SKROMNY DWÓR W POSTOLICACH NIEDALEKO JAWORA – Ale jaja!

Ten skromny dwór w Postolicach na Dolnym Śląsku, niedaleko Jawora jest jednym z wielu na tej ziemi w stanie wskazującym na zaniedbanie. No cóż, taki to urok tej cudnej krainy, że piękno tutaj zamknięte jest w najróżniejszych formach, a kondycja tych dolnośląskich cudeniek to wynik zrządzenia losu. Czasami dwory i pałace mają szczęście, a czasami nie mają. To zupełnie tak jak u ludzi… 

skromny dwór w Postolicach

Ja kocham je wszystkie. Dwory, pałace i wille dolnośląskie, a najbardziej te dziewiętnastowieczne. To wówczas powstawały tutaj bryły tak różnorodne, tak zdobne i bajkowe, że czyniły z tej ziemi krainę jak z baśni. I style architektoniczne tutaj prezentowały się dumnie, czasem „mutowały” i powstawały wówczas eklektyczne pałace, które lubiły naśladować i choćby pałace i zamki Tudorów. Jawią się więc na horyzoncie dolnośląskiej krainy wieże, o których możemy pomyśleć, że są zamkowymi. Jednakże pałace dziewiętnastowieczne Dolnego Śląska nie wiele mają wspólnego z warowniami średniowiecznymi na jakie czasem były stylizowane. Zamek z założenia swojego budowano tak, żeby spełniał swoją rolę obronną. Mało dbano o wygodę i zdobienia wnętrz. Okna jego były wąskie, mury grube, podłogi skrzypiące, a pomieszczenia niskie i mało przestronne. Materiały do takiej budowy były surowe i mocne. Każdy prawdziwy zamek jest jak rycerz średniowieczny, a każdy dziewiętnastowieczny pałacyk – jak salonowy bawidamek.

skromny dwór w Postolicach

Skromny dwór w Postolicach

Jednakże nie każdy dolnośląski pałac czy dwór budowany był z rozmachem. Wszystko zależało primo – od ambicji jego właściciela i chęci pokazania się światu od najbardziej reprezentacyjnej strony, sekundo –  od jego zdolności finansowej. Byli więc wśród panów lepsi i „lepsiejsi”. Skromny dwór w Postolicach najwyraźniej należał jedynie do tych lepszych jedynie od gospodarstw we wiosce, bo bryła jego choć dostojna to jednakowoż niezwykle jest prosta i nie sądzę, aby czas wiele ją zmienił od chwili jej powstania, czyli od roku 1903.

skromny dwór w Postolicach

Obejrzałyśmy go z Ines bardzo dokładnie. Dwór otoczony jest folwarcznymi budynkami, na przeciw niego odnalazłyśmy resztki niewielkiego ogrodu, prawdopodobnie różanego. Na starych fotografiach rozpoznać można, że ogródek ten odgrodzony był od folwarku płotkiem drewnianym. Kury poza tym płotkiem spacerowały sobie i dziobały w ziemi szukając dżdżownic i robiły kupę między tym różanym przybytkiem i bramą wjazdową na folwark. Strona reprezentacyjna dworu była więc bardzo rustykalna. Klimat tu panował swoiście wiejski i pan na włościach w Postolicach nie starał się tego klimatu wyciszyć. Żył we wiosce, więc i nie zapierał się jej najwyraźniej. Pachniały mu i róże i kupy kurze, a jajecznica na pańskim stole była zapewne więcej niż luksusowa. Bo kury szczęśliwe, wolne i pełne szacunku ludzkiego żyły sobie po dworsku…

skromny dwór w Postolicachskromny dwór w Postolicach

Filary przy wejściu głównym i zdaje się jedynym do dworu, obrośnięte były pnączem

Ciężko jest z takiego starego zdjęcia dojść cóż mogło tak zdobić ten skromny dwór? Może to była winorośl, a może winobluszcz? Ale w mojej wyobraźni rodzi się obraz powojnika. Na przykład fioletowy Klematis, który czule oplatał kolumny i wspinał się ku balkonowi – pasowałby do mojej wizji. To takie romantyczne połączenie. Powój na dworskich filarach, róże widziane najpiękniej z balkonu rezydencji, stare drzewa rzucające cień na dziedziniec i kolorowe kury, które za nic mają cały ten ambaras. Czyż można chcieć od życia więcej?

skromny dwór w Postolicach

Skromny dwór? – Ale jaja!

A kurze jaja? Dziś każdy przyzna, że to rarytas, a wówczas była to zwykła rzecz. Zdrowo i naturalnie odżywione ptactwo przynosiło korzyści ogromne. Cóż tam jajecznica tylko! A biszkopty żółte i puchate? A makaron swojski niemal pomarańczowy od żółtek…? Zapachy tej wiejskiej, dworskiej kuchni powalały zapewne na kolana. Kucharka tęga, w fartuchu i chuście na głowie od rana trudziła się przy piecu, w którym najsampierw trzeba było napalić. Gwar tam panował i ruch jak w Rzymie, choć tylko po niemiecku tam mówiono. Wszystko kręciło się wokół zgłodniałych dworskich brzuchów. Pan jadał w salonie z porcelany, a służba w kuchni blisko pieca, ale nikt gorzej nie miał. A kury? Kury miały to wszystko w czterech literach – przeważnie nie wcale w przenośni… 

skromny dwór w Postolicach

Pałacowe ogrody… 

Ogrody czy park… Dziś już ich nie ma. Nie mamy pewności jak wyglądały, ale wyobraźni nam nie brakuje. Ileż to razy buszowałam po parkowych ostępach dolnośląskich rezydencji? Takie doświadczenie nie „idzie w las”. Kiedy więc zobaczyłam teren z tyłu dworu, który choć podobny do sawanny dziś – otoczony jest łupkowym murem – od razu pomyślałam, że oto kroczymy po dawnych dworskim ogrodzie albo parku…

skromny dwór w Postolicach

Cóż tutaj się stało? Nie posadzono żadnych drzew, czy też je w pień wycięto? Po ’45 z takimi dworkami działo się co kto chciał i bywało, że nie tylko wyburzano, ale i perfidnie przerabiano i starodrzew parkowy wycinano – choćby i ponad 100 lat miał… Znamy takie miejsca, gdzie dziś już tylko pustynia, a dawnymi laty cudny park rósł pełen egzotycznych roślin…

skromny dwór w Postolicach

Zaglądałyśmy przez dziurkę od klucza, żeby choć trochę zorientować się w temacie wnętrz. Zaglądałyśmy przez okna. Ale ten skromny dwór mało dostępny jest i ciężko o dostanie się do wewnątrz. 

skromny dwór w Postolicach

skromny dwór w Postolicach

No cóż, nie jesteśmy przecież włamywaczami. Nie wchodzimy nigdy tam, gdzie drzwi są zamknięte, choć zawsze mamy na to ochotę. Wiemy przecież, że czyjś on jednak jest. Może ten ktoś tak go chroni – bo ma plany względem dworu i pragnie go uchronić…

skromny dwór w Postolicach

Skromny dwór w Postolicach jest pełen wiejskości, a nie pańskości. W czasach, kiedy go tu wzniesiono wiele takich skromnych majątków było w rękach zwykłych ludzi, w których żyłach płynęła zwyczajna czerwona krew. Mogłoby być tak, że dworek wraz z majątkiem był jedynie wydzierżawiany, a pan jego prawdziwy mieszkał sobie w Paryżu na ten przykład. Gospodarzył tu wówczas jakiś zubożały szlachcic albo po prostu zarządca bez szlachectwa. Ale jaka to różnica jest, skoro pięknie tu gospodarować musiano, a kury „złote” jaja znosiły, mając w zadkach to, kto im ziarno sypał – pan czy cham… Tak czy siak lepsze z tego jaja były aniżeli dziś. 

3 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *