SPALONE ZABYTKI NA DOLNYM ŚLĄSKU – 7 obiektów

Spalone zabytki na Dolnym Śląsku to dość często spotykany widok. Kiedy płonął zamek Książ czy dąb Chrobry – cały kraj czytał o tym w mediach. Zabytki te ratowano i szukano winnych podpalenia. My chcemy tu jednak opowiedzieć o spalonych zabytkach z innej perspektywy. Chcemy przedstawić losy takich budowli, które pomimo swojej wartości historycznej nikogo za bardzo nie obchodziły. To ofiary czasu, który nie tylko ich nie docenił, ale sponiewierał. To ofiary ognia. Winnych podpalania nikt nigdy nie odnalazł i  nie ukarał. Dla równowagi opowiemy również o zabytkach, które próbowano ocalić.

pałac Bielany Środa Sląska

Znacie nas już wystarczająco dobrze i wiecie, że kochamy zabytki, których nie kochał dobry los. Historia takich miejsc zawsze nas porywa i przenosi w czasie. Znajdujemy nasze obiekty w różnym stanie, ale dziś opowiemy o tym jak spalone zabytki Dolnego Śląska radzą sobie po tym, jak trawił je ogień. Historie te są jak ludzkie losy. Wszystko zależy od szczęścia. Niektóre z zabytków czekają na zgon, a niektóre doczekują się łaski. Posłuchajcie…

Pałac na średzkich Bielanach

Ten zabytkowy pałacyk stoi w jednym z najpiękniejszych miejsc w Środzie Śląskiej. Z dala od miasta, wśród bujnej zieleni starego parku, na lekkim wzgórzu, a tuż obok płynie rzeka – Średzka Woda. Piękne to miejsce do zamieszkania. Miejscowi mówią o nim „Bielany”.

spalone zabytki pałac Środa Śląska

O jego właścicielach tak naprawdę niczego konkretnego się nie dowiedzieliśmy. Nie dotarliśmy do informacji na temat pierwszego właściciela pałacu. Nie znamy nawet jego nazwiska. Wiemy jedynie, że budynek powstał w 1870 roku. Wiemy też, że był zamieszkały po wojnie i lokatorzy dbali o niego, jako że w tamtych czasach był ich domem. Pałac ocalał do dziś, choć przechodził lata katastroficznych przemian po tym, jak został wysiedlony. Jego kolejni właściciele nie kochali tego miejsca. Pozostawili go na łasce losu. Pałac był plądrowany, rozbierany od dachu po cegły. Trwało to wystarczająco długo, aby zdążył zamienić się w ruinę. Władze miasta podejmowały próby zabezpieczenia zabytku przed dewastacją, ale nic to nie dało bo ostatecznie kilkanaście lat temu spłonął. Ogień strawił wnętrza i dach do ostatniej deski. I wtedy pomyślałam, że dla pałacu nie ma już żadnych szans. Widziałam jak przez lata konał w bólach i najwyraźniej przyszedł na niego czas. Ale stało się inaczej. Ktoś kupił to miejsce i pokochał. Dziś pałacyk jest remontowany. Jego dach wygląda pięknie. Zapewne nikt z miejscowych nie wierzył, że coś takiego może się zdarzyć. A jednak! To przykład na to jak spalone zabytki potrafią się reanimować.

spalone zabytki pałac Środa Śląska

Spalony pałac w Gałowie

Podobno ma opiekę konserwatora zabytków. Na starych fotografiach prezentuje się przepięknie. Widać na nich również pnącze, które do dziś pnie się po starych murach. Spłonął w w 1998. Wcześniej budowla nie miała się tak źle. Ocalał po wojnie. Piromana podobno nie znaleziono.

Spalone zabytki - pałac w Gałowie

Pałac pochodzi z 1874 roku, ale wcześniej w tym miejscu stała znacznie starsza budowla i można podejrzewać, że dzisiejsze ruiny stanęły na szesnastowiecznych fundamentach rezydencji rodu von Seidlitz. Po wojnie był zamieszkały. Należał do Państwowego Gospodarstwa Rolnego.  W tym czasie na pewno pastwiono się nad nim dzieląc wnętrza i w chamski sposób przebudowując, ale stał i cały czas miał szanse na przeżycie. Kiedy jednak  strawił go ogień, pozostał w tym stanie do dziś. Kiedyś rezydencja ta przyjmowała królów. Zatrzymał się w nim w XVIII wieku król Prus Fryderyk Wielki. Dziś to miejsce odwiedzają miłośnicy Dolnego Śląska, którzy z żalem patrzą na to co z niego zostało.

Spalone zabytki - Spalony pałac w Galowie

700 letni Chrobry

To była ogromna strata. W Borach Dolnośląskich płonęło drzewo, które  w naszym kraju zalicza się do najstarszych. Przeżyło ponad 700 lat i ten fakt nie przeszkodził podpalaczowi podłożyć ognia w jego wnętrzu. Stało się to w listopadzie 2014 roku.

dąb Chrobry

dąb Chrobry

W sześćdziesiątych latach XX wieku oficjalnie uznano go za pomnik przyrody. Potężne drzewo miało 28 metrów wysokości. Odwiedziliśmy staruszka tuż przed pożarem. Zachwycaliśmy się tym, że jego gałęzie puszczają nowe listki, choć pień jest pusty. Niesamowitym było uczucie stać przy nim – tak wspaniałym. Nie rozumiemy jak można wpaść na pomysł podpalenia czegoś takiego. Nie mieści się to nam w głowie. Cała Polska rozpaczała, kiedy trawił go ogień.

Spalone zabytki – Pałac w Goszczu

O Goszczu pisaliśmy obszernie w osobnym wpisie. Pałac ten był jednym z najpiękniejszych na Dolnym Śląsku. Spalone zabytki jednak nadal potrafią być piękne. Uważamy pałac w Goszczu za najpiękniejszą ruinę jaką dotąd fotografowaliśmy. Rezydencja powstała w 1755 roku i olśniewała swoim wyglądem. Budowla wraz z przylegającymi do niej budynkami przetrwała wojnę. Była w bardzo dobrym stanie, dlatego też przykuwała uwagę szabrowników i poszukiwaczy skarbów. Została w czasach powojennych zdewastowana, a  po 1947 roku podpalona.

spalone zabytki - Goszcz

Płonęła wówczas prawdziwa perła architektoniczna. To wielka starta dla tej ziemi, że z pałacu tego zostały tylko ruiny. Raczej nie widzimy tam szans na reanimację pałacu Reichenbachów, ale może czas coś zmieni i jeszcze to cudo nas zaskoczy.

pałac Reichenbachów

Dwór w Jastrzębcach

Cztery kilometry od Środy Śląskiej w malej wiosce stoi renesansowy dwór obronny, który niegdyś otoczony był fosą. Budowla pochodzi z roku 1565 i podobno wówczas posiadała wieżę mieszkalną. W kolejnych latach dwór był przebudowywany. Częściowo budowany z drewna stoi na planie podkowy.

Dwór w Jastzrębcach

Dwór w Jastzrębcach

Nadal stoi – należy to podkreślić, ponieważ ten zabytek jest w chwili obecnej w agonii. Podpalenia, których doswiadczył bardzo skutecznie go wyniszczyły. Kiedy dwa lata temu przybyliśmy w to miejsce trafiliśmy akurat na kolejną próbę podpalenia i osobiście wezwaliśmy straż pożarną. Dwór jest wpisany jest na listę zabytków.

dwór jastrzębce - spalone zabytki

Pałac Wojanów

Spalone zabytki nie zawsze mają do końca smutną historię. Na przykład ten przepiękny dziś pałac w Wojanowie przeżywa swoją drugą młodość i do w dosłownym znaczeniu. To cudo ma swoje korzenie w roku 1607, kiedy to go tutaj wzniesiono. Ale to co dziś Wam tu prezentujemy ma zaledwie kilkanaście lat. Posłuchajcie…

pałac Wojanów

Miedzy latami 1603 a 1607 baron Nickolaus von Zedlic wybudował tutaj siedzibę rodu. Najpierw więc był to renesansowy dwór, potem barokowe cacko, a w kolejnych latach neogotycki pałac. Po latach, w połowie XIX wieku do pałacu wprowadziła się para książęca; pruska córa królewska Luiza Niderlandzka i jej mąż Fryderyk, syn króla holenderskiego. Para ponownie mocno przebudowała płac i założyła przy nim piękny park.

Wojanów park

Po drugiej wojnie światowej łapę na byłej rezydencji bogaczy kładzie Państwowe Gospodarstwo Rolne.  Po jego likwidacji pałac stał opuszczony i niszczał. aż w w 2002 spłonął, ale tak konkretnie do końca.

W 2005 roku odbudowano go w całości i pałac w Wojanowie dziś tak właśnie wygląda.  Historia wręcz nie do wiary, ale prawdziwa. Dziś jest to na powrót bardzo ekskluzywne miejsce. Mieści się tam hotel, restauracja, kawiarnia, winiarnia, a nawet SPA.

Pałac w Rakoszycach

Jakiś czas temu spłoną i nikt nie dał mu drugiej szansy. Nie doczekał się remontu choć – jak twierdzą miejscowi – były takie plany względem budowli, ale podobno zabrakło funduszy. Dworek kiedyś wyglądał elegancko. Mam na myśli czasy, kiedy był używany jako dom rodzinny pierwszych właścicieli. Potem kto w nim rządził – przebudowywał, a że dwór często zmieniał właściciela – działo się tutaj wiele. W końcu trafił w ręce majętnego i bez tego – von Kramsta z Chwalimierza.

spalone zabytki - pałac w Rakoszycach

Około roku 1970 zarówno dworek jak i cały teren wokół został pochłonięty przez Państwowe Gospodarstwo Rolne. Dwór,  który miał się wówczas w miarę dobrze pełnił konkretne funkcje. Mieściło się w nim przedszkole i wiejski klub. Parę lat potem spłoną. Rozgrabiono go doszczętnie i dziś zastajemy go takim jak na załączonych fotografiach.

spalone zabytki - pałac w Rakoszycach

spalone zabytki - pałac w Rakoszycach

Ogród przypałacowy liczył 3 hektary i był w stylu angielskim. Przy samym dworku rośnie lipa. Podobno ma 500 lat, 5 metrów obwodu i ponad 25 metrów wysokości. Do pałacyku weszliśmy bardzo ostrożnie. Sufity wisiały nam nad głowami i prawdziwie straszyły. Schody wiszą tam na słowo honoru. Dom nie ma dachu więc każdy deszcz zalewa go od góry do dołu. Podłoga uginała się pod naszymi krokami…

Nie ma szans na reanimację.

Spalone zabytki Dolnego Śląska to lista obiektów, którą moglibyśmy tworzyć latami. Te często opuszczone budowle stały z dala od ludzkich siedzib za parawanem bujnej roślinności przylegających do nich parków. Były całkiem bezbronne wobec ataków piromanów.  Szkody jakie wyrządził im ogień często są nieodwracalne. Choć zdarzają się cuda na Dolnym Śląsku. Dzielcie się nimi z nami, jeżeli znacie podobne historie. Wasze komentarze na naszym blogu są dla nas cennym źródłem informacji. 

14 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

14 komentarzy

  1. S.Tap. S.Tap. napisał(a):

    Takie budynki, na uboczu, nie pilnowane – przyciągają różnych ludzi. Trochę alkoholu,, ogień i gotowe. Czasami jednak wygląda to na celowe…

  2. promyk62 napisał(a):

    nasz zabytkowy dworzec pkp aleksandrow kujawski tez bardzo zniszczony

  3. dorota napisał(a):

    Piękne miejsca :) Szkoda,że pożera je czas i bezczynność. Spalony pałac w Goczałkowie podobnie doświadcza los…

  4. panwisnia napisał(a):

    Nie publikujcie mojej informacji. Jest skierowana do Was:) Pozdrawiam.

    • Aneta Aneta napisał(a):

      Panie Wiśniowy nie publikowałam Pana komentarza wedle prośby ale bardzo proszę odezwać się do mnie w tej sprawie na priw, Chcę dociec sedna sprawy, bo chyba nie wiem w czym rzecz, a chciałabym żeby było inaczej :) Czekam na kontakt. ps. Pana wiadomość traktuję jako przyjacielski gest

  5. Elf napisał(a):

    Słyszałam kiedyś teorię, że pałace i obiekty po byłych PGR-ach są podpalane celowo tak żeby remont był jak najbardziej nieopłacalny.
    W Starej Kraśnicy obok Świerzawy jest zespół pałacowo-zamkowy, który również uległ kilku podpaleniom. Obiekt ma ciekawą historię, więc polecam do odwiedzenia :)

  6. BASisko napisał(a):

    Idąc szlakiem”pożarniczym” – namawiam Nieustanne Wędrowanie na Sokołowsko , czy pałac w Płoninie….

  7. Przemysław napisał(a):

    z wielkim zainteresowaniem przeczytałem wasz wpis – więcej takich ludzi potrzeba, z tak dużym zapałem do docierania do miejsc i informacji, często przez innych zapomnianych i skazanych na zagładę. Wędrując po Polsce również odwiedzam często miejsca zapomniane i schowane przed okiem ludzkim „w zaroślach”. Takim jednym z ciekawszych architektonicznie pałacem, niestety w ruinie, napotkanym przeze mnie jest Pałac w Kluczowej w woj.dolnośląskim, w pow.ząbkowickim. Wg wiki prawdopodobnie odbudowany – ciekaw jestem jak teraz wygląda. Zdjęcia z moich wędrówek zapisuję na stronie internetowej j.n. – Pozdrawiam i życzę udanych „łowów” i prezentacji.

  8. sesese napisał(a):

    Uwielbiam wszystkie zabytki, ale niestety trzeba się pogodzić, że spora część śląskich pałaców zniknie bezpowrotnie. Nie chodzi nawet o chęci, czy pieniądze. Największym ich problemem jest ich umiejscowienie. Często znajdują się w małych wsiach, z dala od większych ośrodków miejskich, z dala od popularnych tras. To jest ich największy mankament, bo ciężko je zagospodarować. Nie chcę tutaj być bezduszny, bo tak jak mówiłem, kocham zabytki, ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy. Te zabytki potrzebują na siebie zarabiać. Można oczywiście czasami przypisać im inną funkcję, np. muzeum, ale to tylko mała część z nich. Większość potrzebuje prywatnych pieniędzy. Za część trzymam kciuki, bo moim zdaniem jest tylko kwestią czasu aż ktoś je przerobi na jakiś przyjemny hotelik, czy centrum konferencyjne. Czasami jednak spojrzę na zabytek, na mapę i właściwe trzeba się pogodzić, że będzie tylko gorzej i być może za 5-10 lat już nic z niego nie zostanie. Tak jest naturalna kolej rzeczy.

  9. Szmidt Rozalia napisał(a):

    Gdyby te piękne zabytki były bardziej pokazywane,eksponowane, reklamowane, z pewnością znalazły by chętnych do odbudowy,i opieki nad nimi z pomocą miejscowych włodarzy i Państwa polskiego nie ma nic do rzeczy że budowali je ludzie różnych nacji,ale teraz są nasze i na naszych ziemiach,i należy się nimi zająć i przywrócić dawny wygląd i na pewno stały by się obiektami do zwiedzania a zatem przynoszącymi zyski trzeba zachęcać ludzi do zakupów tak pięknych ale zapomnianych zabytków.

  10. Szmidt Rozalia napisał(a):

    Gdyby te piękne zabytki były pokazywane, eksponowane,i reklamowane to na pewno by znalazły chętnych do odbudowy,oczywiście z pomocą miejscowych włodarzy i Państwa polskiego.Nie ważne że budowali je ludzie innych narodowości .Teraz są nasze i to na nas spoczywa obowiązek dbać i odbudowywać te piękne zamki pałace i dwory a wandali pociągnąć do odpowiedzialności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *