ZAMEK RYCERSKI – URAZ.

Uraz to mała miejscowość nad Odrą. Na pierwszy rzut oka wygląda bardzo skromnie. Kilka zabytków świeckich i kościół oraz zamek rycerski na wyspie, który dziś jest kupą gruzu. Ot co! Tak można spojrzeć na tę miejscowość, która w czasach przedwojennych była miastem, a po wojnie została zdegradowana i stała się wioską. Jednak my spojrzeliśmy głębiej na Uraz nie przejmując się jego nazwą i postanowiliśmy zajrzeć tejże miejscowości w historię. Uraz bowiem ma świetną przeszłość.

Zamek rycerski Uraz

Historia tego miejsca ciągnie się od XIII wieku, kiedy to gród należał do książąt wrocławskich. Pod koniec trzynastego stulecia stał się własnością Henryka Głogowskiego. Następnie przechodził z rąk do rąk, żeby ponownie stać się własnością książąt wrocławskich, którzy wedle starych dokumentów stali się właścicielami nie tylko grodu, ale i zamczyska. I tutaj pojawia się dziura w historii, bo nie ma jasno podanej daty wybudowania warowni. Stąd też dużo w tym temacie domniemań. Nas sprowadziła w to miejsce teza jakoby zamek został wybudowany przez Zakon Templariuszy. Możliwe więc, stał już w tym miejscu w roku 1250.

Zamek Uraz

Znaczyłoby to, że ten zamek trwa przy Urazie od samego początku.

Kolejne lata były dla zamku pełne zmian. Zmieniali się jego właściciele i zmieniał się on sam. Budowla przez wieki była wielokrotnie przebudowywana. Kiedy w 1428 w zamku zamieszkał rycerz von Skopp, zamek rycerski już wówczas, staje się pełnowartościową średniowieczną warownią z konkretnymi umocnieniami obronnymi. Niedługo po tym do zamku wprowadza się kolejny właściciel Urazu – książę oleśnicki Konrad Biały. Po nim rządu w Urazie i na zamku przejęła rodzina von Joerger i panowali tam 150 lat. Wtedy zamek rycerski, dotąd praktyczny i surowej natury poddany został restauracyjnemu liftingowi. Dobudowano mu co nieco i przerobiono na barokowe cacuszko.
Po upływie półtora wieku zamek zostaje odkupiony i staje się własnością kolejnych szlachciców. Potem jeszcze wiele razy na zamku zmieniał się gospodarz. Aż w początkach XIX wieku zamek rycerski wraz z Urazem trafiły w ręce pewnego barona, który z tej wspaniałej warowni uczynnił neogotycką siedzibę dla bogaczy. Baron przebudował zamek, zburzył mury obronne, zasypał fosę i zlikwidował zwodzony most.

Zamek Uraz

W 1945 zamek spłonął. Podobno został podpalony przez żołnierzy armii czerwonej.

Tego dowiedzieliśmy się poszukując winnych zrujnowania warowni. Jedna z naszych czytelniczek prostuje jednak tę informację i opowiada, że żadnego pożaru tu nie było. I nawet II wojna światowa nie naruszyła zamku. Jedynymi winnymi, którzy doprowadzili warownię do takiego stanu byli ludzie, którzy dosłownie rozebrali zamek. Są podobno jeszcze świadkowie, którzy pamiętają jak zamczysko wyglądało przed zniszczeniem. Pomieszczenia pełne były dworskiego wyposażenia. Meble, porcelanowe zastawy w kuchennych kredensach…

Od tamtej pory z każdym rokiem stawało się go coraz mniej. Został rozszabrowany i ostatecznie zawalił się po roku 1950.Ten dawny rycerski zamek otoczony jest fosą. To co tu teraz zastajemy to jedynie malownicze ruiny murów zewnętrznych oraz wieża. Doszły nas słuchy, że piwnice zamku są w niezłym stanie.

Zamek Uraz

Zamek Uraz

Wiemy o tym ponieważ zasięgnęliśmy języka o tym miejscu. Kiedy przybyliśmy do Urazu i stanęliśmy przed zamkiem, okazało się że niestety nie ma najmniejszych szans na wejście na teren grodziska. Teren jest bowiem szczelnie ogrodzony, strzeże go głęboka fosa wypełniona wodą. Nie mieliśmy szczęścia trafić na jego właściciela. A szkoda, bo dotarło do nas sporo informacji na jego temat. Podobno w pojedynkę stara się zachować resztki zamku i nie pozwala zawalić się ruinom. Ludzie opowiadają, że sprzedał wszystko co miał, żeby kupić to miejsce. Potem spędził wiele czasu na uprzątnięciu gruzu i śmieci. Karczował wyspę i wyczyścił fosę. Mieszka podobno w piwnicach zamku. Ale czy to prawda? Czy jest to możliwe aby ta historia była prawdziwa? Przecież to ruiny grożące zawaleniem, a piwnice są zapewne wilgotne.

Zamek rycerski Uraz

Zamek rycerski w Urazie zmieniał przez wieki swoich właścicieli. Dzięki dobrze udokumentowanym faktom historycznym wiemy dość sporo o tym kto rządził w zamku i co się z nim działo przez te wszystkie lata. Jednak żaden z jego wcześniejszych gospodarzy nie był aż tak oddany temu miejscu

11 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

12 komentarzy

  1. S,Tap S,Tap napisał(a):

    Bardzo wygodnie zwalać wszystko na Armię Czerwoną.. Czasami jak się sprawdzi dokładniej to okazuje się, że podobne obiekty płonęły kilka lat po wojnie.

  2. Aneta Aneta napisał(a):

    No tak Sławku, jak można tak oczerniać niewinną armię czerwoną :)

    • s s napisał(a):

      Nie niewinną, nie niewinną! :) Mówię o wygodnym przerzucaniu winy – sprawstwa bezpośredniego a najbardziej przez tych co w ich domach stoją np mebelki „rodzinne” z pałacu lub tatko co poniektórego jako nastolatek dla zgrywy sam podpalił pałac. Teraz Armii Czerwonej nie ma a opuszczone pałace na Dolnym też płoną dziwnie często..np Jastrzębce

  3. KL napisał(a):

    Informacje o właścicielu są prawdziwe. Mieszka w tych ruinach i próbuje coś robić, niestety nie ma ani możliwości ani środków. Zabijają siē wzajemnie od wielu lat: właściciel zamek i zamek właściciela.

  4. Aga napisał(a):

    fajnie byloby czytac artykuly rzeczowe, bazujace na faktach, ten do ktorego podajecie link w GW jest takim wlasnie, mam znajomych ktorzy w swym dziecinstwie pamietaja wszystkie pomieszczenia zamku, umeblowane, zadnego pozaru ktory doprowadzilby do jego dzisiejszego wygladu nie bylo, jedyna bomba ktora wpadla na dziedziniec w czasie WW II nie wybuchla, w pokojach zamkowych po wojnie bylo nadal pelne wyposazenie, od zastaw porcelanowych w kredensach po kilimy na scianach, meble rowniez, sciany tez staly „Dach był, okna, biurka całe. Pierwszy raz w życiu ja tapetę widział, białą w kwiatki. W piwnicy była kuchnia, cała w kafelki i z windą do podawania posiłków na komnaty. My tą windą jeździliśmy. A potem starsze ludzie rozbierali zamek na opał.”

    Cały tekst: http://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/1,35769,2764309.html#ixzz4BAxsnDTt

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Dlatego też zaznaczyłam w tekście, że PODOBNO został podpalony. Podałam ten wątek ponieważ zamek wygląda jakby go trawił ogień. A takie właśnie informacje również znalazłam o zabytku. Ciężko dziś dojść prawdy wśród tylu informacji. Natomiast ogromnie się cieszę, że napisałaś do nas w tym komentarzu i podzieliłaś się z nami swoimi wiadomościami. To wnosi bardzo wiele do tego wpisu. Dziękuję :)

  5. Sąsiadka napisał(a):

    Nic podobnego! Pan Andrzej mieszka w domku obok, który wybudował. Jest przesympatycznym pasjonatem i naprawdę żałujcie, że go nie zastaliście. Ten człowiek to chodząca encyklopedia opowiadający o tym z taką pasją, że upływ czasu jest całkowicie niezauważalny i każda luźna pogawędka kończy się co najmniej półgodzinną rozmową.

  6. Łukasz napisał(a):

    Zamek interesował mnie od dziecka, bo mijałem go zawse jadąc do dziadków.
    W tekście brak ważnej informacji – jest to jeden z zaledwie kilku (jeśli nie jedyny, nie pamiętam już) zamek na planie trójkąta.
    A wyposażenie – żyrandole z zamku do dzisiaj świecą w okolicznych domach

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Wiemy o tym, ze to zamek na planie trójkąta, ale czekaliśmy aż w końcu ktoś z naszych czytelników podeśle tu tę informację w komentarzu :) Dziękuje :)

  7. napisał(a):

    Odnośnie stanu dzisiejszego polecam to: http://www.youtube.com/watch?v=P1YStdNtzjY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *