WYPRAWA W GÓRY SOWIE – Wakacje z Olbrzymem

Kompleks Riese ma wiele tajemnic. W górach mnóstwo powojennych pozostałości   wabi zarówno turystów jak i odkrywców. Każdy chciałby odkryć kolejną tajemnicę. Stąd też częsty widok ludzi spacerujących po górach z wykrywaczem metali. Magia Gór Sowich ma jednak wiele odsłon. Jeżeli zapomnimy na chwilę o Riese – Olbrzym schowa się, a przed naszymi oczami ukaże się jedynie naturalne piękno. Bez tajemnic. Po prostu zieleń, cudne szlaki, odgłosy przyrody i świeże powietrze. Urocze Góry Sowie. Byliśmy i widzieliśmy. Do dziś jesteśmy pod wrażeniem. Nasza wyprawa w Góry Sowie jest jednym z najciekawszych wspomnień ubiegłego lata. 

wyprawa w Góry Sowie

Wyprawa w Góry Sowie i Bestia z Gór Sowich…

Cóż, wyprawa w Góry Sowie bardzo nam pasowała. Góry są malownicze, pogoda zapowiadała się pięknie. Lato w pełni. Czego więcej nam potrzeba do szczęścia? Tak zaczynaliśmy wakacje ubiegłego roku.

wyprawa w Góry Sowie

Więc pojechaliśmy. Najpierw na Wielką Sowę, na którą wchodziliśmy już w nocy. Rozbiliśmy obóz, rozpaliliśmy ognisko, piekliśmy kiełbaski i częstowaliśmy kolacją kota, który mieszkał na szczycie.

wyprawa w Góry Sowie

Obraz-019

wyprawa w Góry Sowie

Był taki moment, kiedy kot zachowywał się dziwnie, jakby był przestraszony i mieliśmy wrażenie, że coś czai się w ciemnym lesie. Ale wiadomo, las pełen jest zwierzyny, więc dołożyliśmy drzewa do ogniska – bo dzikie zwierzęta podobno do ognia nie podchodzą. Nie możemy tak całkiem stwierdzić, że nic nam nie groziło. Kociak dawał nam sygnały, że nie jesteśmy tam sami. Chyba każdemu z nas trochę strach podniósł ciśnienie. Ale…

wyprawa w Góry Sowie

wyprawa w Góry Sowie

Położyliśmy się spać. Kot gdzieś zniknął i zapadła cisza. Noc była spokojna. Zasunęliśmy zamek w namiocie i przed snem jeszcze chwilę rozmawialiśmy i nasłuchiwaliśmy. Aż w końcu usnęliśmy strudzeni wędrówką.
A ranek był piękny! Jak cudownie obudzić się o poranku w taki dzień! Ciepło, słonecznie i do tego w górach! Wokół żywej duszy. Tylko przyroda, kot i my. Byliśmy zachwyceni!

wyprawa w Góry Sowie

Dopiero po powrocie do domu zaczęły nas dochodzić wieści o bestii z Gór Sowich. Podobno w górach znaleziono ślady ogromnych, kocich łap (14 na 14 cm), odciśnięte w błocie. Ludzie opowiadają, że jakieś dziwne, wielkie stworzenie rozszarpało kilkadziesiąt sztuk Danieli również w tych okolicach. Co niektórzy spekulują, że to mógł być atak Chupacabry. W gospodarstwach, w kurnikach znajdywano też porozpruwane kury…
Czytaliśmy również o tym, że w górach można spotkać psy, które zerwały się z łańcuchów i uciekły w góry i tam polują.

Tak czy inaczej – psy, ogromne koty czy sama Chupacabra – cieszymy się, że nie mieliśmy „przyjemności” spotkać. Bez względu na to, czy wierzymy w te opowieści czy nie.

Poranna kawa „po góralsku”

To takie piękne wspomnienie. Zeszliśmy o poranku z gór i znaleźliśmy to miejsce wtedy, kiedy marzyliśmy o kawie. Nie było jeszcze gorąco. Taras widokowy prawie pusty. W powietrzu czuło się wolność, a widoki zachwycały. Zamówiliśmy kawę w schronisku i przynieśliśmy sobie krzesła. To była chwila odpoczynku na szlaku. W trasie chwile wytchnienia są bardzo cenne. Więc warto starać się, żeby miały piękną oprawę.

wyprawa w Góry Sowie

W kierunku Rzeczki

Po zejściu z góry ruszyliśmy w kierunku Rzeczki. Mieliśmy w planie odwiedzenie tamtejszych sztolni.

wyprawa w Góry Sowie

Łapaliśmy stopa na drodze, ale trzeba wiedzieć, że w niedzielę w tamtych rejonach zbyt wiele aut nie kursuje. Więc, kiedy zatrzymał się samochód „napadliśmy” go dosłownie i w przenośni pakując się od razu do auta po tym jak wysiały z niego dwie osoby i został tylko kierowca, który zaraz potem ruszył do miasteczka. Po krótkiej podróży wysiedliśmy w Rzeczce i pięknie podziękowaliśmy. Zapytaliśmy jeszcze w którym kierunku należy się udać do sztolni… etc, etc. A dopiero potem przyszło mi coś do głowy. Przypomniałam sobie jak nasz kierowca zatrzymał się na poboczu i jak z auta wysiadły dwie osoby.
– Może on – zaczynam rozkminiać na głośno- wcale nie dla nas się zatrzymał? Może zwyczajnie kogoś podwoził i ten ktoś tam tylko chciał wysiąść…?
No cóż. Tego już nie będziemy pewni nigdy. Tak czy owak byliśmy na miejscu i kupiliśmy bilety do sztolni.

wyprawa w góry sowie - rzeczka

A teraz kilka słów o Olbrzymie…

Riese to fascynujący temat. Pełen tajemnic. Historia ta potrafi porwać bez reszty. W kwestię tę angażują się często ci, którzy poszukują dowodów na najróżniejsze teorie spiskowe. Ogólnie kompleks Riese jest świetną przygodą…
Ale pamiętajmy, że miejsca należące do tego kompleksu zbudowane zostały rękami więźniów hitlerowskich. Przy pracach umierało w cierpieniu i bólu tysiące ludzi. To bezlitosna tyrania zbudowała te miejsca – które dziś są celem turystycznych wycieczek. Chodziliśmy podziemnymi korytarzami świadomi, że w tych wszystkich miejscach cierpieli ludzie.

wyprawa w góry sowie - rzeczka

Zniewoleni i zmuszani do tytanicznej pracy. Ich życie nic nie znaczyło dla oprawcy. Wszędzie czuło się tam śmierć, strach i ból. Ogromny żal. Tym są właśnie te fascynujące tunele udostępnione dziś do zwiedzania i tak to postrzegaliśmy – nie jako atrakcję turystyczną, ale jako pomnik ogromu cierpienia.

wyprawa w góry sowie - rzeczka

Ludzie ludziom zgotowali ten los.

Po opuszczeniu miejsc kaźni w Rzeczce ruszyliśmy ku jeszcze jednemu upiornemu miejscu. Naszym celem był Gros Rosen. Ines tak napisała o tym miejscu w jednym z postów:

– Nie wolno nam zapominać o tej wielkiej porażce ludzkości. O bestialstwie i ogromnej krzywdzie. Obozy koncentracyjne nie są miejscem do zwiedzania. To pomniki ogromu cierpienia. Miejsca skupienia i zadumy. Odwiedziliśmy Gros Rosen bynajmniej nie z ciekawości. Samo to miejsce napawa nas przerażeniem. Ciężko sobie wyobrazić przeżycia ludzi, którzy tam się znaleźli w czasie, kiedy obóz funkcjonował. Niby wiemy co się tam działo, jednak sama wiedza to zbyt mało aby zrozumieć do końca. Jesteśmy wdzięczni losowi, że urodziliśmy się w innych czasach. Z naszej podróży do obozu śmierci przywieźliśmy milczenie, żal i nienawiść do zła w każdej postaci.

gross rosen

Obóz Gros Rosen

Został powołany w sierpniu 1940 roku. Więźniowie mieli tam wydobywać granit. W niespełna rok później obóz stał się całkowicie samodzielnym. 12 godzin pracy w kamieniołomie, racje żywnościowe nie bez powodu nazywane były głodowymi, zero opieki lekarskiej. Do tego maltretowanie więźniów prze załogę SS… Wszystko to równało się ogromnej śmiertelności więźniów. To był jeden z najcięższych niemieckich obozów pracy. Szacuje się w przybliżeniu, że zakatowano tu 40 tys dusz. Wiele ofiar nie było zarejestrowanych. Przywożono tu ludzi tylko na egzekucje, która była wówczas prawdziwą atrakcją, na którą zapraszano zainteresowanych oficerów SS.

gros rosen

Byliśmy tam kilka godzin. Obejrzeliśmy film o wspomnieniach byłych więźniach, którym udało się przeżyć. Wszystko było dla nas ogromnym, wstrząsającym przeżyciem.

gros rosen

gros rosen
Wracaliśmy stopem do Środy Śląskiej ale mieliśmy wtedy wyjątkowo kiepski dzień do stopowania. Dojechaliśmy do Lubawki i zdecydowaliśmy tam przenocować jako, że przeżycia dnia, historia miejsc, które odwiedziliśmy i niemiłosierny upał mocno nas wyeksploatowały. Zatrzymaliśmy się w pewnym hoteliku przy rynku. Wynajęliśmy pokój. Zmęczeni i spoceni nie odmówiliśmy sobie próby targowania, która nawiasem mówiąc spaliła na panewce. Hotelik stał w rynku. Trącił z lekka PRL–em, ale nam pasował.

Obraz-430

Wyprawa w Góry Sowie to zawsze wielka przygoda z historią. Byliśmy tam zdecydowanie za krótko aby temat ten przedstawić tu obszerniej. Jednak z całą pewnością jeszcze wrócimy na tamte górskie szlaki. Ta wyprawa w Góry Sowie to dopiero początek…

5 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

8 komentarzy

  1. Browerowy napisał(a):

    To nie chupacabra, to najpewniej nazistowski wilkołak którego ktoś wypuścił z kryształowej trumny ^^ .

  2. Bogna napisał(a):

    Hmmm, z Rogoznicy do Srody Sl. przez Lubawke? Ciekawa trasa. A nie bylo czasm blizej przez Krakow? :D Tam to chociaz grasuje nasz swojski smok, a nie Chupacabra :D

  3. S.Tap. napisał(a):

    Jeszcze trochę i nie będzie takich hoteli i obiektów. Wtedy zorientujemy się, że to jednak też zabytki- świadectwo minionej epoki.

  4. Suaveg napisał(a):

    Nieraz spędziłam noc na Wlk. Sowie i jakoś żadnej Chupacabry nie spotkałem, ani żadnych psów, ani kotów o wielkich łapach. A co do danieli… Nie przypominam sobie, żeby kiedykolwiek daniele były w okolicy.

  5. Marcin i Patrycja napisał(a):

    Ciekawa historia, wiem co czuliście na sowie, dużo ludzi ma w tamtych górach wrażenie że coś ich obserwuje. Mieszkamy w Gliwicach ale z racji że mam tam rodzinkę to często tam bywam. Dużo złego wydarzyło się w tych górach i myślę, że odcisnęło się tam piętno historii. Ale mało zurbanizowane szlaki przyciągają ludzi którzy lubią spokój. Pozdrawiam

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Góry są same w sobie bardzo malownicze, wręcz baśniowe – ale tak jak wspominacie – ich przeszłość pełna ludzkiego cierpienia ma zapewne wpływ na samopoczucie wędrowców, zwłaszcza w nocy… I ja również pozdrawiam w imieniu nas troje :)

  6. Maciek napisał(a):

    Ciekawy opis. Zacheca teraz do wycieczki. Dziekuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *