EPIDEMIA HISTERII – Czyli problematyczny brak orgazmu na przestrzeni wieków.

Cała ta historia brzmi jak niezły dowcip. Termin „histeria” przewija się w historii od dwudziestego stulecia przed narodzinami Chrystusa. Wywodzi się ono z Egiptu, gdzie uważano, że macica jest żywym stworzeniem żyjącym wewnątrz kobiety. Twierdzono, że to stworzenie urządza sobie wędrówki z dolnych partii ciała do górnych gdzie powoduje ucisk na inne organy, co z kolei jest przyczyną różnych przykrości. Egipcjanie starali się wywabić „zwierzątko” z powrotem na dół wabiąc je tam przeróżnymi perfumami rozpylanymi w strategicznym miejscu lub przegonić z góry aplikując przykre zapachy w okolice nosa.  

zachód słońca na Kubie

Problematyczny brak orgazmu na przestrzeni wieków

Ludzkość przez wieki doszła jednak do tego, że macica zawsze jest w jednym miejscu i stanowi integralną część kobiecego organizmu. Dalej pojęcie histerii zostawało w ramach czystego absurdu, ale przynajmniej starano się aby brzmiało to w miarę naukowo. Dawniej zatem histerią określano pewne zaburzenia, głównie nerwicowe. Histeryczkami były kobiety, które wykazywały się zbytnim ekstrawertyzmem, emocjonalnością czy też takie, które często płakały. Jeśli kobieta miała skłonność do silnego demonstrowania swoich racji czy też – nie daj Boże – publicznie nie podzielała męskiego zdania, diagnoza była prosta – histeria. Wszystkie powyższe oraz całą masę innych dolegliwości przypisywano nieprawidłowością w funkcjonowaniu macicy. Absurdalne, ale przynajmniej nie twierdzono, że urządza ona sobie piesze wycieczki z krocza aż po same nozdrza.

brak orgazmu

Dywagacje na temat macicy w starożytnej Grecji. 

Samo pojęcie histerii powstało właśnie w Grecji gdzie nazywana była „magiczną dusznością”. Uważano wówczas, że jeśli kobieta nie posiada aktywnego życia seksualnego to macica schnie i rozpoczyna wędrówkę w górę ciała gdzie ma nadzieje odnaleźć wilgoć. Naprawdę zastanawiam się czy równie absurdalne tezy tworzone były z udziałem męskiego przyrodzenia. Wracając jednak do tematu. W Grecji wierzono, że gdy macica już dotrze w górne partia ciała to powoduje ucisk na inne narządy. Efektem tego mogły być na przykład zawroty głowy, duszności, uczucie niepokoju, brak miesiączki, niedokrwienie kończyn dolnych, a nawet mogło to grozić zaniknięciem mowy. Objawami jakie mógł wywołać brak orgazmu u kobiet były także takie, które przypominać mogły atak epilepsji. Kobieta pogrążona w ataku histerii zaciskała swoje zęby, temperatura jej ciała znacznie spadała, białka oczy wywracały się, a ślina w ilości o wiele większej niż normalnie napływała do jej ust. Generalnie brak orgazmu tworzył z kobiety osobę schorowaną z całą gamą dolegliwości, która od czasu do czasu stawała się demonem.

zachód słońca na Kubie

Leczenie histerii w średniowieczu

Tak jak w Egipcie i Grecji, tak i w średniowiecznej Europie do worka z histerią wrzucano wszystkie możliwe dolegliwości dotyczące kobiet i zrzucano na „macicowe wycieczki”. Wzbogacono jednak ten pogląd o podejrzenia, że ataki histerii mogą być również spowodowane działaniem czarów, a nawet być wynikiem opętania. Wierzono, że jedynymi skutecznymi metodami leczenia są egzorcyzmy oraz modlitwa. Ewentualnie stos.

Histeria jako choroba umysłu w okresie odrodzenia

Brak orgazmu u kobiety odcisnął swoje piętno także w okresie odrodzenia. Lekarze już od kilku stuleci głowili się nad tym skąd histeryczki się biorą i do prawdy dziwi mnie, że ani jeden mężczyzna nie wpadł na pomysł, aby kochać się z własną małżonką tak aby im obojgu przynosiło to satysfakcje. Nie byłoby wówczas tylu problemów związanych z badaniem macicy. Wracając jednak do odrodzenia. Zauważono wówczas, że objawy histerii do złudzenia przypominają objawy na przykład epilepsji.

Tutaj i ja zaczęłam się zastanawiać czy problem związany z histeryczkami dotyczył ich braku współżycia, niesatysfakcjonującego współżycia czy też wręcz przeciwnie – udanego pożycia małżeńskiego podczas którego kobieta wiła się z przyjemności co według lekarzy przypominało atak padaczki.

W odrodzeniu uznano, że histeryczki są kobietami, które zostały opętane przez demona i posądzono je tym samym o utrzymywanie kontaktów z samym diabłem.

W XVI wieku całą tezę sprecyzowano. Dodano fakt, że kobiety cierpiące na histerię są dotknięte chorobą umysłu, co je osłabia i umożliwia szatanowi wykorzystanie ich ciał, umysłów – trudno jednoznacznie określić.

Kuba

Narzędzie leczenia histerii – wibrator

W XIX wieku nadal do worka z objawami histerii wrzucano niemal wszystko. Jeśli więc kobieta skarżyła się na częste bóle głowy, była zbyt nerwowa i porywcza, cierpiała na bezsenność albo brak apetytu lub miała wrodzoną zdolność do pakowania się w kłopoty to stwierdzano, że jest ona histeryczką. W XIX wieku już nie modlono się nad delikwentką ani nie starano się wygnać z niej demonów. Sposób leczenia histerii był o wiele bardziej prosty. Otóż panie cierpiące na histerię udawały się do specjalnych lekarzy, którzy podczas wizyty leczyli jej schorzenie doprowadzając ją do orgazmu. Do takiego „zabiegu” stosowano wówczas wibratory, które przynajmniej w teorii powstały jako urządzenie medycznie, a nie gadżet erotyczny.

zachód słońca na Kubie

Wraz z końcem wieku XIX coraz częściej w domach prywatnych pojawiała się możliwość dostępu do prądu. W związku z tym wibratory coraz częściej pojawiały się po prostu w domach gospodyń powodując, że lekarze od orgazmów tracili pracę. Warto zauważyć, że zanim w domach pojawiły się pierwsze odkurzacze i żelazka, były w nich już wibratory. Temat jest więc bardzo ważny, choć na pierwszy rzut oka może wydawać się nieco zabawny. W dzisiejszej medycynie odchodzi się od stosowania terminu „histeria” na rzecz określeń takich jak „dysocjacja” czy „konwersja”. Dlaczego tak jest? Być może właśnie przez burzliwą historię histerii. 

 

1 Dziękujemy!

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *