OPUSZCZONY PAŁAC – PĘCZKÓW i CHEŁM

Opuszczony pałac w Pęczkowie był niegdyś najważniejszym miejscem w tej niewielkiej miejscowości. Mieszkał w nim pierwszy we wsi. Pan na włościach pęczkowskich. Zarówno on jak i jego dom wyróżniali się w świecie, który już od dawna nie istnieje. Pęczków to wioska położona blisko Środy Sląskiej w województwie dolnośląskim. O jej istnieniu poza granicami gminy nikt zapewne nie  za wiele słyszał. Mało kto więc interesuje się tamtejszym zabytkiem.

Pałac w Pęczkowie

Po terenie naszej gminy często poruszamy się na rowerach. Takie wyprawy dają ogromne możliwości jeżeli jest się miłośnikiem ginących i zapomnianych zabytków Dolnego Śląska. Dla nas każdy opuszczony pałac jest ogromną atrakcją. Kochamy takie miejsca gdzie za zwiedzanie się nie płaci, a emocji na pewno nie zabraknie.

Pęczków był na naszej mapie miejsc, których jeszcze nie odwiedziliśmy w powiecie średzkim. Mieliśmy go na „celowniku” od czasu, kiedy na mapie satelitarnej namierzyliśmy samotny, sporych rozmiarów dom – wyglądający na nasze oko – na opuszczony pałac, który stoi z dala od wioski w czymś co może być parkiem. Tamtego dnia zdecydowaliśmy się odwiedzić to miejsce. Zabraliśmy ze sobą psa w koszyku. I ruszyliśmy…

Boże! Jak tam pięknie było! Na tej drodze wśród pól i lasów! Tylko bezmiar przestrzeni i cisza. Ani  śladu samochodów. Teren z lekka pagórkowaty. W drodze przekroczyliśmy Cichą Wodę. Zaraz za mostkiem wjechaliśmy do wioski.

032

Pęczków. Niegdyś Panzkau

Zatrzymaliśmy się na chwilę żeby rozejrzeć się w  terenie. Intuicyjnie skręciłyśmy w lewo i już po kilkudziesięciu metrach wjechaliśmy między drzewa. Od razu namierzyliśmy kilka  obiektów, które sugerowały nam bliskość naszego celu. Ale kiedy zobaczyłyśmy dom wyłaniający się z gąszczu liści – zrozumieliśmy, że jesteśmy na miejscu. Podjechaliśmy bliżej i spięliśmy rowery, po czym ruszyliśmy na badanie terenu. Przed nami stał wspaniały, całkiem zrujnowany opuszczony pałac.

082

Ta budowla to ruina doskonała. Weszliśmy do wewnątrz, choć było to bardzo ryzykowne. Z parteru Adaś robił zdjęcia schodom, których już nikt nie mógł używać. Sufity wisiały nam nad głowami.

059

Pomieszczenia, przez które przechodziliśmy na dole były dziwne. Nie wyglądały na pokoje. I wtedy Adaś wszedł w jakiś ciemny zakamarek i zrobił zdjęcie z fleszem oświetlając całe pomieszczenie. Okazało się, że był to najprawdopodobniej chlewik. Tak, chlewik! Pomyślałam i wypowiedziałam swoje myśli głośno, że zapewne to jakiś po PGR – owski wynalazek. Urządzili sobie w byłym pałacu miejsce na chów trzody chlewnej. Państwowe Gospodarstwa Rolne niedelikatnie obchodziły się z zabytkami.

Poszliśmy dalej na wprost głównego wejścia. Zawsze jest tak samo. Wszędzie pełno dziur i lewych wejść, ale drzwi wejściowe zabite są dechami i zamknięte na kłódkę.

083

O tego typu miejscach zwykle nie wiele wiadomo. Prawdopodobnie wybudowano go w VIII wieku. Jego styl architektoniczny wygląda na klasycystyczny.

Robimy sobie kwadrans na mały biwak. Kotlety sojowe, pikle własnej roboty, a na deser babka z czekoladą kupiona we wioskowym sklepie. Piesio też się posilił. Opuszczony pałac daje nam wspaniałe tło do fotografii. W chwilę potem ruszyliśmy dalej. Najpierw do parku na lustrację terenu.

095

Ale park jest jałowy historycznie. Trochę bluszczu, który jednak o niczym nie świadczy. Nie ma pozostałości żadnych budowli parkowych, ani nawet muru okalającego całość. Trafiamy jedynie na coś, co na pierwszy rzut oka wydaje się albo pozostałością po grobowcu, albo chłodnią.

125

Doszliśmy przez park ponownie do budynku, ale tym razem od przeciwnej strony. Adaś zaczął zaglądać przez okna i stwierdził, że w środku jest stajnia. No bez przesady! Stajnia?! Biorę psa na ręce i niosą go przez te gigantyczne pokrzywy. Zaglądam przez okno i widzę… że to stajnia jest! Debatujemy chwilę i zaczynamy kombinować jak wejść do środka. Idziemy kawałek wzdłuż linii domu i skręcamy za winklem. A tam po paru krokach znajdujemy wejście.

130

Jest trochę za duże jak na drzwiowe. Wchodzimy do środka. Podłoga się z lekka ugina. Widzimy rzędy filarów, które z  wielkim wysiłkiem podtrzymują całą konstrukcję.  Dalej miejsca na pokarm dla zwierząt, a na ścianach ślady po kwasie z uryny.

143

147

Całość wygląda tak jakby projektant tej budowli brał pod uwagę, że w tym skrzydle będą mieszkać zwierzęta. W tym wypadku – konie. Zaraz wspomnieliśmy wcześniejsze pomieszczenie z chlewikiem. Może to nie dzieło PGR- u? Tylko taka wizja budującego aby ludzie i zwierzęta żyły razem pod jednym pałacowym dachem? Bo niemożliwe jest aby ktoś adaptując to miejsce na stajnie dla koni w czasie PRL- u bawił się w łuki i filary w takim stylu. Wszystko wygląda tak, jakby całość od samego początku na dole miała służyć zwierzętom, a na górze ludziom. Widać to również po wielkości okien. Na piętrze są duże, a na dole małe.

Kiedy wróciliśmy do wioski bardzo chcieliśmy zasięgnąć języka o tym dokąd prowadzi nieasfaltowa droga za pałacem. Ale choć kręciliśmy się po drodze dobrą chwilę, nie spotkaliśmy nikogo. W końcu trzeba było włączyć tryb awaryjny, więc swoim sposobem zaczęliśmy dobijać się dzwonkiem do jakiegoś gospodarstwa. Po dłuższej chwili wyszedł jakiś jegomość i dał się wciągnąć w rozmowę.

Tłumaczył dokąd prowadzi droga, o którą pytaliśmy, a potem opowiadał o pałacu. Trochę skąpo, ale jednak. Dowiedzieliśmy się wówczas, że na terenie parku stał jeszcze jeden pałac, ale po nim nie ma już ani śladu. Został rozebrany do ostatniej cegły. W pewien sposób tłumaczyłoby to sprawę zwierząt, które pod jednym dachem z ludźmi zamieszkiwały dom. Może to nie był pałac, ale dom dla służby? Pan był tak łaskawy, że aż w takim stopniu dbał o swoich pracowników i na przykład o swoje konie? Natomiast sam mieszkał z rodziną w prawdziwej, dworskiej scenerii tuż obok?

071

Wszystko wydaje się bardzo prawdopodobne, ale czy byłoby możliwe aby w parku nie ostała się ani jedna cegła? I czy byłoby możliwe aby w interncie nikt nic o tym nie wspomniał? W każdym razie gość „zabił nam klina” i wypuścił w pola dokąd się udaliśmy, puszczając psa wolno biegającym.

189

Chełm, od 1418 znany jako Holmen

I tak jadąc i błądząc – miedzą wśród pól dojechaliśmy do ChełmaTak tam wjechaliśmy, że trafiliśmy centralnie na wjazd na teren ogrodzony bez zamkniętego wejścia. Idąc wzdłuż rzeki na wprost nas wyrósł pałac. Ten sam, który już nie raz fotografowaliśmy z wysokości pałacowej oficyny. Rzeczka, o której wspominamy to Cicha Woda, a tuż przy niej park z klonami, jesionami, kasztanowcami, dębami, akacjami, wierzbami, lipami i głogami. Są tu również śnieguliczki, czarny bez i leszczyna.

180

W tym miejscu najpierw stał dwór. Mniej więcej w 1590 roku. Dlatego często nazywany renesansowym. Potem go przebudowano. Wiele lat później – bo w po 1800 roku. Został wówczas powiększony do rozmiarów placowych. Projektował go niejaki Richter. A sam pałac został wzniesiony dla Augusta Wilhelma Rossera. Ostatnią przedwojenną panią w majątku w Chełmie była Anna Beyme, która była w posiadaniu owych szlacheckich dóbr. Siedziała na jedynych 189,5 ha i wtedy wybuchła wojna…

Pałac w chełmie

Żeby dojść do tylnego wejścia musieliśmy przedrzeć się przez rozwydrzone i wysoce agresywne pokrzywy. Paliły nawet przez bojówki, więc pies był wysoko niesiony, a Adaś szedł pierwszy zgniatając co większe. Ganek był na wysokości i najpierw trzeba było pokonać schody.

289

294

Myślałam zawsze o tym pałacu oglądając go z głównej ulicy z wioski, że jest on w całkiem niezłym stanie. Takim do uratowania. Z daleka nie widziałam tego, co czas uczynił tej budowli. Zaniedbanie jest ogromne. Dach cieknie na całej linii podczas deszczy, schody są całkiem zrujnowane,

W pokojach na dole znajdujemy ślady użytkowania go po wojnie. Ścianki działowe pomiędzy częściami salonów. Dodatkowe kominy budowane na potrzeby chwili. Na ścianach wzorek po wałkach. Jakże modny w latach 70 – tych. W jednym z pomieszczeń na dole znajdujemy wyposażenie kogoś bezdomnego. Tam mniej dach zaciekał i tak się tam ktoś urządził. Materac, kilka klamotów świadczą o takiej formie egzystencji w tym miejscu. Cały dom tonie w dziwnych dźwiękach. To coś stuknie, coś spadnie czy z lekka się poruszy.

312

297

332

Choć leciwa budowla zapewne ma właściciela, jest to jednak całkiem opuszczony pałac. Opuszczony poprzez totalne zaniedbanie.

Takie nieruchomości powinny być oddawane nowym właścicielom podobnie jak dzieci do adopcji. Najpierw powinno się sprawdzać czy chętny do nabycia zabytku posiada środki na to, żeby poddać go remontom pod czujnym okiem konserwatora zabytków i utrzymywać w dobrej kondycji. Dziś już tak się nie buduje. Te architektoniczne cudeńka są prawdziwą ozdobą naszej średzkiej ziemi, ale niestety niewiele z nich trafiło w dobre ręce. Nie jest więc niczym wyjątkowo rzadkim i dziwnym spotkać w okolicach Środy Śląskiej opuszczony pałac wśród malowniczych pól.

286

Opuszczone miejsca często owiane są tajemnicami, a ich losy ściągają uwagę miłośników takich przygód z historią, którą jeszcze ciągle można od początku odkrywać. Nieustannie planujemy lustrowanie kolejnych podobnych miejsc i zawsze chętnie będziemy wtajemniczać Was w szczegóły takich wypraw . Miłośników Dolnego Śląska zachęcamy do dzielenia się swoimi odkryciami na naszej stronie.

 

7 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

15 komentarzy

  1. S.Tap. napisał(a):

    Taka relacja… emanująca jesienią :)Co do budynku z mieszkaniami „obsługi koni” nad stajnią, to dość częsta praktyka. Konie były w tych czasach zawsze pod troskliwą opieką a w takich miejscach zapewne to były konie nie byle jakie. Podobny (w sensie funkcji) budynek po pałacowy jest w Rusku ale ten jest super utrzymany i zamieszkały. Sam pałac w Rusku – została tylko brama ale to już inna historia. Pozdrawiam :)

  2. Szwędaczka napisał(a):

    Nostalgicznie mi…

  3. `123 napisał(a):

    Pamiętam lata 70-,80-te .Byłam wtedy dzieckiem ,obok pałacu był plac zabaw z metalowymi huśtawkami a sam pałac był zamieszkały i oczywiście w lepszym stanie.

    • Kasia napisał(a):

      Życzyłabym sobie zobaczyć fotografie budynku sprzed lat. Dziś wcale nie widać tego czy w przeszłości był piękny czy nie. Jest po prostu ruiną.

  4. Kasia napisał(a):

    „Przed nami stał wspaniały, całkiem zrujnowany opuszczony pałac.” … to jest bardzo dobre zdanie. W piękny sposób obrazuje to o czym mowa we wpisie.

  5. S.Tap. napisał(a):

    Ostatnio przy pałacu w Chełmie zauważyłem jakieś ruchy budowlane i odchaszczanie – może właściciel zabiera się do czegoś konkretnego?

  6. Przekraczając Granice napisał(a):

    Piękne w swojej ruinie – takie budynki mają nam więcej do powiedzenia niż wymuskane pałace odnowione i przerobione na rezydencje i hotele

  7. Gosia napisał(a):

    Co do Pałacu w Chełmie trafił w dobre ręce :) Jest już wymieniony dach oraz wystawione nowe kominy. Teraz prace w środku stropy itd. Renowacji ciąg dalszy… Teren wokół Pałacu również jest zadbany i robi się coraz piękniej :)

  8. Łukasz napisał(a):

    ciekaw jestem m jak poradzono sobie z zawilgoceniem fundamentów i ogólnie wysokim poziomem wód gruntowych? Połac jak i oficyna mieszkalna niestety nie jest posadowiony w najkorzystniejszym miejscu… pompy działają?

  9. Patryk napisał(a):

    Ja mieszkam w peczkowie i jakbyscie chcieli to mogę załatwić zdjęcia z góry bo kilka dni temu tam byłem

  10. wojtek napisał(a):

    „Prawdopodobnie wybudowano go w VIII wieku” oj chyba trochę później… :)

  11. didi napisał(a):

    babcia mieszkała na dole tam gdzie balkon, a ja na górze, gdzie ten drugi balkon, niestety wykupili i trzeba a było się wyprowadzić jakieś 24 lata temu, ale sentyment jest, serce boli ze tak niszczeje. Pamiętam go jako dziecko, gdyby człowiek miał tyle pieniędzy to by wykupił, bo to co teraz się dzieje z zabytkami jest nie do przyjęcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *