WENECJA – stolica romantyzmu

Wenecja to jedno z najbardziej romantycznych miast świata. Nie jest w niczym gorsza od Verony słynącej z romansu Romea i Julii czy pięknego Paryża. Miasto kanałów i gondoli. Pomimo niszczycielskiego wpływu wody melancholijnie piękne. Mówią, że zatrzymał się tam czas, mówią, że nie ma pocałunku piękniejszego niż pod Mostem Westchnień. Mówią. Szkoda, że nie mówią o tym, że na ulicach Wenecji trudno spotkać Wenecjanina. Nie stać ich na to by żyć we własnym mieście.

IMG_8573

W Wenecji urodził się Giacomo Casanova. Podróżnik, pisarz, awanturnik. O tych trzech mało kto słyszał  ale o tym, to że był niezwykłym kochankiem raczej nie umknęło niczyjej uwadze. Sam opisał swoje liczne romanse i życie, które prowadził odwiedzając stolice wielu krajów europejskich. Jest najsławniejszym uwodzicielem w historii. Jego nazwisko – „Casanova” to dziś tak naprawdę słowo, którego można używać zamiennie z „kobieciarzem” czy „playboyem”.

IMG_8613

Zakochani marzą o chwili namiętności w gondoli pod wspomnianym wcześniej Mostem Westchnień. Jest to niewątpliwie jedno z najbardziej nastrojowych miejsc w Wenecji. Niezupełnie jednak rozumiem z jakiego powodu. Zajrzyjmy do kart historii. Budowę tego najsłynniejszego mostu w mieście ukończono w pierwszej połowie XVII wieku. Powstał jako łącznik pomiędzy więzieniem, a Trybunałem Kryminalnym mającym swoją siedzibę w Pałacu Dożów, centrum weneckiego rządu. Po tym moście przechodzili kryminaliści celem odsiedzenia swojego wyroku. Nic romantycznego nikt w tym nie widział aż do dziewiętnastego wieku, kiedy to poeci postanowili zmienić wizerunek tego miejsca. Wymyślili sobie, że aresztanci idący mostem wzdychają pełni tęsknoty do swych kobiet pozostających na wolności i do świata bez krat, który opuszczają na bardzo długo. I w taki oto sposób zwyczajny most wybudowany dla praktyczności zrobił międzynarodową karierę mostu miłości.

IMG_8611

Trafiliśmy do Wenecji w drodze powrotnej z Maroka. Nie miało to nawet cienia znamion romantyczności, okazaliśmy się bardzo odporni na magię tego miejsca. Cały klimat odebrały ceny. Po prostu okazało się, że nie stać nas na pobyt w tym mieście. Pojęcie taniego hotelu było tutaj niczym trudny wyraz po chińsku. Jedzenie, nawet najprostsze było wydatkiem rzędu 20 euro za jedną osobę. Naszym dziennym limitem było około 10 euro za nas dwoje, więc byliśmy z lekka przerażeni. Tutaj nawet żebracy mają duże wymagania. Nie proszą o kilka centów czy jedno euro, z marszu i bez pardonu chcą dziesięciu euraczy! 

IMG_8570

Wynajęliśmy hotel, jeden z najdroższych w naszym życiu. Wzięliśmy prysznic, a potem poszliśmy na spacer omijając okolice restauracji, z których unosiły się apetyczne zapachy. Dlaczego? Bo musieliśmy przeżyć dzień o suchych pyskach i pustych żołądkach, a pizze, spaghetti i lasagne „atakujące” nas z każdej ze stron nie pomagały nam w tym nawet odrobinę.

IMG_8615

Skłamałabym gdybym napisała, że Wenecja mnie zaczarowała. Było wręcz przeciwnie. Włoska Stolica Miłości rozczarowała mnie zupełnie. Kanały prezentują się pięknie, ale jedynie na fotografiach, a praktyce zwyczajnie cuchną. Wąskie uliczki zachwycają do momentu gdy się nie zabłądzi, a brak Wenecjan w tym drogim mieście mnie osobiście przeraża. Miasto prawie bez jego rodowitych mieszkańców. Można tutaj spotkać Koreańczyka, Chińczyka i Hindusa. Muzułmanina, Amerykanina i Rosjanina. Przybyszy z innych państw Europy nie brak. Wszyscy płacą za to by móc tu być. Ceny rosną, turystów przybywa, a dla samych Wenecjan zabrakło tutaj miejsca i musieli przenieść swoje manele do Mestre, dzielnicy lądowej miasta. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu była ona niezależnym miastem, ale sytuacja się zmieniła.

IMG_8567

IMG_8574

Wenecja posiada jednak wielkie historyczne zaplecze. Grzechem jest ją ominąć, choć przyjechać tutaj znaczy tyle co stać się bankrutem. Nie mniej tego żałowałabym gdybym dziś nie mogła wspominać tego, że odwiedziłam Plac świętego Marka. Znajduje się on w najstarszej części miasta, a czas jego powstania datuje się na IX wiek. Wtedy był on jedynie niewielkim placem przylegającym bezpośrednio do wybudowanej tam bazyliki świętego. Obecny rozmiar uzyskał dopiero trzy wieki później.

IMG_8602

IMG_8596

Wenecja to dobry plan filmowy, doskonałe tło do romantycznych powieści i świetny plener do sesji fotograficznych. To kombajn turystyczny nie mniejszy od Rzymu czy Wiednia. Gdybyśmy jednak zostali w Wenecji dłużej niż jeden dzień, to z całą pewnością umarlibyśmy w tym najromantyczniejszym mieście świata. Bynajmniej z miłości, a zwyczajnie z głodu.

 

3 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Ciocia Higashi napisał(a):

    Wenecja byłaby o niego lepsza gdyby nie te rzesze turystów :) Chociaż dotarłam w Wenecji do sklepu z ręcznie robionymi lalkami z porcelany. Piękne i niestety strasznie drogie miejsce.

  2. Bogna napisał(a):

    Ceny to niestety urok (watpliwy) takich miejsc. No ale ja sie w sumie nie dziwie. Jezeli mozna zarobic wiecej, to czemu zarobic mniej? A co donoclegow to uwazam, ze w takich miastach warto wczesniej sie zorientowac, jakie sa mozliwosci i ceny. No i pamietac o coachsurfingu :)

  3. Syncio Siasio napisał(a):

    Byłem! Ale mało widziałembo tylko na jeden dzień byłem… Nie wiem dlaczego ale wracać nie chcem…

  4. Przekraczając Granice napisał(a):

    Wenecja jest piękna :) a co do tłumów to są one tylko w centrum. Zjeść też można taniej niż piszecie, co prawda, aby to zrobić trzeba udać się daleko od centrum i turystów. Warto też wyskoczyć tramwajem wodnym na Burano i Murano.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *