ŻYCIE W CIĄGŁYM BIEGU – Zwolnij, bo się zabijesz!

Przyjaciel kończył pracę o 14.00. Mieliśmy się spotkać piętnaście minut po tej godzinie pod Galerią Dominikańską. W prawej ręce niosłam obiad kupiony w mlecznym barze, w lewej dzielnie dzierżyłam telefon i starałam się załatwić trzy sprawy na raz. Poza tym przez ramię miałam przewieszoną kurtkę, a na plecach wyładowany po brzegi plecak. Nie lubię się spóźniać i dlatego właśnie biegłam ile sił. Niestety – cały świat był przeciwko mnie. Nie dość, że spóźnił mi się tramwaj to jeszcze sygnalizacja świetlna w tej części Wrocławia uległa awarii i tylko mrugała na pomarańczowo.

Samochody pędziły nie zwracając uwagi na tych, którzy czekali na przejściu dla pieszych. Życie w ciągłym biegu sprawia, że ludzkie mrowisko zawsze się spieszy. Korzystając z chwili przebiegłam przez ulicę, a a zaraz po mnie to samo zrobiła młoda blondynka rozmawiająca przez telefon. W czasie, w którym postanowiłam przebiec jechał samochód, był dość daleko, więc zdążyłam. Blondynka poszła w moje ślady o trzy sekundy później i niewiele brakowało aby wpadła pod koła niezamierzającego zwolnić auta. Stanęła na środku pasów i ze strachem oraz przerażeniem patrzyła na mijający ją kilkanaście centymetrów dalej wóz. Te kilkanaście centymetrów dzieliło ją od śmierci, a spieszącego się kierowcę od wyroku.

życie w ciągłym biegu

Życie w ciągłym biegu całkiem nie na żarty może okazać się być śmiertelne.

Było dziesięć minut po drugiej. Normalnie biegłabym z językiem na wierzchu na umówione spotkanie. Wtedy jednak stanęłam jak wryta i nie mogłam się ruszyć. Doszło do mnie w jakim zgiełku funkcjonuję. Zrozumiałam jak wiele stresu i nerwów kosztuje mnie ten pośpiech. Pojęłam, że może okazać się on zabójczy.

Zwolniłam. Szłam spokojnie wśród pędzących ludzi. Ktoś rozmawiał przez telefon, ktoś biegł do pracy, a jeszcze ktoś inny szybkim krokiem maszerował na spotkanie z przyjaciółmi. Idąc spokojnie czułam się tak, jakbym szła w zwolnionym tempie. Udało mi się usłyszeć swoje myśli i skupić na czymś więcej niż tylko na rzeczach, które muszę tego dnia jeszcze zrobić. I poczułam się szczęśliwa. Przypomniałam sobie jak wielka błogość zaklęta jest w ciszy.

Spóźniłam się dziesięć minut, może piętnaście. I wiecie co? Nic się nie stało.

dziewczyny łapiące stopa

Przełomy w życiu następują w najmniej oczekiwanych momentach.

Tamten właśnie do takich należał. Postanowiłam mniej się spieszyć i bardziej skupiać na tym co dzieje się dookoła mnie. Życie w ciągłym biegu wydało mi się bezsensowne. W końcu to właśnie przez tempo w jakim żyłam stałam się okropną egoistką. Mówiłam tylko o sobie i o tym co zamierzam. Przestałam słuchać, a przecież słuchanie innych jest zdecydowanie bardziej fascynujące niż głoszenie swoich racji bez przerwy i wszystkim. Dziś wiem, że swoje zdanie należy wypowiadać głośno i wyraźnie, ale trzeba również zwracać uwagę na to co mówią inni. Każdy ma swoją historię – nawet głupcy i dyletanci. I każdy pragnie zostać wysłuchanym.

Mój egoizm sprawił, że zaczęłam porównywać siebie z innymi ludźmi. Różnie na tym wychodziłam, ale – jak to egoistka – zawsze starałam się siebie postawić w lepszym świetle. To strasznie próżne i głupie. Mając siebie za inteligentkę zachowywałam się niekiedy jak przemądrzała kretynka. Zgubiłam siebie w tej gonitwie. Pochłonęła mnie zgryzota.

Za sprawą rosnącego w siłę egoizmu przestałam cieszyć się własnymi sukcesami i planami. Przestałam wkładać w to potrzebną pozytywną energię, bo marnowałam jej zapasy na bycie samolubem. Od czasu kiedy staram się słuchać i dostrzegać innych i chodzę wolniej mam czas na to by radować się swoją pracą. Nawet najdrobniejsze rzeczy wykonuje solidnie i cieszę się z tego, że mi się to udaje.

Świat jest pełen oszustw i krętactwa. Wystarczy na chwilę się zapomnieć i bach! Nagle człowiek zostaje goły i wesoły. Dlatego warto być ostrożnym we wszystkich działaniach. Ostrożnym – nie podejrzliwym. To ważne.

Podejrzliwy człowiek widzi w ulicznym grajku złodzieja i łgarza i nie dość, że nic nie wrzuci mu do kapelusza, to jeszcze uraczy go groźną miną i niemiłym komentarzem. Ostrożny człowiek natomiast zapyta na co gość zbiera i wtedy zdecyduje czy ma ochotę dołożyć złocisza do interesu czy nie.

Bycie podejrzliwym i węszenie wszędzie machlojek zasłania bardzo ciężką kurtyną wszystkich tych, którzy w niekonwencjonalny sposób dążą do perfekcji i zdarza się, że stają się współczesnymi herosami. Przysłania to również obraz codziennego życia. Wszystko staje się szare i smutne. Brak jest radości z prostych rzeczy.

uśmiechnięta dziewczyna

Życie w ciągłym biegu? Daruj sobie.

Rozmawiałam kiedyś ze znajomym i narzekałam na cały ten galimatias. A on kazał mi się cieszyć. Spojrzałam na niego z niedowierzaniem, a mój wzrok miał sugerować, że chyba zwariował, bo przecież nie ma z czego. Doskonale zrozumiał przekaz mojego spojrzenia i odparł krótko zaraz po głębokim zaciągnięciu się papierosem:

– Jak to z czego? Nie pada na przykład.

Fajnie jest się cieszyć z rzeczy wielkich, ale jeszcze fajniej jest potrafić cieszyć się z rzeczy małych. Tych pozornie nieistotnych. Warto starać się być promykiem słońca w pochmurny dzień, albo kroplą deszczu podczas suszy. Miło jest od czasu do czasu uśmiechnąć się do kogoś obcego. Bez powodu.

Poznać samego siebie i sobą pozostać. Nie walczyć z własnymi uczuciami. Poddać się nurtowi rzeki i robić wszystko by żyć w zgodzie z otaczającym nas światem. Wyzbyć się cynizmu, pomimo tego, że jest modny i nie pluć na cnoty, które dla innych są ważne. Nie być agresywnym i bezdusznym. Nie osądzać i nie krytykować zbyt gwałtowanie. Starać się raczej wyjaśniać. Wiecie co? To wcale nie utopia, to jest możliwe i do takiego stanu dążę, ale życie w ciągłym biegu z pewnością mi w tym nie pomoże.

Wiek przynosi naszym twarzom kolejne zmarszczki, włosy wypadają i siwieją. Gładkie lico z czasem staje się o wiele mniej gładkie. To nic strasznego. Bez bólu powinniśmy przechodzić ten etap i z dumą przyjmować doświadczenie. Wiek przynosi rozwój duchowy, poglądy, marzenia oraz możliwość ich realizacji. Lata przynoszą siłę, która może okazać się potrzebna w najmniej oczekiwanym momencie. A troski? Te też mogą się na coś przydać. W końcu kiedyś mijają pozostawiając po sobie sposoby na ich rozwiązanie.

dziewczyna z psem

Szybkie życie prowadzi do egoizmu, a egoizm do… samotności i zmęczenia.

Samotność w gruncie rzeczy nie jest zła, każdy powinien umieć być sam, ale bycie samotnym powinno być wynikiem własnego wyboru, a nie zaistniałej sytuacji. Dobrze jest mieć więc kogoś do kogo chcemy się odezwać i kto chce odezwać się do nas.

Świat ma nieskończoną ilość wad, a podłość czyha za każdym rogiem. Nie możemy go zmienić w całości. Więksi od nas próbowali i narobili jeszcze większego bałaganu. Jednak można starać się kreować świat takim jakim chciałoby się go widzieć wokół siebie, na skalę kilkunastu ludzi. Jeśli się powiedzie – nie będzie wątpliwości, że świat jest taki jaki być powinien. Nie narzekajmy więc bez końca, tylko weźmy się do roboty. Marudzenie jeszcze nigdy w niczym nie pomogło, za to niejednego wpędziło w głęboką depresję.

Blondynka rozmawiająca przez telefon i przebiegająca przez pasy przyczyniła się do tego, że odzyskałam wewnętrzną harmonię i pogodziłam się sama ze sobą. Weszłam we współistnienie z własną duszą i odzyskałam niejako spokój. Żyję wolniej, ale wbrew pozorom robię więcej.Dostrzegam kłamstwa, zgiełk i zgorzkniałych ludzi, którzy zagubili sens i nie starają się go odnaleźć, ale wiem też, że czasem nie pada i świat wtedy staje się jaśniejszy. Życie w ciągłym biegu nie jest ani fajne ani opłacalne. Zrezygnuj więc z niego bo w sumie… co Ci szkodzi?

Staram się być szczęśliwą, a Ty – weź się do cholery uśmiechnij!

8 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

22 komentarze

  1. Carla napisał(a):

    Bardzo dojrzale i mądrze napisane :)

  2. Bogna napisał(a):

    Swietny tekst! i czuje w nim ducha „Dezyderaty”:)

  3. S.Tap. napisał(a):

    No niee, to niesprawiedliwe, że w tak młodym wieku do tego ktoś dochodzi..eeechhh :)

  4. Andy napisał(a):

    To bardzo ważne żyć w zgodzie z samym sobą, jak nie najważniejsze. Dla mnie jest, ale każdy ma inne priorytety. Ja jestem egoistą, taki byłem chyba zawsze, ale tak mi jest dobrze :P Odnalazłem swoją harmonię i fajnie że Ty też

  5. Zosia napisał(a):

    Każdy powinien mieć jakiś cel w życiu , masz rację bezduszność brak litości agresywność wobec ludzi zwierząt to chleb powszedni czy tego chcemy ? chyba nie , może najwyższy czas spojrzeć w lustro zobaczyć swe oblicze i zastanowić się nad sobą i swymi uczynkam

  6. Maria napisał(a):

    Bardzo fajny i pozytywny tekst. Warto być tu i teraz, doceniać to co się ma, a nie tylko martwić i spieszyć. Nie jest łatwo przestawić się na takie myślenie, a warto się starać i próbować :) Pozdrawiam serdecznie

  7. Połącz Kropki napisał(a):

    Bardzo motywujące i dające do myślenia. Obecnie nie ma się dużo czasu na refleksje przez pośpiech i wyścigiem po swoje cele.

  8. travelermeg napisał(a):

    Daje do myślenia więc czekam już na kolejne posty i cieszę się z życia.

  9. Uff, zajebisty wpis. Ja jak bylem w Boliwii to jakos przez przypadek w jednym miejscu natrafilem na Ayahuasce. Powiedziano mi, ze przed wypiciem nalezy postawic pytanie, albo poprosic o cos. Generalnie nie przemyslalem tego dobrze, ale poprosilem o wewnetrzny spokoj, bo wiedzialem ze czesto jestem nerwowy, a w zasadzie nie ma takiej potrzeby. Nie mowie, ze to doswiadczenie mnie zmienilo, ale po powrocie do Europy, te pierwsze 2 tygodnie w Portugalii, ktore wlasnie teraz mijaja daly mi obraz, ze zachowuje sie jakos inacze, spokojniej, chociaz zycie tutaj, albo styl zycia „normalnego” sprawia ze stres sie wkrada sam, choc mam nadzieje, ze po powrocie do Polski i na dluzsza mete bede wszystko postrzegal tak jak mowisz, bo pod tekstem podpisuje sie obiema rekami, znow moje mysli przelane na „papier” przez kogos innego ;)!

    • Ines Wędrówka Ines Wędrówka napisał(a):

      Jak dostaje takie komentarze to myślę o nich, że są skarbem. To prawda – europejski styl życia jest ściśle związany ze stresem. Nie powinno tak być, ale niestety sami sobie to robimy. Ja jestem tego najlepszym przykładem.

  10. Oliwia | The Ollie napisał(a):

    Ciekawy wpis, niektóre rzeczy niby oczywiste, ale czasem trzeba je sobie przypomnieć albo od kogoś usłyszeć, by znów nabrały sensu. Nie ze wszystkimi jednak uwagami w tekście mogę się zgodzić, bo uważam, że nie możemy oceniać sposobu życia, jaki wybrali inni. Może niektórzy lubią się spieszyć i brać życie pełnymi garściami wydarzeń i emocji, w tym i stresu. Inni wolą je smakować powoli. Nie każdy lubi się uśmiechać ;) Ale jak napisałaś o samotności i w tym wypadku powinien to być wynik wyboru, a nie ślepiej pogoni za założeniami innych. Najgorsze to iść przez życie bez refleksji, a to Ci na pewno nie grozi. Psina piękna, skradła moje serce.

  11. Niby wszystko proste i oczywiste ale fajnie się czyta i dobrze sobie przypomnieć o tym żeby zwolnić – w każdej dziedzinie życia :)Pozdrawiamy i uśmiechamy się :)

  12. Aneta Aneta napisał(a):

    Bo … niektórzy tańczą w deszczu, a inni… po prosty mokną. :)

  13. Panda napisał(a):

    Dobrej jakości zdjęcia :) Długi post ale nie żałuję poświęconego czasu na przeczytanie. To co piszesz widać, że wypływa prosto z serca. Jest mądre i prawdziwe. Plus za szczerość. Takie blogi jak Twój się ceni. ;) Gratuluję dotychczasowego dorobku blogowego. Jest na czym oko zawiesić =) Super pieseł ^^.

  14. Marcin napisał(a):

    To zwariowane tempo życie to nie tyle potrzeba co wykreowana moda… piszę wykreowana bo wydaje mi się że komuś zależy na tym, abyśmy przestali myśleć; człowiek, który biegnie nie ma czasu na myślenie, a z drugiej strony, człowiek który myśli jest „niebezpieczny”; a może mylę się…

    Ja zawsze twierdziłem że mam ADHD, ale gdy byłem w wieku w którym diagnozowano tę przypadłość (co rzekomo jest fikcją) to jeszcze nikt nie słyszał o ADHD. Ostatnio zmieniłem swoje życie o 180 stopni, skalę potrzeb, rodzaj pracy… Przy definiowaniu celów coraz częściej zadaje sobie pytanie „dlaczego?”. Myślę że to jest jedno z najważniejszych pytań, które często powinniśmy sobie zadawać. Pozdrawiam i bardzo dziękuję za ten wpis :)

    P.S. Dezyderata to mój „przepis” na życie… tak sobie kiedyś pomyślałem, że gdyby szeroko rozumiani doradcy życiowi zalecali swoim klientom czytanie dezyderaty dwa razy dziennie, to szybko musieliby zmienić swoje źródło dochodów… :)

    • Aneta Aneta napisał(a):

      To co najlepsze w życiu mamy za darmo :) Nie trzeba ścigać się i eksploatować do granic wytrzymałości …Wystarczy czerpać z życia tylko tyle, ile faktycznie potrzebujemy :) Wówczas nie będzie powodów aby gonić za materialnymi rzeczami, bez których możemy się obejść. Dla mnie w życiu liczą się przeżycia i dobre wspomnienia. Nie ma takich sklepów, w których można by je kupić :) I to dopiero jest cenne! Szkoda, że ludzie często o tym zapominają…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *