WAGABUNDA jest KOBIETĄ – Sztuka podróżowania według Nieustannego Wędrowania

Zacznijmy od znaczenia słowa wagabunda. Termin ten dziś jest raczej rzadko używany i oznacza też raczej nieczęsto dziś spotykanego podróżnika, który bardziej jest włóczęgą aniżeli turystą. Obieżyświat, powsinoga, tramp, który jest wolny w każdym tego słowa znaczeniu – to właśnie wagabunda… 

wagabunda

Liczne dziś, modne i prześcigające się w promocjach biura turystyczne uczyniły świat podróżniczy bardzo wygodnym. Atrakcje sprzedawane są turystom tak, aby w podróży było im miło, łatwo i przyjemnie. Ten rodzaj podróżowanie szczególnie upodobały sobie kobiety, ponieważ to one w trasie mają więcej potrzeb od panów. Kobieta zwykle potrzebuje zdecydowanie więcej miejsca, przestrzeni i prywatności. W podróży mile widziana jest wygodna łazienka, w której można zrobić poranną toaletę, makijaż i zadbać o fryzurę. W pokoju hotelowym zawsze jest wygodne łóżko, szafa do której można się rozpakować. W taki sposób można spędzić urlop w egzotycznym kraju, gdzie rosną palmy, zachody słońca ogląda się z tarasu swojego apartamentu i popija się drinki z parasolkami.

Meksyk

Oczywiście, że nie każdy lubi takie klimaty, jednak zdecydowana większość ludzi na świecie swoje urlopy pragnie spędzać na wysokim poziomie… 

W końcu cały rok pracują na te dwa czy trzy tygodnie wypoczynku.

Ludzie z takim sposobem myślenia nie spakują się w plecak, który waży piętnaście kilogramów w ostatecznym rozrachunku, nie staną na poboczu drogi z wyciągniętym kciukiem, czekając na stopa, którym mają zamiar podróżować kilkanaście tysięcy kilometrów. Nie będą nocować na dziko, albo u ludzi, których spotkali w drodze, którzy z serca ofiarują im kawałek swojej podłogi. Taki podróżnik jednakowoż bardziej się fizycznie zmęczy, aniżeli wypocznie na wakacjach. Powróci spalony słońcem, z odciskami na stopach, z bolącym kręgosłupem od noszenia ciężkiego plecaka. Taki ktoś to nie turysta. To wagabunda.

podróżowanie autostopem

O ile naprawdę nie łatwo jest przeciętnemu Kowalskiemu odłożyć kilka czy kilkanaście tysięcy na egzotyczne wakacje, to zdecydowanie trudniej jest mu sobie tego odmówić. Planowanie urlopu trawa cały niemal rok. Rezerwacje, polowanie na tanie loty, zakupy. Wagabunda zaś jedzie w drogę z planem, ale nie myśli o nim zbyt rygorystycznie. W kieszeni ma trochę drobnych, w plecaku najpotrzebniejsze rzeczy. Jest przygotowany na niewygody, a jeżeli droga okazuje się dla niego łaskawa – z najmniejszego uśmiechu losu cieszy się tak, jakby wygrał milion dolarów.

Wagabunda jest kobietą… 

Gdyby było inaczej słowo to brzmiałoby Wagabund. Tak to sobie wymyśliłam. A skoro jest kobietą, znaczy to że włóczenie się po świecie na szlaku niewygody nie jest zarezerwowane jedynie dla facetów. Kiedy widzimy autostopowicza – nie dziwimy się aż tak bardzo. Jednak kiedy z wyciągniętym kciukiem na drodze stoi kobieta – pytamy mimowolnie – „Jak ona się tak nie boi…? ” Zdecydowanie rzadziej od mężczyzn kobiety decydują się na włóczęgę pozbawioną poczucia bezpieczeństwa i wygód. Dzieje się tak dlatego, że z natury jesteśmy słabsze i delikatniejsze. A jednak wagabunda jest kobietą… 

Meksyk

Sztuka podróżowania 

Kiedy pierwszy raz wybierałam  się w autostopową podróż mój plecak pękał w szwach. Był ciężki, przeładowany i jako bagaż strasznie upierdliwy. Podczas kolejnej wyprawy ten sam plecak okazał się lżejszy już nieco, ale ciągle był pękaty.

Dopiero po roku włóczenia się autostopem po bożym świecie doszłam do perfekcji pakowania się w drogę. Dziś ten sam plecak po spakowaniu jest zgrabny, nie za ciężki i mieści wszystko czego w drodze potrzebuję. Jestem w stanie dźwigać go na plecach i nie upadam pod jego ciężarem. To oczywiście doświadczenie. Nie przeczytałam nigdzie o tym jak się właściwie pakować, nie czerpałam wiedzy z doświadczenia innych. Po prostu zwyczajnie droga nauczyła mnie czego tak naprawdę w podróży mi potrzeba.  A nie jest tego wiele…

Wagabunda musi przede wszystkim zrezygnować z bycia piękną na szlaku.

Mam na myśli zabieranie ze sobą pękatej kosmetyczki z przyborami do makijażu, zestawu grzebieni i szczotek do włosów, suszarki, lokówki czy prostownicy. Lakierów do włosów i paznokci, szamponów i odzywek w wersji solo. Butelek z żelami pod prysznic, balsamów do ciała, kremów na dzień, na noc i pod oczy, perfum itd…

Wystarczy szampon w wersji dwa w jednym, kostka mydła, pasta do zębów, antyperspirant. Tak jest łatwiej i wygodniej. 

Wagabunda musi przestać się stroić w drodze. Inaczej nadweręży kręgosłup dźwigając swoją szafę na własnych plecach. Nadmiar ubrań nie służy tego rodzaju podróżom. Zabieranie ze sobą więcej niż jest to co najwyżej konieczne może sprawić, że wyprawa taka stanie się koszmarem, a po drodze trzeba będzie wyrzucać śliczne sandałki, balerinki, kolejną parę dżinsów, czy inne stroje, które ciążą, a kiedy zmokną ciężko je szybko wysuszyć. Takich rzeczy się doświadcza, choć trudno w to uwierzyć. Dzieje się tak dlatego, że kiedy w trasie zrobi się ciężko, kiedy stoi się kilka godzin w ukropie albo w deszczu i czeka się na stopa, albo maszeruje się wiele kilometr po bezdrożach – nic wtedy nie jest tak ważne, jak odciążenie od wszystkiego co utrudnia drogę. 

Meksyk

Tego wszystkiego można nauczyć się jedynie wówczas, kiedy podróżuje się bez wygód, kiedy wagabunda zdana jest jedynie na samą siebie i wszystko zależy od jej kondycji i siły.

Taki sposób podróżowania szybko uczy dobrego gospodarowania własnymi możliwościami.

W takiej wyprawie bez wygód, rezerwacji i pękatego portfela wagabunda musi dobrze znosić wszelkie przeciwności losu. Kiedy pierwszy raz spałam w namiocie na dziko i obudziłam się rano nieświeża, bez możliwości wzięcia porannego prysznica, umycia zębów, wypicia porannej kawy ze śmietanką… zrozumiałam czego uczy mnie droga. Los tak mnie wtedy urządził, że spanie na dziko w namiocie było jedyną możliwością tamtego wieczora. I żeby tego było mało poranek musiał obyć się bez zwykłych moich codziennych „rytuałów”. Było to nieprzyjemne i szokujące. Jednak potem, kiedy zakwaterowałam się w jakiejś taniej noclegowni i wzięłam prysznic w obskurnej łazience radość z gorącej wody sięgała zenitu, a kawa kupiona w jakimś mlecznym barze smakowała jak ambrozja…

Zrozumiałam czego uczy mnie droga. Zaczęłam cieszyć się z drobiazgów, ze zwykłych rzeczy…

Prysznic w domu, to tylko prysznic. Kawa to tylko kawa. Ale wtedy kąpiel była najwspanialszą rzeczą i spełnieniem marzeń, a kawa pozwalała naładować „baterie”… Była zbawieniem.

W takiej włóczędze jak nigdzie indziej następuje totalne przewartościowanie własnego życia. Tylko będąc na szlaku niewygody można zapomnieć o rachunkach, o pracy, codziennych obowiązkach i setce niemożliwie ważnych rzeczy, z którymi na co dzień mamy do czynienia. Tylko w takiej drodze widzimy jak ważne są te najzwyklejsze rzeczy. Jak istotną rolę spełnia chwila wytchnienia, kiedy możemy odpocząć siadając w cieniu drzewa. Jak wspaniale jest położyć się pod kocem i zasnąć w – choćby najnędzniejszym – ale na klucz zamkniętym pokoju motelowym.

Meksyk

Kiedy los daje nam możliwość w trasie zrobić pranie i wówczas czyste majtki i skarpetki okazują się niesamowitym powodem do radości. To wszystko staje się walką o siebie. Taką podróż wagabunda pragnie PRZEŻYĆ naprawdę, a nie jedynie w przenośni. Znaczy się nie zginąć w drodze. Walczy się o każdą chwilę, o każdą możliwość transportu, o posiłek, o dach nad głową, o ludzką życzliwość. Docenia się serdeczność, zawiera nowe przyjaźnie. Doświadcza się altruizmu, o którym wcześniej nie miało się pojęcia…

Meksyk

Czy wakacje w stylu obieżyświata czy trampa pozwalają odpocząć?

Jeżeli mowa to o fizycznym relaksie to raczej szanse są marne. Wagabunda raczej się mocno zmęczy aniżeli odpocznie. Natomiast z całą pewnością odpocznie jej psychika. Wprawdzie droga często przysparza trosk, ale to coś zupełnie innego. Kiedy zapominamy w trasie o życiu pełnym obowiązków i trudów dnia powszedniego, to jest prawdziwy reset. I nie sposób doświadczyć czegoś takiego podczas zorganizowanego urlopu. Bo tam, nawet w luksusowym apartamencie, w basenie z błękitną wodą, na kolacji w restauracji nigdy nie będziemy poza własnym światem. Wiemy dokładnie co za chwilę stanie. Czego możemy się spodziewać i kiedy to się skończy. Taki urlop jest trochę jak oglądanie po raz kolejny filmu, który znamy i lubimy oraz chętnie do niego wracamy, bo jest naprawdę dobry… Wagabunda natomiast jest na planie filmu przygodowego, którego sama jest reżyserem…

podróżowanie autostopem po Meksyku

Sztuka podróżowania polega przede wszystkim na miłości do samej drogi. Nie chodzi o to żeby dokądś dojść, ale żeby wyruszyć i iść. Cała frajda jest w tym, o czym nie wiemy i czego się nie spodziewamy. To ucieczka od monotonności.

Podczas takiej podróży na minimalnym budżecie i bez trzymanki można wiele się dowiedzieć o samym sobie. Na co nas stać, ile potrafimy wytrzymać i jaką mamy odporność. Dlaczego myślę, że wagabunda jest kobietą? Bo nie łatwa to rzecz dźwigać ciężary dnia codziennego na własnych barach od rana do wieczora. Kobiety mają w życiu tyle trudnych ról, za których odgrywanie nigdy nie dostają Oskara – a należy im się. Skoro więc radzą sobie z byciem matkami, żonami i kochankami, to bycie wagabundą to dla niech bułka z masłem, małe piwo, pikuś, bagatela, igraszka. Tylko one często o tym nie wiedzą…

 

2 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

2 komentarze

  1. Yenn napisał(a):

    „Walczy się o każdą chwilę, o każdą możliwość transportu, o posiłek, o dach nad głową, o ludzką życzliwość. ”

    Autostopowanie zaliczyłam, spanie na dziko też, niemniej jednak – co masz na myśli pisząc o posiłku? Czy w podróże wybierasz się z przysłowiową dychą w kieszeni? : )

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *