SZCZEPANÓW – Detektyw Frutkowski na tropie zapomnianego cmentarza

Szczepanów to wieś dolnośląska położona w powiecie średzkim, w gminie Środa Śląska. Wieś ta jest dość istotna dla tego miasta, ponieważ tam znajduje się stacja kolejowa, z której średzianie korzystają. Szczepanów od Środy Śląskiej dzieli kilka zaledwie kilometrów. Pewnego dnia wybraliśmy się tam z Frutkiem w ramach spaceru zwabieni pewną historią, która usłyszałam jakiś czas temu od pewnego człowieka, którego spotkałam w zupełnie innej miejscowosci… 

Szczepanów

Pewien wariat spotkany na dolnośląskim szlaku opowiedział mi ciekawą historię. Była ona częścią jego biografii, którą przedstawiał mi w ramach poznania się wzajemnego. Gość był po wpływem czegoś nieokreślonego. Być może był to alkohol, a może to psychotropy? Ciężko to określić, ale zachowanie jego nie było zbyt racjonalne. Najpierw się przywitał i chętnie opowiadał o sobie, a na końcu ścigał mnie i rozkazywał pokazać dokumenty. Z wariatami na Dolnym Śląsku nie rozmawia się zbyt łatwo. Kiedy odmówiłam pokazania dowodu osobistego i zaproponowałam w zamian paragon z Biedronki, zaczął mnie obrażać wulgarnymi gestami. Groził wezwaniem policji. Nakazał iść ze sobą celem rewizji…

Oczywiście, że w tym wypadku obie z Ines ostro się postawiłyśmy. Od razu dostał salwę z aparatu fotograficznego w ramach zebrania dowodów rzeczowych, w ruch poszedł dyktafon i telefon, z którego nie zawahałybyśmy się dzwonić po pomoc. Na mięczaków gość nie trafił, zaczął więc się odgrażać i dzwonić na policję. Oczywiście szczerze go do tego zachęciłyśmy i powiedziałyśmy, że jak najbardziej poczekamy na panów władze. Frutek go oszczekał głośno, długo i namiętnie swoim zwyczajem. Ale ostatecznie człowiek ten oddalił się i mogłyśmy i my spokojnie wrócić na swoją drogę…

Szczepanów

O co mu więc chodzić mogło? 

Oprócz tego, że gość był najwyraźniej upośledzony w sposób na pierwszy rzut oka niewidoczny zachowanie jego sprowokowane było zapewne tym, co nam o sobie opowiadał oraz tym, że w pewnym momencie doszło do niego, że powiedział za wiele… 

W szeregu postępujących po sobie najróżniejszych historii z jego życia temat – nie wiedzieć czemu – zszedł na wieś Szczepanów. Zahaczył o temat pewnej nekropoli w tejże miejscowości i opowiadał o wygrzebywaniu kości z grobów, czaszek z włosami i trumien, które ze starości rozpadały się podczas wyciągania ich z  ziemi…

No oczywiście, że zaczęłam się wraz z Ines temu przysłuchiwać. Wypytywać i za język ciągnąć…

Facet tak energicznie mówił o tym, że w Szczepanowie, jak drogę budowali to właśnie na tym cmentarzu. Wykopy siłą rzeczy trupie więc były. Mówił, że do dziś dnia koszmary ma, kiedy przypomni sobie jak kości wygrzebywał i czaszki… Niemal płakał opisując swój stan psychiczny. Że jak on ma teraz żyć po czymś takim itd, itd… Przywoływał najróżniejsze przykłady z tej swojej pracy przy budowie drogi i cały czas zapewniał, że wspomnienia sen z oczu mu spędzają…

Szczepanów

No dobra, ale gdzie ten cmentarz niby się znajdował? Znam tam jeden przy kościele św. Szczepana, ale to całkiem jeszcze w całości nekropolia – choć zachwaszczona, drugi chyba (nieistniejący) przy dawnym kościele ewangelickim – ale tam żadna droga nie biegnie. No i ostatni, przy drodze do Brodna, na końcu wioski, ale on używany jest…

Gość znalazł patyka i zaczął nam mapę na ziemi rysować. Opisał dokładnie miejsce. Że to zaraz przed dzisiejszym cmentarzem, z którego korzysta się w chwili obecnej. Szczepanów więc miał swoją tajemnicę… 

No ale, że gościu był dziwny i coś jednak w nim nie działało jak należy, nie bardzo się interesowałam tematem po jego zagraniu na do widzenia… 

Jednak tamtego, wcześniej wspomnianego dnia wraz z Frutkiem bardzo się nudziliśmy nie mając żadnych większych planów wyprawowych. Pomyślałam więc, że w ramach spaceru z psem zrobimy sobie wyprawę poszukiwawczą. Szczepanów niedaleko jest Środy Śląskiej, a czy ten cmentarz istnieje? Z nudów sprawdzić można… 

Szczepanów

Jednak skoro już wybraliśmy się w drogę, a baterie w aparacie naładowane były na maksa postanowiłam kompleksowo sfotografować wioskę, w której już kiedyś byliśmy z aparatem ale jedynie pod kątem tamtejszego pałacu… 

Szczepanów

Szczepanów 

Mijaliśmy po kolei stację kolejową… 

Szczepanów

A potem przechodziliśmy bardzo blisko dawnego majątku we wiosce, skąd widać było pałac i altanę ogrodową… 

Szczepanów

Następnie ruszyliśmy w kierunku kościoła św. Szczepana. Świątynia ta od dawna kusiła mnie swoim wnętrzem. To kościół niezwykłej urody, z historią bogatą i pełną zabytków. Świątynia położona jest na krańcach wioski i spokój bije od tego miejsca.

Szczepanów

Dzień był wówczas bardzo gorący. Niedziela to była i to zaraz po wyjściu ludzi z kościoła, a że to maj był, więc tłumy spacerowały ulicą asystując białym sukienkom i wiankom i garniturom. Przeciskaliśmy się z Frutkiem między tłumami i czym prędzej dążyliśmy do świętego Szczepana w nadziei chwili wytchnienia i spokoju… A siódme poty oblewały nas bez litości.

Szczepanów

Szczepanów – kościół prawie średniowieczny 

Prawie jak wiadomo – robi jednak różnicę. Kościołek jest z roku 1571. Ale jak przyjrzeć się z bliska tejże historii i wspomnieć budowlę wcześniejszą, która w tym miejscu stała w A.D 1333, to na PRAWIE można nieco oko przymknąć…

Dzisiejsza świątynia, która na gwałt potrzebowała remontu jest w stylu późnogotyckim. Późny czy nie późny – gotyk to gotyk. Surowy jest i wzbudzający respekt. Wnętrze jednak jego barokowe i wypełnione grobowymi dziełami sztuki.

Szczepanów

Szczepanów

Ale nie tylko…

Szczepanów

 Cmentarz przykościelny 

W obrębie murów to najstarsza część tej nakropili. Poza murami, w chaszczach to już historia późniejsza.

Szczepanów

Jak widać na powyższej fotce – Frutek miał zasadniczo dość  upału i okazywał to demonstracyjnie…

Frutus leżał w cieniu posłuszny mojemu poleceniu – nie ruszał się z miejsca na krok, a ja robiłam fotografie… 

Szczepanów

Cmentarz choć zaniedbany, to jednak pod kontrolą jest i dziś już raczej wolny od aktów dewastacji. Nikt nie śmiałby przychodzić tu z łopatą jak za czasów powojennych. To miejsce ciekawe i bogate historycznie…

Szczepanów

I tylko ten niemiłosierny upał psuł nastroje chwili.

Szczepanów – Kościół pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa

To dawny kościół ewangelicki. Kiedyś jego wieża zwieńczona była strzelistą, wysoką igłą. Teraz jest znacznie niższy. Teren przy kościele jest tak duży, że skłania to do myślenia, że i tam był kiedyś cmentarz. Nie sprawdziłam tego, choć bardzo kusiło mnie do oględzin terenu. Jednak skoro była to świątynia z założenia protestancka – więc czas jej powstania nie sprzyjał nekropoliom przykościelnym. Ewangelicy raczej chowali zmarłych swoich poza miejscowościami. Cmentarze ich na wzgórzach i w lesie. A jednak i przy tym kościele terenu wolnego w bród. Do czego więc służył?

Szczepanów

Będąc już w tym rejonie wsi Szczepanów, cel z mapy narysowanej patykiem na pisaku przez nadpobudliwego Dolnoślązaka był bliski…

Na pierwszy rzut oka to park. Przecinają go wąskie ścieżki wydeptane przez mieszkańców. Położony tuż przy głównej drodze, która przebiega przez Szczepanów. Kiedyś widziałam tam tylko parkowe drzewa, ale teraz patrzyłam podejrzliwie na bluszczowe pnącza.

Szczepanów

Między parkiem, a cmentarzem biegnie droga. Taka bardziej wewnętrzna, czy coś…

Szczepanów

Oj… Podejrzane to było wszystko, że aż się Frutek brał do obwąchiwania. On wie, on czuje więcej aniżeli można się spodziewać. Od maleńkości na cmentarzu dzikim, zapomnianym chowany w wojażach naszych – zna te tematy. Mały, rudy kundel ze specjalizacją urbexową. Są psy myśliwskie, są od tropienia handlarzy narkotyków, są wyszkolone do pomocy dla ludzi niewidomych. Bohaterzy swoich funkcji! A Frutek jest od spraw urbexowych… 

Szczepanów

Szczepanów – Detektyw Frutkowski na tropie zapomnianego cmentarza 

Weszliśmy na teren tego niby parku z „Frutkowskim” i zaczęliśmy „węszyć”. Na początku nic nie wskazywało na to, że coś więcej od bluszczowych witek tam znajdźmy. Szliśmy powoli. Ramie w ramię. Ja i mój pies, który nosa od ziemi umarłych nie odrywał…

Szczepanów

Detektyw „Frutkowski” pierwszy natrafił na ramę po starej mogile. Zatrzymał się przy niej, usiadł i patrzał na mnie tymi swoimi wybałuszonymi, ślicznymi oczyskami i wzrokiem mówił do mnie – ej, mamy pierwsze cmentarne artefakty :)

Szczepanów

Ten cmentarz to miejsce bardziej smutne od wszystkich zapomnianych cmentarzy, które dotąd odwiedziliśmy. Większość z nich zaginionych jest w lesie, w kępach drzew w szczerym polu, ale ten… To nekropolia przerobiona na… hmm

Szczepanów

Nie wiem na co. Parkiem typowym nie jest, cmentarzem już też nie. Nie jest to ani las ani zagajnik. Na tym terenie znaleźć można do dziś resztki płyt grobowych. Jakieś gruzy po pomniku albo mauzoleum.

Szczepanów

Stoi tam nadal krzyż, który ciężko zdefiniować w temacie roli, jaką miał pełnić. Latem w cieniu cmentarnych drzew najwyraźniej pije się tu piwo siadając zapewne na gzymsach starych ogródków grobowych.

Szczepanów

Między tym starym, zapomnianym cmentarzem, a tym nowym, który dziś w użyciu jest – jest droga. Być może tamtego dnia, kiedy rozmawiałam z człowiekiem, który mnie naprowadził na trop tego cmentarza jego agresja narodziła się właśnie z tego powodu, że tak dokładnie opisał to miejsce i to co kiedyś mogło się tutaj dziać i było jego udziałem. A rzeczy te w momencie uświadomienia sobie tego, że powiedział za wiele mogły mu się wydać zagrożeniem dla niego. I tak się wystraszył, że koniecznie chciał nas zatrzymać. Dowiedzieć się kim jesteśmy i co zrobimy z tymi informacjami. I stąd taka jego końcowa reakcja…

Szczepanów

Jednak prawda jest taka, że dzięki jego opowieści odnaleźliśmy ten zapomniany cmentarz w Szczepanowie. Jak widać Szczepanów to wioska pełna tajemnic. Nie dociekałam szczegółów i nie drążyłam dalej tematu. Wszystko co tu odkryłam jest albo owocem myśli chorego umysłu, albo prawdziwą historią. Lub też jednym i drugim. Pierwsze jest nie do przyjęcia, a drugie nie do udowodnienia zapewne…

 

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *