ZAMEK DOBROSZYCE – W związku z Dolnym Śląskiem

To nie było planowane. Po prostu przejeżdżaliśmy przez Dobroszyce wracając do domu w kierunku Wrocławia z naszej wyprawy rowerowej po Dolnym Śląsku w ubiegłym roku. Ale skoro pojawił się na naszej drodze, taki tajemniczy… 

zamek Dobroszyce

Wjechaliśmy na jego teren. A tam przeczytaliśmy co napisano – że to Zamek w Dobroszycach.

Po podwórku biegał pies. Był ogromny i mając ze sobą naszego kundelka zaczęliśmy się martwić o jego najbliższą przyszłość w związku z tym spotkaniem. Ale zaraz ktoś uwiązał tego olbrzyma i mogliśmy wjechać bez obaw. Przed nami prezentował się spory obiekt, który od razu zaczęliśmy oceniać. Że na zamek to wcale nie wygląda, że czegoś mu brakuje, że chyba przebudowany…

Ale owszem. Tak było w istocie. To co widzieliśmy to jedynie resztka świetności jaka pozostała po tym, co niegdyś stało w tym miejscu. Oto temat tego wpisu:

Zamek Dobroszyce

Wybudowano go w drugiej połowie XVI wieku. Czyli zasadne jest, że nazywają go renesansowym. Jakieś sto lat później, a może trochę dalej zaczęto go przebudowywać. Wtedy posiadał baszty. Były ich trzy. Zamek Dobroszyce posiadał również wewnętrzny dziedziniec, po którym ślady można odnaleźć dokładnie lustrując temat i oglądając budowlę pod „lupą”.

Mieliśmy to szczęście zostać zaproszonymi do zwiedzenia obiektu. Nasz przewodnik i jednocześnie właściciel zamku najwyraźniej jest zafascynowany tym miejscem i jego historią. Obiekt w jego rękach kwitnie wraz z parkiem.

1438

1470

Dawnymi czasy Dobroszyce były miejscem, w którym rezydowali książęta oleśniccy. Potem zagościł tu i przejął włości niejaki Braunschweig, a po nim król Fryderyk August von Sachsen. O samym zamku w Dobroszycach warto zasięgnąć informacji jeżeli chodzi o jego metamorfozy. Najpierw był dworem obronnym. Prostokątnym, otoczonym wodą. Dopiero potem został przebudowany na książęcą rezydencję, która pełniła funkcje reprezentacyjne.

zamek Dobroszyce

zamek Dobroszyce

zamek Dobroszyce

W połowie XIX wieku pozbawiono go w ramach przebudowy barokowej ściany szczytowej. Wtedy to również ogród przy zamkowy został zlikwidowany, a teren zagospodarowano na park krajobrazowy. Po wojnie zamek stał się szkołą. Wtedy to usunięto z niego wszystko co ozdobne. Czyli zabytkowe wnętrza szlag trafił. Obok zamku stał niegdyś późnogotycki kościół. Rozebrały przez PRL – owskie władze. Podobno wysadzano zabytek ładunkami wybuchowymi. Pod podłogą świątyni znajdowała się krypta, która została splądrowana i rozniesiona w perzynę.

1460

Nasz przewodnik dużo o zamku opowiadał.

Podobno z ogromną pasją i przejęciem. Niestety nie słyszałam jego opowieści, bo siedziałam wtedy z psem w ogrodzie i czekałam na Ines i Adasia, którzy w przeciwieństwie do mnie brali udział w zwiedzaniu. Nie mogłam w tym uczestniczyć, ponieważ nasz Frutek dostawał ataku paniki w tych renesansowych murach zamczyska i cały trząsł się podczas przemierzania korytarzy. Więc wzięłam go na ręce i wyszłam z nim na zewnątrz oszczędzając mu stresu, który niewątpliwie doprowadziłby do ataku padaczki, na którą nasz pies od lat choruje.

1548

1523

Niedługo potem opuściliśmy  zamek Dobroszyce i ruszyliśmy dalej. Kolejnym naszym przystankiem były Siekierowice.

Dom młynarza 

Natrafiliśmy tam na opuszczone gospodarstwo, którego nie mogliśmy namierzyć w internecie przez telefon. Siedząc, debatowaliśmy chyba z godzinę nad tym czym był ten budynek. Pierwsza myśl kierowana była tradycyjnie i pomyśleliśmy, że to pałac w Siekierowicach. Ale jakoś nam to do końca na pałac nie wyglądało. Niby duży, ale jakiś taki za skromny.

1556

1567

Na dworek też nie pasował. Jego tylna ściana spadała nisko nad samą wodę rzeczki, która płynęła tuż obok. Ściana była bardzo wysoka, za to przód wydawał się niski i karłowaty. Tak śmiesznie to jakoś było zbudowane, że za nic nie mogliśmy dojść ładu z rozszyfrowaniem tego, choć były znaki wokół mówiące wiele o tym miejscu.

W końcu jednak z braku jakiś konkretnych wniosków Adaś zatrzymał na drodze traktor. Stanął i wyciągną rękę w geście mówiącym – stop.

Po czym podszedł do kierowcy i zapytał tak po prostu o to, czym było to miejsce. A traktorzysta, całkiem zgłupiały czym prędzej ruszył – aby dalej od takich wariatów. Zaraz potem zatrzymaliśmy rowerzystę i jego udało nam się przemaglować. Okazało się, że to dom młynarza w Siekierowicach. Kiedyś w tej miejscowości stal również pałac, ale już od dawna nie istnieje. Jedynym śladem po nim i całym zespole pałacowo parkowym w tym miejscu to krypta na wyspie w parku. który dziś wygląda jak amazońska dżungla.

1591

1621

Zaraz potem odwiedziliśmy wspomniane miejsce i odnaleźliśmy kryptę w chaszczach.

Tego dnia po drodze padliśmy jeszcze bez sił przy jakimś kościele. Wiele kilometrów trasy wycisnęło z nas tamtego lata sporo potu. Kawałek betonu w cieniu świątyni był prawdziwą oazą.

1663

Zatrzymaliśmy się w przydrożnym barze na pizzę i wzięliśmy tam prysznic – bo był w cenie posiłku. Gdzieś po drodze znaleźliśmy też stary, zabytkowy cmentarz, ale już nikt nie miał siły po nim buszować. Jedynie Adaś zrobił kilka fotografii. Jechaliśmy też przez Cienin, w którym stoi tylko jeden dom. A potem, wieczorem rozbiliśmy się u kolejnych dobrych ludzi w ogródku.

1766

Następnego dnia o poranku ruszyliśmy do Wrocławia. Nad Odrę… I zaczęły się upały, że strach było w południe wyjść z domu.

Zarówno zamek Dobroszyce, dom młynarza i krypta w parku przy pałacowym wyrosły nam na szlaku całkiem przypadkiem. Dolny Śląsk to zawsze wielka przygoda. Czasem można przewidzieć to co mamy zamiar zwiedzić, a czasem są to zdarzenia  niekontrolowane. 

7 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

9 komentarzy

  1. Bogna napisał(a):

    Bar & prysznic? Pewnie ulubione miejsce tirowcow i przydroznych „panienek) :D

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Możliwe :) ale jakie to ma znaczenie…? Było gorąco, my spoceni, a tam prysznic i woda. Panienek nie widzieliśmy, a tirowców spotykamy tak często, że już nie zwracamy na nich uwagi. No chyba, że się dla nas zatrzymują na trasie :)

  2. S.Tap. napisał(a):

    Patrząc na rezydencję młynarza, to biedy raczej nie cierpiał.. Cienin – jeden dom, cóż pasuje to do nazwy :) ale może kiedyś więcej było?

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Oj tak. Młynarz miał ambicję i to widać wyraźnie :)A Cieniń taki jest teraz ponieważ powstał tam poligon wojskowy i wysiedlili z tego miejsca całą wieś. Został tylko ten jeden dom przy drodze i tablica…

  3. Zaklepany już dawno na sierpień :). Jak przeglądam internet, to widzę zamek w Dobroszycach, ale i zamek Dobra w Dobroszycach. Czym się różnią? Czy faktycznie są dwa, czy to jakaś ściema?

  4. Marcin napisał(a):

    W Siekierowicach dom młynarza to nie pełna informacja. Budynek ten był faktycznie młynem wodnym, w zastawce przy moście niedawno była jeszcze oryginalna turbina, po wojnie przerobiono go na młyn elektryczny. Obecnie w rękach prywatnych popada w ruinę. Tak w ogóle to polecam stronę http://dolny-slask.org.pl , stąd można się wiele dowiedzieć ;)

  5. Ewa napisał(a):

    Dobra(gmina Dobroszyce) to miejscowość ok 4km od Dobroszyc i jest tam zamek oraz przepiekny nieduzy kosciol, ale za to jasny i zadbany z bardzo dobrym gospodarzem;)

Odpowiedz na „EwaAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *