WYPRAWA NA RYSY – Podobno nie jest to łatwe

Wyprawa na Rysy była jednym z moich priorytetowych górskich marzeń. Po Rysach jest jeszcze tylko Gerlach i Mont Blanc w Alpach. Mont Everest odpuściłam sobie z listy marzeń po tym, jak stuknęła mi czterdziestka. O reszcie najwyższych gór nie marzę. Wejdę to wejdę, ale Rysy…

wyprawa na Rysy

Rysy są wyjątkowe. Bo nasze…

Wyprawa na Rysy to rzecz, do której podobno należy się solidnie przygotować. Trzeba przygotować się do wysiłku poprzez wcześniejsze treningi. Przyjechać na kilka dni do Zakopanego i pobiegać po okolicy. Na Gubałówkę, na Nosala albo na Giewont. Trzeba się zahartować w boju i przed wyjściem w góry dobrze wyspać. Najlepiej zadekować się wcześniej przed wyprawą w schronisku Morskie Oko, 1410 m. np.m. Centralnie w Tatrach.

wyprawa na Rysy

Rysy 

Radzą też znawcy górskich wypraw aby dobrze zaopatrzyć plecak. Ciepła odzież, płaszcz przeciwdeszczowy, woda, kanapki, słodycze, rękawiczki bez względu na temperaturę, telefon komórkowy, aparat fotograficzny. I co najważniejsze – założyć trekkingowe buty za kostkę.

wyprawa na Rysy

Miałam na wyposażeniu takie buty, ale bardzo ich nie lubiłam, więc założyłam zwykłe sportowe obuwie. Do plecaka zapakowałam kanapki, a słodycze sobie odpuściłam, bo nie przepadam. Ciepła odzież w moim pojęciu – to bluza z długim rękawem. To było lato – na mość Boską!  A płaszcza przeciwdeszczowego nawet nie zapakowałam. Zapomniałam – po prostu. Czy zaliczyłam treningi? W żadnym wypadku. Nie ma to jak dolnośląski wędrowiec w Tatrach. Pojedzie taki i myśli,  że  wszędzie na świecie są tylko opuszczone miejsca albo góry mające z lekka ponad 1000 m. np.m albo i mniej. 

wyprawa na Rysy

Tatry 

Zanim dotarłam nad Morskie Oko, widoki powalały mnie na kolana. Nigdy wcześniej nie widziałam na własne oczy takich gór. Nie sądziłam, że na świecie może być tak pięknie…

wyprawa na Rysy

wyprawa na Rysy

wyprawa na Rysy

Pojechałam na tę wyprawę sama. W sensie, że bez Nieustannych. Zapytacie gdzie wtedy byli Adaś i Ines? Zdaje się mi, że w Maroku. 

Droga do Morskiego Oka trwa.

I to nie mało. To kilka kilometrów do przejścia, jeżeli nie chce się męczyć góralskich koni. Ale choć droga jest utwardzona i w niczym nie przypomina górskiego szlaku, to nie jest tak do końca lekko.  Zanim Człowieku staniesz nad Morskim Okiem, zdążysz się zmachać i spocić ale to jeszcze nic, bo przed Tobą prawdziwy szlak. Rysy – 2499 m n.p.m po polskiej stronie.

wyprawa na Rysy

Ostrzeżenia i rady

Oczywiście, że nie byłam na to przygotowana. Moje marzenie w mojej głowie było już na tej wysokości, ale kiedy wysiadłam z busa i dałam się zaprowadzić pewnej pani z Zakopanego do jej domu, gdzie zaoferowano mi pokój za pół ceny i gdzie opowiedziałam jej, że rano wchodzę na Rysy – usłyszałam tylko, że powinnam to przemyśleć.

Fota967

Że to nie zwykła górska wycieczka. Że to zbyt ambitne jak na jeden dzień w Tatrach. Że może lepiej sobie po okolicy pochodzić i nie wyrywać się aż tak daleko w góry…

Czyżbym wyglądała jak ostatnia ofiara losu w tych swoich trampkach? Czyżby było widać, że nigdy wcześniej nie wchodziłam na tak wysokie góry? Tatry to nie delikatna Śnieżka albo łagodny Śnieżnik . Tatry do góry dla wytrwałych i zahartowanych w boju. … Czyli nie dla mnie?

wyprawa na Rysy

Wyprawa na Rysy 

Kiedy już przejdzie się trasę do Morskiego Oka mamy przed sobą trasę 4 i pół godź.  od schroniska na szczyt. Ale to nie do końca dotyczy wszystkich wędrowców, więc lepiej traktować to jedynie orientacyjnie i nie starać się zamknąć w tym czasie. Droga od Czarnego Stawu idzie bez przerwy pod górę bez chwili wytchnienia. Idąc tak przez kilka minut zaczyna odczuwać się to na co się porywamy. Po godzinie zaczynamy się oszczędzać i robić dłuższe postoje.   Pierwszy przystankiem jest więc Czarny Staw. Już wtedy dane mi było odczuć wysokości, ale to dopiero początek. Namiastka. Po prostu NIC  w porównaniu z tym, co czeka niezahartowanego w boju wędrowca. Czyli mnie.

wyprawa na Rysy

wyprawa na Rysy

Po mniej więcej godzinie drogi od Czarnego Stawu z tej wysokości możemy zobaczyć za sobą widok zapierający dech w piersi.  Mienią się przed oczami wędrowca  Morskie Oko i Czarny Staw jakby leżały niemal obok siebie. Znaczy to, że jest się już wysoko w górach.

wyprawa na Rysy

wyprawa na Rysy

wyprawa na Rysy

Łańcuchy na szlaku

Kolejny etapem są fragmenty trasy, których nie można przebyć bez wspomagania. Są to łańcuchy.  Trzeba bardzo uważać, kiedy się je chwyta. Naciągać tylko wtedy, kiedy nasz poprzednik wypuścił je z rąk. Inaczej można stracić panowanie nad sytuacją. Nie wiedziałam o tym i chwyciłam się łańcucha, którego ktoś przede mną nie wypuścił z rąk. A kiedy już to zrobił łańcuch zrobił się momentalnie luźny i byłabym skończyła w przepaści. Tatry to nie zabawa. Rysy to nie wycieczka. To nie spacer. Jeżeli masz takie marzenie, masz taką ambicję to przygotuj się, że dostaniesz wciry i płakać możesz jak dziecko – jeżeli nie masz kondycji.

wyprawa na Rysy

Gwoli ścisłości – ja nie płakałam. Weszłam na szczyt choć chwilami brakowało sił. Łańcuchy bardzo pomagały, ale trzeba było mocno się wysilać. Tam na szlaku musiałam ufać metalowym łańcuchom. Zastanawiałam się czy wytrzymają, czy nie wydarzy się coś niekontrolowanego, czy kiedykolwiek ktoś sprawdza ich kondycję? Były takie momenty, że trzymając się ich wspinałam się ku górze miałam tuż obok przepaść. Myślałam wtedy, że mogłabym zginąć gdyby łańcuch urwał się w takim momencie. Ale za nic nie chciałam się cofnąć.

wyprawa na Rysy

Po drodze widziałam kilka ludzkich tragedii emocjonalnych.

Jakaś rodzina zabrała ze sobą dzieci. Chłopak sobie radził, ale dziewczyna płakała. Nie miała siły iść dalej, a jej ojciec bardzo surowo podchodził do jej słabości. Być może wcale nie chciała wchodzić na Rysy, a bez miłości do gór nie łatwo przyjmuje się ten trud wędrowania. Mijałam też pewnego wędrowca, który w końcowej fazie prawie na kolanach szedł do przodu. Zmęczenie zabrało mi siły ale nie wolę, bo ostatecznie dotarł na sam szczyt, choć dużo później ode mnie. Widziałam też kilkuletnią dziewczynkę z ojcem. Byli razem na szlaku ku zdziwieniu wszystkich, którzy ich mijali. Widać było, że ojciec dziecka był trochę przerażony, bo dziewczynka nie dawała rady.

Zdaje się, że wyprawa na Rysy nie jest raczej dla małych dzieci.

Byli też bardzo zaawansowani wędrowcy, którzy wyprzedzali mnie i pierwsi byli na szczycie. Zdążyli tam posiedzieć i w drodze powrotnej minąć mnie po raz kolejny, podczas kiedy ciągle sunęłam powoli na górę. Widziałam też jak ludzie tracili równowagę schodząc ze stromych skał. Upadki widziałam często, a i sama upadlam kilka razy. W niektórych momentach było na szlaku tak wąsko, że żeby iść dalej trzeba było przepuścić najpierw tych, którzy schodzili w dół. Na szlaku nie mieściła się jednocześnie więcej niż jedna osoba. 

Fota1199

Na szczycie (po polskiej stronie)

Tam jest tak mało miejsca. Tak mało ludzi naraz się mieści. Czasem niektórzy muszą czekać na swoje pięć minut zanim na wierzchołku Rysów zwolni się miejsce. Człowiek siedzi tam, na samym szczycie, szczęśliwy i zarazem przerażony, że musi stamtąd zejść. Siedziałam na najwyższym szczycie gór polskich. Fotografował mnie znajomy poznany na szlaku, który rozumiał moje podejście do pamiątkowych zdjęć. Przywiozłam więc z tej wyprawy sporo zdjęć, na których sama jestem. Schodziło mi się lepiej aniżeli wchodziło. Cała wyprawa nieustannie trwała 15 godzin. Kiedy znowu znalazłam się przy Morskim Oku i widziałam jak dziewczyny płakały w rękaw swoim towarzyszom podróży  i nie mogły iść dalej, a ich  partnerzy – jak słyszałam – obiecywali powrót podwózką konikami… To pomyślałam  sobie – Nie jest ze mną tak źle! Bo o własnych siłach weszłam i wyszłam z Parku Tatrzańskiego.

wyprawa na Rysy

Samotna wyprawa na Rysy nauczyła mnie szacunku dla Tatr. To góry o niezwyklej urodzie, ale ich wymagania są bezlitosne. Nie obchodzi ich ile masz sił i na co Cię stać. To Ty mierzysz się na „rękę” z Tatrami. One nawet tego nie zauważają. Ich natura obojętna jest wobec naszej słabości. Jesteś to Jesteś, a jak Cię nie ma – i tak jest wspaniale. Bierzcie to pod uwagę, kiedy marzy się Wam wyprawa na Rysy  pierwszy raz. 

52 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

44 komentarze

  1. S.Tap. S.Tap. napisał(a):

    Na szczęście samozaparcie zwyciężyło z niefrasobliwością :) Dzięki temu mamy co czytać i oglądać….

  2. Karola | Życie Me napisał(a):

    Cieszę się, że Ci się udało :) No i super, że opisałaś to wszystko w ten sposób. Może trafią n a ten tekst ci wszyscy niefrasobliwi, ciągnący na siłę w górę tych, którzy nie chcą/ nie lubią/ nie mogą.
    Tak jak piszesz, góry to potęga. Piękna i wspaniała potęga, którą osobiście (na całe szczęście) ukochałam miłością nieskończoną i każdy pagór wywołuje u mnie mega frajdę.

  3. robert dycha napisał(a):

    zajeb….ty opis dzięki za tak ciekawy przekaz plus zdjęcia pozdrawiam gorąco!!!

  4. Byłam tam dawno, dawno temu, kiedy jeszcze byłam młoda, piękna, szczupła i odważna. Jedna z trudniejszych dla mnie wypraw, ale satysfakcja – bezcenna.

  5. Robert M. napisał(a):

    Tatry to piękna sprawa. Rysów nigdy bym nie polecił początkującemu wędrowcowi. Nie ważne jak wysokie są góry – do nich zawsze trzeba podchodzić z szacunkiem. Polskie Tatry przeszedłem wzdłuż i wszerz. Byłem również na Gerlachu, ale zawsze podchodzę do nich z pokorą i szacunkiem. One nie wybaczają błędu. Zapraszam na swojego bloga ;-). Bardzo ciekawy opis, który mi się podobał.

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Dziękuję za odwiedziny, chylę czoła – szacunek dla górołaza z takim doświadczeniem :) Pozdrawiam i oczywiście będę zaglądać na Twojego bloga z ciekawością. :)

  6. bionic-sklep.pl napisał(a):

    Pamiętam, że był to pierwszy szlak przed którym naprawdę czułem respekt. Na szczęście trafiliśmy na świetną pogodę i nie mieliśmy problemu z wejściem ani zejściem a sam szlak był w miarę suchy. Wspaniałe uczucie stanąć na szczycie najwyższej góry w Polsce. Polecam każdemu kto choć w małym stopniu potrzebuje wyzwania.

    Pozdrawiam

  7. Zniesmaczona napisał(a):

    Nie podoba mi się te podejście. W Tatry jeżdzę od paru lat, przeszłam wiele dolin, weszłam na świnicę, zawrat, dużo Tatr zachodnich… Dopiero w tym idę na Rysy. Nie dziwie się że tyle osób ginie w Tatrach jak są ludzie jak ty z takim luźnym podejściem – trampki brak kurtki, nie umiem posługiwać się łańcuchem – a co tam, idę, najwyzej wezmę Taxi TOPR! A inni czytają i biorą przykład…..

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Nie zgadzam się z Tobą. W tekście swój przykład podaję nagminnie jako niewłaściwy. Piszę o tym jak to powinno wyglądać, a swój brak doświadczenia podkreślam. To, że weszłam tak nieodpowiedzialnie zaowocowało wpisem o tym, żeby tego nie robić, a nie wpisem zachęcającym do tego, żeby tak wchodzić na Rysy. Większość ludzi czytało to z takim właśnie zrozumieniem. Wiem to, bo dostaję mnóstwo wiadomości od górołazów z ogromnym doświadczeniem. Może nie doczytałaś do końca i stąd taka ocena? :)

      • KASIA napisał(a):

        A ja doczytałam i do końca, i ze zrozumieniem, ale myślę tak samo jak poprzedniczka. Zignorowałaś ( z braku szacunku? niefrasobliwości?) porady innych, bardziej doświadczonych, licząc -jak większość -,że „jakoś to będzie”, „kto jak nie ja” itp. Podajesz swój przykład jako niewłaściwy, ale z rozmysłem zrealizowałaś cel olewając wiedzę. To innych, podobnych do Ciebie zachęci, na zasadzie „skoro jej się udało i ja dam radę”. Nie wszyscy jednak będą mieć takie szczęście z pogodą, warunkami, kondycją.

  8. Miki napisał(a):

    Byłam na Rysach w ubiegłym tygodniu. Po drodze widziałam dzieci w wieku 6-8 lat oraz emerytów. Wszyscy dali radę wejść od polskiej strony ☺

  9. MMClimb napisał(a):

    Opowieść o „wyprawie” na Rysy.
    Oczywiście to Twoje odczucia są tu opisane ale kolorujesz i dramatyzujesz pierwsza klasa.
    Szlak jest średnio trudny a w Twoim przypadku utrudniałaś go sobie sama. Podstawa to dobre buty, wtedy łańcuchy nie są jedyną formą bezpiecznego wejścia. Wystarczy stać na nogach.
    W Tatrach wszystkie szlaki są „układane” jak schody aby ignoranci sobie krzywdy nie zrobili. Tam gdzie nie da się ułatwić szlaku układając odpowiednio kamienie to montuje się łańcuchy. Tak aby ułatwić wejście tym, którzy porady „podstawa to dobre buty” mają za nic!

  10. Łukasz napisał(a):

    Mój pierwszy raz w tatrach? Jesień, powyżej 2100m śnieg, lód na ścieżce i co? 4,5h to czas mojej drogi z samego dołu (wejście do parku) na sam szczyt (rysy) Fajnie się szło, sadysfakcja wielka, od wiosny lece szczyty po kolei z kumplem :P

    • :D napisał(a):

      Rysy to szlaczek dla ludzi bez pojęcia, więc nie masz się czym chwalić. Bo ani stylu ani czasu dobrego nie miałeś. Chcesz się czymś pochwalić to wejdź na Wielkiego Mięgusza, Mnicha, Zamarłą Turnię, Ganek, Pośrednią Grań, Mały Kieżmarski. Oczywiście bez przewodnika.

  11. Arletta napisał(a):

    Co tu jest do zdobywania? To nie Himalaje. Tu się po prostu wchodzi i schodzi.

  12. Mariusz Zwykły Chłopak napisał(a):

    Świetny opis… Jesteś Dżemojadem :) w jeansach i adidaskach na tak wysoką górę… No no szacun!

  13. krzysztof napisał(a):

    Jesteś super ja maże od kilku lat i nie mogę spełnić marzeń .

  14. Tomo napisał(a):

    Czytając relację ze spaceru na Rysy (tak tak spaceru, bo wejście na Rysy w lecie to tak naptrawdę niedzielny spacer, w porównaniu z naprawdę wymagającymi przejściami) zacząłem rozumieć, dlaczego tyle osób ginie / ulega wypadkom / opada z sił, wzywa GOPR / TOPR itd… Sam wychowałem się w górach i to jak się ubrać, co zabrać, na co się nastawić było i jest dla mnie o prostu tak oczywiste… Mam to szczęście, że kiedyś tata, mama, dziadkowie i babcie wszystkiego nauczyli, wyoślili. A jak się nie usłuchało, to wracało się do domu po ciemku, głodnym, bez sił, z odmrożonymi palcami i nosem :) Doskonale znałem okolice po których łaziłem jako dziecko i trafiałem do domu czasem „po omacku”. Do momentu przeczytania tej relacji nie zdawałem sobie sprawy, że rzeczywiście jest tyle spraw, o których człowiek nie zwiazany z górami po prostu nie ma pojęcia. Ale jak napisałem wcześniej, nie wie się tych rzeczy, jeżeli ktoś inny po prostu człowieka tego nie nauczy. Także jedna jedyna rada – ludzie nie wybierajcie się w góry (nie tylko Tatry, także np. Beskidy) szczególnie pierwszy raz sami !!! Pytajcie, rozmawiajcie, wkręćcie się w jakieś górskie towarzystwo, a chociazby poczytajcie fora i strony na FB poświęcone łażeniu po górach. Kurde nic tak nie uczu pokory, jak góry i morze. Pokora, pokora i jeszcze raz pokora. No i z górami się nie siłuje !!! Gór się słucha, obserwuje, poddaje się im. Człowiek który chce się z górami zmierzyć, prędzej czy później przegra. Są czasem takie warunki (szczególnie w zimie), że najlepiej przygotowany znawca po prostu nie przetrwa do rana. Cała sztuka polega na tym, żeby to zawczasu przewidzieć i żeby wtedy w góry nie iść. A dzisiaj wielu chce zabłysnąć, pokazać że dadzą rady, że zdobędą dany szczyt bez względu na wszystko. Tacy najczęściej nie wracają…

  15. Cezary Kujawski napisał(a):

    Bardzo dobrze napisana relacja plus kilka zdjęć dających fotograficzny obraz sytuacji. Bez popisywania się w stylu „co to nie ja”, bez mordowania zdjęć photoshopem. Czasami jest tak, że człowiek musi podjąć pewne wyzwanie, a wyzwania mają to do siebie, że zdrowy rozsądek nieco blednie. Mimo to musimy to zrobić. Ważne jest aby zachowywać cały czas zdrowy ogląd sytuacji w jakim się znajdujemy i moim zdaniem tak postępowałaś. To wielka sprawa mieć rzeczywisty obraz siebie i sytuacji, bez kolorowania i podkręcania własnego ego. Jak napiszesz reportaż z gór to pewnym jest, że zaraz znajdą się górale od kilku pokoleń, których już matka w brzuchu wnosiła na Rysy. To ich sprawa, bo góry już nie są dla nich żadnym wyzwaniem. Beda też tacy, którzy używanie łańcuchów uważają z wyraz skrajnego amatorstwa, no i oczywiście tacy, którzy wejście na Rysy traktują jak wyjście do spożywczego po blokiem, bo przecież oni są mistrzami świata i cała reszta ma ich podziwiać, ale my … róbmy swoje, żyjmy dla siebie.

  16. Renata napisał(a):

    Dla mnie Rysy to było cos najlepszego co dotychczas przeżyłam :) Późno zakochałam sie w górach, w młodości nie było na to czasu, nie było motywacji i jakos tak lata uciekały .. teraz mam …. o juz prawie 45 lat. Wracając do Rysów , nie było strachu, lęku wysokości .. nic zupełnie .. darłam na ten szczyt nie widząc nawet gdzie te wszystkie trudności z opisów, by na szczycie naładować baterie .. To było niesamowite przeżycie . Rysy są cudowne a widoki z Rysów niezapomniane. Pogode tez mielismy najlepszą jaką można sobie wymarzyć.

  17. DeczkaJW napisał(a):

    Dziękuję Ci za opis tej wyprawy na RYSY. Napisałaś pięknie,myślę,że dotarło do wielu z nas.Nie,nie przestraszyłam się,ale wiem,że to nie dla mnie.Tak pięknie opisywałaś,że wydawało mi się,że idę tuż za Tobą.Dziękuję Ci.Przyjmij moje skromne gratulacje i pozdrowienia.☺.

  18. Sl napisał(a):

    Takie pierdoly to tylko kretynka może napiść która idzie na Rysy w jeansach.

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Miło, że przeczytałeś mój wpis, polecam się na przyszłość. I dzięki za komentarz, Różni się bardzo od innych komentarzy pod tym wpisem, ale to dobrze – odrobina różnorodności nie zaszkodzi :)

  19. Andrew napisał(a):

    taaaaak :) Rysy w moim przypadku były pierwszą większą górą ,na którą wszedłem także sam , niestety widoczność była kiepska , Ty miałaś farta :) . Rysy chyba też dla mnie stały się impulsem do zdobycia Korony Europy , którą realizuję już od ładnych kilku lat. Właśnie wróciłem z Uralu w Rosji gdzie próbowałem wejść na Narodnaja , niestety pogoda nas pokonała :(. Powrót za rok :) . Do zobaczenia na szlaku gdzieś w górach :)

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Spróbuj kiedyś wejść na Rysy, kiedy pogoda będzie bardziej dopisywać. Dla samych widoków warto wejść drugi raz :)

  20. Tomasz napisał(a):

    Bardzo fajny i pełen dystansu wpis :) Jedna uwaga: „I co najważniejsze – założyć trekkingowe buty za kostkę”. To akurat nie do końca prawda. To jeden z funkcjonujących górskich mitów, buty w sezonie letnim absolutnie nie muszą być za kostkę. To wyłącznie kwestia osobistych preferencji, dość powiedzieć, że sam TOPR używa latem niskich podejściówek. Najważniejsze, by buty miały odpowiednią podeszwę i to w tym kontekście zwykłe adidasy nie są najlepszym pomysłem. Ale istnieją także buty sportowe do trial runningu i ultrabiegów, które jak najbardziej nadają się w wysokogórski teren. Ostrożnie więc ze stereotypem turysty w „adidasach” ;)

  21. Kasia napisał(a):

    Dobry tekst! Dziękuję skorzystam z Twoich doświadczeń, wybierając się na Rysy… bo to nieuniknione, jak oddychanie.

  22. Krzysztof Jankowski napisał(a):

    Swoją górską przygodę również rozpocząłem od próby wejścia na Rysy. Próby, bo był to czerwiec i na szlaku wciąż było dużo śniegu, a o rakach i czekanie widziałem tylko tyle, że istnieją. Przerażał mnie wówczas ogrom tej góry i z niemałą ulgą przyjąłem decyzję, podobnie jak ja wystraszonych towarzyszy, że lepiej zejść. Na szczycie stanąłem dopiero 11 lat później. Dziś, z perspektywy drugiego Polaka, który zdobył Koronę Europy (wiem, chwalę się :)), czytam takie jak Twoja opowieści z rozbawieniem i rozrzewnieniem. I nie – nie będę Cię pouczał, ani opieprzał – tym niech się zajmą „prawdziwi turyści górscy”. Ja Ci wręcz przyklasnę, bo potrafisz się zdobyć na realizację marzeń, dać się ponieść przygodzie. Przecież na tym polega radość życia. A na Rysy wybieram się znowu. Tym razem w sandałkach, kwiecistej koszuli i z dyskontową reklamówką w ręku. Po to, by dać prztyczka w nos wszystkim lepiej wiedzącym :)
    Wraz ze zdobywanym doświadczeniem, sama pewnego dnia zauważysz że ta pierwsza wycieczka to festiwal błędów, lecz tej radości i satysfakcji nikt Ci już nie odbierze. A przecież o to w życiu chodzi. Pozdrawiam :)

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Krzysztofie, na pewno zauważyłeś, że w moim opowiadaniu często sama z siebie się śmieję i czuć tę nutkę ironii, której nie skąpię sobie ani trochę. To nie jest wyczynowa wyprawa, ale tak jak sam zauważyłeś – realizacja jednego z marzeń… Ale nie o tym chciałam, interesuje mnie coś innego w tym momencie… Zapytam wprost – może miałbyś ochotę opowiedzieć mi jakąś ciekawą historię z Twoich górskich wypraw? Twoje opowiadanie zostałoby opublikowane na naszym blogu. Za wywiad nie zapłacę, ale będę bardzo wdzięczna. Napisz co Ty na to? Posyłam pozdrowienia. Aneta

  23. Damian napisał(a):

    Osoba, która w miarę aktywnie na co dzień spędza czas z marszu może lecieć na Rysy. Wyjechałem z domu o 3:30, na miejscu o 7 rano, rysy zrobione w 8,5h i powrót do domu, szczyt jak każdy inny, nie wymaga większego przygotowania ( wyjątkiem mogą być osoby, które mają leniwy tryb życia, spędzają dużo czasu przed komputerem, nie uprawiają sportów, a ruch ogranicza się do pochodzenia do lodówki, a góry widzą raz do roku – to wtedy to odradziłbym w ogóle taki szlak ).
    Kolejna sprawa, to buty wcale nie muszą być za kostkę, to jest taki mit, że szczęka opada. Dobra podeszwa i wygodny but, nic więcej nie potrzeba, preferencje czy to będzie Mid, low czy high to już wedle uznania.

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Dziękuję :) Dużo dostaję komentarzy jednak, traktujący o moim wyczynie jako czymś nieprofesjonalnym. Mówią – żenada, brak myślenia, poduszczanie do takich wędrówek… A jednak dałam rade :) Ja – bez doświadczenia i bez przygotowania. Być może własnie cała tajemnica w tym, że żyję w nieustannym ruchu. Długie wędrówki, po górach i nie tylko. Rower i nieustanne poruszanie się w terenie. Nie mam problemów z nadwagą, jestem sprawna ruchowo na odzień, a nie tylko od święta. …

  24. Tw bolek napisał(a):

    Anetko. Na Rysach nie ma żadnych trudności dla człowieka który nie ma jakiegoś dużego lęku wysokości i przestrzeni oraz potrafi trzymać mocno łańcuch. Sam widziałem na tym szlaku laskę w japonkach wiec teren bardzo trudny też nie jest. Zbierało się na deszcz wiec została zgoniona przez innych na dół. Sam mam takie doświadczenie że wybrałem się tam z zatruciem pokarmowym na 5 stoperanach i osłabiony spoko dałem rady. Z powrotem myślałem że w Morskim oku rozerwie kibel jak te stoperany puściły. Ale czekolada i heja w dół nie żadne konie. Nie rozumiem jak ktoś zdrowy może tym fasiągiem jechać kiedy ja nie w najlepszej co by nie mówić dyspozycji byłem na Rysach. Pozdro

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *