Czy wierzysz w duchy? – ZJAWISKA PARANORMALNE

Zjawiska paranormalne to temat, który od zarania dziejów interesuje ludzi. Jedni go drążą, inni unikają albo wyśmiewają, a jeszcze inni próbują pomocą nauki udowodnić, że nic podobnego nie istnieje. Zjawiska paranormalne mają swoje podziały i nazwy. Telepatia, jasnowidzenie, psychokineza, lewitacja…

zjawiska paranormalne

Ja jednak chciałabym tutaj pogawędzić sobie z Wami o innym zjawisku paranormalnym, a mianowicie o tzw zjawisku spontanicznym. Pełna nazwa tego zjawiska to – powracająca psychokineza spontaniczna. Czyli nic innego jak pojawianie się duchów… To nieoczekiwane i nie prowokowane zjawisko paranormalne.

Dlaczego o tym wspominam? Ponieważ temat nieco mnie dotyczy i chciałabym podzielić się z Wami własnymi doświadczeniami. 

Zjawiska paranormalne – zobaczyć ducha

Nie sądzę, aby było to zbyt przyjemne doświadczenie. Zobaczyć ducha w pełni świadomości tego zjawiska to rzecz jak dla mnie przerażająca, choć osobiście uważam, że każdy z nas miał w życiu choć jedną taką okazję, ale nie koniecznie musi o tym wiedzieć. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że świat duchowy istnieje. Kiedyś nie do końca byłam tego pewna. Dziś jednak wiem, że tuż obok naszego cielesnego, materialnego świata jest jeszcze jeden – duchowy, w którym bezpośrednio udziału za życia nie bierzemy, ale czasem zdarzy się, że światy te się przenikną i wówczas dochodzi do bardzo bliskich spotkań między tymi światami.

zjawiska paranormalne

Duchy kojarzą nam się ze straszeniem.

Duchy starszą, przerażają i dokuczają czasami. Ale czasami same są zapewne przerażone, kiedy zabłądzą między żywych i wtedy może się zdarzyć, że ducha widzimy, a nie wiemy, że nie jest to istota żywa w ziemskim rozumieniu. Ten tok myślenia uruchomił się we mnie po tym, jak zaczęłam głęboko rozmyślać w tym temacie. Wtedy też doszłam do wniosku, że mało prawdopodobne jest aby duchy zmarłych ludzi przebywały na cmentarzu. Wynika to z logicznego podejścia do tej sprawy i postawienie siebie na miejscu umarłego. Gdybym umarła, to będąc duchową istotą czy chciałabym siedzieć przy swoim grobie? W miejscu mi obcym, do którego w ogóle nie byłam przywiązana? Z całą pewnością nie. Wróciłabym do domu. Do swojej kanapy, do kącika z komputerem, gdzie godzinami piszę swoje opowiadania z podróży. Do ludzi, których kocham. Do mojej Ines, do mojej mamy.

zjawiska paranormalne

Dlatego też nie boję się duchów w takich miejscach jak cmentarze. Tam ich nie ma, a jeżeli przebywają, to nie stale…

Zjawiska paranormalne nie dotykały się mnie zbyt często, ale jeżeli już miałam z nimi kontakt to nigdy nie był on oparty na widzeniu. Oczywiście widziałam kiedyś człowieka opętanego, którego ciało wykręcało się nienaturalnie, z ust jego wydobywały się potworne dźwięki, ale duchowej istoty, która tak targała opętanym nieszczęśnikiem – nie widziałam.

zjawiska paranormalne

Okoliczności widzenia egzorcyzmów ostatecznie utwierdziły mnie w przekonaniu, że świat duchowy jest realny i istnieje niezaprzeczalnie… 

Zjawiska paranormalne – powracająca psychokineza spontaniczna

Już z samej nazwy można wnioskować, że chodzi tu o widzenia których człowiek żywy ani się nie spodziewa ani nie prowokuje. Czyli jest to przypadek, w którym żywa istota ludzka widzi ducha, chociaż wcale się na to widzenie nie nakręciła. Nie poszedł ten człowiek o dwunastej w nocy na cmentarz w poszukiwaniu dreszczyku emocji, tylko widział go na przykład w biały dzień w parku, albo w innym miejscu, gdzie duchy raczej nie powinny przebywać według naszych wyobrażeń. A że mowa w nazwie tej jest również o powrotach widzeń, znaczy to że skoro już raz taki kontakt został nawiązany, to zdarzyć się to może ponownie… Ale nie wiadomo kiedy.

zjawiska paranormalne

W historii mojej powracającej psychokinezy spontanicznej przypadków takim było aż trzy jak do tej pory.

Jak już wcześniej wspomniałam, ducha nigdy na oczy nie widziałam. Ogólnie wzrok mam słaby, bez okularów życie moje stałoby się bardzo trudne – być może dlatego, że zmysł ten szwankuje, ducha nie widziałam ale za to słyszałam… (Po ostatnim badaniu słuchu wyniki okazały się bardzo dobre.) Nawiązywanie kontaktu prawdopodobnie idzie poprzez zmysły najlepiej funkcjonujące.

Zjawiska paranormalne –  Pierwszy raz usłyszałam ducha kiedy miałam osiemnaście lat.

Mieszkałam w tym czasie z moją babcią, w jednym pokoju. Babcia Frania dość często i systematycznie wyjeżdżała do swojej córki i zostawała u niej na kilka dni albo tygodni. Nigdy nikomu się z tego czasu nie tłumaczyła. Przedłużała go albo skracała kiedy chciała. Nie było więc niczym dziwnym, że Frani nie było długo w domu. I wówczas również babcia wyjechała, a ja zostałam w pokoju sama.

Nie pamiętam dokładnie ile trwała już wtedy jej nieobecność, ale pamiętam, że zaczęłam więcej o niej myśleć i tęsknić, więc zapewne dość długo już jej nie było. To były czasy, kiedy w domu nie mieliśmy telefonu, nie było możliwość skontaktowania się z nią inaczej jak listownie, ale nie czułam takiej potrzeby. Po prostu na nią czekałam… 

zjawiska paranormalne

Było późno już w nocy, długo czytałam książkę i czułam się już zmęczona.

Po pierwszej gasiłam światło i ułożyłam się do snu… Ale on nie przychodził chętnie pomimo zmęczenia. Długo więc leżałam, i czekałam. I tak gdzieś miedzy snem, a jawą utknęła moja świadomość. Jeszcze nie spałam w pełni, ale już nie do końca byłam przytomna. Pamiętam tamten moment bardzo dokładnie, choć minęło już tak wiele lat. 

I wtedy usłyszałam jak zaskrzypiał stół kuchenny. Znałam ten dźwięki bardzo dobrze. Babcia zawsze, kiedy w nocy wstawała do toalety, albo żeby się napić wody przechodziła tuż przy tym stole i opierała się o niego całym ciężarem. Sklejki pracowały tak od lat i już od dawna stół w tych okolicznościach skrzypiał tak specyficznie.

Oczu nie otworzyłam, ale pomyślałam sobie, że to tak ten stół zaskrzypiał jakby babcia była w domu i wstała z łóżka. 

Z samego rana przyszedł telegram, że Frania zmarła w nocy po godzinie pierwszej. 

Jestem przeświadczona i nie mam wątpliwości, że wtedy była w swoim domu, zaraz po tym jak skonała. A ja nie wiedziałam, że kończy swój żywot, bo choć chorowała na serce od lat, z domu wyjechała w dobrej formie. Słyszałam ją nie będąc świadoma, że coś takiego ma miejsce, że umarła. Słyszenie to więc w niczym nie było przeze mnie  sprowokowane. 

zjawiska paranormalne

Zjawiska paranormalne – drugie słyszenie ducha

Drugi raz zdarzyło się to, kiedy Ines miała około 10 – ciu lat. Szłyśmy obie polną ścieżką do domu. Mieszkałyśmy wówczas we wiosce, a wracałyśmy na pieszo z miasta. Droga ta nie była długa, gdyż polna ścieżka była świetnym skrótem. Bardzo często jeździłam tamtędy rowerem i byłam bardzo niezadowolona widząc, że ktoś dróżkę obficie wysypał gruzem ceglanym i kawałkami dachówek. Dla roweru drożyna stała się niewygodna i musiałaby minąć sporo czasu zanim piesi ją udepczą. Wystające kawałki cegieł to istne pułapki. Skręcić tam kark nie było trudno. I tak rozmyślając szłam tuż za córką. Szłyśmy gęsiego i rozmawiałyśmy wesoło i śpiewałyśmy piosenki. To było lato i godzina około piętnastej.

I nagle usłyszałam jak tuż za mną jedzie ktoś na rowerze. Jedzie jak wariat, zbliża się szybko, a cały jego rower aż trzeszczy od jazdy po tych wystających z ziemi garbach. Sekundy trwało to wszystko, nie zdążyłam się obrócić tylko podbiegłam do Ines, obięłam ją rękami i razem zeszłyśmy ze ścieżki, żeby usunąć się z drogi szaleńcowi. Mógł nas poturbować gdyby nagle się tam wykoleił. Ines stanęła przy mnie i wtedy rower przejechał obok nas. Przejechał cały klekocząc. Błotniki robiły sporo hałasu telepiąc się nad kołami. Maszyna minęła nas i jeszcze przez chwilę słyszałam dźwięki, które wydawała, aż znikła na lekkim zakręcie…

Ines spojrzała na mnie pytająco. Nie rozumiała co się takiego stało, że złapałam ją mocno i przesunęłam. A ja patrzyłam na dróżkę i słowa nie mogłam wydusić z siebie. Rower owszem jechał, ale ja nie widziałam go. Słyszałam wyraźnie, ale nie widziałam. A moja Ines ani nie słyszała ani nie widziała… 

zjawiska paranormalne

Zjawiska paranormalne – Trzecie słyszenie 

Zdarzyło się to w mniej więcej w tym samym czasie. Może rok później po drugim spotkaniu ducha. Miałam w zwyczaju urywać się z domu na rowerze na kilka godzin, kiedy Ines była w szkole. Znikałam rozkoszując się rowerową pasją. Tamtego dnia zatrzymałam się w drodze żeby odpocząć w parku przy dawnym, nieistniejącym pałacu. Była tam cisza, pustka. Rozsiadłam się na ławce, a rower oparłam o drzewo i tak rozkoszowałam się chwilą. To mogła być godzina ósma albo dziewiąta rano.

W pewnym momencie usłyszałam jak za moimi plecami, na wysokości pasa dyszy pies. Wyobraziłam sobie, że wielki mógłby być co najmniej jak owczarek niemiecki, bo małe pieski dyszą raczej słabiej i ciszej, a to było głośne dyszenie i wielkie psisko. Nie czułam żadnego lęku. Byłam skupiona na tym co się dzieje i myślałam tylko, że należy wstać powoli i nie robić żadnych gwałtownych ruchów, żeby psa nie rozjuszyć. Wstałam więc powoli i spokojnie odwierciłam się w kierunku dźwięku…

Nie było tam żadnego psa. Ani małego, ani dużego… Dyszenie ustało natychmiast, kiedy się w jego stronę odwróciłam. Po tym spotkaniu nabrałam przeświadczenia, że w duchowym świecie żyją nie tylko istoty ludzkie.

zjawiska paranormalne

Zjawiska paranormalne to temat bardzo delikatny. Opowiadam Wam o tym, ale rozumiem, że nie wielu z Was mi uwierzy. Sama nie wiem, czy słysząc takie opowiadania od kogoś – uwierzyłabym tak po prostu. Nie mniej tego wszystko to przeżyłam i wiem, co słyszałam. Zdarzenia te nie były w niczym prowokowane. Nie myślałam wtedy o duchach i nie było iskry która rozpalałaby wówczas wyobraźnię w tym temacie. Nie byłam pod wpływem leków, alkoholu ani żadnych innych środków, które mogły by mi w głowie pomieszać. Jestem pewna, że słyszałam jak duchy poruszały się po świecie żywych… 

9 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Sławek "Tapir" napisał(a):

    Jeśli chodzi o zjawy psa, dużego , to wg podań „Zły” bardzo często w niego się wciela… :)

  2. Renata napisał(a):

    Fascynujące i ciekawe.
    Z pewniścią istnieją takie zjawiska.
    Jest jeszcze zdjęcie ze starego poniemieckiego cmentarza na którym, przy grobie małej dziewczynki widać zamgloną twarz dziewczynki z ropuszczonymi włosami.

  3. Ania napisał(a):

    Hej, oczywiście wierzę Ci i wiem, że duchy są wśród nas, choć osobiście duch to dla mnie dziwne określenie – wolę to nazywać energią duszy. Czasem się materializują i są widoczne, ale nie dla wszystkich. „Widziałam” te energie kilka razy w życiu, a dwa razy bardzo realistycznie, gdy próbowałam rozmawiać, niestety znikały… A raz jedna z nich nie chciała zniknąć i przyglądała mi się z ciekawością przez długi czas, oczywiście nie potrafię ocenić dokładnie, ale mniej więcej kilka minut stała obok i na moje słowne zaczepki reagowała tylko ruchem głowy. Mam świadomość świata energii duszy i z wielką pokorą je traktuję… szkoda że tak trudno jest nawiązać z nimi jakiś kontakt… Pozdrawiam

  4. Tomek napisał(a):

    Coś w tym jest. Podczas obchodów Trzech Króli sfotografowałem poewangelicki kościół. W trakcie mszy nic niezwykłego się widziało, ale po przejrzeniu zdjęć zauważyło się dziwną anomalię nad ludźmi. Bardziej wyglądało jak mgła postaci ludzkiej.
    Inny przypadek. W nocy poprzedzającej sprzątanie na cmentarzu ewangelickim przyśniło mi się, że odkopałem coś wygląjąco niebezpiecznie. Spytałem obecnych na cmentarzu: czy w okolicy znają jakiegoś policjanta czy wojskowego, który określi czy ten przedmiot jest niebezpieczny. Po powrocie do rzeczywistości i wybraniu się na ten cmentarz odkopało się metalową tablicę nagrobną, która wywołała lawinę nowych tablic w liczbie cztery, ale do jednej ktoś strzelał (uszkodzenia wyglądają jak przestrzeliny). Może sen i późniejsza rzeczywistość nie są podobne, ale coś w tym jednak jest.

  5. aleksander napisał(a):

    ..z duchami mozna sie kontakktowac………oni sa zawsze w nocy koło nas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *