SANKTUARIUM MARYJNE – LICHEŃ

Sanktuarium maryjne w Licheniu to jedno z najważniejszych miejsc kultu Matki Boskiej. Wierzący przybywają tu po łaski Najświętszej Panienki, a niewierzący po prostu popatrzeć. Miejsce to słynne jest nie tylko w Polsce ale i na całym świecie. To tutaj dawnymi czasy ludzie doświadczali cudów spotkania Maryi i tutaj dziś stoi ogromna Bazylika Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski.  W tej sytuacji nie mogliśmy sobie odmówić odwiedzenia tego miejsca. I tak owo sanktuarium maryjne i nas zwabiło swoją sławą. 

Licheń

Objawienia 

Wszystko zaczęło się A.D 1813. Tomasz Kłossowski został ranny w bitwie pod Lipskiem. Mocno krwawiący i w obliczu śmierci modlił się do Matki Boskiej. Kiedy wołał pomocy od Najświętszej Panienki ujrzał na polu bitwy postać kobiety w pięknej sukni i z orłem na piersi. Oczywiście od razu zrozumiał, że to z całą pewnością sama matka Jezusa przyszła do niego po tym jak usłyszała jego modły. Kobieta opisywana była przez niego jako niezwykłej urody. Rozmawiała z Tomaszem. Obiecała mu, że on nie umrze i wróci do domu. Zleciła mu zadanie odnalezienia jej wizerunku w postaci obrazu. Następnie poleciła powiesić obraz w miejscu ogólnie dostępnym dla ludzi po to, aby jak najwięcej osób mogło go zobaczyć. Żołnierz faktycznie ocalał jakimś cudem. I wrócił do swojego domu. Mieszkał niedaleko Lichenia.

Licheń

Przez ponad dwadzieścia lat pielgrzymował w wolnym od pracy czasie w poszukiwaniu tajemniczego obrazu, którego odnalezienia się podjął. I któregoś razu gdzieś w okolicach Częstochowy w przydrożnej kapliczce zastał obraz, który według niego przedstawiał piękną panią w pola bitwy. Zabrał obrazek i przez jakiś czas trzymał go w domu i co wieczór modlił się przed nim. Po jakimś czasie postanowił powiesić go na drzewie w lesie Grąblińskim. Niedługo potem Tomasz umarł.

sanktuarium maryjne w Licheniu

W tym czasie pewien pasterz Mikołaj Sikatka, który znał miejsce, w którym obrazek wisiał, również zaczął pielgrzymować do owego miejsca i modlić się tam żarliwie i przez to i jemu zaczęła ukazywać się pani z orłem na piersi. Mikołaj przekazywał ludziom to co mówiła do niego Maryja. Obiecywała opiekę ale tylko wtedy, kiedy ludzie przyjdą do wspomnianego obrazu. Poleciła również przenieść obrazek w lepsze miejsce i nakazała oddawanie mu czci. Matka Boska wspominała również o wybudowaniu kościoła.
Historia zaczęła zdobywać zwolenników i przeciwników. Mikołaja najpierw zamknięto w więzieniu. A potem ostatecznie uznano go za chorego umysłowo. Jednak co zasiano – rosło w siłę i w roku 1852 mały obrazek z drzewa zawisł w kaplicy w Licheniu. Potem awansował na ołtarzu w kościele św. Doroty.  Po 150 latach ktoś przypomniał sobie o całej historii z obrazem i postanowił wypełnić obietnicę, która została dana Matce Boskiej na polu bitwy.

Matka Boska Licheńska

Sanktuarium maryjne 

I zaczęto budować. W dziesięć lat wzniesiono świątynię, która swym ogromem i przepychem powala na kolana dosłownie i w przenośni. Złoto ścieka z jej ścian, a bogactwo wzbudza wiele emocji. Ogromny gmach przyciąga tłumy. Wierzących i wspierających oraz niewierzących ale ciekawych. Każdy chce zobaczyć to na własne oczy.

sanktuarium maryjne w Licheniu

Kiedy bazylika stanęła przeniesiono do niej obrazek, a w lasku Grąmblińskim ustawiono kamień z wyrzeźbionymi stopami Matki Boskiej, która taki zostawiła tam po sobie ślad podczas objawienia. Kamień jest symbolem, a ślady zostały wyryte przez jakiegoś rzeźbiarza na pamiątkę tego wydarzenia.

sanktuarium maryjne w Licheniu

sanktuarium maryjne w Licheniu

sanktuarium maryjne w Licheniu

Miejsce Święte

Odwiedziliśmy to sanktuarium maryjne w momencie, kiedy ludzie szykowali koszyczki do święcenia. To był czas Święta Wielkiej Nocy. Wstaliśmy bardzo wcześnie mając nadzieję zastania bazyliki i jej terenu bez tłumów. Zależało nam na fotografiach. I tak spacerując kolejno trafialiśmy na obrazy, figury, tabliczki z nazwiskami wspierających budowę darczyńców. Byliśmy na Golgocie i w wielu małych kapliczkach. Sama bazylika to gigant, który powala gabarytem.

sanktuarium maryjne w Licheniu

sanktuarium maryjne w Licheniu

Udało nam się zrobić fotografie i na spokojnie przyjrzeć się sprawie. Dziwne to miejsce, gdzie w otoczce wiary i miłości tak wiele mówi się o pieniądzach. Wszędzie widać skarbonki i inne zachęty do otworzenia portfela. Zrozumiałym jest fakt, że utrzymanie kościoła kosztuje, ale można byłoby tak choć odrobinę delikatniej. Nawet w Bazylice św. Piotra w Rzymie mniej odczuwało się skarbonkową presję.

1 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

16 komentarzy

  1. Anonim napisał(a):

    Kurcze, wyszłam spodziewając się jakiegoś obiektywnego spojrzenia, a tu plucie jadem. Duży minus

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Zapewniam, że bardziej obiektywnie już nie dałam rady :) Starłam się tylko opisywać, ale przyznam, że niektóre fakty nie tyle mnie oburzały co nieco śmieszyły. Szczególnie historia z obrazkiem. Jestem osobą raczej mocno stąpającą po ziemi i podobna historia z takim końcem jest dla mnie co najmniej podejrzana. Nie plułam jadem – starłam się raczej otworzyć czytelnikowi oczy i zachęcić do samodzielnego myślenia. Na przykład kamień z widocznymi śladami jest wykonany na potrzeby lasu grąblińskiego. Ktoś na zlecenie wyrył w głazie ślady stóp na pamiątkę tamtego objawienia. To nie jest autentyk, ale ludzie o tym nie wiedzą… I całują ślady… To fakt, a nie plucie jadem. Chodzi nam o prawdę czy wolimy być nieświadomi. Ja wolę pełną świadomość, a Pani ma wolny wybór i nie mam zamiaru zmieniać Pani sposobu myślenia.

      • anonim napisał(a):

        Samodzielne i krytyczne myślenie to jedno. Niezrozumienie to drugie. A ja tu widzę właśnie niezrozumienie. Uwaga zaskoczenie: Ci ludzie wiedzą, że to tylko symbol. Ale symbol czegoś dla nich ważnego. Co więcej czegoś równie prawdziwego dla około 1/3 populacji, bo właśnie tyle osób na świecie wyznaje religię chrześcijańską.
        Wyznawanie jej nie oznacza nieświadomości, bądź też braku samodzielności myślenia.
        Idąc jednak w pani kierunku muszę się zgodzić, że wszędzie zauważa się bezmyślne naśladowanie, tzw. owczy pęd i jeśli to z tym zjawiskiem pani chciała walczyć na przykładzie katolickim a nie z katolicyzmem samym w sobie to zgadzam się z panią.

        • Aneta Aneta napisał(a):

          Muszę przyznać, ze rozmowa z Panią jest fascynująca. Lubię ludzi z własnym zdaniem, którzy potrafią powiedzieć dlaczego obstają przy swoim. Oczywiście, że nie mam zamiaru ani walczyć z religią ani potępiać katolicyzmu, który w założeniach sam w sobie nie jest niczym złym. Natomiast sposoby zachowań katolików, jakie zaobserwowałam zdają mi się być sprzeczne z założeniami religii. Czeto również widzę zachowania swiadczące o tym, ze nie znają tematu i idą za innymi bezmyślnie. Nie znają bibli i nie interesuja się prawdami w niej zawartymi. Nie stosują ich więc w życiu. Oczywiscie nie dotyczy to wszystkich bez wyjątku.

          • anonim napisał(a):

            I w tym momencie zgadzam się z panią całkowicie bo okazuje się, że doszłyśmy do punktu, w którym stajemy przeciw temu samemu.
            Przeciw ignorancji. Bezmyślność i głupota mogą być kwestią wrodzoną więc ich samych w sobie się nie czepię. Ale ignorancja jest wyborem… I niestety jest dużo głośniejsza i bardziej widoczna. Zresztą to właśnie przez ignorantów poszczególne grupy społeczne (czy też narodowości) do których oni należą nabywają złą opinię.
            Tak więc: ja też jestem przeciw katolikom-ignorantom, studentom-ignorantom, Amerykanom-ignorantom itd.

          • Aneta Aneta napisał(a):

            Niestety dyletantyzm dotyka również religii. Dlatego czasem myślę, że dobrze jest głośno wyrazić swoją opinię. :)

  2. mycha napisał(a):

    Przeszkadzają pani skarbonki… A, przepraszam bardzo,szanowna pani uważa, że w jaki sposób utrzymywane są takie budynki? Z tego co ja wiem to ogrzewania, prądu czy wody nikt jeszcze za darmo nie daje…

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Witam i dziękuje za wypowiedź, jest dla mnie bardzo cenna gdyż interesuje mnie spojrzenie moich czytelników na podejmowane przeze mnie tematy. Nie przeszkadzają mi skarbonki. To co ktoś do nich wrzuca to jego prywatna sprawa. Każdy ma własne zdanie. Ja również je mam. Osobiście wolałabym wrzucić coś do skarbonki jakiejś fundacji, która opiekuje się potrzebującymi wsparcia dziećmi czy na schronisko dla zwierząt. Tam bardziej pieniądze by się przydały. To miejsce jest dla mnie niepotrzebne. Niczemu pożytecznemu nie służy. Nie twierdzę, że wszyscy powinni tak myśleć. Ale nie mogę napisać, że sanktuarium jest miejscem potrzebnym i pożytecznym – bo zwyczajnie tak nie myślę. Oczywiście bardzo mi przykro jeżeli uraziłam czyjeś uczucia, ale pisząc o Licheniu pisałam tylko o tym co widziałam. Nie napisałam nieprawdy. A swoich osobistych odczuć nie ujawniałam zbyt jaskrawie. Czynię to dopiero tutaj – zachęcona przez Panią.

      • mycha napisał(a):

        Po przeczytaniu pani odpowiedzi zajrzałam na stronę sanktuarium. W ciągu 5 minut znalazłam takie informacje: okazuje się, że jeśli chodzi o rzeczy pożyteczne to działa tam Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym, Poradnia Wsparcia Płodności oraz Hospicjum. Do tego istnieje fundacja Spem Donare, która te działania dodatkowo wspiera.

        Tak więc nie zgodzę się, że nic pożytecznego to sanktuarium nie robi.

        • Aneta Aneta napisał(a):

          Zgadzam się z Panią, że Centrum Pomocy Rodzinie i Osobom Uzależnionym i na przykład Hospicjum są bardzo pożyteczne i nie ma co do tego wątpliwości. Ja jednak miałam na myśli sam ogromny gmach bazyliki i jego przesadne strojne wnętrza. Przeznacza się na utrzymanie bazyliki mnóstwo pieniędzy, które moim zdaniem można by spożytkować lepiej. Mocno również zniesmaczył mnie pewien widok. W bezpośredniej bliskości ołtarza leżała figura Chrystusa przybitego na krzyżu, a u jego stóp koszyczek z pieniędzmi.Wszystko to czyli taki klimat, do którego ciężko odnieść się bez zniesmaczenia. Prawdziwa praca dla ludzi winna być nieco bardziej skromna, mniej zachłanna i delikatniejsza. A tutaj wszędzie widać wyciągniętą dłoń po mamonę. I zachętą są rany Jezusa i obietnica nieba. Moim zdaniem tak nie powinno być.

  3. PW napisał(a):

    Kicz kicz kicz, miejsce nie godne czasu jaki trzeba stracić by to zwiedzić.Jest to mieszanina stylów architektonicznych które tworzą miejscami kakafonię stylów. W tym chaosie stylistycznym zatracono to co najważniejsze, czyli Dom Boży. W budowli tej widać megalomanię inwestora. Ochydztwo. W tym budynku nie czuć Boga.

  4. stap stap napisał(a):

    Nie byłem, więc opieram się na relacjach stamtąd. Jednak uważam, że niechby była ogromna, wystawna ale też i oryginalna w projekcie. Niekoniecznie koszmarno – futurystyczna jak niektóre nowoczesne kościoły ale jak już takie drogie i duże to niechby piękne było. Myślę, że jej styl to schlebianie gustom większości tam przyjeżdżających. Podróżniczko Aneto – katolicyzm to jak muzyka pop :) są i fajne rzeczy i kicz (zresztą to kwestia gustu) Ja osobiście czuję się bliżej Boga np. w kościółku zagubionym na szczycie lesistej góry (choćby w Bardzie) ale inni zapewne w takich miejscach. Pozdrawiam :)

  5. Ivon napisał(a):

    Hej.Moze mismas okazje byc w Fatimie? Tam skromnosc tego co namacalne poraza. Surowosc scian, oltarza, swieze kwiaty oszczedna ozdoba…Oczywiscie- historycznie zawsze dla Boga budowano „z przepychem” choc rozne aspekty jego przejawu: od b.bogatej architektury po strojne wykonczenia. Uwazam jednak ze co innego oznacza tworzyc bogato z tego co juz mamy a zupelnie innego z tego co zakladamy ze miec bedziemy… Rowniez prawdziwie piekno formy przez ktora ludzkosc od zawsze czcila swoich Bogow to nie silenie sie na uzycie atrybutow swietosci do zbieractwa mamony.To zawsze potepiam. Masz racje Aneto, ze cuda by zdzialac gdyby zamienic to co przeznaczono na wzniesienie tego przytlaczajacego gmachu na np.dzialalnosc hospicjum. Cala ta machina wiary w Licheniu to takie schematyczne dzialanie na kredyt z zalozeniem ze ludzie dadza wiecej…

  6. Lukasz napisał(a):

    Potwierdzam, widziałem i czułem się zażenowany tym kiczem i przepychem bez gustu. Śmiało można napisać, iż boga tam nie ma.

  7. karyna napisał(a):

    Byłam, widziałam, podzielam Pani zdanie, niestety. Ta bazylika jest nie tyle symbolem wiary, co odzwierciedleniem czyjejś pychy i próżności oraz bezguścia. Byłam tam w dzień, gdy nie było prawie nikogo. Martwe, puste miejsce, którego utrzymanie kosztuje bardzo dużo. Jestem katoliczką i nie akceptuję trwonienia pieniędzy w imię wiary. Moja religia polega na skromności, na pomaganiu słabszym i uboższym. Ta bazylika jest zaprzeczeniem wszystkiego, w co wierzę. Ona jest produktem marketingowym :(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *