MEKSYKAŃSKA TANDETA – Dlaczego nie jechać do Cancún?

Cancún to numer jeden wśród miejsc, które wabią turystów z całego świata. Każdego roku miasto odwiedza kilka milionów ludzi! Gdyby nie to, że loty do Cancún są jednymi z najtańszych lotów do Meksyku z wielu krajów świata powiedziałabym, że zupełnie nie rozumiem tego stanu rzeczy. Właśnie z tego powodu i my zawędrowaliśmy do tego tandetnego kurortu, który z Meksykiem ma tyle samo wspólnego co smażenie na smalcu z odchudzaniem. Dlaczego nie jechać do Cancún? O tym przeczytacie w dzisiejszym wpisie.

jechać do Cancun

1. Brak klimatu.

Cancún jest zupełnie pozbawione klimatu. Większość ludzi na jego ulicach to turyści. Natomiast Ci, którzy turystami nie są to Meksykanie, którzy przyjechali do miasta robić interesy. Chętnie wcisną białym koc „made in China” upierając się przy tym, że utkany został przez matkę sprzedającego. W Cancún zjesz też pyszne burritos, a osoba, która Ci je przyrządzi poinformuje Cię, że to danie jest typowe dla Jukatanu. To oczywiście bujda. Burritos je się bliżej granicy z USA, ale who cares? Pieniądz to pieniądz, a turysta to kretyn, który łyknie każdy szajs o ile ten będzie oprawiony w egzotykę. To miasto to kurort, w którym ciężko o zetknięcie się z meksykańską kulturą czy tradycją. Tam nawet woda z kranu Ci nie zaszkodzi. To miejsce to turystyczna oaza, w której z pewnością odpoczniesz jeśli masz wystarczająco gruby portfel. Ja jednak uważam, że to miasto nie oferuje ani więcej ani mniej od aquaparku w Twojej okolicy.

Cancun

2. Jechać do Cancún? Na pewno nie po spotkanie z historią.

Historia miasta ma swój początek w drugiej połowie XX wieku. Wtedy to władze państwa podjęły decyzję o zmianie tego odludzia w ekskluzywną strefę dla turystów. Zbudowano zatem miasto, a następnie wydzielono specjalne „getto” dla przyjezdnych złożone z kilku gwiazdowych hoteli, pięknych ogrodów oraz najlepszych światowych restauracji i sklepów. Ach no i oczywiście lotnisko! Ono też zostało wybudowane w ramach budowy tego spa na świeżym powietrzu.

Hotelara

3. Setki „sztucznych” atrakcji.

Jak jesteś bogaty, albo masz dużą zdolność kredytową to z pewnością nudzić się w Cancún nie będziesz. Pytanie jest tylko o to czy bawią Cię atrakcje, które zostały stworzone specjalnie po to by umilić Ci pobyt w mieście. Jeśli tak jest to możesz śmiało jechać do Cancún. Mnie jednak taki stan rzeczy nie zadowala. Najbardziej znaną atrakcją tego typu jest muzeum, które znajduje się na dnie Morza Karaibskiego. To ponad 400 m2, na których można obejrzeć ponad 500 rzeźb autorstwa Brytyjczyka Jasona deCaires Taylora. Fajne, drogie, średnio-meksykańskie.

jechać do Cancun

Oczywiście w mieście i jego okolicy jest sporo stanowisk archeologicznych. Świecą one pustkami. Chyba są za mało „trendy” by je odwiedzać. Nie mniej tego gdyby nie El Rey i El Meco czas spędzony w Cancún uważałbym za stracony.

Zona archeologica

4. Cycki na plaży też sztuczne!

Cancún generalnie do tanich miejsc nie należy i biedacy go nie odwiedzają. A jeśli to robią to nie mieszkają w Zona Hotelera – pięciogwiazdkowej części miasta. Problem leży w tym, że położona jest ona przy plaży. Jeśli więc ma się ochotę na chwilę relaksu na zadbanej plaży trzeba przez nią przejechać. A wtedy na plaży nie ma przebacz! Silikon i plastik bije po oczach stanowczo mocniej od słońca! Być może cycki dla niektórych są argumentem, który przemawia raczej za odwiedzeniem Cancún niż przeciwko temu. Ja jednak nie miałam przyjemności z patrzenia na stałych klientów klinik chirurgii plastycznej.

silikownowy biust

5.  Cancún to drogie miejsce.

Hotele w Zona Hotelera są naprawdę drogie. Kilkaset złotych może niekiedy nie wystarczyć by spędzić w jednym z nich noc. Podobnie ma się sprawa z jedzeniem i biletami wstępu. O wiele taniej jest w Ciudad de Cancún, ale tam z kolei nie jest nawet ładnie. Ot, zwykłe miasto bez zaplecza historycznego i tradycji. Ponadto Cancún ma jedną z najdroższych stref taksówkowych w całym Meksyku. Ceny często uwarunkowane są od tego gdzie zatrzymał się klient. Ze spaniem pod namiotem też raczej może być problem – specjalna turystyczna policja zadba bowiem o to by nie udało Ci się oszczędzić.

Dlacxzego nie jechac do cancun

6. Nie przejdziesz się po mieście w spokoju.

Z każdej strony ktoś będzie „atakował” Cię próbą sprzedania ubrania, magnesiku na lodówkę, sombrerra, koca albo wycieczki do którejś z okolicznych atrakcji. Oczywiście za każdym razem jeśli ulegniesz sprzedającym ostro przepłacisz. Spacer w okolicy barów i knajp skutkuje tłumem kelnerek proponujących Ci obiad w miejscu, w którym pracują, a przejście obok dworca to wejście w gniazdo taksówkarzy i kierowców autobusów. Jaki tego efekt pewnie już wiesz.

Taksówki w meksyku

Nadal chcesz jechać do Cancún na wakacje? Odpuść sobie. W Meksyku jest wiele miejsc, które naprawdę warto odwiedzić. Cancún to kurort pozbawiony tego wszystkiego co w Meksyku najpiękniejsze!

2 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

5 komentarzy

  1. Jan Kosz napisał(a):

    Droga Ines…I spojrzalbym troszke inaczej na miejsca typu Cancun, czy Wenecja.
    Dzieki takim miejscom wiele ludzi po prostu ma na chleb gdyz zyje tylko i wylacznie z turystów.
    Lepiej wiec mieszkac poza Wenecja, a mieszkanie wynajac i miec po prostu na chleb.
    Wiem cos na tem temat, gdyz rowniez przez jakis czas mialem swoj wlasny biznes turystyczny i wiem ze nie zawsze na chleb bylo, a dzieci sie ksztalcily.
    Cancun – to miejsce znow gdzie przewazaja tzw. ” all inclusive ” osrodki wypoczynkowe, inaczej mowiac „rezerwaty.” Amerykanska, czy europejska ” middle class ” lubi tam wlasnie wypoczywac gdzie wszystko podane na tacy za niewielkie pieniadze. A ze czasami wyjda Ci turysci z tych „rezerwatow ” i kupia jakas plastykowa pamiatke na targu to tylko dobrze dla miejscowych, ktorzy miec beda na chleb. Pamietam iz spotkalem kiedys dwoch sympatycznych chlopcow, ktorzy wykupili w Polsce pobyt w takim rezerwacie w Cancun, a ich prawdziwym celem bylo dotarcie do Stanow przez pustynne krzaki. To byl dopiero ” Meksyk ” jak mi opowiadali o swojej dalszej podrozy. A pobyt w „rezerwacie ” w konfrontacji z krzakami pustyni wspominali jak pobyt w raju.
    Pamietaj iz zawsze sa dwie strony medalu. Nalezysz do ludzi ktorzy nie zachwycaja sie tylko kolorowa pocztowka, lub reklama w telewizji, ale szukasz czegos glebiej, a wiekszosc ludzi zadawala sie „papką „, ale z tej papki zyje tysiace innych. Mniemam ze rozumiesz moj punkt widzenia. Pozdrawiam i czekam na kolejny fascynujacy tekst.

  2. Ja na swój wakacyjny odpoczynek wybieram miejsca z dala od ludzi, ciche i spokojne. Wolę zielone łąki, lasy i piękne piaszczyste plaże niż szare, przepełnione miasta.

  3. Na Rozdrożu napisał(a):

    Nigdy jeszcze nie byłam w Meksyku, ale w każdym kraju są miejsca mniej lub bardziej nastawione na masową turystykę. Często zupełnie odbiegają one od reszty kraju jak na przykład Budva w Czarnogórze. Jak ktoś jedzie na wakacje tylko po to żeby bawić się na imprezach i leżeć na plaży bez poznawania kraju to takie miejsca jak najbardziej ;) A i miejscowi mają za co żyć.

  4. Edyta Głusiec napisał(a):

    Nie nie chcę tam pojechać.Świetny post.Gratuluję

  5. Paulina Grochowska napisał(a):

    Świetny wpis. Ja zawsze staram się „pobłądzić” trochę w mieście żeby odkryć coś innego niż to, co pokazuje przewodnik. Meksyk to jedno miejsc, które muszę odwiedzić i z pewnością to zrobię :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *