PODRÓŻOWANIE AUTOSTOPEM PO FRANCJI – W gościnie u punków

Podróżowanie autostopem po Francji to jedno z moich najciekawszych wspomnień. Historia, którą chcę dziś opowiedzieć to przykład na to, że podróż nieustannie zaskakuje stawiając na drodze podróżnika niezwykłych ludzi. W podróży setki razy doświadczyłam bezinteresownej pomocy ze strony nieznajomych. Tak było też wtedy. Los skrzyżował moją drogę z pewną grupą francuskich punków. Byli na bakier z prawem, nie mieli forsy, ale ich poczucie wolności było przeogromne. Nie ważne czy było słuszne czy nie. Oni czuli się szczęśliwi.

podróżowanie autostopem po Francji

Podróżowanie autostopem po Francji – francuskie krajobrazy.

Francja na południu jest mocno zróżnicowana. Każde przejechane 50 km to zupełnie inny krajobraz. Bardzo wysokie góry po chwili stają się jedynie niewielkimi wzniesieniami. Z kolei jakiś czas później łąki zaczynają grać pierwsze skrzypce. Innym razem wszystko przyozdobione jest lasami, a kawałek dalej można podziwiać krajobraz pełen jezior.

krajobrazy we Francji

Udaje mi się złapać na stopa dwóch Francuzów. Moi kierowcy podobnie jak ja uwielbiają podróże. Wypytują mnie o pobyt w Maroku, a potem opowiadają mi o Indiach, w których byli kilka miesięcy. Niestety – niewiele zabawnych anegdotek mogą mi przytoczyć. Opowiadają o skrajnej biedzie i niesprawiedliwości.
Mówią, że pojechali tam zupełnie inni ludzie niż wrócili. Uważają, że podróżowanie po Indiach nieodwracanie wpłynęło na ich psychikę.

Kiedy moi dobrodzieje usłyszeli, że kieruję się do Marsylii wykonali kilka telefonów. Okazało się, że para ich znajomych jeszcze tego samego dnia zamierza jechać do tego miasta, a w chwile później dodają, że mogę się z nimi zabrać.

góry we Francji

Autostop we Francji w punkowym klimacie.

Gdy dojechaliśmy do celu okazało się, że kierowcy, z którymi miałam wówczas kontynuować podróż to punki. Mieli przewieźć część rzeczy z jednego squatu do drugiego, a ten znajdował się właśnie w Marsylii. Zostałam przywitana w taki sposób jak wita się rodzinę. Poczęstowano mnie kawą w ślicznym glinianym kubku i poproszono o to żebym zaczekała kilka minut aż Ci dopakują resztę dobytku. 

Baner

W momencie, w którym zobaczyłam samochód moich nowych przyjaciół to pomyślałam sobie, że to prawdziwy cud, że ten gruchot jeździ! Zanim wsiedliśmy do auta trzeba było je „zatankować”. Bagażnik był po brzegi wypełniony kanistrami z benzyną, a bardziej konkretnie – olejem opałowym. Widok tych dwojga wlewających różowy płyn do baku dał mi do zrozumienia, że nie należą oni do tych, którzy zwykli płacić za paliwo.

francuski krajobraz

Podróżowanie autostopem po Francji – kombinowanie w pełnej krasie!

Byłam pewna, że to będzie jedna z tych podróży, które nie trawą krótko. Po tym jak zobaczyłam jak moi kierowcy „oszczędzają” na paliwie od razu wykluczyłam możliwość, że będziemy jechali autostradą. W końcu są one płatne!

Szybko okazało się, że się myliłam. Moim znajomi bez chwili zastanowienia wjechali na autostradę i pobrali bilet z maszyny, który od razu wyrzucili za okno. Po jakimś czasie dojechaliśmy do bramek, przy których powinno się dokonać płatności. I tutaj zaczęła się zabawa!

podróżowanie z plecakiem

Znajome punki ustawiły swój samochód najbliżej poprzedzającego go auta jak było to możliwe. Kiedy kierowca przed nimi zapłacił szlaban uniósł się w górę. Wtedy pierwszy samochód ruszył, a za nim ruszyliśmy my. Szlaban co prawda z całej siły uderzył w dach punkowego automobila, ale na nikim nie zrobiło to wrażenia. W taki sposób nie płaci się za jazdę po autostradzie we Francji.

Squattersi zaproponowali mi nocleg.

Nie protestowałam. W końcu w planie był dość późny dojazd na miejsce, a ja jak zwykle nie miałam planu. Podróżowanie autostopem po Francji po raz kolejny dało mi się poznać od najlepszej strony! 

Squat, w którym przyszło mi spędzić noc był niezwykle ładnie urządzony. Tych, którzy utożsamiają takie miejsca z wszechobecnym bałaganem i puszkami po piwie walającymi się po kątach – muszę rozczarować. Było czysto, schludnie i przyjemnie.

squat we Francji

„La Dynamitte”

Squattersi byli niezwykle pomysłowi w kwestii wystroju wnętrza. Nad łóżkiem, które mi przypadło  wisiał wielki znak drogowy z nazwą miejscowości „La Dynamitte” – leżącej nieopodal Marsylii.

Zostałam ugoszczona makaronem z pesto i piwem. Resztę wieczoru spędziliśmy paląc papierosy i słuchając opowieści –UWAGA – o Polsce! Jedna z Francuzek była kiedyś u przyjaciela w Gdańsku. Najbardziej w pamięć zapadły jej zapiekanki, których nie serwuje się we Francji.

francuski squat

System zabezpieczeń.

Widziałam wiele zamków w swoim życiu, ale ten, na który zamknięty był tamten squat przebił wszystkie. Nie dość, że na jedne drzwi przypadały chyba ze trzy zamki, kilka kłódek i łańcuch to jeszcze wejścia do domu broniła wielgachna belka przytrzymująca drzwi. To się nazywa skomplikowany system zabezpieczeń!

podróżowanie autostopem po Francji

To jedna z wielu świetnych historii, które mi się przydarzyły w podróży. Tak to już jest, że podróżując trudno przewidzieć co przyniesie kolejny dzień. Zawsze jestem wdzięczna losowi, że po powrocie do domu mam więcej dobrych wspomnień niż złych.

Baner

4 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *