra jest taka piękna! Choć widzę ją często, to za każdym razem hipnotyzuje mnie swym urokiem. Usiedliśmy na piachu i zaczęliśmy rozbierać historie zajazdu na części pierwsze. Wiatr porywał nam włosy, rzeka wartko płynęła, a my zrobiliśmy sobie pogadankę na tematy bardziej niż tajemnicze.

odra

Są dwie wersje na temat tego co stało się z zajazdem nad Odrą. Pierwsza mówi, że A.D 1945 zajazd został spalony przez wojsko rosyjskie, które próbowało zdobyć Malczyce. Po wojnie w ruinach często widywano bezdomnych i podejrzanych osobników. Dlatego w latach pięćdziesiątych rozebrano resztki zajazdu do „białej kości”.
Inna wersja wydarzeń sugeruje, że leśny zajazd funkcjonował jeszcze długo po wojnie. Ludzie urządzali tu zabawy taneczne, ale zdarzały się tam liczne napady na powracających lasem klientów gospody. Postanowiono więc, że skoro miejsce jest tak niebezpieczne lepiej go zamknąć i rozebrać.

kleemann-reichsmarine-1932-34-037-pfingsten1932

I tak oto to miejsce nad piękną Odrą, pełne ludzkich historii, radości i smutków, pełne nowych twarzy – jak to w gospodzie – po latach zniknęło całkiem z pamięci. Pokolenie, które mogłoby jeszcze pamiętać atmosferę tego miejsca zapewne przeminęło. Być może to nie jest ważne w świecie, który pędzi do przodu. Dla mnie jednak to dobra chwila, aby zatrzymać się i wspomnieć tamten czas. I wyobrazić sobie jak kiedyś żyli ludzie nad Odrą…

Wpis ten  dedukujemy naszemu znajomemu Sławkowi, który bardzo mocno przyczynił się do  zebrania materiałów potrzebnych  do opowiedzenia tej historii.

10 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

16 komentarzy

  1. S.Tap. S.Tap. napisał(a):

    Tak..to jest właśnie TA atmosfera , która tam jest, lepiej nie można było opisać…

  2. S.Tap. S.Tap. napisał(a):

    No i według mnie to denko od kufelka na dłoni Ines – to ten sam kufelek, tzn tego typu, z których piją ci młodzieńcy na zdjęciu zrobionym ponad 80 lat temu.

  3. jacek popecki napisał(a):

    Tak umiera historia…..niestety!!!

  4. Aga napisał(a):

    Witam. Kolejny ciekawy i pobudzający do wędrowania wpis. Niestety nie znam tamtych okolic ani też historii nieistniejącego już zajazdu. trzymam kciuki za jej rozwikłanie. Wiem natomiast, że wszędzie jest coś ciekawego, w każdej okolicy. Trzeba tylko ruszyć du…sprzed kompa i dać szansę światu…
    Pozdrawiam Was serdecznie :-)
    Szwędaczka ;-)

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Tak jak napisałam na końcu tekstu są dwie wersje historii zajazdu. W sumie po tylu latach to – do wyboru :) Bo teraz już nikt nie docieka jak było naprawdę :)

    • S.Tap. S.Tap. napisał(a):

      Palił się już wcześniej,zimą pod koniec lat 20 tych ale dzielni strażacy z Malczyc przeprawili się pomiędzy krami łodziami (bo prom był unieruchomiony) i ugasili :)

  5. Bogna napisał(a):

    Jakos mnie nie urzekla ta historia… Wszystko przemija i trzeba sie z tym pogodzic. Wspolczesnie przeciez tez tego doswiadczamy. Ile to fajnych miejsc zostalo zlikwidowanych, bo biznes sie po prostu nie oplacal? A i my przeminiemy…

  6. Radek napisał(a):

    Mógłbym się dowiedzieć, jak dotrzeć w to miejsce? :)

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Jutro poproszę naszego kierowcę aby odpowiedział Ci na to pytanie z dokładnością, która pomoże Ci tam trafić. Zaglądnij na bloga jutro wieczorem :)

  7. S.Tap. S.Tap. napisał(a):

    Zależy od której strony. Jadąc od Wrocławia, najlepiej przejechać Odrę przez most w Brzegu Dolnym a potem jechać wzdłuż Odry aż do Prawikowa. Tam jest stara, brukowana droga do promu. Jakieś 200 m przed Odrą, po lewej stronie, są resztki zajazdu.

  8. Wybrałam się kiedyś do Małopolski śladem dworów i pałaców, które już nie istnieją. Miałam podobne odczucia. Od miejscowych nie dowiedziałam się zbyt wiele, ale była to fascynująca podróż.

    • S.Tap. S.Tap. napisał(a):

      „Miejscowi” czasami niezbyt chętnie informują, bo np u nich w domu stoi szafka z takiego dworku, co tato albo dziadek przynieśli. Im mniejsza miejscowość, tym gorzej o info ale to logiczne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *