RUINY PAŁACU – Pielaszkowice na Dolnym Śląsku

Ruiny pałacu w Pielaszkowicach na Dolnym Śląsku są niedostępne,  niebezpieczne i jest oficjalny zakaz zbliżania się do obiektu, który grozi zawaleniem. Podchodzenie do murów jest nieodpowiedzialne. Ryzyko jest ogromne. Wchodzenie do podziemi, które niegdyś były grobowcem rodzinnym właścicieli majątku – jest nie do przyjęcia. Wspinanie się po ścianach w celu zajrzenia w zakamarki resztek budowli – niedozwolone. Lepiej jest omijać to miejsce, jeżeli   życie i zdrowie Wam miłe.

Zabytki dolnyśląsk

Majówka tamtego roku była dla nas prawdziwą przygodą. Wprawdzie nie wyjechaliśmy zbyt daleko, ale wyruszyliśmy na pieszo na wędrówkę po naszej okolicy (dolnośląskie, powiat średzki, kilka kilometrów od autostrady)

Zabytki dolnyśląsk

Pielaszkowice

Zawędrowaliśmy aż do Pielaszkowic. Wyruszyliśmy w majówkę trochę autostopem, a trochę na piechotę. Tym razem w czworo, bo zabraliśmy ze sobą naszego psa. Bez problemu złapaliśmy stopa w takim składzie i choć pogoda kaprysiła i zanosiło się na deszcz, obraliśmy kierunek i sukcesywnie dążyliśmy do celu.

Przeszliśmy autostradę i przed nami droga pełna było niesamowitych widoków. Wioski niczym wyspy na polach żółtych od rzepaku i zielonych od młodego zboża. Dokoła lasy. Droga trochę dziurawa, a trochę łatana na szybko. Gdzieś w zasięgu wzroku w polu przemykała sarna bądź zając. Cudna cisza wokół, bo tam droga nieruchliwa. I tak dotarliśmy do zakrętu gdzie zobaczyliśmy pierwsze ślady pałacu, którego szukaliśmy. Kawałek muru okalającego park przy pałacowy dał nam świadomość, że cel jest już blisko. Gdybyśmy nie wiedzieli, że ruiny pałacu stoją w tym lesie przy drodze, który ostatecznie okazał się parkiem przy pałacowym, nigdy nie weszlibyśmy w tę gęstwinę chaszczy i pokrzyw. Nie widać z drogi, że w lesie stoją takie skarby.

Weszliśmy w ten gąszcz dzikiego już i zarośniętego parku i poszliśmy wąską wydeptaną przez zwierzęta ścieżką. Już po paru metrach dały się zauważyć ozdobne rośliny. Kwiaty, krzewy i przede wszystkim drzewa. Olbrzymie pnie świadczą o ich leciwości. Ale największe wrażenie zrobiły na nas Platany. Znaleźliśmy ich kilka, ale jeden to prawdziwy pomnik przyrody – choć nikt nie przybił na nim  tabliczki z taką informacją.
Poszliśmy dalej i zobaczyliśmy najpierw staw i zabudowę folwarku. W pierwszym momencie wszystko wyglądało na opuszczone, ale już po chwili zauważyliśmy oznaki zamieszkania niektórych pomieszczeń.

Zabytki dolnyśląskZabytki dolnyśląsk

Ruiny pałacu

I w końcu zaczęliśmy naszą wędrówkę wokół pałacu, który jest w tak opłakanym stanie, że nawet chodzenie dokoła jego murów jest bardzo niebezpieczne. Ściany trzymają się na „słowo honoru”. Część wewnętrzna prawie cała pochłonięta jest przez roślinność. Witać, że nikt już nie podchodzi pod ruiny pałacu, bo ciężko się tam przedrzeć. Nikt już nie wydeptuje tam ścieżek. To takie małe „Angkor Wat”, tyle że to nie świątynia tylko „podeptany” bez litości zabytek. Jak się tam bardziej przyjrzeć ruinom to można zauważyć, że kiedyś miały założenia obronne.

Zabytki dolnyśląsk

Zabytki dolnyśląsk

Założenie to sięga XVI wieku, kiedy to panem na zamku był hr. Mulheim. Warownię okalała, i nadal częściowo okala dość głęboka fosa. Całość wybudowana była na planie podkowy. Dawny zamek miał dwa boczne skrzydła i wieżę w centralnej części, z której dziś zostały już dosłownie strzępy.

Zabytki dolnyśląsk

Zabytki dolnyśląsk

Wiele lat później na miejscu starego zamku wybudowano barokowy pałac.

Zapewne fundamenty wcześniejszej budowli stanowiły podstawę do jego wzniesienia. Rzecz miała miejsce w XVIII wieku, a przedsięwzięcia tego podjął się niejaki Johann Wilhelm von Buddenbrock. Już w drugiej połowie XIX wieku pałac należał do rodziny von Nostitz. Przeprowadzano wówczas kolejne przebudowy pałacu i zmieniono trochę jego otoczenie. Z tego co udało nam się ustalić ostatnim właścicielem obiektu był barok Erich von Buddenbrock. W jego rękach Pielaszkowice pozostały do końca drugiej wojny światowej.

Zabytki dolnyśląsk

Historia tego miejsca pochłonęła nas bez reszty

Pod budowlą zastaliśmy otwarte pomieszczenia. Podziemia wyglądały na grobowce. Najpierw tak oceniliśmy sytuację „na oko”, a potem okazało się, że wedle relacji jednego z mieszkańców, w tym właśnie miejscu znajdowały się trumny. Miejsce to było przerażające. Mury wydawały się być jakby na pięć minut przed zawaleniem. Zapachy w powietrzu i dźwięki naszych szeptów, które odbijały się od ścian grobowca mocno nakręcały klimat tego miejsca.

Zabytki dolnyśląsk

Obeszliśmy pałac dokoła, wciskając się wszędzie gdzie to było możliwe i wydawałoby się, że widzieliśmy już wszystko, kiedy to spotkaliśmy na naszej drodze w okolicach pałacu pewnego starszego mężczyznę. Szedł podpierając się laską. Bardzo powoli i przyglądał nam się z zainteresowaniem, kiedy robiliśmy zdjęcia. Wtedy wpadłam na pomysł, żeby zapytać go, czy wie może przypadkiem, gdzie pochowany został ostatni właściciel majątku w Pielaszkowicach. Ten do którego należą ruiny pałacu.
– To w tym lesie – pokazał ręką – tam jest grób właściciela. Jest całkiem rozwalony i ciężko go znaleźć w chaszczach.

Zabytki dolnyśląsk

Grobowiec w lesie

Starszy pan bardzo się ożywił i z chęcią odpowiadał na nasze pytania. Dowiedzieliśmy się wiele o nieistniejących już budynkach, które niegdyś należały do całego gospodarstwa. Dowiedzieliśmy się również, że pan na Pielaszkowicach zajmował się hodowlą koni.

– A jego zięć pod koniec wojny podobno wywoził stąd rasowe konie do Trzeciej Rzeszy – opowiada nam nasz rozmówca.

Tereny wokół wioski dawniej były zalesione. Teraz trudno sobie to wyobrazić, bo po wojnie karczowano lasy.
– Ale i tak ziemia tu nie jest urodzajna, bo tu same mokradła…

I faktycznie wszędzie tam morko i mnóstwo stawów dokoła.

Tereny nasiąknięte wodą tym bardziej dają się zauważyć wiosną. Starszy pan wspomina również o kamieniu upamiętniającym pobyt Napoleona Bonaparte w Pielaszkowich. Cesarz podobno rezydował w pałacu. Działo się to w 1806 roku. Ruiny pałacu musiały być wówczas ekskluzywną rezydencją skoro sam Cesarz zdecydował się tam przenocować. Widać było, że napotkany przez nas starszy pan lubi historię. Rozmowa bardzo nas zbudowała. Podziękowaliśmy i ruszyliśmy ku miejscu, gdzie spoczywa ostatni z panów na Pielaszkowicach. Tamta droga była polna i błotnista, i prowadziła wprost do lasu. Zrobiło się gorąco. Zatrzymaliśmy się na chwilkę, żeby nalać psu wody do miski, bo wyglądał na spragnionego.

Zabytki dolnyśląsk

I wtedy zobaczyliśmy w oddali postać z laską.

Człowiek ten maszerował w naszym kierunku wprost z pałacu. Zaczęliśmy zastanawiać się kim jest. Czy to aby nie spotkany wcześniej starszy pan? Okazało się, że tak było w istocie. Mężczyzna przemyślał sprawę postanowił zaprowadzić nas do opuszczonego grobowca w lesie.

Zabytki dolnyśląsk

Na miejscu ciężko było odnaleźć ślady mauzoleum, które zdewastowane całkowicie zarosło kniejami. Jednak po gruntownym śledztwie Adaś przypadkiem dokonał makabrycznego odkrycia. W grobie ktoś zrobił dziurę. Zasłonięta była gałęziami. Prawdopodobnie ktoś w ten sposób chciał dostać się do środka krypty.

Zabytki dolnyśląsk

My zastaliśmy ją zalaną wodami gruntowymi. Wewnątrz znajdował się krzyż. Wrzucony tam prawdopodobnie po wcześniejszej dewastacji. Adaś włożył do środka rękę z aparatem. Na zdjęciach z wewnątrz można dopatrzeć się śladów trumien.

Zabytki dolnyśląsk Zabytki dolnyśląsk

Właściciel majątku był katolikiem i nie chciał żeby pochowano go na cmentarzu we wiosce razem z ewangelikami. To prawdopodobnie było przyczyną, że kazał pochować się tutaj – komentuje nasz przewodnik.
Podobno grób i ruiny pałacu były odwiedzane wiele lat temu przez członków rodziny dawnego właściciela Pielaszkowic. Jednak nikt z rodziny nie zadbał o stary grób w lesie…
Jakiś czas później głębiej lustrowałam tę historię i odkryłam, że rodzina Buddenbrock miała wiele wspólnego z kościołem ewangelickim. Tak więc nie koniecznie prawdą jest to co przekazał nam starszy pan o poglądach religijnych pochowanego w lesie. Może historia jest znacznie mniej skomplikowana i po prostu pan na Pielaszkowicach miał takie życzenie aby pochować go na jego własnej ziemi. Wiemy, że czasem tak czyniono.

Pielaszkowice są w czołówce najświetniejszych i najbogatszych przedwojennych majątków, które dotąd odwiedziliśmy. Takie bogactwo można jeszcze dostrzec w Chwalimierzu niedaleko Środy Śląskiej czy w Piotrowicach. Dobrym przykładem jest również słynny Goszcz. Majętni i dumni panowie budowali swoje fortuny i nie sądzili, że wszystko czego dokonali przepadnie. Budowali pałace jak królowie, grobowce tak przestronne, że miały służyć wielu pokoleniom. Sadzili drzewa z myślą, że będą one dawać cień ich następcom. Ale wybuchła wojna i świat całkiem się zmienił. Historia uczy nas, że jutro może nie nadejść.

9 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

11 komentarzy

  1. Kris Beskidzki napisał(a):

    Bardzo fajny post i te maszkarony.

  2. S.Tap. napisał(a):

    Była słynna powieść o tej rodzinie,która zbudowała pałac, film, serial..może oni z tych? :)

  3. aneta napisał(a):

    Wszystkiego naj z okazjii urodzin,duzo przygod,i odkrywania coraz to nowych miejsc

  4. Domi napisał(a):

    Super opisane :) mieszkam w Pielaszkowicach i zawsze fascynował mnie ten pałac. Cieszę się że ktoś również się nim zainteresował :) pozrawiam

  5. Mirczi napisał(a):

    Naprawde nie wiem gdzie zyje dziekuje za swietna relacje ze zdjeciami Zycze powodzenia i dalszego spelniania marzen :]

  6. Maciej napisał(a):

    Coraz ciekawsze te Wasze wyprawy. Super sie to czyta.

  7. Michał Syniec napisał(a):

    :) ja byłem kiedy zieleń w pełni i aż tyle nie dało się zobaczyć, no i do piwnic muszę zajrzeć bo wtedy już czasu nie było … :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *