PODRÓŻOWANIE Z PSEM – 7 porad

Podróżowanie z psem to sprawa bardzo prosta. Czworonóg nie powinien zatrzymywać nas w domu. Oczywiście można zapewnić mu opiekę w hotelu dla zwierząt, ale to wcale nie jest konieczność! Pies może podróżować wraz z właścicielami, a nasz Frutus jest tego doskonałym przykładem. Przed Wami kilka sposobów aby sprawić by podróżowanie z psem było wspaniałą przygodą!

Pies w podróży

1. Piesze wędrówki z psem.

Szczęśliwy pies to taki, któremu zapewnia się codziennie długi spacer. Pół godzinki chodzenia po parku to stanowczo za mało. Nasz Frutus pokonuje z nami odległości od 10 do 35 km w ciągu dnia. Kiedy my mamy dość, ten dopiero się rozkręca!

Zaczynaliśmy od krótszych tras aby stopniowo sprawdzać możliwości naszego czworonoga. Frutus przy okazji każdego postoju ma zapewnioną świeżą wodę oraz porządną porcję strawy w ciągu dnia. Wybieram karmy, które wspomagają pracę stawów.

Ważnym jest by podczas wędrówek w letnie dni wybierać drogi, które nie są asfaltowe. Rozgrzany asfalt i psie łapki to raczej kiepskie połączenie.

Piesze wędrówki

2. Podróżowanie z psem na rowerze.

Frutus waży niespełna 10 kg i nie odrasta od ziemi na więcej niż 40 cm. Wszystkie punkty w tym wpisie oparte są na moim doświadczeniu w podróżowaniu z czworonogiem. Nie mam pojęcia jak wyglądają niektóre kwestie gdy jest się właścicielem owczarka niemieckiego czy kaukaskiego.

Kiedy zeszliśmy naszą okolicę w promieniu 15 km od naszego domu postanowiliśmy pójść o krok dalej i spróbować podróżowania z pieskiem na rowerze. Kupiliśmy koszyk do przewożenia psów o wadze do 12 kg firmy Trixie i wyruszyliśmy na pierwszą wycieczkę.

Pies miał miejsce na to by się położyć ponieważ celowo kupiliśmy lekko za duży koszyk. Nigdy wcześniej nie podróżował w podobny sposób, ale szybko odnalazł się w nowej sytuacji. Od czasu do czasu wypuszczaliśmy go by biegł obok nas po polnych drogach albo by rozprostował nóżki w czasie postoju. Świetna sprawa! W taki sposób Frutus zwiedził porządny kawał Dolnego Śląska.

Podróże z psem

3. Biwakowanie z psem pod namiotem.

Na świecie podobno istnieją dwa rodzaje właścicieli psów. Mianowicie ci, którzy śpią ze swoimi psami i mówią o tym jawnie oraz ci, który śpią, ale się do tego nie przyznają. Jeśli należysz to jednej z powyższych grup to biwakowanie pod namiotem z czworonożnym przyjacielem nie powinno stanowić dla Ciebie problemu.

Nasz Frutus z łatwości wymościł sobie kawałek wygodnej przestrzeni w namiocie. Zdołał nawet swoim zwyczajem położyć się na plecach z łapkami w górze. Powarkiwał odrobinę gdy usłyszał na zewnątrz jakieś szmery. Na dobre wyszło bo prawdopodobnie odstraszał tym zwierzynę, z którą wolelibyśmy nie biwakować.

Pies pod namiotem

4. Podróżowanie z psem autostopem.

Niemożliwe? A jednak! Pies wcale nie musi oznaczać z rezygnacji z korzystania z autostopu. Nie zmniejsza on szans na to, że kierowca zechce się zatrzymać i zazwyczaj nie stanowi problemu.

Sugeruje omijanie autostrad i dróg szybkiego ruchu. Psy nie rozumieją panującego na nich szumu i zwyczajnie się boją. Przynajmniej mój pies tak ma. Oszczędzam więc jego nerwy i do stopowania wybieram mniejsze i spokojniejsze drogi.

Podróżując z psem autobusami trzeba założyć na jego pyszczek kaganiec. W przypadku mało groźnych ras ten wymóg jest z lekka śmieszny. Gdy pies jest mały, grzeczny i przyjazny kaganiec jest dla niego męczarnią, a co za tym idzie podróż również. Podczas autostopowych wojaży sprawa ma się zupełnie inaczej.

Rzecz jasna można trafić na kierowcę, który nie zauważy czworonoga, zatrzyma się, a potem i tak odmówi podwózki. Ludzie miewają alergię na sierść zwierząt albo zwyczajnie ich nie lubią. Ważnym jednak jest by nie ukrywać obecności psa podczas łapania stopa.

Zobacz również: Poradnik początkującego autostopowicza

Pies autostop

5. Nagradzaj swojego psa!

Dawanie smakołyków w nagrodę to doskonała metoda nauki dla psa. Jeśli grzecznie siedział w koszyku podczas jazdy na rowerze, albo przeszedł wraz z Tobą kilka kilometrów daj mu coś dobrego. Zapamięta wtedy, że bycie wytrwałym podróżnikiem niesie ze sobą profity.

Nagradzaj psa

6. Znajduj miejsca przyjazne zwierzętom. Noclegownie, a nawet restauracje.

Coraz bardziej modnym jest aby otwierać miejsca, które są przyjazne zwierzętom. W końcu co złego jest w wejściu do sklepu razem z psem? Hotele w swojej ofercie coraz częściej przewidują lokatorów na czterech łapach, a niektóre restauracje pozwalają na to by pupil mógł posilić się wraz z nami w jednym miejscu.

Pies w podróży

7. Dbaj o psa w czasie podróży.

To bardzo ważne by poić psa. Szczególnie podczas upałów oraz wtedy kiedy pies nie chce pić. Jeśli pies przestanie pić (nawet sam z siebie) to prędzej czy później doprowadzi do do odwodnienia. Dobrej jakości karma i odpowiednia ilość odpoczynku również są bardzo istotne.

Pies w podróży

Frutus to nie byle jaki podróżnik. Jest niepozorny, ale ma na swoim koncie spacer po wnętrzu pałacu w Sczepanowie oraz wejście na jego dach. Ten pies „zdobył” kamienny zameczek w Kwietnie, zwiedził dawny kościół ewangelicki w Mieczkowie oraz błądził po ruinach pałacu w Pielaszkowicach. Frutus był na szczycie średniowiecznego zamku w Prochowicach, spacerował wrocławską starówką i wraz z nami eksplorował bunkry w Międzyrzeckim Rejonie Umocnionym. To żywy dowód na to, że podróżowanie z psem jest możliwe i fascynujące!

*Frutus jest pod stałą opieką weterynarza, który jak dotąd nie zauważył żadnych przeciwwskazań do jego aktywnego trybu życia.

2 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

38 komentarzy

  1. Bogna napisał(a):

    I to sa zalety malych psow. Dzielne, a w razie czego mozna schowac do plecaka :) Z moja owczarka byloby trudno :)

    • Aneta Aneta napisał(a):

      A próbowałaś ? :)

    • Aga napisał(a):

      moj Marsio to bagatela… kochanych 45 kilogramikow ;)

      • Ines Wędrówka Ines Wędrówka napisał(a):

        Kochanych 45 kg podróżnika? :)

        • Aga napisał(a):

          oczywiscie :) mam tez mloda sunie ok 10 kilo i w 99% wypadkach krotkie wypady i dluzsze urlopy planujemy tak, by nasze psiaki jechaly z nami. W zeszlym roku z samym Marsem bylismy na campingach w Chorwacji, w tym roku tez jedziemy juz rowniez z Mini. Chodzimy z nimi po skalkach, zwiedzamy zabytki itp.oczywisice w weekendy sa tez wypady nad jezioro ( Mars to pies dowodny, uwielbia plywac, Mini jakos do wody nie ciagnie ;) )Mars jest tak pieknym owczarkiem niemieckim a Mini chyba najbardziej przypomina psa dingo, ze zawsze znajdzie sie ktos kto chce im zrobic zdjecia, poglaskac itp. Generalnie staram sie by obcy ich nie glaskali, ale komplementow posluchac milo ;)

  2. marek4m4 napisał(a):

    ale ma fajnie psina,tez chciałbym tak na rece:-)

  3. sekulada.com napisał(a):

    o! ten pies faktycznie taki zzipowany :) szacunek dla ludzi którzy podróżują ze zwierzętami :) mnie by chyba trafiło!

  4. Karol Werner napisał(a):

    Ja to bym raczej zwariował. Nie wyobrażam sobie jazdy na rowerze z psem, choć znam takich ! ;)

  5. jolasolotrips napisał(a):

    Świetne i rewelacyjne! sama mam psa i wiem jak to jest gdy ja wychodzę na długi dzień a on zostaje w domu … aż się serce kraja!!! tym bardziej gdy wychodzę na spacer, na kije czy rower. Nie mam samochodu a komunikacja z miastem u mnie jest bardzo zła. Od szczeniaka wożę go do weterynarza na rowerze, bardzo mu się to podoba a jest to razem prawie 30 km co by nie było lub 40 kilometrów – zależy od veta. Gwiazdą został gdy wybrał się ze mną na wycieczkę 60 km . Sadzam go w przednim koszyku 9mój pies jest trochę mniejszy od waszego) Koszyk wykładam kocem i polarem by mu nie było zimno…. i jedziemy! Te miny ludzi, którzy nas mijają są bezcenne. I tak jeden z reporterów lokalnej gazety nas przyczaił i pstryknął fotkę, która ukazała się w gazecie ;) Pozdrawiam Jola & Tuptuś

  6. Ja bym z psem (ani innym zwierzakiem) nie umiała, dlatego podziwiam. No ale cóż, nie ma rzeczy niemożliwych, wystarczy dobra organizacja (i w tym przypadku chyba dużo cierpliwości :D )!

    • nieustanne.wedrowanie nieustanne.wedrowanie napisał(a):

      Fruti rzeczywiście potrzebuje sporo cierpliwości, ale ma też taką zaletę, że nigdy się nie poddaje :) Poza tym kochamy go, a to połowa przynajmniej sukcesu :)

  7. LK napisał(a):

    Widzę, ze z psem jak dzieckiem, można ale na pewno trzeba się do tego przekonać i przygotować

    • Aneta Aneta napisał(a):

      To prawda :) Nie od razu można zabrać pupila w długą wędrówkę. My najpierw go obserwowaliśmy i przyglądaliśmy jak reaguje. Kiedy zauważaliśmy, że cieszy się, kiedy z nami wędruje i że to dla niego również radocha – zaczęliśmy jeździć dalej. W dłuższe trasy :) Bo tu chodzi o to, żeby to była dla psa przyjemność, a nie męczarnia.

  8. Beata Dziedzic napisał(a):

    Moj Labus to byłby przeszczesliwy kocha biegać i wodę dla niego to raj,przeciez piesek to tez nasza rodzina więc przykro zeby zostawał sam w domku,mogąc pobiegaj na tak pieknym łonie natury, wspaniałe zabytki szkoda ze tak niszczeja aż przykro na to patrzeć

  9. Qmoh napisał(a):

    Jestem pełen podziwu dla psiaka. Może moją Nikitę (suczkę, 11 kg) też przekonam do jakiś małych wypraw, chociaż należy ona do leniwców poduszkowych.

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Wszystko zależy o charakteru psa oraz od tego jak go wychowaliśmy. Nasz pies od małego zabierany był na długie spacery – bo my takie lubimy. Za miasto, do lasu i na pola. Więc nie miał innego wyjścia jak się „hartować” w boju :) Teraz nie lubi za dużo siedzieć w domu. Męczy go wylegiwanie się na fotelu. Spróbuj Nikitę zabrać co dzień na dłuższy spacer – to się przyzwyczai :)

  10. Klaudia napisał(a):

    Mój cocker spaniel to też podróżnik. Wszędzie z nami jeździ. Był już kilka razy nad morzem i kilka razy w górach. W Zakopanem nie wiele jest miejsc gdzie można spacerować po parku z pupilem (dokładnie jest tylko jedno takie miejsce), ale cóż to byłaby za radocha zdobywać szczyty bez niego? :)

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Pies to przyjaciel. Od zawsze chętnie towarzyszył człowiekowi w jego życiu i wędrówkach. Świetnie, że napisałaś o swoim piesku. Szkoda, że nie powiedziałaś jak psina ma na imię :)

  11. joanna napisał(a):

    Coz my mamy za soba tylko jeden powazny wyjazd na mazury. Ale coz po 3 tyg od adopcji pies pojechal, bo jak to tak mozna jechac bez psa i to pod las do stajni? Pies zostal zapakowany razem z rzeczami. Pierwsze wycieczki samochodowe byly do pracy i z powrotem. Jestem instruktorem jazdy konnej i od początku szukalam psa aktywnego, ktory bedzie tolerowal zarowno konie jak i dzieci. Do tego od poczatku zakladalam, ze pies bedzie jezdzil ze mna do pracy, do mojego konia i na zawody i co tylko wymysle. Przy pierwszym wyjezdzie balam sie jak to bedzie. Pies zachowywal sie wzorowo, po za 3 pierwszymi dniami gdy moj Stef notorycznie polowal na Jurcysia- stajennego mlodego psiaka, ktory kocha wszystko i nie zrazal sie zachowaniem mojego psa. Chlopaki tak sie zakuplowali, ze prawie dostalam zawalu gdy w zabawie psy polecialy na obchod osrodka ( pare hektarow tam jest)
    W zime towarzyszyl mi na obozie jezdzieckim gdzie z moimi wychowankami pojechalam do kolezanki w goscine. Nie wiem kto mial kogo bardziej dosyc na koniec tygodniowego obozu. Dzieci psa, który w domu meczyl je piłka. Czy pies dzieci, ktore na dworzu meczyly go zabawa.
    Kazdy wyjazd na zawody konne jest pelny emocji dla mnie jako zawodnika. W czasie tych dni pies jest pod stalym nadzorem meza i zawsze zdobywa fanow w kazdej stajni.
    Dodam, ze psiak wzrostowo sięga ponizej kolana troszkę.
    W przyszlym roku zamierzamy jechac do chorwacji lub francji samochodem na tydzien lub dwa. Fakt, ze ekipa sie powiekszy bo siedze wlasnie na porodowce i czekam na wyplucie bobasa ;) Ale pies ze wzgledu na bardzo emocjonalne przywiazanie do mnie i meza nie nadaje sie zeby zostawic go z kims znajomym nawet na dluzszy wyjazd.

  12. My zawsze i wszędzie tylko z Luśką ;) Fruti, tak 3mać!

  13. hallusforte.pl napisał(a):

    Piszesz o naprawdę ciekawych rzeczach. Godne uwagi.

  14. irena napisał(a):

    super wpis! pies na pewno był zadowolony!

  15. justyna napisał(a):

    Ciekawy blog :) mam pytanie odnośnie koszyka. Wygodnie się z nim jeździ ? Stabilnie i bez strachu? Mam psa 50cm i 11kg.

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Ja kupiłam do tego koszyka, o którym napisaliśmy – dużą holenderkę. Bagażnik ma spory, masywny i długi więc ten koszyk idealnie do niego pasuje. Koszyk jest spory bo na 12 kg, wiec trzeba mieć go gdzie przymocować. Oprócz przykręcenia śrubami (mocowanie jest od spodu) zabezpieczyłam koszyk pasami, które trzymają kosz dodatkowo. Dla pełnego bezpieczeństwa. Czy jest stabilny? To kwestia mocowania. Czy wygodnie się jeździ? – Inaczej. bo to jednak spore obciążenie, ale jak pies jest spokojny to szybko można się przyzwyczaić. Gorzej jest jak pies w koszu szaleje i się wierci, a ciebie akurat wymija ciężarówka – wiec warto poćwiczyć najpierw na mało ruchliwych drogach. Stabilność i pewność jazdy to rzeczy, których się trzeba nauczyć, ale nasz pies przejechał z nami wiele kilometrów i choć nie od początku było lekko – to teraz uwielbia tak podróżować.

  16. Mikołaj napisał(a):

    Bardzo ciekawy i fajny tekst :) Psy miałem podobno zawsze, kocham je i uwielbiam, podobnie zresztą jak inne zwierzęta. Z tego co wiem gry gdzieś wyjeżdżałem, a robiłem to często i dalej zamierzam, psa zawsze zostawiałem u rodziny.

  17. Sebastian napisał(a):

    Większe psy oraz na dłuższych trasach można wozić w dedykowanych do tego przyczepkach rowerowych. Oczywiście proces przyzwyczajania trochę zajmuje, więc warto przed zakupem sprawdzić, czy zwierzę chce do niej wejść, spać itp. A jeśli ktoś nie planuje intensywnego użytkowania to zwyczajnie może taką przyczepkę wypożyczyć :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *