SZTUCZNE RUINY – Kwietno na Dolnym Śląsku

Ze Środy Śląskiej do Kwietna wyruszyłyśmy w ubiegłym roku wiosną z naszym psem. To kilkanaście kilometrów marszu przez pola, lasy i łąki. Korzystałyśmy ze skrótów, które kiedyś były drogami łączącymi okoliczne majątki bogaczy. W lesie za Kwietniem stoją do dziś sztuczne ruiny, które dawnymi laty należały do parku krajobrazowego niesamowicie pięknego pałacu, który szczęśliwie dotrwał do naszych czasów, ale jego nowy właściciel strzeże go i zabrania nawet robienia fotografii zza ogrodzenia.

103

Skoro nie wolno nam było ani obejrzeć tej perełki na Dolnym Śląsku ani jej sfotografować zrobiliśmy lustrację terenu poza głównym pałacem i – powiem Wam – też było bardzo ciekawie.

sztuczne ruiny w Kwietnie

Sztuczne ruiny w lesie

Teraz to las, kiedyś był to park krajobrazowy, w którym wybudowano te właśnie ruiny od razu jako ruiny. Taka wówczas była moda. Powstały tu jako ozdoba ale z funkcją, ponieważ były w tych ruinach pomieszczenia, w których biesiadowano po polowaniach. To był pałacyk myśliwski, który kazał tu wybudować niejaki Karol Wilhelm Scheibler II, który pławił się w niewyobrażalnym dostatku w XIX wieku, kiedy to majątek w Kwietnie należał do niego i kiedy on sam jeszcze żył.

sztuczne ruiny w Kwietnie

Kwietno rzecz jasna mogło być jedynie częścią fortuny i jedynie miejscem, w którym arystokrata zdecydował założyć sobie rodzinne gniazdko. Zapewne posiadł znacznie więcej aniżeli tę jedną tylko wieś. Inaczej nie byłoby go stać na taką wystawną rezydencję.

pałac w Kwietnie

Zostawmy jednak wątek pięknego pałacu w Kwietnie ponieważ jeżeli przyjdzie na niego czas – pokażemy go Wam szerzej na fotografiach. A teraz zajmijmy się pałacem myśliwskim. To te właśnie sztuczne ruiny są przedmiotem tego wpisu.

sztuczne ruiny w Kwietnie

Pałacyk wygląda jak średniowieczne ruiny. Nie można oprzeć się temu wrażeniu, kiedy widzi się go po raz pierwszy. Budowla stoi z dala od wioski. Całkiem ukryta jest w gęstwinie lasu. Z drogi asfaltowej nie dostrzeże jej żaden kierowca. Trafi tam tylko ten, kto wie jaką tajemnicę kryją tamte leśne ostępy.

sztuczne ruiny w Kwietnie

My szukałyśmy go wczesną wiosną. Było jeszcze zimno i bardzo mokro. Ta wyprawa zaprawiła nas w boju. Zmokłyśmy wówczas i schłyśmy od słońca, w zależności jaka pogoda się akurat zrobiła. Ale kiedy zobaczyłam go wyłaniającego się zza ściany drzew, z kamienną oprawą, z bajecznym blaskiem i obietnicą tajemnicy do odkrycia – pomyślałam – warto było tak się dać drodze sponiewierać, zmarznąć i zmoknąć aby odnaleźć takie cudo…

sztuczne ruiny w Kwietnie

sztuczne ruiny w Kwietnie

Wieża widokowa

Kamień polny, którym ozdobiono mury nadawał pałacowi klimat. Jednak prawda jest taka, że te sztuczne ruiny powstały z cegły i nie da się tego ukryć. Oczywiście pomimo tego, że od razu pałac wybudowano jako ruiny nie zaszkodziło ich nieco zrujnować przez te wszystkie lata od zakończenia wojny. Jak widać ruiny również da się do ruiny doprowadzić choć możne to się niektórym wydawać paradoksalne. Podejrzewam, że pałacyku to co najmniej w połowie już nie ma. Droga do niego jest dość solidnie ubita więc było po czym cegły wozić.

sztuczne ruiny w Kwietnie

Ale pomimo tego to co po nim dziś zostało powaliło mnie na kolana. To znalezisko jest po prostu piękne, zjawiskowe, niesamowicie romantyczne i pełne jakiejś niesamowicie pozytywnej energii. Zachowana wieża posiada drożne schody. Można po nich wejść aż na samą górę.

222

Kiedyś być może był tam taras widokowy, teraz wieża jest niekompletna i najprawdopodobniej dużej jej części brakuje.

sztuczne ruiny w Kwietnie

Byłyśmy tam, na samym szczycie wieży, ale pamiętajcie, że wchodziłyśmy tam na własne ryzyko. Nikt nie pilnuje tego obiektu, nikt nie sprawdza jego stanu technicznego. Nikogo więc z Was do tego ani nie zachęcamy ani nie polecamy takich działań. Wieża w każdej chwili może się zawalić.

sztuczne ruiny w Kwietnie

Romantyczne sztuczne ruiny za Kwietnem to miejsce do którego z całą pewnością jeszcze kiedyś wrócę. Można tam wyciszyć umył i dotykać się historii Dolnego Śląska, z którym od kilku lat namiętnie  „romansuję”. Dostać duchowego wsparcia w postaci natchnienia do napisania o tym miejscu. To również idealny plan do romantycznej randki i pierwszego pocałunku zakochanych. Pomyślcie o tym póki jeszcze tam stoją…

 

8 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. S.Tap napisał(a):

    Scheibler, to jeden z ówczesnych najbogatszych łódzkich fabrykantów. Łódź należała wtedy do carskiej Rosji a on czuł się Niemcem i zapragnął posiadać coś „swojego” w rodzinnym kraju. Wybrał Kwietno.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *