PIENIĄDZE DLA BIEDNYCH – Kult sprawiedliwości

Pieniądze dla biednych ludzi mają zupełnie inne znaczenie niż dla bogaczy. Dla biedaka pieniądz to chleb, a dla bogacza – wygodne życie ponad stan. Różnicę tę między tymi znaczeniami nazywa się niesprawiedliwością. A niesprawiedliwość żywa jest na świecie odkąd on sam istnieje. Na świecie od jego początku nie było jeszcze takiego dnia, w którym primo – nie byłoby wojny, sekundo – nie byłoby niesprawiedliwości…  

Ponieważ kwestia niesprawiedliwości zawsze mocno mnie mierziła, bo i często bezpośrednio dotyczyła, postanowiłam poruszyć ten temat u nas na blogu. Niesprawiedliwość bowiem dotyczy wszystkich niemal ludzi na świecie – liczę więc na to, że wpis Was zainteresuje.

Pieniądze dla biednych

To temat zawsze trudny. Od wieków dla biednych zawsze ich brakowało, a i dziś nie jest w tym temacie inaczej. Biednemu to zawsze wiatr w oczy, nóż w serce i chleb masłem do ziemi. Formułka ta zawiera jeszcze jeden przykład, ale ponieważ jest dość wulgarny – celowo go ominęłam. A i tak wszyscy zapewne wiedzą, czego w tym zdaniu brakuje…

pieniądze dla biednych

Tak więc biedakiem urodzić się od zawsze nie było zbyt dobrze. Biedni ludzie w każdych czasach cierpieli swoją niedolę, i w każdych czasach znajdowali się tacy, którzy próbowali jej zaradzić. Sposobów na biedę nie ma za wiele, ale narodziło się w historii kilka pomysłów na pomaganie biednym. W pewnym okresie dziejów zaczęły powstawać fundacje wspierające wszelkie ludzkie niedole. Fundacje zakładali ludzie, którzy albo byli bogatymi, albo mieli ogromne wpływy u ludzi z kapitałem. Niedługo potem narodził się człowiek naszych czasów – niezwykle modny filantrop.  Ogólnie rzecz biorąc, dzisiaj jednakowoż o pomoc jest gdzie i do kogo się zwrócić. Oczywiście zwrócić się nie oznacza od razu pomoc otrzymać, jednak czasy bardziej pomocy sprzyjają niż nie. Zawsze można coś wymyślić, aby jakiegoś wsparcia się doczekać.

Pieniądze dla biednych – teleportujmy się w czasie

O ile dziś jakiejkolwiek sprawiedliwości człowiek domagać się może, to jeszcze kilka wieków temu mowy o tym być nie mogło. Pieniądze dla biednych, ich chleb i życie nie interesowały bogatych. Prawo do życia mieli jedyni majętni i dobrze urodzeni. Nędzarze i hołota mogli umierać z głodu i nikogo to nie obchodziło. Ale czy biedota była pozostawiona samej sobie? Czy i wówczas na świecie nie znajdywano sposobu na niesprawiedliwość? Owszem. Najbardziej żywym w historii, najbardziej ciekawym i barwnym sposobem na odwieczną biedę było zbójowanie…

Oczywiście samo zbójowanie nie jest niczym dobrym. Nie było dobre w czasach średniowiecza i nie jest dziś. Złodziejstwo jednak jak każda rzecz na ziemi ma dwie strony medalu. Ja chcę dziś szeroko wspomnieć o tej lepszej stronie zbójnickiego rzemiosła…

Robin Hood – Rozdawał pieniądze dla biednych… 

Nikt nie wie kim tak naprawdę był Robin z Sherwood. W angielskich legendach ludowych pojawiał się w czasach średniowiecza wielokrotnie. Jego pojawianie się często miało miejsce w różnych czasach. Robin pojawiał się, wspierał biedotę rabując bogatych i oddawał pieniądze biednym. Potem umierał, żeby w sto lat potem powrócić… Opowiada się o Robin Hoodzie od 750 lat, choć żadne źródło historyczne nie potwierdziło w stu procentach jego istnienia. Dlaczego tak się działo?

Bez względu na to kim był Robin, bez względu na to czy istniał naprawdę czy nie, ludzie tamtych czasów potrzebowali go. W ich umysłach, w ich świadomości, w czasach niekończącej się udręki cały czas żywy był ich Anioł Sprawiedliwości. Robin Hood, który potrafił utrzeć nosa bogatemu, skopać mu tyłek i zabrać nadmiar pieniędzy śmiejąc się mu w twarz. A potem przychodził do tych najbiedniejszych i rozdawał im pieniądze, za które oni kupowali chleb.

Nikt chyba nie powiedziałby nawet dziś, że takie złodziejstwo było czymś niewłaściwym…

I to nie wszystko jeszcze. Bo takie doświadczenia i opowiadania rajcowały biedotę w średniowieczu, ale i dziś nadal rajcują współczesnych ludzi… Postać banity z Sherwood nadal rozpala wyobraźnie. Kręci się filmy o wyjętym spod prawa Robin Hoodzie. Napisano sporo książek o przygodach Robina. Ludzie to czytają, oglądają i zawsze stoją po stronie tego księcia złodziei, zwłaszcza kobiety kiedy jego twarz wygląda, na przykład tak… 

Michael Pread w serialu Robin Hood

https://www.google.pl/search?q=michael+praed+robin&rlz=1C1AOHY_plPL708PL708&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwi1_cL2_djVAhVSa1AKHU0gAgoQ_AUICigB&biw=1024&bih=677#imgrc=Q7am7_6IPU4nnM:

Dzieje się tak ponieważ człowiek spragniony jest (piękna i …) sprawiedliwości. Lubimy patrzeć jak ktoś zwycięża niesprawiedliwość, jak bohatersko jej się sprzeciwia, jak wygrywa i jak uszczęśliwia wszystkich, którzy cierpią od niesprawiedliwości. Postać Robin Hooda może być całkiem fikcyjna, ale to w niczym nie przeszkadza widzieć w niej niosącego pomoc Anioła Sprawiedliwości. 

Nieśmiertelny Janosik – Również rabował pieniądze dla biednych

Postać ta podobnie jak postać Robina jest mocno przejaskrawiona. Zbójnik z gór dla Polaków jest Polakiem, a dla Słowaków – Słowakiem. Nie ma to jednak znaczenia, bo jeżeli grasował to gdzieś zapewne na granicy obu narodów. Oczywiście w niedostępnych górach zbójnictwem parało się wielu innych. Na przestrzeni wieków góry spłodziły wielu legendarnych zbójników. Wszyscy oni znani są z legend, ale tylko Janosik do dziś zbiera żniwo sławy i jest prawdziwym bohaterem.

Janosików było tylu, ile legend o nim… 

Janosik podobnie jak Robin Hood tym różnił się od współczesnych sobie złodziei, że dzielił się łupami z biedotą swoich czasów. Był wrażliwy na ludzką niedolę. Opiekował się gnębionymi przez bogaczy ludźmi i stawał w ich obronie. W dziejach nieco młodszy od Robina z Sherwood – jednak podobny do niego pod wieloma względami. I o nim przekazywano ustne legendy, pisano książki, a potem kręcono filmy. Dla nas Janosik zawsze będzie miał tę twarz…

Marek Perepeczko w serialu Janosik

https://www.google.pl/search?q=marek+perepeczko+janosik&rlz=1C1AOHY_plPL708PL708&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwiFk-Di_tjVAhUPYVAKHYSTDRgQ_AUICigB&biw=1024&bih=634#imgrc=UyGO9cV-oVy49M:

I choć film ten nakręcono pół żartem pół serio to kiedy Murgrabia spada ze skały po krótkiej walce na szpady z Janosikiem – każdemu w nas uśmiech zaczyna błąkać się po twarzy. Trochę dlatego, że to zabawna scena, a trochę dlatego, że sprawiedliwości stało się zadość… 

To jest gdzieś „z tyłu głowy” każdego z nas. Lubimy widzieć jak dobro zwycięża.

Te dwie barwne postacie niby z bajki są najprawdziwszym symbolem jednej z najważniejszych spraw ludzkich. Nie mogły przecież przetrwać w wersji całkiem na poważnie – bo wówczas nie miały by szans przetrwania do naszych czasów. Wielu ludziom wydaje się, że dziś jest już inaczej. Że czasy Aniołów Sprawiedliwości minęły. I coś w tym jest, bo Aniołów już nie ma wprawdzie, za to niesprawiedliwości nam nie brakuje. 

Tak nieuczciwie ongiś zdobywane pieniądze dla biednych to jednak niezwykle rzadkie przypadki. Postacie księcia złodziei z wysp i zbójnickiego harnasia z gór to legendy z dwóch różnych światów. Jeżeli po nich ktoś drugi nadchodził i czynił jak oni – to nie nazywał się inaczej, tylko czasy się zmieniały. Po Robinie nadchodził kolejny Robin, a po Janosiku, następny Janosik. Dziś te postacie żywe są w naszej wyobraźni dzięki filmom i książkom. A dla niektórych z nas dzięki systemowi, w którym żyjemy…  

2 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *