ZWIEDZANIE WILNA – miasta pachnącego historią

Wilno to miasto, w którym w każdym zaułku czuć historię. Dziś to miasto jest stolicą Litwy, w przeszłości było ono drugą siedzibą władców Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zwiedzanie Wilna to sprawa fascynująca. Przyjechałam tam wabiona historią pewnej tragicznej miłości. Mam na myśli uczucie, które łączyło Barbarę z Radziwiłłów i Zygmunta Augusta. Pragnęłam odwiedzić miejsce jej pochówku, ale niestety nie udało mi się.

autostopem do Wilna

Wielka Nierządnica Litewska – Barbara z Radziwiłłów

Tak  zaczęto ją nazywać po tym  gdy młody król – Zygmunt August wziął ją sobie za żonę w sekrecie przed wszystkimi. Oto historia pięknej szlachcianki i polskiego króla.

Wilno

Był to rok 1547. Czas wielkiego skandalu i porażki Jagiellonów, ponieważ młody monarcha w tajemnicy ożenił się z poddanką, oczekiwał potomka i – jakby tego było mało – dążył zacięcie do koronacji Barbary. Stało się to skandalem wszech czasów. Zygmunt i jego żona byli na językach wszystkich, ale nie przeszkodziło to temu, że Radziwiłłówna otrzymała tytuł z bożej łaski królowej Polski i Wielkiej Księżnej Litewskiej. Jej postać do dziś budzi bardzo mieszane uczucia. Historia tej, jakby nie patrzeć, tragicznej miłości rozpoczęła się cztery lata przed opisanymi wyżej wydarzeniami. Zygmunt August złożył wówczas wizytę wdowie po Gosztołdzie w celu załatwieniu spraw spadkowych.

Zwiedzanie Wilna

Któż by przypuszczał, że między nimi wywiąże się tak gorący romans? Romans, który wstrząśnie Litwą i… Elżbietą Austriaczką, której mężem w tym czasie był król. Pomimo wielu przeszkód, które pojawiły się na drodze do utrzymania ważności zawartego związku małżeńskiego oraz koronacji obie te sprawy młody monarcha doprowadził do skutku i utrzymał w mocy. Barbara została królową. Trzecią w kolejności Jej Królewską Mością w polskiej historii niedynastycznego pochodzenia. Przeciwko ich miłości stanął cały świat. Przede wszystkim szlachta i panująca para królewska. Królowa Bona nigdy nie pogodziłaby się z małżeństwem syna, ten jednak szantażował ją, że jeśli tego nie zrobi porzuci tron dla swojej ukochanej.

Zwiedzanie Wilna

Barbara zasiadła na tronie 7 grudnia 1550 roku, a 24 czerwca 155 już martwa spoczywała w krypcie w katedrze wileńskiej. Przed śmiercią chorowała i cierpiała. Nie wzbudzała jednak niczyjej litości. Była w nienawiści u wielu do samego końca swych dni. Dziś jest symbolem napiętnowanej przez los miłości, ale nie dajmy się zwieść jej urokowi. Pod pięknym i gładkim licem, które oczarowało Zygmunta Augusta kryły się duma, kapryśność, ambicja… i 38 kochanków. Zwiedzanie Wilna należy rozpocząć od Katedry Wileńskiej, w której spoczywa Barbara. Ja niestety źle zaplanowałam swoją podróż i nie zarezerwowałam możliwość zwiedzania krypty. Nie popełnijcie tego samego błędu co ja!

Zwiedzanie Wilna

Zwiedzanie Wilna – Baszta Giedymina

Baszta Giedymina jest jednym z tych miejsc, które są obowiązkowe do zobaczenia będąc w Wilnie. Baszta usytuowana jest na Wzgórzu Giedymina i stanowi część Zamku Górnego w tym mieście. Budowla pamięta doskonale początek XV wieku, czasy księcia Witolda. Zanim jednak powstał w tym miejscu zamek, stała tam warownia wykonana z drewna z czasów Giedymina, który to panował w latach 1316 – 1341 jako wielki książę litewski. Był on założycielem dynastii Giedyminowiczów i… dziadkiem Jagiełły, tego od pogromu krzyżaków pod Grunwaldem. W 1419 roku zamek strawił ogień, potem go oczywiście odbudowano. Jakiś czas później mieściła się w nim ludwisarnia, a jego lochy stały się celami dla więźniów. W jeszcze późniejszym czasie wnętrze zamku stało się prywatną biblioteką wedle życzenia Zygmunta II Augusta. Koleje losu zamczyska niestety nie były dla niego łaskawe. Z czasem popadał w coraz większą ruinę. Dziś więc można oglądać jedynie wieżę, która ocalała i zwana jest właśnie – Basztą Giedymina.

Zwiedzanie Wilna

Ze szczytu wzgórza podziwiać można Wilno z wysokości. Zatracić się w pięknie i zachłysnąć fascynującą historią, którą widać dookoła. Wieże kościołów, oblicze katedry, zabytkowe kamienice i te piękne uliczki…

Zwiedzanie Wilna

Zwiedzanie Wilna –  Góra Trzykrzyska

Kolejnym punktem podczas zwiedzania stolicy Litwy była Góra Trzykrzyska. Czasami nazywana jest ona wzgórzem co jest zdecydowanie bliższe prawdzie jeśliby wziąć pod uwagę, że to jedynie 112 m n.p.m wysokości. Z krzyżami, które znajdują się na szczycie wzniesienia wiąże się pewna legenda. Głosi ona, że za życia Olgierda, syna Giedymina – czyli gdzieś plus-minus w połowie czternastego wieku na opisywanym wzgórzu zamęczono na śmierć siedmiu braci zakonnych od franciszkanów. Czterech z nich strącono do Wilejki, a pozostałą trójkę ukrzyżowano na drewnianych krzyżach, które potem w tymże miejscu ustawiono. Informacji potwierdzających to, że owo zdarzenie i męczeńska śmierć zakonników były faktyczne nie ma w żadnych źródłach historycznych, ale to w niczym nie przeszkadza.

Zwiedzanie Wilna

Aby wydarzenie to nie popadło w niepamięć, w kilkaset lat później bracia zakonni od franciszkanów ustawili na górze trzy drewniane krzyże – na pamiątkę. W kolejnych sto lat później postawiono kolejne, ponieważ poprzednie padły ofiarą czasu i zniszczały. Nowe krzyże również gościły na górze około wieku, a potem zawaliły się ze starości. Tym razem jednak nie zostały podniesione z ruin, ponieważ zabroniły tego władze rosyjskie. Dopiero w 1916 roku ponownie postawiono krzyże. Tym razem betonowe. Trwalszy materiał miał pozwolić by dłużej służyły one legendzie, ale – o ironio – w 1950 wysadzono je w powietrze. Legenda postanowiła się wtedy poddać. Krzyże przestały „zdobić” wzgórze na wiele lat, aż wreszcie w 1989 roku ponownie postawiono na nim pomnik. Tym razem nikt nie wspominał o tajemniczych zakonnikach, tym razem pomnik powstał bez znamion legendy, ale wciąż jako symbol męczeństwa. Dzisiejsze krzyże przypominać mają o ofiarach stalinizmu na Litwie.

Zwiedzanie Wilna

Wydawać by się mogło, że podanie o braciach zakonnych z czternastego wieku umarło, ale w żadnym wypadku tak nie jest! Resztki dawnych krzyży zostały zamurowane w fundamentach obecnych i tak oto legenda zdaje się wciąż żyć…

Zwiedzanie Wilna poprzez pryzmat jego oblicz

Wilno to miasto, które ma więcej niż jedno oblicze. Zmienia się ono w zależności od tego czego oczekuje od niego zwiedzający. Stolica Litwy może być romantyczna. Jest taka szczególnie gdy ogląda się ją wieczorem tonącą w ciepłym świetle latarni, będąc otuloną ramieniem ukochanego, ale może być też przygnębiająca jeśli zechce się ją zwiedzić od zaplecza.

Zwiedzanie Wilna

Bida aż piszczy!

Tradycja i urok znikną gdy opuści się centrum i wejdzie w miejsca, które turyści omijają szerokim łukiem. Zamiast bajkowych uliczek i zapierającej dech w piersiach zabudowy zobaczymy stare drewniane chatki, które ledwie kupy się trzymają.

Zwiedzanie Wilna

Zwiedzanie Wilna

Wbrew pozorom większość z nich jest zamieszkanych. Obok chałup krzątają się babuleńki w kwiecistych chustkach na głowach, na łańcuchach ujadają psy. Takie Wilno nie uwodzi atmosferą i klasą. Co nie oznacza, że podobne widoki nie mają w sobie czegoś pięknego. Są takie miejsca, których w Wilnie nikt nie fotografuje… Bo po co?

Zwiedzanie Wilna

W każdym mieście zapewne znajdzie się kilka kątów, które omijają wszystkie turystyczne wycieczki. Na ulicach Paryża po zapadnięciu zmroku śpią tłumy bezdomnych, na wrocławskim śródmieściu wiele kamienic błaga o solidny remont, a w Wenecji nietrudnym jest spotkanie szczura. Nie powinnam się zatem dziwować takiemu wizerunkowi Wilna… Nie mniej tego dziwiłam i dziwię się nadal.

Zwiedzanie Wilna

Szlak artystyczny

Kolejne oblicze Wilna maluje się poprzez pryzmat wielu polskich artystów bezpośrednio z nim związanych. Ja natrafiłam na trop najsłynniejszego z nich. Mam tutaj na myśli Adama Mickiewicza. Ten geniusz poetycki studiował na Uniwersytecie Wileńskim. Odnajdujemy go również w jednej z cel więziennych Klasztoru bazylianów, gdzie został osadzony przez władze carskie wraz z – między innymi Ignacym Domeyko.

Zwiedzanie Wilna

„Odwiedziłam” Mickiewicza w Zaułku Bernardyńskim. Poeta mieszkał tam od 1822 roku. W jego mieszkaniu znajduje się stół, przy którym Adam napisał „Grażynę”. Nie jest to jedyne miejsce w Wilnie, w którym mieszkał Mickiewicz. W 1824 roku opuścił jednak miasto na zawsze zostając wywiezionym do Rosji.

Zwiedzanie Wilna

Zwiedzanie Wilna – miasta kościołów

Ja zapamiętałam stolicę Litwy jako miasto kościołów. Niby w wielu miastach jest ich wiele, ale tam ilość budowli sakralnych biła po oczach. Dlatego kolejne oblicze Wilna, które chcę Wam przedstawić będzie związane ściśle ze świątyniami. Watro wybrać się ich szlakiem. Wybudowane są w przeróżnych stylach architektonicznych. Ja zdecydowałam się na opisanie trzech miejsc.

Zwiedzanie Wilna

„Panno Święta, co jasnej bronisz Częstochowy i w Ostrej świecisz Bramie!”

W pierwszej kolejności skupie się na Ostrej Bramie. Miejsce to z punku widzenia historycznego było na początku swojego istnienia Bramą Miednicką. Znajdowała się na szlaku prowadzącym do Miednik, czemu zawdzięczała swoją nazwę. Wzmianki o niej pojawiają się już w pierwszej połowie XVI wieku. Wtedy nie przybywały doń pielgrzymki. Była po prostu bramą miasta. Jedną z dziesięciu, z basztą obronną. Jako jedyna miała szczęście przetrwać do dziś.

Zwiedzanie Wilna

Z punktu widzenia religijnego zaś – miejsce to jest święte i funkcjonuje pod zmienioną nazwą Ostrej Bramy. Jest to sanktuarium maryjne, które jest jednym z symboli wileńskich. W XVII wieku obok bramy została zbudowana drewniana kapliczka, w której umieszczono cudowny obraz, który dziś znany jest jako Madonna Ostrobramska. Potem miejsce drewnianej kapliczki zastąpiła murowana. To renesansowe dzieło malarskie zostało namalowane specjalnie na potrzeby tego sakralnego miejsca. Obraz, zwany cudownym, czczony jest nie tylko przez katolików, ale również wyznawców innych religii. Malowidło znane jest na całym świecie, jego kopie zdobią ściany wielu kościołów. 

Zwiedzanie Wilna

Zwiedzanie Wilna – Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny

Jego historia wydaje się być jak otwarta księga pecha i nieszczęść. Budowę świątyni rozpoczęto z końcem drugiej połowy czternastego wieku i w chwilę potem jej nieskończona jeszcze budowla zniszczona została przez zakon krzyżacki podczas ataku na Wilno. Dalsze losy kościoła wydawałyby się być łaskawsze. Został on odbudowany i przez jakiś czas był najokazalszy w mieście, aż do 1533, kiedy to stanął w płomieniach. Runęło sklepienie, a wraz z nim cała świetność budowli.

Zwiedzanie Wilna

Ponownie został on podniesiony z ruiny. Przy okazji zmieniając co nie co w jego architekturze. Niestety – w latach 1737 i 1748 ponownie uległ zniszczeniom poprzez kolejne pożary. W kolejnych latach ucierpiał dla odmiany nie przez ogień, a przez zmianę swojego przeznaczenia. Zamiast gromadzić w swoim wnętrzu wiernych, zaczął gromadzić… zboże. Tak właśnie świątynie urządziły wojska napoleońskie, które uczyniły go magazynem.

Zwiedzanie Wilna

W 1864 roku zakon franciszkanów, który sprawował pieczę nas kościołem został zlikwidowany, a sam on zamknięty. Potem go przebudowano i dostosowano jego wnętrze na potrzeby bycia archiwum państwowym. Po roku 1918 kościół ponownie wrócił do życia. Jednak nie na długo, bo po 1945 władze komunistyczne ponownie go zamknęły. Tym samym sukcesywnie niszczał i pustoszał.

Zwiedzanie Wilna

Dopiero z końcem XX wieku kościół wszedł w spokojniejszy okres swoich dziejów. Jest mocno naruszony przez czas. Bryła jest piękna, jednak aby to ujrzeć trzeba się jej dobrze przyjrzeć, bo obecnie jest jedynie smutnym wspomnieniem swojego dawnego rozmachu. Wnętrze jest lekko przerażające, puste i obdarte z historii.

Zwiedzanie Wilna – Barokowy Kościół Wszystkich Świętych

Zupełnym przeciwieństwem dla wyżej opisanego obiektu jest Barokowy Kościół Wszystkich Świętych. To cudeńko, które powstało w XVII wieku. Jest to przepych w czystej postaci. Złoto i marmur zdobią każdy kąt. Nie lubię barokowych budowli. Są dla mnie zbyt przytłaczające, zbyt…bogate. Wolę prostotę i skromność wnętrz. Nie mniej tego ciężko odmówić tej sakralnej budowli piękna. Kościół robi wrażenie i wzbudza emocje – to fakt. Jakiego są rodzaju, to już sprawa indywidualna.

Zwiedzanie Wilna

Ja osobiście o wiele lepiej czułam się w ubogim wnętrzu Kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Zdaję sobie sprawę z tego, że jedynie przypadek uczynił go takim jakim jest obecnie, ale i tak czułam się tak o wiele bardziej swobodnie. Żadne kosztowności nie rozpraszały mojej uwagi i mogłam przez chwilę usiąść i po prostu się wyciszyć.

Zwiedzanie Wilna

Zwiedzanie Wilna to przygoda, którą każdy powinien przeżyć indywidualnie. Dla każdego z nas coś innego jest synonimem piękna. W Wilnie każdy znajdzie coś dla siebie. Miasto jest ciche, ładne, spokojne. Idealne na spędzenie weekendu!

 

 

7 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

17 komentarzy

  1. Delfina napisał(a):

    Świetna relacja i piękne zdjęcia. Bardzo żałuję, że nie mieliście szansy zobaczyć krypt bo są piękne i tajemnicze.

    Zazwyczaj wchodząc do Katedry turyści myślą, że w podziemiach spoczywa tylko kilkanaście osób, a tak naprawdę w 27 kryptach pochowanych jest ponad 350 osób

    Do zwiedzania zostało udostępnionych jedynie 9 krypt w tym Mauzoleum Królewskie.

    Pozdrawiam:)

    • Ines Wędrówka Ines Wędrówka napisał(a):

      Niesamowicie żałuję, że nie udało nam się ich zwiedzić, a gdy czytam Twój komentarz zaczynam żałować jeszcze bardziej. Mam nadzieję kiedyś jeszcze do Wilna wrócić, a wtedy na pewno nie odpuszczę.

      Pozdrawiam

  2. Szwędaczka napisał(a):

    Czytam z wielka uwagą. Miło, że macie oprócz zacięcia do zwiedzania również wiedzę i potraficie ciekawie ją przekazać.
    …38 kochanków…robi wrażenie…

    Żebyście zawsze szczęśliwie z podróży do mamy wracali- jakże ważne życzenie. Tego i ja Wam życzę.
    Trzymam kciuki, Szwędaczka

    • Ines Wędrówka Ines Wędrówka napisał(a):

      Zawsze staram się swoją wiedzę, którą nabywam w podróży ciekawie przedstawić Czytelnikom :) Cieszę się więc, że podobają Ci się efekty mojej pracy. Co do kochanków Barbary… rzeczywiście – skoro ich było ;]

      Dzięki za życzenia i trzymanie kciuków :)

      Pozdrawiam :)

  3. Za miedzą i dalej napisał(a):

    Jak ja byłem w Wilnie, to lał deszcz, nie bardzo była pogoda na zwiedzanie. Chyba dlatego najmniej mi się podobało ze stolic Pribałtyki ;)

    • Ines Wędrówka Ines Wędrówka napisał(a):

      Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Twój jest jak najbardziej uzasadniony, nie mniej tego zachęcam Cię do odwiedzenia litewskiej stolicy raz jeszcze – potrafi zachwycić :) Ma wiele oblicz, o których zamierzam wspomnieć we wpisie, który ukaże się jutro :)

  4. Patrycja Borzęcka napisał(a):

    Nie byłam do tej pory w Wilnie, ale wygląda na warte odwiedzenia. Pewnego dnia zdecydowanie trzeba to zrobić. Trzymam kciuki byście wytrwali w postanowieniu i nie palili papierosów!

  5. Koralina napisał(a):

    No ładna historia miłości :) A mi w Wilnie najbardziej podobała Republika Zarzecza :) A tak w ogóle, to powodzenia w wytrwaniu bez fajek! ;)

  6. Agnieszka napisał(a):

    Wolno bardzo mi się podobało, chociaż zwiedzalam bardziej pod kątem pamiątek po ZSRR, np. Muzeum KGB.

  7. Nadia napisał(a):

    Pięknie to zrobiliście :) I gratulacje za wytrwałość!

  8. S.Tap. S.Tap. napisał(a):

    We dwie osoby ZAWSZE lepiej się rzuca to świństwo..

  9. jw napisał(a):

    byłam w Wilnie w październiku. czuje się tu Polskę. te ich cepeliny… zderzenie szklanych domów z uliczkami dawnego Wilna. pięknie.

  10. Marta napisał(a):

    Bardzo ciekawy wpis! Jeszcze w Wilnie nie bylam i chyba czas to zmienić :) pozdrawiam serdecznie

  11. Michał Syniec napisał(a):

    Co do zaplecza Wilna -jak zwiedzałem Porto to zaskoczyło mnie ile tam jest opuszczonych domów i kamienic w centrum miasta. A są to budowle zabytkowe – obecnie zabite deskami okna albo po prostu wybite szyby. Jednak uwielbiam styl budownictwa portugalskiego, kolorowe kafelki, kamienne ozdoby… miasto położone w dolinie rzeki, na zboczach. To wszystko razem tworzy niesamowity klimat, który powoduje, że Porto należy do moich ulubionych miast które odwiedziłem. Co do Barbary to czytałem biografię, ilość kochanków nie jest potwierdzona, z nienawiści wielu dopisywało jej kolejnych. Jednak z książki wynika, że Zygmunt, jak i Barbara po ślubie byli sobie wierni. Wyglądało to na prawdziwą miłość, której znakomita większość nie zaakceptowała…

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Powiem szczerze, że nigdy nie wątpiłam, ze król kochał Barbarę. Dowody na tę miłość są przecież nie do obalenia. Nie wątpię również ze i Barbara kochała króla, choć nie zdziwiłabym się gdyby jednak w uczuciach tych przeważały korzyści własne. Wiemy przecież z historii, ze Rudy I Czarny byli niezwykle ambitni i wykorzystywali zaistniałą sytuację, a mieli ogromny wpływ na siostrę. Co do kochanków Barbary – rzecz jasna ze liczba ich nie może być znana. Przecież jeżeli romansowała – robiła to w ukryciu. Być może coś nie coś wyszło na jaw, a reszta prawdopodobnie była oszczerstwami. Z całą pewnością całkiem święta nie była, ale również nie do końca tak rozwiązła jak o niej piszą. Ludzie są czasem bardzo podli i potrafią językiem uczynić wiele krzywdy.

  12. Micza napisał(a):

    Cieszę się, że Pani obejrzała sobie Wilno…Uderzył mnie jednak pewien wyraz już we wstępie do Pani pracy. Otóż powiedzenie, że miłość ta była tragiczna już mi tutaj nie pasuje…dalej o kochankach, o nienawiści itp. takie argumenty nigdy nie zaprowadziłyby mnie do Wilna. Wszystko zależy, a może to się zmieni po Pani wizycie ? od punktu spojrzenia czy doczytania źródeł. Co do nienawiści Bony to nie była ona tak wielka (otrucie synowej to rzecz wysnuta), nienawidzili pomysłu króla, wiem o czym piszę bo mieszkam w Poznaniu, panowie z Wielkopolski, którzy zawsze stali na straży rytuału czysto królewskiego, przy braku zrozumienia dla zwykłego szlacheckiego pochodzenia Barbary, wśród ludzi, zwłaszcza wileńskich jest to legenda o wielkiej, romantycznej miłości, widziałem obrazy Zygmunta i Barbary niemal wystawione przy Ostrej Bramie w witrynie…wielu Polaków pisało i przedstawiało tę miłość jako coś czystego: Kraszewski w „Panu Twardowskim” , Syrokomla, Słowacki, Iłłakowiczówna, reżyserzy Józef Lejtes (1936) czy Janusz Majewski, który zwrócił uwagę na żal króla po stracie ukochanej, gdzie tutaj miejsce na kochanków ? Biografia „Barbara Radziwiłłówna” Zbigniewa Kuchowicza wydana po polsku i litewsku też o tym raczej milczy. Tragedia raczej polegała nie na zdradach tylko na krótkim, bo przerwanym chorobą, związku i na rozstaniu i wielkim , długotrwałym żalu króla. To raczej miłość wielka na miarę wielkości związku dwóch państw w RON-ie, mało potrafimy docenić te uczucia, więcej uczynił dla swego kraju Szekspir pisząc tylko o związku dwóch rodzin w „Romeo i Julii” jednak tam potrafią cenić to co swoje, a my często zapominamy że związek Zygmunta Augusta Jagiellończyka z Barbora Radvilaite z Radziwiłłów litewskich, był synonimem i obrazem Unii polsko-litewskiej tak jak ta miłość zakończoną tragicznie nie tyle przez własną chorobę co zewnętrzny rozbiór – tak to już jest kiedy obcy człowiek, tutaj konkretnie kacap wtrąca się do związku wysokich lotów, dwóch niezależnych i niepoddanych państw. Mam nadzieję, że dałem Pani do myślenia lub podsunąłem konkretne źródła wiedzy na temat tej miłości, choć oczywiście to nie zastąpi Pani wycieczki i spojrzenia na to tajemnicze miasto …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *