MOJE ŻYCIE TO PODRÓŻ – CV podróżnicze

Nie „zdobyłam” jeszcze całego świata. Ba! Nie widziałam nawet jednej dziesiątej tego co chciałabym zobaczyć. Każdego roku jednak staram się stanąć bliżej mojego marzenia o postawieniu nogi w każdym możliwym kraju na świecie. W głębi serca mam nadzieję, że nigdy nie zdołam go spełnić. Obawiam się, że mogłoby pozbawić mnie to sensu życia. Chcę obserwować, przeżywać, czuć zapachy i słyszeć muzykę w miejscach, które odwiedzam. 

Początki – rok 2011 i 2012

 W 2011 roku zaczęłam podróżować po Polsce. W rok później wyruszyłam w pierwszą podróż poza granice mojego kraju – do Chorwacji. Cała podróż upłynęła mi „pod wezwaniem” autostopu. Przejechałam przez Czechy, Słowację, Austrię i Słowenię, a w drodze powrotnej przez Bawarię w Niemczech. Ta wyprawa sprawiła, że nabrałam chęci na więcej. Czułam niedosyt i dlatego w 2013 wyruszyłam w trwającą trzy miesiące podróż przez państwa europejskie i Maroko.


Croatia trip2

Croatia trip

Trzy miesiące autostopowej przygody.

Stan mojego konta bankowego zawsze był niski, ale w niczym mi to nie przeszkodziło. Mając dosłownie kilka euro w portfelu podróżowałam po Niemczech korzystając z couchsurfingu i gościnności naszych przyjaciół i rodziny. Dałam się ponieść zachwytowi we Francji i kilka razy niemal zemdlałam widząc ceny w tamtejszych supermarketach. W Hiszpanii i Portugalii słońce spaliło mnie „na raka”, a spanie w namiocie stało się moją rzeczywistością. Maroko ugościło mnie w tanich hotelach lub na ich dachach, karmiły mnie targowiska, a za przewodnik służyli mi spotkani ludzie.

IMG_5246

IMG_5996

IMG_6668

IMG_7176

Andora wyposażyła mnie w tani tytoń i niezapomniane wspomnienie swojego położonego w Pirenejach piękna. „Odbiłam się od drzwi” w Monako i nocowałam na squacie w Marsylii w trakcie drogi do Włoch. Okolice Turynu przywitały mnie deszczem i zimnymi porankami. Niedaleko Imperii spędziłam noc w najprawdziwszej jurcie u Fabio, którego poznałam w drodze. Zbankrutowałam w Wenecji, przejechałam Austrię wzdłuż jednym samochodem i byłam prawdopodobnie pierwszym gościem jednego z hoteli w Słowenii. Hotel dopiero powstawał, spać w nim pozwolili mi robotnicy. Połamałam język na Węgrzech i nie widziałam Budapesztu. Na Słowacji zabłądziłam i dzięki temu trafiłam na Ukrainę. Ugrzęzłam w błocie po kostki w Mukaczewie, jechałam 20km/h po autostradzie i płakałam na Cmentarzu Orląt we Lwowie. Przejechałam całkiem niechcący 200 km na gapę ukraińskim pociągiem. W drodze do domu „wpadłam” w odwiedziny do Warszawy, ale nie przypadłyśmy sobie do gustu.

IMG_7305

IMG_7400

IMG_8540

IMG_8579

IMG_8673

IMG_8752

IMG_8811

Swoje poznałam…

Do domu wróciłam listopadowego wieczora w rozwalonych butach i z debetem. Kolejne dwa lata poświęciłam zbieraniu środków na kolejną wyprawę. W tym czasie odwiedziłam Pragę, Czeską Szwajcarię i Wilno. Zakochałam się w historii Dolnego Śląska i zwiedzałam go pieszo oraz na rowerze szlakiem jego zabytków. Odwiedziłam Poznań, Puszczykowo, a w nim Muzeum Arkadego Fiedlera oraz Gniezno. Byłam w Łodzi oraz w Konewce celem odnalezienia legendarnej willi Gierka. Zdobyłam kilka szczytów Korony Gór PolskiŚlężę, Chełmiec, Babią Górę i Wielką Sowę. Byłam też po raz kolejny w Warszawie, ale nadal się nie lubimy. Przeszłam się ulicami Katowic i spędziłam sporo czasu w okolicach Walimia.

wilno

IMG_8972

278

2015 – podróż Meksyk i Kuba

Miałam w planach podróż po USA, ale odmówiono mi wizy. Nie podcięło mi to jednak skrzydeł i w tydzień po odmowie zarezerwowałam bilet do Meksyku. Dzięki pomocy naszych przyjaciół, rodzin oraz czytelników odwiedziliśmy również Kubę.

197

Pierwszy raz siedziałam na pokładzie samolotu. Zjadłam zupę z limonek na Jukatanie, zatrułam się Tequilą, a mój towarzysz podróży zjadł zjadł larwę ćmy żerującej na agawie. Potem przełknęłąm przerażenie na Kubie. Oszalałam niemal od panujących tam dwóch walut, jeździłam na pakach samochodów oraz w autobusach przerobionych z ciężarówek. Zaliczyłam salsę w Sancti Spiritus, piłam rum w Santiago de Cuba w tamtejszych slamsach z miejscowymi i nie dałam się naciągnąć w Hawanie. Paliłam cygara z plantacji w Vinales i kąpałąm się w Morzu Karaibskim w okolicach Trynidadu. Pokochałam i znienawidziłam ten kraj pod rządami Castro. Zrozumiałam go i jednocześnie wyjechałam z niego nic o nim nie wiedząc.

353

498

037

Po Meksyku podróżowałam autobusami i autostopem. Spędziłam święta w Coatzacoalcos, mieście w którym urodziła się Salma Hayek. Najadłam się strachu w stanie Tabasco i poczułam jak w domu w podobno niebezpiecznym Michoacan. Sylwestra spędziłam nad jednym z najwyżej położonych jezior świata – Lago de Patzcuaro, spałam w podejrzanym motelu w Morelii, jadłam tamale i casadijjas przygotowane przez meksykańskie panie domu. Chodziłam nago po plaży nudystów w Zipolite, zachwyciłam się Hierve del Agua Oaxaca i rozczarowałam się San Cristobal de las Casas Chiapas. Na własne oczy widziałam stanowiska archeologiczne w Chichen-Itza, Teotihuacan, Monte Alban, Mitla i Tzintzuntzan oraz wiele innych. Kąpałam się w Oceanie Spokojnym i podziwiałam zachody słońca nad Zatoką Meksykańską.

144

podróż

298

To zarys mojego podróżniczego Curriculum Vitae. Jeśli chcesz przeżyć każdą z nich wraz ze mną zapraszam Cię do przejrzenia postów na moim blogu. Mam nadzieję być dla Ciebie inspiracją, chcę Cię wkurzyć i zmusić do wyrażenia własnych poglądów. Pragę Cię rozbawić i zachwycić fotografiami. Moje życie to podróż, a ten blog to swoisty pamiętnik.