KUBA – FAKTY I MITY

Dziś chciałabym pomówić trochę o Kubie, ale w żadnym wypadku nie Wojewódzkim. Mam na myśli raczej Królową Karaibów, na temat której pewne fakty i mity przyprawiają o zawrót głowy. W sieci jest setki informacji na jej temat. Ludzi chcących podróżować tam na własną rękę straszy się tym, że większość rzeczy jest zabroniona i bez pomocy zorganizowanego biura podróży ani rusz. To nieprawda. Kuba jest przyjazna podróżnikom o ile Ci nie chcą jej wydymać jak tanią prostytutkę. Kuba potrzebuje serca, czułości i przede wszystkim – cierpliwości.

Fakty i mity na kubie

1. MIT: Kuba jest droga.

Zanim wyjechaliśmy na Kubę przeczytałam wiele blogów, których autorzy sugerowali, że wyspa wyciśnie z nas całą gotówkę, a następnie zmusi do skorzystania z karty kredytowej. To bullshit! Kuba jest i tania i droga. Jeżeli nie potrzebne są nam wygody i jedzenie podane na „złotych talerzach” koszta wyprawy znacznie się zmniejszają. Wystarczy omijać szerokim łukiem restauracje przystosowane pod bogatych i leniwych turystów i szukać jadłodajni oznaczonych jako „Comida Criolla”, a tam upierać się przy płaceniu w tej samej walucie co Kubańczycy – czyli CUP.

jedzenie comida criolla

tanie jedzenie na kubie

2. FAKTY I MITY: Podróżowanie autobusami dla Kubańczyków jest zabronione.

Trochę w tym prawdy, a trochę nie. Nie ma regulacji prawnej dotyczącej tego jakoby turysta nie miał prawa podróżować środkami transportu razem z Kubańczykami. Nie mniej tego próba wejścia do Omnibusa może skutkować wyrzuceniem próbującego za fraki. Nie jest to nie możliwe bo nam się udało, ale czasem można mieć pecha bo Kubańczycy przestrzegają zasady „zarabiasz w euro to płać w euro”. Wszelkie inne autobusy kubańskie stoją dla białych otworem. Sprawa jest tylko taka, że brak w nich wszelkich wygód takich jak klimatyzacja, amortyzatory, okna czy czasami nawet siedzenia.

W kubańskim autobusem

3. FAKT: Na Kubie obowiązują dwie waluty: CUP i CUC.

Zupełna prawda. CUP to peso kubańskie stanowiące jedną dwudziestu-którąś (w zależności od kursu, który zmienia się niemal codziennie) dolara amerykańskiego. CUC to tak zwane peso convertible, czyli wymienialne będące z dolarem w stosunku 1:1.

CUC i CUP kubańskie peso na kubie

4. MIT: Pyszna kubańska kuchnia.

Na temat rozpieszczającej kubki smakowe kubańskiej kuchni naczytałam się wiele, ale skosztować niestety nie miałam okazji. Jedynymi miejscami, w których podają wykwintne potrawy są eleganckie restauracje przygotowane TYLKO pod turystów, a Kubańczycy o ile nie są ich pracownikami nie mają do nich wstępu. W jadłodajniach dla mieszkańców kraju w menu zazwyczaj jest albo gumowata wieprzowina w tłustym sosie z ryżem i ogórkami albo kurczak z tymi samymi dodatkami – na bogato – bo z solą. Choć w internetach piszą o kulinarnych cudach z owocami morza i rybami w roli głównej osobiście ani razu nie widzieliśmy tych rzeczy w kubańskim menu, a sklep rybny zobaczyliśmy tylko raz – w Sancti Spiritus.

Jedzenie na kubie

5. FAKTY I MITY: Zabytkowe amerykańskie samochody.

Na ulicach Kuby nie brakuje starych Cadillac’ów, Pontiac’ów, Chevrolet’ów i Dodge’ów. Pin-up’owe barwy bija po oczach i wprowadzają w zachwyt turystów. Potem wszyscy opowiadają, że tak jest i mało kto jest choćby odrobinę świadomy tego, że te auta w obecnym czasie to tylko tani chwyt marketingowy. Skuteczny z resztą. Pomyślcie tylko – skąd niby Kubańczycy mieliby wziąć części do starych amerykańców i przede wszystkim skąd mieliby mieć na to forsę? Samochody montowane są z czego popadnie. Siedząc na przykład we wnętrzu niby Chevroleta Bel Air rocznik 1955 usłyszeć można silnik od mercedesa, przejrzeć się w lusterku od dużego Fiata i posiedzieć na siedzeniach od Mazdy. Dla oczu jest to raj, ale dla koneserów nie koniecznie.

Oldsmobile na Kubie

6. MIT: Kuba jest cicha i romantyczna.

Ja też tak myślałam, ale rzeczywistość szybko wyprowadziła mnie z tego ogromnego błędu. Na Kubie jest głośno, klaksony to właściwie jedyna rzecz jaka w samochodzie musi działać bezbłędnie, ludzie są bardzo ekspresyjni i tak dalej. Generalnie w godzinach szczytu na ulicy Legnickiej we Wrocławiu jest ciszej niż na przedmieściach jakiegokolwiek kubańskiego miasta. Kubańczycy jeżdżą na paliwie, które powoduje wydostawanie się czarnych jak smoła chmur z rur wydechowych. Rezultat jest taki, że nie dość, że ciężko się oddycha to jeszcze jak człowiek się wysmarka to bez trudu może zauważyć na chusteczce ilość wdychanych zanieczyszczeń. Kuba jest ciekawa, fascynująca, inna i intrygująca, ale w żadnym wypadku nie romantyczna. Siedząc na hawańskim maleconie w objęciach ukochanego ciężko jest usłyszeć pośród panującej wrzawy własne myśli, trzeba krzyczeć żeby ta druga osoba nas usłyszała, a wszystko dookoła rozprasza. Zakochanych więc odsyłamy do Paryża czy – niech już nawet i to będzie – Wenecji.

tłoczna havana nocą

7. MIT: Kuba pachnie rumem i cygarami.

Rozczaruję pewnie wielu mówiąc, że niestety, ale nie wiele ma to wspólnego z prawdą. Otóż sprawa wygląda tak, że kanalizacja na Kubie zbudowana jest w taki sposób, że wrzucenie papieru toaletowego do kibelka może go z marszu zatkać. Papier więc wyrzuca się do stojącego obok śmietniczka, a jego zawartość ląduje potem w wielkich kontenerach, które chyba rzadko są opróżniane sądząc po zapachu. W efekcie na Kubie po raz pierwszy w życiu widziałam zielony „dym” unoszący się nad nieczystościami i niestety stwierdzam, że Kuba niestety, ale śmierdzi zgniłymi owocami i… kupą.

Spaliny na kubie

brud kuby

8. FAKT: Kubańczycy to nieprzeciętni tancerze.

Ci ludzie naprawdę czują muzykę i kochają tańczyć. Patrząc na Kubańczyka w tańcu można odnieść wrażenie, że jego ciało jest z gumy, albo przynajmniej nie ma on kości. Patrzyłam na nich z zazdrością, bo ja tak nie potrafię. Zanim wyjechałam na Kubę byłam przekonana co prawda, że nie najgorsza ze mnie tancerka, ale to co dane było mi tam zobaczyć skutecznie wyprowadziło mnie z błędu. W tańcu są piękni, lekcy i prawdziwi. W tańcu są wolni od codzienności, systemu i rządowych wymogów. Wolni od prawa i wszystkiego innego od czego można być wolnym.

kubańska salsa

kubańczycy tańczący salse

9. FAKTY I MITY: Turysta nie może posługiwać się kubańskim peso.

To mit, ale ląduje w kategorii „fakty i mity” ze względu na to, że w pewnych miejscach i za pewne rzeczy faktycznie nie można zapłacić w peso kubańskim. Za większość noclegów w casach particular możemy zapłacić TYLKO w peso convertible. Raz udało nam się znaleźć hotel za peso kubańskie, jedynie raz. Niektóre restauracje również nie przyjmują CUP, ale są to zazwyczaj drogie lokale dla turystów, o których pisałam wcześniej. Przybysze z innych państw mogą posługiwać się kubańskim peso. Można nim płacić w tanich jadłodajniach, barach, na targach i za autobusy (oprócz linii turystycznych Viazul i Transtur) oraz za taksówki i w marketach. Mitem jest również to, że ów waluty nie można dostać. Pieniądze z bankomatu wyciąga się faktycznie w CUC, ale wystarczy przejść się do ichniego kantoru – Casa de Cambio – CADECA – i wymienić pieniążki na CUP.

Kuba Hawana

10. FAKT: Pojedziesz na Kubę – dostaniesz biegunki.

Nie znam nikogo kto by tam był i nie przeszedł zatrucia pokarmowego. Ten rodzaj biegunki jest okropny i wykańczający organizm. Lepiej wtedy nie wychodzić ze swojej kwatery bo może się to skończyć tym, że w razie potrzeby nie zdążymy dobiec do toalety. Biegunce często towarzyszy temperatura, majaki i odwodnienie. Węgiel, stoperan i inne takie nie pomagają. Jedyne co wtedy może nas uratować to lokalny lek – Tintura Guayaba. To wyciąg z tropikalnego owocu działający bakteriobójczo. Jeśli jednak zawodzi i przez dwa dni nasz stan nie ulega poprawie – to znak, że wizyta u lekarza jest niezbędna.

zatrucie

Dostajemy od Was wiele maili z pytaniami dotyczącymi Kuby. Ze względu na to zdecydowaliśmy się na opracowanie tego artykułu. Nie jest on ostatnim z tej serii i niebawem pojawią się kolejne. Fakty i mity o Kubie to niestety część podróżniczej rzeczywistości. Wróciliśmy z wyspy kilka miesięcy temu i posiadamy świeże informacje, które – mam nadzieję okażą się niektórym pomocne albo.. może kogoś po prostu rozbawią…

 

6 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

11 komentarzy

  1. Tomek napisał(a):

    Bardzo dobre podsumowanie stereotypów!

    Ad. 4. Rzeczywiście, potrawy jadane na co dzień przez Kubańczyków w popularnej gastronomii są mało apetyczne: tłuste, przygotowane byle jak, przesolone.

    Aby spróbować tradycyjnej kuchni kubańskiej, trzeba zazwyczaj zapłacić w CUC. Ale są i wyjątki: w Santa Clara znalazłem sympatyczną knajpkę, w której zamówiłem bardzo smaczne owoce morza z warzywami i ryżem płatne w CUP (równowartość 12 złotych), a w Santiago – niezłego kurczaka z moros et cristianos (ryż z czarną fasolą) za równowartość 7 złotych.

    Warto też pogadać z właścicielami casas particulares. Czasem można zamówić u nich domowy, obfity obiad za ok. 5 CUC. W zależności od tego, co mają w lodówce: ryba, kurczak, wieprzowina smażona na blasze. Zawsze mi smakowało.

    Ad. 5. Dodałbym, że stare amerykańskie samochody w rzeczywistości funkcjonują na Kubie w dwóch obiegach:
    a) wypucowane limuzyny dla turystów do przejażdżki po mieście, najczęściej spotykane w dużych miastach,
    b) ledwie dyszące rzęchy, którymi jeżdżą sami Kubańczycy, gdy ich nie stać na nowszy samochód – można je spotkać na ogół na przedmieściach miast i na prowincji.

    Ad. 6. Nie oceniajcie całej Kuby przez pryzmat Hawany! Na przykład Malecon w Cienfuegos jest dosyć cichym miejscem, a wieczorami bywa tam romantycznie. Uroku dodaje mu to, że jest wysadzany palmami, podczas gdy Malecon w Hawanie to bezdrzewna, zabetonowana przestrzeń.

    Poza tym sami przyznacie, że na prowincji kubańskiej głównym środkiem transportu Kubańczyków są rowery, ryksze, pojazdy konne. Hałas pojawia się na głównych drogach przelotowych i w centrach dużych miast.

    Ad. 10. To MIT! Znam wiele osób (siebie włączając), które spędziły dużo czasu na Kubie i nie dostały biegunki ani innego zatrucia pokarmowego, chociaż stołowały się w miejscowych knajpach.

    Inna sprawa, że popularna kuchnia płatna w CUP, jaką zajadają się miejscowi Kubańczycy (typu tłustawa pizza lub wieprzowina na wielokrotnie smażonym oleju), nie jest dla osób o wrażliwych żołądkach.

  2. S.Tap napisał(a):

    Uwielbiam obalanie skostniałych mitów :) Ten wpis na pewno jest potrzebny dla chcących powędrować po Kubie. Podoba mi się porównanie z ulicą Legnicką :D

    • Natalia napisał(a):

      A ja, obalać przesady (przed-osadzać) ;D
      Mnie się za to bardzo podoba to zdjęcie, gdzie strumień ludzi przemieszcza się w jednym kierunku, jak korowód, (co we mnie budzi ochotę na przejscie się „na odwrót), jak w filmie „Mignight express) ;)))

  3. Ewa napisał(a):

    To już znasz kogoś, kto nie przeszedł biegunki ;) Właśnie wróciliśmy z mężem z Kuby i nie spotkało nas nic z tego, co opisywałaś. Aczkolwiek w guayabę zaopatrzyliśmy się, zgodnie z Twoja radą, zaraz po przyjeździe i łykaliśmy profilaktycznie przed podróżą, więc może to nas zabezpieczyło :) Oprócz 2 obiadów i 3 śniadań przez dwa tygodnie jadaliśmy tylko w typowo kubańskich barach (nie dla turystów).

    Całą resztę potwierdzam :)

    Co do omnibusów, to do miejskiego nie jest się trudno wbić, ale do międzymiastowego nie chcieli nas wpuścić i odsyłali do Viazula.

  4. Slawka napisał(a):

    Byłam trzy razy i ani razu biegunki. Jadaliśmy i na ulicy i w restauracjach. Oczywiście Hawana jest głośna ale np. Baracoa i lasy deszczowe w okolicy albo wyprawa na Kowadło w polskim tłumaczeniu, góry Sierra Maestra , to miejsca na pewno ciche. W Vinales też było sielsko.

  5. Gella napisał(a):

    Ja też nie załapałam się na biegunkę,chociaż nie uważłam co i gdzie jem.A malekon w Cienfuegos urokliwy a na końcu piękna budowla,hotel i restauracja(po lewej stronie).

  6. M. napisał(a):

    Byłem 2 tygodnie i tylko (aż?) raz złapała mnie porządna biegunka. Po kanapkach kupowanych na ulicy. Inna sprawa, że korzystaliśmy z ludowego przesądu (wyznawanego również przez niektórych lekarzy), że przed tymi sprawami chroni mocny alkohol. Rumu więc nie żałowaliśmy sobie – w drinkach i z butelki pitej na ulicy. Wierzę, że to nas zabezpieczyło.

  7. Marzena napisał(a):

    Napiszcie proszę czy nadal lepiej brać euro? Bo czytałam że jak wymienia się dolary to doliczają 10% podatku.

  8. Marta napisał(a):

    Właśnie wróciłam z Kuby. Nie zgadzam sie tylko z 3 punktami – Kuba JEST i romantyczna i cicha. Ciche nie jest centrum Havany ale jest bardzo romantyczna ( jest niesamowicie urokliwa!). Kuba nie pachnie cygarami ale nie czułam ścieków nigdzie… bez przesady nie jest wysypiskiem! Śmierdzi spalinami mocno Havana – i tyle… i chciałam powiedzieć ze ani ja ani koleżanka nie miałyśmy totalnie nic z przebojami trawiennym! Jadłyśmy w zwykłych knajpach lub w Casach gdzie mieszkaliśmy bez standardów 5*! A reszta – pełna zgoda!

  9. Iza napisał(a):

    Witam, wybieram sie niedlugo na Kubę i zastanawiam sie jak to jest z tymi srodkami na pobyt. Jest to sprawdzane?czy faktycznie karta kredytowa wystarczy czy to musi byc gotówką. Dz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *