MEKSYKAŃSKI SEKS – Zero tematu objętego tabu.

Seks to temat, który objęty jest w naszej kulturze swoistym tabu. Wszyscy go uprawiają, ale nikt nie ma ochoty dzielić się swoimi wrażeniami publicznie. Szczerze powiedziawszy to bardzo dobrze, bo nie sądzę, aby osobiste podboje seksualne były odpowiednim tematem do poruszania na forum. Tabu jakim objęty jest seks występuje bez wątpienia w Europie, która przez tysiąc lat tkwiła w ciemnym średniowieczu. Nie ma go natomiast na przykład w Meksyku, gdzie ludzie są w tych kwestiach tak otwarci, że w europejskiego punktu widzenia jest to aż nieprzyzwoite. 

meksykański seks

Meksykański seks – krępujące pytania mieszkańców Meksyku

Pamiętam jak zatrzymał się „na stopa” dla mnie i mojego ówczesnego partnera jeden Meksykanin. Było to w Okolicy Acapulco i zmierzaliśmy wówczas w kierunku Jukatanu. Mieliśmy wspólnie z naszym kierowcą spędzić w samochodzie kilka godzin. Pierwsze minuty były dość milczące, następnie rozmowa oparła się o pytania o nasze pochodzenie oraz cel wizyty w Meksyku. I gdy tak sobie beztrosko gawędziliśmy Meksykanin nagle „ni z gruchy ni z pietruchy” wypalił z pytaniem o to ile razy dziennie ja i mój partner uprawiamy seks. Dosłownie nas zatkało. Na naszych twarzach pojawiła się czerwień, a języki zaczęły nam się plątać z zakłopotania. A gdy już do nas dotarło, że gość naprawdę zapytał nas o „te sprawy” to wystraszyliśmy się, że siedzimy w samochodzie jakiegoś zboczeńca i jesteśmy oddaleni od najbliższego miasta o przynajmniej pięćdziesiąt kilometrów.

Meksyk

Meksykański seks – ale jakie tabu?

– No więc? Ile razy dziennie Wy się „ten-teges”? – kierowca powtórzył pytanie i wybuchnął śmiechem.

Napomknęłam coś o tym, że ten temat wydaje mi się być nieodpowiedni, i że wcale nie chcę rozmawiać o tym z zupełnie obcym facetem. Meksykanin osłupiał. Dla niego w jego pytaniu nie było nic co mogłoby uchodzić za nieodpowiednie. W jego meksykańskim rozumieniu nieodpowiednie byłoby gdyby zapytał nas o liczbę naszych kochanków, o których wzajemnie nie wiemy, czym mógłby wprowadzić chaos do naszego związku. Jednak pytanie o częstotliwość naszych zbliżeń było dla niego zupełnie normalne. Ot, ciekawy był możliwości seksualnych „białasów” z Europy.

Meksyk

Meksykański seks – zgorszenie 100%

Oczywiście po tej jego litanii o jego własnej przyzwoitości ja zgorszyłam się do reszty i zaczęłam modlić się w myślach aby jak najszybciej znaleźć się poza samochodem tego faceta. Ten jednak niespecjalnie przejmował się naszą reakcją i dalej sypał pytaniami. O to jaka w łóżku jestem ja i o to czy mój partner jest „w tym” dobry na przykład. Interesowało go jakie pozycje wybieramy najczęściej i czy mamy skłonności do „mniej tradycyjnego seksu”. Nasze zgorszenie rosło, a język w gardle stawał kołkiem. Kierowca miał natomiast ubaw, że tak się zmieszaliśmy i uznał, że Europejczycy to jacyś dziwni są. Na końcu dodał, że właśnie jedzie do swojej kobiety, która już czeka na niego w łóżku. Potem dodał kilka pikantnych szczegółów z ich pożycia, o których niekoniecznie chciałam wiedzieć. Jedno jest jednak pewne – Pan Grey ze swoim czerwonym pokoikiem to pikuś przy niskim kolesiu z Meksyku, z którym podróżowałam.

Oczywiście wyszłam z samochodu z podskokach. Byłam oburzona sytuacją w jakiej się znalazłam i szczęśliwa, że nie padliśmy ofiarą meksykańskiego napaleńca.

Meksyk

Czy to dobrze,  że seks jest tematem tabu? 

Zaczęłam się jednak zastanawiać czy rzeczywiście miałam powody do zgorszenia. Urodziłam się w katolickiej rodzinie, w państwie, w którym chrześcijaństwo gra pierwsze skrzypce. Choć nigdy nie należałam do grona praktykujących kościelne tradycje to siłą rzeczy religia moich dziadków miała na mnie silny wpływ. A w tej religii seks stanowi raczej temat tabu.

Wychowałam się w myśli, że seks przed ślubem to rozpusta, a zmiana partnera to rodzaj patologii. W moim kraju o seksie mówi się cicho. Większość kobiet, które znam odczuwa swojego rodzaju dyskomfort nawet wtedy, kiedy musi zdjąć majtki u ginekologa, a co dopiero w mniej medycznym przypadku. Żądzę się tutaj najpierw dusi, a potem uwalnia z hukiem z nieodpowiednią osobą, ale oczywiście tak żeby nikt o tym nie wiedział, bo co ludzie powiedzą?

Meksyk

Do czego służy kobieta?

Choć czasy niewątpliwie się zmieniły to w naszej kulturze pozostał ten cień średniowiecznych wytycznych dotyczących tego jaka ma być kobieta, czy też „do czego służy kobieta”. Oczywiście oficjalnie coś takiego nie istnieje, ale na samotną matkę z dzieckiem nie patrzy się jednak zbyt przychylnie. Wciąż istnieje przekonanie, że kobieta często zmieniająca partnerów nadaje się by nazwać ją dziwką. Gdy mężczyzna zaś obraca cztery panienki tygodniowo to najczęściej się tego nie komentuje. No, ale cóż… W końcu to kobieta została przyrównana do worka z gnojem przez jednego ze świętych.

Właśnie z powyższych przyczyn seks zawsze był dla mnie tematem objętym tabu. O tym się nie mówi zbyt wiele bo po co? Problemy związane z seksem też uchodzą raczej naszej uwadze bo wstyd o takich rzeczach mówić lekarzowi. Czy to dobrze? No chyba niezupełnie.

Meksyk

Meksykański seks

„W Meksyku seks jest tak samo normalny jak to, że rano je się śniadanie. To dla nich jedna z potrzeb ludzkich i tyle. Jeśli więc nie wstydzimy się zamawiać śniadania w restauracji to tym bardziej nie powinniśmy się bać rozmawiać o seksie.” – W taki sposób sprawę wyjaśniła mi pewna Meksykanka. Przyznaję, że jest w tym jakiś rodzaj logiki, bo przecież uprawianie seksu nie jest niczym złym.

W Meksykańskich hotelach po godzinie 22:00 trzeba zagłuszać telewizorem uprawiających miłość. Meksykański seks jest bowiem bardzo, ale to bardzo głośny. Przechadzając się ulicami miast tego państwa okrzyki kochanków dobiegają z otwartych okien ich mieszkań, a wieczorami nietrudno jest dostrzec ich miłość w samochodach – nawet w środku miasta. Dla mnie przynajmniej w połowie tych przypadków jest to przesadą, bo uważam, że seks jest bardzo osobistą sferą życia. Tam uważają podobnie, ale mówią też, że „robią to wtedy, kiedy mają na to ochotę.”. Czyli w sumie bez przerwy.

Meksyk

Wnioski? Meksykanie wydają się być szczęśliwsi od Polaków pomimo trudniejszych warunków do życia. Być może jest to kwestia ogrzewającego ich słońca, a może tego, że nie komplikują sobie seksualnej sfery życia. W ich kulturze nikt nigdy nie tworzył seksualnych ograniczeń, a w naszej kilka ich by się nazbierało. Ten artykuł był słowem wstępu do tekstu o życiu seksualnym Europejczyków w średniowieczu. Bo wstępnym zapoznaniu się z tematem stwierdzam, że będzie co najmniej ciekawie, a na pewno bardzo historycznie. Zostańcie z nami.   

13 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

19 komentarzy

  1. lokalny zboczeniec napisał(a):

    Dziękuję za info, muszę tam jechać:) Serio jest tam tak niebezpiecznie jak się to przedstawia na filmach? np. „Amores perros”

  2. Mily napisał(a):

    Zdecydowanie Panie powinny chętniej ściągać majtki , przecież to sama przyjemność :)

  3. Prawda napisał(a):

    Ależ przepełniony stereotypami infantylny artykulik…

    • Ines Wędrówka Ines Wędrówka napisał(a):

      Odnoszę wrażenie, że wiele osób, które gdy tylko zetknie się z treścią, w której zestawia się kobiety i mężczyzn na przestrzeni seksualnej uwielbia używać słów „infantylność” i „stereotyp”. No, ale ok. Z uwagi, że chciałabym aby wszystko to zostało jedynie w sferze stereotypu to załóżmy, że masz tutaj rację. Wytłumacz mi jednak gdzie przejawiam tutaj zachowania świadczące o mojej niedojrzałości? W opisaniu prawdziwej sytuacji, w której się znalazła czy też w porównaniu podejścia jakie znam z Europy z tym, z którym zetknęłam się w Meksyku?

      • Art napisał(a):

        Niedojrzałość jest w Twoim podejściu. Kierowca zapytał o Wasze pożycie, a Ty od razu „o boże, co za zbok, zgwałci mnie ze 3 razy i zabije, a potem jeszcze raz zgwałci zwłoki dla pewności”. Potem piszez o niefajnym katolickim podejściu do seksu w Polsce…. I sama dalej w tym tkwisz. Dojrzałe by było tutaj robienie co Ty masz ochotę a nie co „wypada”. I owszem jakbyś Ty się mnie zapytała to samo co wesoły Meksykaniec z ciężarówki to pewnie bym się wykręcił jakąś wymijającą odpowiedzią, bo po artykule widać że na sam dźwięk słowa „anal” byś dostała ciężkiego zgorszenia, ale jemu nie miałbym problemów opowiedzieć trochę pikantnych szczegółów skoro człowiek zainteresowany.

  4. Nezus napisał(a):

    Jest różnica wyrwać 4 panienki a dac czterem panom. Proponuję porównania trudności obu zadań a potem narzekania na temat jak ludzie mówią :) 50% facetów w tych czasach ma s problem żeby zaliczyć a dziewczyna wystarczy ze chce.

  5. Adam napisał(a):

    Fajny tekst, dobrze się czyta i piszesz bardzo składnie. Szczerze będąc facetem i raczej liberalnym w sferze seksualnej, to rozmowa o tym z obcą osobą w codziennej sytuacji też byłaby dla mnie krępująca. Ale chyba mimo wszystko lepiej czułbym się w meksyku, zgadzam się w 100% z Twoją rozmówczynią :)

  6. maniakus napisał(a):

    Przyjemna relacja :) dobrze sie czyta i faktycznie daje do myslenia, tez chyba nie koniecznie chcialbym gadac o tych sprawach z jakims obcym facetem ;)

  7. T. napisał(a):

    Jedna rzecz mnie zastanawia. Byłaś w Meksyku raptem kilka tygodni, nie znałaś hiszpańskiego, nie studiowałaś nigdy kultury latynoskiej. Podczas podróży raz trafił Ci się kierowca-napaleniec – może to się wszędzie zdarzyć. Do tego może porozmawiałaś po angielsku z kilkoma Meksykanami o ich podejściu do seksu. Czy rzeczywiście to wystarczy to wyciągania ogólnych wniosków? Czy nie tworzysz lekkim piórem stereotypów na temat Meksyku typu:
    „Tabu jakim objęty jest seks występuje bez wątpienia w Europie, która przez tysiąc lat tkwiła w ciemnym średniowieczu. Nie ma go natomiast na przykład w Meksyku, gdzie ludzie są w tych kwestiach tak otwarci, że w europejskiego punktu widzenia jest to aż nieprzyzwoite” albo „Meksykanie wydają się być szczęśliwsi od Polaków pomimo trudniejszych warunków do życia. Być może jest to kwestia ogrzewającego ich słońca, a może tego, że nie komplikują sobie seksualnej sfery życia. W ich kulturze nikt nigdy nie tworzył seksualnych ograniczeń, a w naszej kilka ich by się nazbierało.”
    Przecież Meksyk jest krajem bardzo rozległym i wielokulturowym. Zupełnie inaczej wyglądają relacje w wielkich miastach niż w małych wioskach indiańskich, np. w stanie Chiapas. Po co pisać takie uogólnienia?
    I jeszcze dwie uwagi:
    „W Meksykańskich hotelach po godzinie 22:00 trzeba zagłuszać telewizorem uprawiających miłość.” – chyba zatrzymywałaś się w hotelach płatnych na godziny i przenosisz to na inne hotele. Albo szukasz czegoś, co ma potwierdzić Twoje tezy.
    „Przechadzając się ulicami miast tego państwa okrzyki kochanków dobiegają z otwartych okien ich mieszkań, a wieczorami nietrudno jest dostrzec ich miłość w samochodach – nawet w środku miasta.” – byłem w Meksyku dłuższy czas, nie słyszałem ani nie widziałem takich atrakcji. Albo zmyślasz, albo bardzo uogólniasz jednostkowe przypadki.

    Ładnie piszesz, ale mam wrażenie, że czasem ponosi Cię chęć nadmiernego uatrakcyjnienia swoich wpisów.

    • Kris napisał(a):

      Zgadzam się z tym komentarzem, tak samo mógł by powiedzieć o Polsce Simon Mol z Kamerunu który zaraził kilkanaście polek wirusem hiv (wspominam o tych które złożyły pozew w sądzie) Pytanie nasuwa się takie ile tak naprawdę ich zaraził? Wirusem hiv nie zaraża się poprzez podanie dłoni!

  8. Auslanderka napisał(a):

    Pisząc o seksie w Szwajcarii, także otrzymałam komentarze, że uogólniam. Pod kołderką, po ciemku… Pisałam z własnego doświadczenia i z przeprowadzonych wywiadów. Jeżeli któraś z pań przeżyła z Helwetem coś innego, to gratulacje.
    Pod postem o różnorodności burdeli w Szwajcarii, przeczytałam, że to nie prawda,że Szwajcarzy do nich chodzą. Czyżby? w moim 15 tyś. miasteczku jest ich 4 i wszystkie mają się dobrze, więc to chyba o czymś świadczy…
    A stereotypy zawsze były i będą, więc koleżanko, nie przejmuj się i rób swoje. Pozdrawiam.

  9. Agnieszka napisał(a):

    W życiu nie czytałam większych bzdur! Mieszkam w Meksyku, znam kulturę i język i temat seksu jest tu tak samo tabu jak w Polsce. Pisanie artykułu o całym społeczeństwie i jego zachowaniach po poznaniu jednego zboczeńca świadczy o kompletnym braku dojrzałości autorki. Bardzo jestem tez ciekawa gdzie sa te domy i ulice na których po 22 trzeba trzeba podglądając muzykę zeby nie słyszeć odgłosów seksu. Infantylny i przepełniony stereotypami artykuł. Meksyk nie jest rajem, równouprawnienie kobiet jest bardzo dyskusyjne ale ten kraj nie ma nic wspólnego z tym co jest tu opisane

  10. Bartek Gorski napisał(a):

    Mieszkam w USA 20 lat i mam wielu znajomych z Meksyku i to co jest napisane w tym artykule to nieprawda. Daleko wysuniete wnioski na podstawie spotkanego jednego Meksykanina.

  11. Benz napisał(a):

    Jade sprawdzic . Bede w LasCobos w listopadzie. Jesli sie z czyms takim spotkam, napisze. Podzielam poglad p. Agnieszki . Bedac kilka razy w Meksyku nic takiego nie widzialem ani nie slyszalem ( no moze Tijuana ). A moze zaszla mala pomylka moze to bya Kuba a nie Meksyk

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *