WYSADZONY BUNKIER – W sam raz na majówkę

Maj jest taki piękny. Obiecuje ciepłe, pełne przygody dni, które sednem są naszego nieustannego wędrowania. Wyprawy. Noce przy ognisku. Autostopowe wojaże. Robimy takie rzeczy cały rok, ale kiedy przychodzą ciepłe dni, kiedy zaczyna się wiosna, a za nią idzie lato… Wówczas nasze wyprawy stają się dłuższe, pełniejsze, jesteśmy bardziej wolni. Nie ogranicza nas krótki dzień, mróz ani pieniądze. Można wtedy do późnych godzin podróżować rowerem, pieszo i autostopem razem z psem, nie troszcząc się o zbyt wysokie koszty podróży. Pierwszym prawdziwie wiosennym celem w tym roku był wysadzony bunkier nad Odrą… 

wał nad Odrą

Na tym odcinku Odry, do którego zmierzaliśmy każdy niemal schron bojowy to wysadzony bunkier. Byliśmy tam pierwszy raz zimową porą i szeroko opisaliśmy ten temat. Zimą miejsce to było pełne ciszy i surowości, teraz zaś to raj na ziemi… 

nad Odrą

Las nad Odrą niedaleko Malczyc, tuż za stocznią – za kładką – jak mawia Sławek. Kładka przecina Średzką Wodę i przejeżdżając przez nią wkracza się na teren przy stoczni w Malczycach. Zaparkowaliśmy tuż przy lesie, zamknęliśmy auto, zabraliśmy plecaki i ruszyliśmy w drogę.

Nad Odrą

Przed nami była Linia Środkowej Odry i wysadzony bunkier 116…

To była majówka z prawdziwego zdarzenia. Pierwszy maja na pikniku. Pierwszy maja pełną parą… Zaprosiliśmy gości do wspólnego piknikowania, ale zaproszeni goście jednak wymiękli i zostaliśmy tylko my, nieustanni wędrowcy. Nas czworo i pies… Niech ci, którzy nie przybyli żałują teraz i niech czytają jak fajnie było…

Nad Odrą

Kiedy szłam tamtędy pierwszy raz śnieg skrzypiał pod moimi butami, a nos mój był czerwony od mrozu. Szłam wałem i droga była długa. Było zimno i cicho… Ale teraz, pierwszego maja droga wydawała się krótka, wesoła i bardzo miła, bo pełna odgłosów ptaków i żywej, seledynowej zieleni. Na wyprawę do bunkra wybraliśmy się w czwórkę z psem. Ja, Ines, Kordian, Sławek i nasz pies Frutus Wspaniały, zwany ostatnio „Dziabą”. Proszę – nie pytajcie dlaczego…

Taka zieleń jest tylko raz w roku. Seledynowa wczesną wiosną. Taka jasna i pełna jaskrawości. Oplata gałęzie drzew i krzewów, ale nie zasłania świata. Młode liście ochoczo igrają ze słońcem, wychylają się i  gnieżdżą na gałązkach, ale jeszcze za mało w nich siły, żeby uczynić z lasu ”dżunglę”.  Dlatego tak milo idzie się lasem wiosną… Nic nie blokuje widoczności. W powietrzu unosi się się mnóstwo zapachów, mnóstwo dźwięków dokoła. Na wale nadodrzańskim trawa nie była wysoka. Wał zryty był przez dzikie świnie. Co chwilę na drodze naszej pojawiała się sarna. Świat ten niedaleko jest ludzkich domostw, ale dziko tam jak w puszczy…

Nad Odrą

Szliśmy ochoczo do zakrętu, na których rosną sosny. Jedyne w tej okolicy stanowią na drodze do bunkra punkt orientacyjny. Kiedy dociera się do sosenek, należy skręcić  w lewo. Albo w prawo… Nie pamiętam. I dobrze! Nie prowadzę tam Was przecież, ale tylko opowiadam jak było w drodze. To miejsce jest moje. Moje ulubione. Więc niech świat o nim nie wie za wiele…

wysadzony bunkier

Wysadzony bunkier 

…był naszym celem. To tam planowaliśmy rozłożyć się obozem, rozpalić ogień, smażyć kiełbaski, piec ziemniaki i pić piwo. Wysadzony bunkier dalby nam schronienie nawet wtedy, kiedy pogoda załamałaby się i zaczęłoby padać. Jest się tam gdzie schronić przed deszczem.

wysadzony bunkier

Pierwszy maja był bardzo pogodny, ale w otwartym polu odczulibyśmy, że jednak chłodny, a tam nad rzeką będąc osłoniętymi przez ruiny schronu, przy ognisku kilka godzin spędziłam bez kurtki, w koszulce z krótkimi rękawami. Korzystaliśmy ze starego miejsca po ognisku, którego krąg ułożony został z betonowych kawałków bunkra, które ktoś pozbierał i tak już przed nami wykorzystał.

wysadzony bunkier

Do rzeki stamtąd mieliśmy kilka kroków. Brzeg Odry mocno już wybujał roślinami. Wody w rzece było sporo. Przyglądałam się jej z ukrycia. Patrzyłam jak płynie i co chwilę tworzą się na niej wiry. Odra bardzo piękna jest, bardzo szeroka i to dzięki niej właśnie jest tam tak dziko. Zwierzęta przychodzą do niej jak do wodopoju.

Odra

Brzegi rzeki obfitują w zieleń. Las pełen jest dzikiego zwierza. Wysadzony bunkier ma swoją historię… Mieliśmy więc w tamtym miejscu wszystko, co było nam potrzebne, aby przeżyć tamten dzień w pełni, i w klimacie, który tak lubimy…

Przyroda, przygoda i majówka! 

Droga do schronu nie dłużyła się. Pies był szczęśliwy szczekał i podskakiwał radośnie, a my rozmawialiśmy głośno. Robiliśmy przy tym trochę hałasu, co zapewne odstraszyło dzikie świnie, których śladów na wale nie brakowało. Myśli te nieco mnie uspakajały. Bardzo lubię przyrodę, ale dziki i wilki naprawdę mnie przerażają. Sławek zawsze sobie ze mnie żartuje z tego powodu, a moje obawy traktuje z przymrożeniem oka, ale prawda jest taka że dziki to nie łagodne i pocieszne świnki, ale groźne dzikie zwierzęta. A wilki właśnie zaczynają się do nas (powiat średzki) schodzić. Odra i jej brzegi z całą pewnością spodobają się wilczym stadom…Więc lasy stają się dziksze, bardziej niebezpieczne.

wysadzony bunkier

Przy bunkrze zaczęliśmy się szykować do świętowania i „majówkowania”. W takimi składzie spotykamy się nie za często, więc były powody do radości. Zaczęliśmy zbierać chrust, szykować kije do pieczenia kiełbasek, rozkładać koc, i wtedy okazało się, że nie zabraliśmy pieczywa z samochodu…

Mały piesek 

Sławek musiał opuścić obóz i ruszyć w drogę powrotną po chleb. Nie było wyjścia. To 3o minut marszu w jedną stronę.  My zostaliśmy w obozie i zaczęliśmy palić ognisko. Czas było szykować popiół pod pieczenie ziemniaków. Sławek znikną w gąszczu drzew i krzewów, a Frutek nie mógł zrozumieć co się stało i skąd pomysł, żeby tak się rozdzielać? Piesek nie poszedł ze Sławkiem do auta, bo droga ta nie była lekka dla Frutka. Było tam sporo momentów, w których koniecznością było aby wziąć psa na ręce i nieść. Młode pokrzywy były dla niego ogromną przeszkodą. Parzyły go po brzuszku, a wiadomo, że Frutek to bardzo dzielny ale mały piesek i czasami warunki w jakich się znajduje po prostu go przerastają.  Z tego też powodu Sławek nie zabrał go ze sobą, a on położył się na wprost dróżki, na której zniknął Sławek i patrzył w nią w taki sposób, jakby jego małe psie serduszko pękało z żalu… Pies czekał, aż Sławek wróci.

wysadzony bunkier

Czas oczekiwana minął nam szybko. Krzątaliśmy się w obozie, szykowaliśmy dobre miejsca aby usiąść przy ognisku.

Wtedy zrobiłam kilka zdjęć z najwyższego punktu schronu. Z tamtej strony wyglądał jak zwyczajna niewysoka górka w lesie. Łatwo ominąć to miejsce bez świadomości czym jest. Ten wysadzony bunkier wtopiony jest w naturalny teren tak, że tylko ci, którzy znają dobrze to miejsce trafiają tam bez problemów.

Teraz przypomina jaskinię…

Miejsce to jest niedostępne dla pojazdów. Można tam przybyć tylko na własnych nogach. Czułam się tam tak, jakbym była na końcu świata. Jakby cywilizacji nie było w ogóle.

wysadzony bunkier

Żeby coś zjeść trzeba było najpierw rozpalić ogień, a potem przygotować sobie posiłek. Co jakiś czas spoglądam na wysadzony bunkier. On ma swoją historię. Wybudowano go na Linii Środkowej Odry. Stacjonowali tu żołnierze, którzy mieszkali tu zimą, latem, wiosną i jesienią…

wysadzony bunkier

Żyli tu w oddaleniu od ludzkich domów i co dzień zmagali się z dzikością przyrody. Mrozy zaganiały ich do wnętrza ciasnego, betonowego schronu, latem zapewne żywcem zżerały ich tutaj komary, którym pasuje wilgotny, nadodrzański brzeg. Dowożono żołnierzom prowiant i nie byli odcięci od świata, jednak nie zmienia to faktu, że miejsce w którym przyszło im stacjonować dawało im szkołę życia. Było to jakby trochę jaskiniowe życie… 

wysadzony bunkier

Niebawem Sławek powrócił w pieczywem i zaczęliśmy piec kiełbaski.

Ogień czynił to miejsce przytulnym i bezpiecznym. Frutek był uszczęśliwiony, że znowu wszyscy jesteśmy w komplecie. Czekał na swój serdelek, ale nie tracił czujności.

ognisko

Patrolował teren wokół obozowiska. Zaglądał co dzieje się na brzegu rzeki, i poszedł sprawdzić czy na samej górze bunkra jest bezpiecznie. Co chwilę znikał w wysokich trawach i zjawiał się powrotem po kilku minutach. Pilnował nas bardzo czujnie, ale kiedy zaczynało się robić ciemno, przestał oddalać się od ognia.

wysadzony bunkier

Wieczór nad Odrą jest niesamowity. Niebo było bardzo ciemne, nic nie oświetlało okolicy. Całe światło pochodziło jedynie z ogniska. Las zrobił się czarny, dźwięki z niego przerażające. Frutek wciągał w nozdrza powietrze, poruszał uszkami jak radarami, i od czasu do czasu powarkiwał.

wysadzony bunkier

To był czas, kiedy w ognisku zrobiło się wystarczająco dużo popiołu, aby upiec kartofle. Bulwy pachniały tak swojsko.

wysadzony bunkier

Zaczęliśmy ze Sławkiem wspominać szkolne wykopki i pieczenie ziemniaków w dzieciństwie. Ręce mieliśmy czarne od ich spalonych mundurków. Nie mieliśmy soli, ale okazało się, że wcale nie była potrzebna. Zwykłe ziemniaki były pyszne bez żadnych dodatków. 

Wysadzony bunkier – Czas wracać do domu

Ognisko już tylko się żarzyło, kiedy zaczęliśmy się pakować do drogi. Latarki bardzo nam się wtedy przydawały, ciemności bowiem stały się niemal egipskie. Poszliśmy nad rzekę z butelkami i napełniliśmy je wodą. Zalany ogniskowy żar zaczął syczeć, a dźwięki te unosiły się do góry wraz z chmurą dymu. Ogień został bardzo dokładnie ugaszony wodą z Odry. Droga do domu w ciemnościach nie należała do najłatwiejszych. Szliśmy gęsiego po wąskiej ścieżynce, którą sami wcześniej wydeptaliśmy. Sławek prowadził, za nim szedł Kordian z psem na smyczy. Potem Ines, i ja na końcu z najsilniejszą latarką. Pies ciągną do przodu jak szalony. Widać było, że się boi. Kordian brał go na ręce, kiedy napotykaliśmy pokrzywy. Sławek ostrzegał nas, żebyśmy szli blisko siebie. Oznajmił też, że widać w lesie świecące oczy zwierzyny. Nie byliśmy więc tam sami.I pies zapewne to wyczuwał. 

ognisko

Te pół godziny w ciemności były nieco przerażające. Mrok, cisza, dzikie zwierzęta i tylko czworo ludzi na szlaku z wystraszonym psem… Wysadzony bunkier nocą wydawał się oddalony od Malczyc bardziej aniżeli za dnia. Taka przygoda warta jest zachodu. Bliskość przyrody choć chwilami przeraża, jest jednak fascynująca. 

7 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *