ZRUJNOWANY DWÓR – Wągrodno na Dolnym Śląsku

To był jednodniowy wypad w dolnośląskie. Koniec tygodnia – sobota i ta nieodparta chęć poznania kolejnej miejscowości na Dolnym Śląsku, w której będę mogła odnaleźć na przykład jakiś zrujnowany dwór albo chociaż jakiś dawny cmentarz – dziś zapomniany przez świat. Albo cokolwiek innego czego jeszcze dotąd odkryć nie było mi dane. Kiedy jest tylko na to czas zawsze wybywam w plener. Kocham te wyprawy do miejsc, o których nikt już dziś nie pamięta. Tak naprawdę do samego końca nie wiem czego mogę się spodziewać. To jest Dolny Śląsk – więc tu nie ma żartów. 

zrujnowany dwór - Wągrodno

Czasem tak sobie żartuję, że to jest Dolny Śląsk! Tu jest niebezpiecznie! Ale czy to tak do końca są żarty? Dla kogoś kto spaceruje po Ostrowie Tumskim we Wrocławiu – to żarty. Ale dla kogoś kto wchodzi do miejsc grożących zawaleniem na przykład – to nie żarty, ale rzeczywistość. Więc jeżeli chodzisz Człowieku  po opuszczonych przedwojennych cmentarzach Dolnego Śląska – to uważaj żebyś przed czasem nie znalazł się w grobie. A jak penetrujesz tereny dawnych  zespołów pałacowo – parkowych, to uważaj na otwarte szamba albo studnie. Łatwo w nie wpaść, kiedy wszędzie sama dżungla i teren jest zaniedbany.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Przed wejściem do takiego miejsca jak ten oto zrujnowany dwór zadzwoń do najbliższej rodziny i powiedz im jaka jest Twoja ostatnia wola – bo któż to wie czy powrócisz żywy do domu. Niestety taka jest prawda, że prawdziwie ciekawy Dolny Śląsk grozi. Czym? Wszystko zależy od tego gdzie planujesz wejść obojętnie mijając zakaz wstępu.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Zawsze wszędzie wchodzimy na własną odpowiedzialność i choć o wszystkim tu opowiadamy – nikogo nigdy nie zachęcamy do pójścia w nasze ślady. Kiedy ryzykuję i decyduję się na fotografowanie takich obiektów zdaję sobie sprawę z tego, że to nie zawsze są posunięcia bezpieczne. Wchodzenie do takich miejsc budzi we mnie pokorę, której zwykle w sobie nie odnajduję.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Wągrodno

Wągrodno to mała wioska na Dolnym Śląsku. Znajduje się w powiecie legnickim, w gminie Ruja. Na terenie wioski, w jej centrum najpierw trafiliśmy na kościół. W świątyni trwała msza święta, więc nie przeszkadzaliśmy i fotografowaliśmy wszystko jedynie z zewnątrz. Kościołek nie ma wieży, a jedynie dzwonnicę. Dzwon choć niewielki daje do myślenia podczas używania. Słyszałam – więc wiem o czym mówię.

kościół Wągrodno

To dawny kościół ewangelicki. Jego powstanie datuje się na wiek XVIII. Dziś to rzymsko- katolicki kościółek pw. Najświetniejszego Serca Jezusa. Przy kościele znajduje się nadal używany cmentarz założony tutaj w szesnastym wieku.

cmentarz Wągrodno

Znaleźliśmy tam stare i nowe groby, rodzinne duże grobowce oraz dobrze zachowany mur wzmacniany kawałkami starych płyt nagrobnych. 

cmentarz Wągrodno

cmentarz Wągrodno

Zrujnowany dwór

Po gruntownej lustracji terenu starego cmentarza podjęliśmy kroki w celu odnalezienia dworu, o którego istnieniu wiedzieliśmy, ale nie mieliśmy pojęcia gdzie szukać go we wiosce. Mój przyjaciel, który wpadł na pomysł zapytania o niego „tambylca” trafił na pewną młodą kobietę, która maszerowała środkiem drogi. Zagadnął ją i wprost zapytał o dworek w Wągrodnie. A ona mu na to w odpowiedzi:

– Dworek? A co to jest ten dworek? To jakiś kościół jest?

zrujnowany dwór - Wągrodno

Okazało się, że nasz zrujnowany dwór leży na drugim końcu wioski. Musieliśmy więc maszerować w przeciwną stronę, ale ostatecznie dotarliśmy. Już z drogi go dojrzałam i jego nieszczęśliwy los mocno mnie przejął. Nie trzeba było podchodzić zbyt blisko aby stwierdzić, że przybyliśmy do niego na „ostatnie namaszczenie”. 

zrujnowany dwór - Wągrodno

Dwór podobno pochodzi z końca XIX wieku. I poza tym nie ma o nim zbyt wiele informacji w sieci. Nie za duży, niezbyt strojny, przez nikogo nie pokochany niszczeje od lat.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Ruiny stoją na niewielkim wzgórzu. Weszliśmy na teren prywatny i wprost przez czyjeś podwórko zaczęliśmy maszerować ku dworkowi. I wtedy z daleka zauważyłam kota, który z puszką na głowie – jak gdyby był w przyłbicy kręcił się po trawniku i uderzał opancerzonym łepkiem w okalający teren murek. Futrzak był otumaniony i wystraszony. I ja byłam wystraszona ponieważ najpierw pomyślałam, że kot padł ofiarą jakiegoś bestialstwa i został tak specjalnie przez kogoś skrzywdzony. Od razu rozpoczęła się akcja ratownicza. Ja miałam przytrzymać psa, Ines i nasi przyjaciele, z którymi wówczas wędrowaliśmy – Sławek i Kordian – zaczęli otaczać kota, który ostatecznie został szczęśliwie schwytany i uwolnimy od puszki. Na koniec wszyscy stwierdziliśmy na podstawie dowodów, że kociak sam, z własnej woli wpakował się w tarapaty wyjadając resztki z puchy po konserwie. Od tamtej pory kot wędrował za nami podczas lustracji terenu.

wrzesien-ze-slawkiem-460

Ten zrujnowany dwór najprawdopodobniej od czasów powojennych nikogo za bardzo nie obchodził. Zapewne dokąd był w jakiej takiej kondycji – służył ludziom, a potem, kiedy wymagał remontów pozostawiono go samemu sobie. Zniszczenia w nim są przeogromne. Nie sposób opisać uczucia, które towarzyszyło mi podczas stąpania po uginającej się podłodze i jakie wrażenia robiły dziury w stropie, z których widać było piwnicę.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Dachu ten zrujnowany dwór już w zasadzie nie ma wcale. Dopatrzyłam się jednak resztek drewnianego sufitu w jednym z pomieszczeń.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Zrujnowany dwór w Wągrodnie nie należał do wielkich. Nie było tu przepychu i bogactwa tak jak na przykład w Goszczu czy Pielaszkowicach . Ten dwór należał raczej do rodzaju tych mniejszych i bardziej skromnych. Wiem na pewno, że od strony posesji, na której spotkaliśmy kota z „przyłbicą” był podjazd do głównego wejścia pałacu.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Dowody na to leżą na ziemi. Widać dokładnie niski murek, który dokładnie określał podjazd i można to również zauważyć na starych widokówkach Wągrodna z pałacem w roli głównej. Nie mieliśmy wątpliwości co do tego co w danym momencie fotografowaliśmy.

„Po sąsiedzku”

Po gruntownej lustracji terenu zaczęliśmy się wycofywać z miejsca akcji i wtedy z domu na przeciwko wyszedł starszy mężczyzna. Oceniłam, że to właściciel terenu, po którym od godziny buszujemy bez pardonu najpierw ratując kota, a potem fotografując ruiny. Byłam przygotowana na nieprzyjemności, ale okazało się, że starszy pan wręcz ucieszył się na nasz widok i chętnie porozmawiał z nami. Pytaliśmy o ruiny, a on opowiedział nam wszystko co wiedział w temacie dworu. To oczywiście własność prywatna, ale kto jest dzisiejszym panem we dworze – tego nikt nie wie.

zrujnowany dwór - Wągrodno

Jedno jest pewne – zrujnowany dwór niszczeje. Ale, że malowniczo położony- nadal wart jest uwagi. Starszy pan bardzo nam zachwalał  to miejsce. Odniosłam wrażenie, że brakował mu tam sąsiadów, z którymi mógłby porozmawiać po sąsiedzku.

zrujnowany dwór - Wągrodno

To miejsce – pomimo zniszczenia – naładowane jest pozytywną energią. Zrujnowany dwór w Wągrodnie nie ma już szans na drugie życie w tych samych murach, ale być może kiedy już niebawem całkiem się zawali, w tym pięknym miejscu na wzgórzu powstanie inny dom, który będzie miał w swoich fundamentach tę właśnie historię, którą złapałam dosłownie w ostatniej chwili. 

 

7 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

13 komentarzy

  1. S.Tap. S.Tap. napisał(a):

    Tak, już po nim.. Cegła zlasowana (widocznie nie była najwyższej jakości) od wilgoci, rozpada się wręcz w rękach i dlatego te dziury w stropie piwnicy..

  2. PH napisał(a):

    Mnie bardziej od dworku poruszył nagrobek z 52 roku. Grób 18 letniego chłopaka, który zmarł w 1952 roku na dwa dni przed swoimi urodzinami. Na nagrobku żegna go matka i rodzeństwo… Napisy w języku niemieckim i to dolnym Śląsku jeszcze w 52 roku. Dworek to tylko bardzo widoczny symbol tego do czego doprowadziła IIWS

  3. Adam Ś. napisał(a):

    Fajnie się czyta twojego bloga. Mam wrażenie jak bym sam był w tych miejscach, które opisujesz. Prosiłbym jednak o większą ilość zdjęć w większej rozdzielczości. Lubię oglądać zdjęcia i powiększać detale na monitorze. Wówczas efekt jest jeszcze lepszy. Reszta z bardzo dobrym przekazem. Gratuluję pomysłu i życzę wielu wycieczek w dziwne miejsca z dreszczykiem. P.S. klasztor w Henrykowie ..tam miałem ciary za dziecka.

  4. J.S napisał(a):

    Na cmentarzu a konkretnie w cmentarnym murze nie zauważyłaś najważniejszej rzeczy. Krzyż pokutny.

  5. Agga napisał(a):

    Dziekuje bardzo! Uwielbiam Twojego bloga. Pochodze z Dolnego Slaska i juz od lat nie mieszkam w Polsce. Przypominam sobie niektore miejsca i mam tutaj troche ojczyzny :) Jest tez szczegolnie ciekawie kiedy opisujesz troche historii np rodziny ktora tam mieszkala itp. Superblog.

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Dziękuje Agga za dobre słowo i polecam się na przyszłość :)

    • megal82 napisał(a):

      Ciekawy blog. A wpis ten szczególnie mnie zainteresował, bo mam w Wągrodnie rodzinę, m.in. ten starszy Pan, o którym piszesz to mój wujek :). Wioska obok – Komorniki – to większość jej mieszkańców też z rodziny, ze strony obojga rodziców, którzy notabene brali ślub w opisywanym kościele :)
      Pozdrawiam i życzę bogatego w podróże 2017 roku :)

      • Aneta Aneta napisał(a):

        Bardzo się ciesze, kiedy moi czytelnicy odnajdują w naszych wyprawach coś lub kogoś sobie bliskiego :) Wtedy stajemy się również sobie bardziej bliscy :) Bardzo dziękuje za ten komentarz :)

  6. justyska1985 napisał(a):

    megal82 – a dziadków tam nie masz pochowanych? chyba Cię rozpoznałam Madziu!:)
    A dworek pamiętam z czasów dzieciństwa, gdy kuzyn mieszkający obok zaprowadził mnie tam i uciekł dla żartów :) Dreszcze mnie przechodzą do dzisiaj na samą myśl;) A… chciałam jeszcze dodać, że z tego co pamiętam tuż obok są ruiny drugiego „zabytku”, dziś to może same ściany.. a może już nic nie pozostało z niego…

  7. Patison1108 napisał(a):

    Dworek jak z horrorów… Postarach mojego dzieciństwa… I Starszy Pan ktory chciał nam przekazac troche historii… bezskutecznie bo 10letnia wtedy dziewczynka z miasta wolała jechac do kina niż słuchac wujka … Po latach wszystko sie zmienia choc dworek wyglada co raz straszniej I bardzo niebezpiecznie. Wlasciciel powinien pomyslec o ewentualnej rozbiorce badz zabezpieczyc teren. Rosnie w tym miejscu nowe pokolenie…. Jesli chodzi o starszego Pana to wydaje mi sie,ze to nie brak sasiadow doskwiera lecz tak jak u mnie 15 lat temu brak zainteresowania tematem dworku. Wiosna dworek nawet wydaje sie przyjazny obrasta go z kazdej strony bez. Widok, zapach… warto zobaczyc Z pozdrowieniami dla autora z Usciskami dla justyska 1985 I megal 82

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *