Wędrówka po zakamarkach własnej duszy. Zwiedzanie Tartu.

Przekroczyłam próg stuletniego domostwa. Zapach drewna, z którego było wykonane wypełnił moje nozdrza. Pomyślałam wtedy, że równie bardzo lubię jedynie woń, która wypełnia wnętrza bibliotek. Wdrapałam się po stromych schodach na nieco wyższy poziom. Kiedy drzwi mieszkania otworzyły się od razu przywitały mnie tam mruczące czworonogi. Koty zdawały się cieszyć z mojej obecności. W końcu stanowiłam kolejne „fajne coś” co może je głaskać i bawić się z nimi. Zwiedzanie Tartu zostało przełożone na kolejny dzień. W dniu przybycia do tego miasta były ważne tylko dwie rzeczy – materac i koty. Przede wszystkim koty. 

Zwiedzanie Tartu

Zwiedzanie Tartu – incydent na Moście Anioła.

Tartu, drugie co do wielkości miasto w Estonii.

Choć moje podróże mogą z pozoru wyglądać na zupełnie pozbawione planu, to tak naprawdę zawsze wiem na czym chcę się w nich skupić. Nawet jeśli bywało tak, nie miałam pojęcia gdzie zastanie mnie noc, co będę jadła na obiad i kogo spotkam na swojej drodze, to doskonale wiedziałam, co w danym państwie chciałabym zobaczyć. O Estonii nie wiedziałam nic. Mogłam liczyć jedynie na wiedzę znajomych, którzy mieszkają tam już kilka lat. Nie zawiodłam się. Moja Pani Gospodarz okazała się być świetnym przewodnikiem.

Podczas gdy ja tonęłam w zachwycie nad zabudową Tartu, Jasnowłosa częstowała mnie kolejnymi ciekawostkami dotyczącymi Estonii. Dowiedziałam się, między innymi, że Estonia jest najmniej religijnym krajem na świecie. Oznacza to, że jest ona rajem dla ateistów, o ile nie przeszkadza im chłodny klimat północy. Zostałam wzbogacona również o wiedzę o tym, w jaki sposób Estończycy wyśpiewali sobie wolność. Historia to niezwykła, ale grzechem byłoby gdybym opisała ją pokrótce. Kolejne ciekawostki historyczne docierały do moich uszu. Chłonęłam te informacje jak gąbka wodę. Nagle ten jednostajny ton został przerwany.

– To przed nami, to Most Anioła. Teraz zamknij oczy i pomyśl życzenie. Potem, nie otwierając ich przejdź po moście. Tylko nie podglądaj! Chyba chcesz aby Twoje marzenie się spełniło, prawda?

Wybór życzenia wcale nie był oczywisty. Przez dłuższą chwilę patrzyłam tępym wzrokiem w przestrzeń przede mną. Zaczęłam z przerażeniem zastanawiać się nad tym, czy ja w ogóle wciąż mam jakieś marzenia? Proces wypalania się postępuje u mnie od kilku lat. W tym czasie moje życie przewróciło się do góry nogami już ze sto razy. O czym należy marzyć pokonując anielski most?

Przez myśli przeleciało mi kilka celów podróżniczych. Kilimandżaro, Bangkok, Angkor Wat i plantacja kawy w Kolumbii. Jednak potem doszło do mnie, że do spełnienia takich marzeń nie potrzebuję wsparcia Anioła. Potem pomyślałam o nieco bardziej materialnej stronie życia, ale szybko zrozumiałam, że to jeszcze bardziej bez sensu. Wreszcie doznałam oświecenia. Przecież najbardziej we wszechświecie pragnę być szczęśliwa!

Zamknęłam oczy, zażyczyłam sobie mojej własnej formy szczęścia i ruszyłam przed siebie. Anioł był przy mnie, nieustannie odczuwałam jego obecność. Z zaciśniętymi powiekami przeszłam całą długość mostu.

– Teraz już nic nie stanie na mojej drodze ku szczęściu – skomentowałam własne życzenie w myślach.

Zwiedzanie Tartu

Zwiedzanie Tartu – ruina katedry rzymskokatolickiej. 

Ten ceglany szkielet jest bez wątpienia jedną z wizytówek miasta. W jednej z części katedry mieści się Muzeum Historyczne Uniwersytetu w Tartu. Reszta to nagie ściany, obdarte do reszty z wiary i nadziei. Stanowią ciekawy element architektury miasta, ale nigdy już nie doczekają się Pasterza, który chciałby czcić w nich cokolwiek poza doskonałym planem zdjęciowym.

Gdyby chcieć uchwycić majestat tego gotyckiego cudeńka, trzeba by było odwiedzić Tartu zimą. Wtedy liście drzew nie ukrywałyby tego ceglanego kolosa. Podjęłam wyzwanie wdrapania się na nieco wyższy pułap. Miałam nadzieję uchwycić katedrę z wysokości, ale w tym wypadku nadzieja okazała się być matką głupców.

Zwiedzanie Tartu

– Stoimy na Wzgórzu Pocałunków. – skomentowała Pani Przewodnik.

Mogłabym całować tam jedynie Powietrze. Nie wypadało mi tego jednak zrobić. Romantyczny klimat wzgórza wypełnił mój umysł. Ileż zakochanych spojrzeń wymieniło się w tym miejscu? Ile ciepłych słów zostało tam wypowiedzianych? Jaka ilość dobrych wspomnień wiąże się z tym pagórkiem? Jedynie Bogowie raczą to wiedzieć. Ja wiem, że Powietrze tam miało odcień błękitu. Jego figlarne spojrzenie zachęcało do bliskości, ale świadomość mojej pustki we wnętrzu paraliżowała mnie i nie pozwalała się poruszać. Powietrze więc chichotało z mojej niemocy, a Anioł Stróż układał myśli w mojej głowie. Skutecznie ukryłam wzruszenie.

Zwiedzanie w Tartu

Zwiedzanie Tartu – lampy w kawiarni „U Wernera”.

Tartu – bez glutenu i bez laktozy.

Życie z nietolerancją tych dwóch rzeczy nie należy do najłatwiejszych. Najbardziej obawiałam się tego jak poradzę sobie z tą kwestią w podróży. Na szczęście „na pierwszy ogień” trafiłam do Estonii. Niemal wszędzie problem ten spotykał się ze zrozumieniem. Nie musiałam szukać restauracji, które specjalizują się w kuchni, która wyklucza te dwa składniki. Po prostu opcja takich dań była dostępna w każdym niemal miejscu. Jako osoba raczkująca w takiej diecie byłam tym faktem zachwycona.

W kawiarni „U Wernera” na moim stoliku wylądowało czekoladowe ciastko, które mogłam zjeść bez żadnych przykrych konsekwencji. Popiłam je czarną, gorzką kawą. Potem rozejrzałam się dookoła. Przy stoliku obok siedziała starsza kobieta. Była ubrana w sweter, którego wzory wydawały się być bardzo estońskie. Pasma kręconych włosów opadały na jej pomarszczone policzki. Reszta ich była starannie upięta w koka. Kobieta piła kawę w dużym kubku. Gdybym miała w sobie choćby drobny pierwiastek bezczelności to uwieczniłabym tą damę na fotografii. Niestety, nie posiadam w sobie zbyt wielu pokładów tej cechy charakteru.

Lampy w kawiarni były nieco tandetne, ale i tak mi się podobały. Jakoś tak wyszło, że od lat jestem za pan brat z kiczem. Im jest coś bardziej niepasujące do niczego tym lepiej. W przypadku lamp u Wernera, pasowały one jedynie do wystroju kawiarni. Choć ja i tak byłabym zdolna opatentować je w domu. Światło wydobywało się wprost z białych filiżanek. Każdy z punktów oświetlenia posiadał takich aż dwie. Sprawiało to wrażenie przesiadywania w bardzo klimatycznej kuchni, choć założenie miało być pewnie bardziej salonowe.

Zwiedzanie Tartu

Zwiedzanie Tartu różniło się od tego w jaki sposób poznawałam miejsca na świecie. Wędrówka po tym estońskim mieście miała znaczenie bardziej emocjonalne aniżeli turystyczne. Od lat nie czułam podróży we własnym sercu. Cała radość płynąca z odkrywania nowych miejsc wyparowała na rzecz walki z samą sobą. Najwyraźniej trzeba wyjechać na koniec świata, aby na nowo poznać zakamarki własnej duszy. Mój duch obudził się po miesiącach niezdrowego snu. I pozostał wśród estońskiej ciszy. 

2 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *