SPOTKANIE PRZY BUNKRZE – Pozycja Środkowej Odry

Mój przyjaciel Sławek już od dawna proponował mi wyprawę do kilku nadodrzańskich bunkrów w okolicy Malczyc i Rzeczycy. Przyznaję, że temat schronów bojowych niezbyt mnie pociągał i zostawiałam go na potem przesuwając wyprawę na rzecz innych – według mnie bardziej interesujących. Pozycja Środkowej Odry to dla kobiety taki trudny temat. Nie lubię wojen, nie znam się na obronie, broni i fortyfikacjach. To takie męskie tematy pełne skomplikowanych działań. Jednak na Trzech Króli uległam namowom i wybrałam się ze Sławkiem nad Odrę na poszukiwania tamtejszych bunkrów. 

Malczyce,bunkier nr 116 Pozycja Środkowej Odry

Powiem szczerze, że wędrowanie po lasach, wale i brzegu Odry bez Sławka i jego opowieści nie miałoby dla mnie najmniejszego sensu. Znalezienie takiej wysadzonej, żelbetowej ruiny bez znajomości historii jest całkowicie bezwartościowe.

Rzeczyca, bunkier nr 111 Pozycja Środkowej Odry

Bunkry to nie piękne pałace czy kościoły, gdzie można oko nacieszyć bogactwem zdobień i stylów architektonicznych. To tylko schrony bojowe. Mogą wręcz wydawać się nieciekawe biorąc pod uwagę ich stan. Bo te, do których podążaliśmy nie należą do atrakcji turystycznych.

To było święto Trzech Króli. Było bardzo mroźno i nawet trochę biało. Ludzi na ulicach prawie nie było widać. Wszyscy zapewne grzali się w swoich domach albo byli w kościołach. A my wyruszyliśmy na Odrę. Świat był taki cichy, kiedy zaparkowaliśmy za Rzeczycą przy wale. Przestrzeń, mróz, lekki wiatr i my. Do pierwszego bunkra mieliśmy stamtąd dosłownie kilkadziesiąt metrów. Szliśmy po zamarzniętej ziemi. Widać go było już daleka.

 Pozycja Środkowej Odry – Bunkier nr 111

– To pierwszy taki obiekt poniżej miejscowości Rzeczyca. Wszystkie bunkry Linii Środkowej Odry – Oderstellung (to nazwa potoczna, właściwa to schron bojowy) były numerowane od strony Wrocławia w dół rzeki aż do Krosna Odrzańskiego. Po zakończeniu wojny, były wysadzane przez Armię Czerwoną, a potem przez Ludowe Wojsko Polskie, ponieważ obawiano się wykorzystania ich w nowym konflikcie, który wisiał wówczas „na włosku” – Sławek zaczyna swoją opowieść, do której czasem wytrącam się jedynie zadając dodatkowe pytanie.
– Budowano je wzdłuż Odry wykorzystując naturalne właściwości terenu często wpasowując je w wały przeciwpowodziowe, tak jak właśnie ten. Można o nim powiedzieć, że był wysadzony dość dokładnie. Był do niego łatwy dostęp i możliwe, że dlatego „pracę” przy jego wysadzeniu wykonano solidnie. Tym niemniej ogromne części betonu leżały przez wiele lat rozrzucone na wale przeciwpowodziowym.
Korzystam z dobrego światła i fotografuję. Opowieść Sławka czyni z tej kupy gruzu naprawdę ciekawą budowlę. Mało mam do powiedzenia w tym temacie, więc tylko słucham i notuję w pamięci. Jak widać prawdą jest, że podróże kształcą…
Rzeczyca, bunkier nr 111 Pozycja Środkowej Odry
– Kilka lat temu przy okazji gruntownego remontu wałów część bloków usunięto – Sławek kontynuuje swoją opowieść. – Wyrwy zasypano, ale nawet to co pozostało (myślę, że koszt całkowitego usunięcia byłby astronomiczny) daje nam duże wyobrażenie o militarnym budownictwie lat 30 – 40 tych. Dodam też, że dość blisko bunkra w pobliskim lesie znajdował się  cmentarz jeńców francuskich z kampanii francuskiej 1940 roku, którzy pracowali przy naprawie wałów i modernizacji bunkrów. Po cmentarzu jednak dziś już nie ma śladu.
Gdzieś dalej znajduje się kolejny bunkier. Próbowaliśmy tam dotrzeć, ale nieco pogubiliśmy się w lesie. Poszukiwania mogłyby zabrać zbyt wiele czasu, więc Sławek zdecydował, że przez wzgląd na krótki dzień i powoli zanikające światło lepiej wyruszyć do Malczyc. Do tamtejszych bunkrów droga była pewniejsza. Już wtedy zależało mi na zrobieniu fotografii. „Połknęłam bakcyla” i temat zaczynał mi się naprawdę podobać. Wycofaliśmy się więc i ruszyliśmy do Malczyc…

Pozycja Środkowej Odry – Bunkier nr 117

Zostawiliśmy samochód zaparkowany niedaleko malczyckiej stoczni. Zawsze tam jest odludnie, ale w taki mróz to żywej duszy nawet z daleka nie było widać. Nos mi zamarzał i opuszki palców miałam bez czucia. Zabraliśmy tym razem plecaki, a w nich rozpałkę, wałówkę i piwo (bezalkoholowe). Taki był plan. Przy kolejnym bunkrze nad Odrą palimy ognisko i pieczemy kiełbaski oraz piwkujemy.

Pierwszy raz w tym roku widziałam zimę. Pierwszy raz naprawdę ją poczułam. Droga była piękna. Wał przyprószony śniegiem i zryty przez dzikie świnie. Dokoła las.  I cisza. I dzicz, że zapomnieć można, że na świecie żyją jacyś ludzie…

Maszerowaliśmy ze dwa kilometry przez las, wzdłuż rzeki przedzierając się przez krzaczyska i wysokie nadodrzańskie trawy.

Pozycja Środkowej Odry

– Bunkier nr 117 usadowiony jest bliżej Malczyc. Położony jest na „wyspie” pomiędzy Odrą, a jej starorzeczem i jest ogólnie mniej dostępny. Dojście do niego możliwe jest jedynie dzięki grobli przecinającej Starą Odrę – Sławek ciągnie swoją opowieść.

Pozycja Środkowej Odry

– Dziś może to tak nie wygląda, ponieważ podczas powodzi tysiąclecia ujście starorzecza zostało zamulone i dziś nalewa się tam woda tylko przy bardzo jej wysokim stanie w głównym korycie rzeki, choć teren wokół jest zawsze bagnisty. Wprawne oko dostrzeże do dziś zarysy ostróg-główek wśród traw, wzdłuż dawnego koryta rzeki. Schron ten, podobnie jak sąsiedni 116 zachował się w dużej części i przez to był również wykorzystywany jako narkomańska „baza”…

Pozycja Środkowej Odry

Dziś czasem nawet wędkarze chronią się pomiędzy jego blokami przy załamaniu pogody. Sam bunkier uważam za najbardziej malowniczo wysadzony z obiektów Linii Środkowej Odry, które widziałem – o ile coś może być „malowniczo wysadzone”. Wrażenie potęguje drzewo, które po wojnie zasiało się i wyrosło na jego pokrytym żyznym namułem szczycie.

Pozycja Środkowej Odry

Pozycja Środkowej Odry – Bunkier nr 116

Szukałam go wzrokiem i już z daleka widziałam niewielkie wzniesienie, które niewątpliwie było naszym celem. To bunkier  nr 116. Zamaskowany tak dobrze, że w porze letniej można by go minąć bez świadomości, że w ogóle tam jest. Znajduje się niemal nad brzegiem Odry. Najpierw wzięliśmy się za fotografowanie póki światło nam sprzyjało. Można było nieco zajrzeć do środka. Żelbetonowa konstrukcja wygląda bardzo solidnie.

Pozycja Środkowej Odry

W czasie wojennym przedpole bunkra na pewno nie było zarośnięte. Po wysadzeniu schronu zachowała się prawie cała jego połowa z pomieszczeniem mieszkalnym, chodź dziś jest ono zamulone po powodzi 1997 roku – Sławek uzupełnia luki w mojej wiedzy.

Pozycja Środkowej Odry

„Polska heroina”

– Bunkier położony jest pomiędzy Odrą, a Średzką Wodą i dojazd możliwy jest do niego jedynie autem terenowym po wale od Rzeczycy lub od strony Malczyc przekraczając mostem Średzką Wodę, która uchodzi do malczyckiego kanału portowego. No ale wiadomo, że po wale jeździć nie wolno. Fakt ten od końca lat 70 – tych do początku 90 – tych wykorzystywali malczyccy narkomani – heroinowcy, którzy często w bunkrze tym jak i w sąsiednim prowadzili „produkcję”,  a latem wręcz „rezydowali”.

Pozycja Środkowej Odry

Sytuacja nieco zmieniła się, gdy malczycka milicja dostała jeepa, tzn UAZ – a…  – Sławek bombarduje mnie informacjami z typu tych, od których włos zaczyna jeżyć mi się na głowie i nerwowo rozglądam się wokół siebie.

Nawet dziś po chwili szperania odnaleźliśmy pamiątki z narkomańskiego „laboratorium”. Jakiś garnek, butelka po rozpuszczalniku, która najwyraźniej była przydatna do produkcji „polskiej heroiny”.

Miłośników tej używki na miejscu nie zastaliśmy, więc rozbiliśmy się tam obozem.

Pozycja Środkowej Odry – piknikowanie

Zaczynało się chylić ku wieczorowi. Zachód słońca był blisko. To zachód słońca nad piękną Odrą. A nie taki „miastowy”, zwyczajny, codzienny… Byliśmy daleko w lesie, wśród dzikiej przyrody. Sarny z białymi tyłeczkami przebiegały nam drogę całymi stadami, kiedy maszerowaliśmy wzdłuż rzeki.

Ognisko rozpaliliśmy w miejscu, które już wcześniej do tego celu było wykorzystane. Otoczone było kawałkami wysadzonego bunkra, przy którym obozowaliśmy.

Z daleka widać było zamarzniętą z lekka rzekę, las był przyprószony śniegiem. Ruiny bunkra osłaniały nas od wiatru. Czasem sypał lekki śnieg, który na tle promieni zachodzącego słońca wyglądał jak chmara owadów, które w miejscu trzepotały skrzydłami. Łąka nad rzeką od światła była złota. Dym z rożnych gatunków drzew wyciskał mi łzy z oczu…

Zbieraliśmy chrust i łamaliśmy go na mniejsze kawałki. Praca rozgrzewała nam krew w żyłach w ten mroźny dzień. W plecaku mieliśmy kiełbaski, chleb i piwo.

Po marszu w lesie byliśmy głodni i nieco zmarznięci, więc wielką radością było dla nas ognisko i posiłek.

Dzień powoli znikał zachwycając nas kolorami i blaskami zachodzącego słońca mieniących się na niebie tajemniczo.  Potem zachwycaliśmy się połową księżyca, który świecił nam niczym latarnia w tej dziczy…

Wtedy Sławek powiedział do mnie, że gdyby teraz przypadkiem umarł – to mam iść wzdłuż rzeki cały czas prosto, aż zobaczę światła. A potem po wale, ścieżką… Powiedział to na wszelki wypadek, bo przecież nie miał zamiaru umierać. Ale jakby na to nie patrzeć byliśmy daleko od wioski, w lesie. I była noc… Gdybym została tam sama bez wiedzy o tym jak mam wracać…

Wracaliśmy już po ciemku

Trochę drogę oświetlał nam księżyc, a trochę pomagaliśmy sobie latarką szukając ścieżki. Droga za dnia nie była łatwa, a nocą z lekka mnie przerażała. Las pełen był dzikich zwierząt. I ciszy. I natury, która tak bardzo przecież jest mi obca i tak bardzo mnie przeraża, i jednocześnie fascynuje. Brzegi Odry są dzikie. Człowiek jest tam intruzem, zwłaszcza nocą… A jednak w miejscu w zasadzie niedostępnym dla aut, w lesie widzieliśmy światła samochodu. Zeszliśmy z drogi omijając tamto miejsce. Któż to wie, kto wtedy buszował samochodem po wale i po co? Czasem lepiej nie znaleźć się na „linii ognia”, zwłaszcza wtedy, gdy jest to Pozycja Środkowej Odry.

Tylko jeden dzień, a właściwie jedynie kilka jego godzin. Piękna rzeka, cudny las, bezludzie. Dziki i stada saren… Pozycja Środkowej Odry, bunkry, ognisko i długie rozmowy pełne historii. Dzień pełen wrażeń. Dzień pełen doświadczeń. Kolejny wartościowy, nieustanie wędrujący i wypełniony pasją. Dziękuję Ci Panie Boże za moje życie, w którym nie nudzę się nigdy… 

4 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Sławek Dbn napisał(a):

    Bunkry to nie ładne kościoły i pałace ale też są zabytkami, świadkami historii, najczęściej dramatycznej…

  2. magda napisał(a):

    Świetnie to przedstawione super sprawa u nas w zachodniopomorskim też jest sporo bunkrów czasem się wybieramy z mężem nawet szaliki taki specjalne są wytyczone.Pamiętam jak pierwszy raz mnie zabrał chodziłam po lesie i szukałam kropek na drzewach by obejść wszystkie po kolei .W myślach co ja tu robię ale satysfakcja jaką jak przeszłam cały szlak super sprawa.Pozdrawiam

  3. Chemini napisał(a):

    Bardzo serdecznie zapraszam „do nas” na Linię Odry Czerwieńsk-Brody. Pod naszą opieką jest obiekt 770. U mnie na blogu (w zakładce moje obiekty) pokazuję proces przywracania bunkra do stanu używalności- był całkowicie zamulony i zaśmiecony a obecnie posiada już drzwi i odpowiednie malowanie. Cały czas zbieramy przedmioty i broń celem wyposażenia obiektu.

  4. gw napisał(a):

    a macie coś z rejonu Krosna Odrzańskiego? tu podobno też są gdzieś te bunkry….

  5. Jacenty napisał(a):

    Dobrze że Sławek nie umarł .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *