TRZY DNI W ZAKOPANEM – Śnieg, góry i drewniana architektura

Lato w Tatrach jest piękne, ale warto zajrzeć w te rejony również jesienią i zimą. Sądząc po frekwencji na szlaku wiele osób podziela moje zdanie w tym temacie. Ośnieżone szczyty prezentują się cudnie, a Morskie Oko mieni się o tej porze roku setką odcieni szarości. Iglaki, które obsypał biały pył sprawiają, że obraz jest bajkowy. Sople lodu zwisające ze skał wydają się być najpiękniejszym dziełem sztuki. Trzy dni w Zakopanem to doskonały sposób na spędzenie wolnego czasu.

ines wędrówka

Ślimaczym tempem po „zakopiance”.

O czwartej nad ranem wsiedliśmy w autobus relacji Katowice – Zakopane.  Choć trasa nie należy do najdłuższych musieliśmy uzbroić się w dużo cierpliwości. Szacowany czas dojazdu wynosił około czterech godzin. Cóż się jednak dziwić – w końcu musieliśmy pokonać nieszczęsną „zakopiankę”. To popularna nazwa drogi z Krakowa do Zakopanego. To niewiele ponad sto kilometrów, na których w okresie urlopów, długich weekendów czy wakacji tworzą się gigantyczne korki. Tak też było tym razem.

drewniana architektura

Trzy dni w Zakopanem.

Mieliśmy tylko tyle czasu na pobyt w tym mieście. Plan zakładał zostawienie bagaży w miejscu zakwaterowania i spacer do Morskiego Oka. Nie planowaliśmy górskich wypraw – nie byliśmy na to przygotowani, ale chcieliśmy choć trochę pobyć w pięknych okolicznościach przyrody.

trzy dni w Zakopanem

Wsiedliśmy w jeden z wielu małych busików kursujących na trasie centrum Zakopanego – wejście do Parku Narodowego i po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy na miejsce. Wyruszyliśmy w drogę.

tatry wysokie

Po kilku chwilach zatrzymaliśmy się przy Wodogrzmotach Mickiewicza. To trzy większe wodospady i kilka mniejszych kaskad w Dolinie Roztoki. Szum wody był ogromny. Dlatego też nazwa tego miejsca nie zdziwiła nas wcale. Przystanęliśmy na chwilę chłonąc piękno i spokój tego miejsca. W całym tym huku było sporo ciszy. W końcu nie były to dźwięki samochodów, a odgłosy natury nieskalanej ludzką ręką.

wodogrzmoty Mickiewicza

Droga do Morskiego Oka.

Na szlaku nie brakowało turystów, którzy wolny weekend postanowili spędzić w górach. Szliśmy przez las iglasty, który pokryty był śniegiem. Szosa z kolei była śliska i chwilami trudno było o utrzymanie równowagi. Podziwialiśmy prześwity błękitnego nieba i ostre szczyty Tatr.

Baner

To zabawne jak mali jesteśmy w stosunku do ogromu otaczającej nas przyrody. Nazywamy się panami świata podczas gdy stanowimy jedynie marną cząstkę świetności, która nas otacza. Szczególnie odczuwam to w górach. One są tak piękne i potężne, dostojne i groźne. A ja? Drobny pył, którego stać co najwyżej na pokorę i zachwyt stojąc w obliczu ich majestatu.

Droga do Morskiego oka

Zielone choinki przyozdobione śniegiem i sople lodu oblepiające skalne zbocza wydawały się być dziełem sztuki bardziej wartościowym od tych, które dane mi było widzieć w Paryskim Luwrze. Co kilkanaście kroków przystawaliśmy by nacieszyć się widokami i górskim, mroźnym powietrzem.

Zakopane zimą

A samo Morskie Oko? Zdawało się mienić tyloma odcieniami szarości, że było to aż niemożliwe. Jego piękno wywoływało we mnie uczucia bliskie wzruszenia. Latem było niebiesko-zielone. O tej porze roku wraz z otaczającymi je górami zdawało się być czarno-białe. Jak gdyby ktoś wykasował kolory zupełnie i zostawił jedynie kształty.

Morskie Oko zimą

Wypiliśmy grzane piwo z imbirem patrząc na ten cudny widok. Największe jezioro w Tatrach leżące u podnóży Szczytów Międzyguszowieckich było obojętne na nasze „ochy” i „achy”. Zupełnie jakby było świadome swojej nietuzinkowej urody.

grzane piwo z imbirem

Krupówki – reprezentacyjna ulica Zakopanego.

To ścisłe centrum miasta. Mnóstwo tutaj restauracji, karczm i sklepów mających w ofercie ciupagi i góralskie kapelusze. Sami górale ubrani w lokalne szmatki oferują przejażdżki dorożką po mieście. Rozmawiają między sobą po góralsku więc warto przystanąć na chwilę przy nich i po nasłuchiwać.

Baner

Zewsząd unosi się cudny zapach grzanego wina i piwa. Goździki, imbir i sok malinowy, a oprócz tego smażone oscypki w akompaniamencie żurawiny.

oscypki z żurawiną

Choć latem Krupówki nie urzekły mnie wcale to o tej porze roku spojrzałam na nie odrobinę łaskawiej. Siedząc w kawiarni zajadając gofry z bitą śmietaną spoglądałam na ulicę za oknem w całości zasypaną śniegiem. Czułam się trochę jak w amerykańskim filmie. Tam często pojawiają się podobne sceny.

gofry z bitą śmietaną

Mieliśmy do dyspozycji trzy dni w Zakopanem. Jeden z nich spędziliśmy na Krupówkach. Piliśmy grzane alkohole, jedliśmy lokalne serki i… kręciliśmy ujęcia do filmu, który już niedługo będzie miał swoją premierę!

20161112_173727

Gubałówka późnym popołudniem i nocą.

Gubałówka to dobry punkt do odwiedzenia kiedy ma się jedynie trzy dni w Zakopanem. Oczywiście jest to komercha w najczystszej ze swoich postaci, ale pomimo to polecam wdrapanie się na jej 1120m n. p. m. Można wjechać na nią kolejką, ale my nie skorzystaliśmy z tej atrakcji.

Baner
Wybraliśmy szlak niebieski prowadzący na jej szczyt. Mieliśmy szczęście zobaczyć panoramę miasta pokrytą śniegiem. Widoczność niestety nie pozwoliła na dojrzenie Tatr, które podobno cudnie widać z tego wzniesienia.

gubałówka

Właśnie tam, na tle miasta oraz ośnieżonych świerków urządziliśmy sobie trening. Kręcenie kijami oraz poikami w kurtkach nie należy do najłatwiejszych, ale warto było postarać się choćby dla samych nagrań. Efekty będziecie mogli zobaczyć już niebawem.

zimowa panorama Zakopanego

Wędrowaliśmy polaną, a potem lasem. Co jakiś czas któreś z nas traciło równowagę na śliskim podłożu. Potem naszym oczom ukazały się drewniane domostwa. Prezentowały się cudnie na tle czystego śniegu i oblodzonych drzew.

zima na gubałówce

Na Gubałówce po zmroku o tej porze roku klimat zdaje się być wręcz świąteczny. Brakuje jedynie ozdóbek choinkowych aby nie było wątpliwości, że święta Bożego Narodzenia są tuż za pasem.

gubałówka nocą

O ile wejście na ten wzgórek był prosty i przyjemny o tyle zejście z niego gdy jego zbocze wydaje się być lodowiskiem nie należy już do najprostszych czynności. Zarówno ja jak i Kordian zaliczyliśmy pierwszy zimowy upadek. Z tym, że ja skręciłam kostkę, a on wywrócił się w zupełnie kontrolowany sposób nie uszkadzając sobie nic.

kolejka na Gubałówkę

Nasze trzy dni w Zakopanem nie należały do intensywnych. Chcieliśmy pobyć ze sobą, z dala od obowiązków i szumu miast, w których mieszkamy na co dzień. Uważamy jednak ten czas za wykorzystany dobrze. Zmiana krajobrazu robi dobrze każdemu, a w Polsce jest on tak różnorodny, że niektóre państwa mogłyby nam go jedynie pozazdrościć!

Baner

 

Może Ci się również spodoba

3 komentarze

  1. Szwendaczka napisał(a):

    Witajcie,
    Tak w Zakopanem można się zakochać. Czekam do lutego kiedy znów pójdę do Doliny Białego, Kościeliskiej i nad Morskie Oko.
    Pozdrawiam.

  2. Mal napisał(a):

    Jestem pod wrażeniem jak ktoś kto mówi, ze chce pobyć w ciszy i spokoju jedzie na Krupówki. Podziwiam Was, ze spedziliscie tam aż cały dzień. To dobry wpis, taki przewodnik po Zakopanym dla Warszawiaków (bez urazy dla mieszkańców stolicy). Wybraliście najbardziej turystyczne miejsca. Szkoda, ze nie wybraliście się na spacer w dolinki. Tam przynajmniej widać przyrodę.

    • Ines Wędrówka Ines Wędrówka napisał(a):

      Spędziliśmy na Krupówkach kilka godzin, z czego większość na nagrywaniu ujęć. Mieliśmy zamiar pójść do Doliny Pięciu Stawów, ale niestety – trudna byłaby to wędrówka gdy człowiek ma skręconą, albo może i zwichniętą kostkę. Oczywiście byliśmy w jeszcze kilku miejscach w samym mieście. Przewidywałam na to osobny wpis bo w przeciwnym razie ten byłby tak długi, że aż nudny :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *