Codzienność z innej perspektywy, czyli spacer po najbliższym otoczeniu nieoczywistą ścieżką
Od czasu naszego ostatniego spaceru linią kolejową nr 187 mieliśmy w planach kolejną wyprawę. Tym razem planowaliśmy ruszyć śladem odgałęzień wychodzących z rejonu stacji Ruda Chebzie, powiązanych z liniami nr 137 i 189 według wykazu PKP Polskie Linie Kolejowe S.A. (Instrukcja Id-12 / D-29). Plan zakładał wędrówkę od ulic Szyb Barbary i Kolejowej w Chebziu, odbicie w stronę ulicy Stalowej i terenów Huty „Pokój”, posiłek w terenie, a następnie powrót. Ta zima potrafi jednak zaskoczyć i tak w pierwotnie zaplanowanym dniu temperatura nagle zaliczyła skok z wiosennego plusa na wyraźny minus, skutecznie zniechęcając już zmęczone zimą organizmy do spaceru po otwartej przestrzeni. Co się odwlecze, to nie uciecze, i tak utrwaliliśmy dla Was kolejny fragment już w zasadzie postindustrialnego Górnego Śląska. Wprawdzie szczegóły trasy zweryfikowało nagłe nasilenie opadów atmosferycznych, ale co tam…
Formalnie odwiedzony przez nas obszar obejmuje m.in. linię kolejową nr 189 Ruda Chebzie – Zabrze Biskupice oraz linię nr 187 KWK Pokój – Ruda Orzegów, ujęte w aktualnym wykazie Id-12 (PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., 2024), a przede wszystkim fragment linii kolejowej nr 137. Odnoga, którymi podążaliśmy w stronę ul. Stalowej, nie stanowi jednak odrębnej, numerowanej linii kolejowej w rozumieniu wykazu PLK, lecz bocznicę zakładową wyprowadzaną z niegdyś potężnego układu stacyjnego Chebzia. To właśnie tędy przez lata transportowano surowce i wyroby do i z terenów Huty „Pokój”, oryginalnie „Friedenshütte”, jednego z najbardziej rozpoznawalnych zakładów regionu. Tory, którymi szliśmy wzdłuż stawu Martyn, nie nosiły znamion degradacji. Nie mam pewności, jednak kojarzę, że sporadycznie odbywa się tędy ruch składów. Podobnie jak podczas poprzednich spacerów, również teraz spotkaliśmy spacerowiczów, choć nielicznych. Istnieje większe prawdopodobieństwo napotkania wędkarzy, jako że w okolicy znajduje się kilka zbiorników wodnych: Staw Marcina, Martyn I i II, a także Staw Edwarda i Staw Szwajcera.



Woda zawsze znajdzie drogę
Nie są to, rzecz jasna, naturalne jeziora, lecz akweny o rodowodzie przemysłowym, powstałe w wyniku szkód górniczych, jako stawy osadowe lub elementy systemów odwadniania i gospodarki wodnej zakładów wydobywczych oraz hutniczych. Intensywna eksploatacja węgla kamiennego prowadziła do osiadania terenu i tworzenia się bezodpływowych niecek, które z czasem wypełniały się wodą opadową, gruntową oraz wodą odprowadzaną z wyrobisk.



Widoczny na zdjęciach staw Martyn położony jest na zachodnich obrzeżach Świętochłowic, w obniżeniu dawnej doliny Rawy. Jak można wnioskować ze wstępu powyżej, powstał w wyniku szkód górniczych. Zapadanie się terenu związane z działalnością wydobywczą doprowadziło do utworzenia niecki, która wypełniła się wodą. Podczas budowy Drogowej Trasy Średnicowej akwen o łącznej powierzchni 4,87 ha został przecięty i podzielony na dwie części. Obecnie wyraźnie lepiej pod względem przyrodniczym prezentuje się część północna. Południowa natomiast sąsiaduje ze zrekultywowanymi hałdami oraz dawnym składowiskiem odpadów komunalnych. W trakcie prac drogowych zasypano również fragment zbiornika od strony południowo-wschodniej. Teren ten przeznaczono pod inwestycje, jednak dotychczas powstała tam jedynie stacja paliw Orlen.



Pogoda postanowiła nas zaskoczyć
Powrót zaplanowaliśmy fragmentem odnogi prowadzącej w stronę Świętochłowic, w kierunku dzielnicy Zgoda. Choć część tej infrastruktury ma dziś charakter bocznicowy lub pozostaje wykorzystywana w ograniczonym zakresie, jej przebieg wciąż wpisuje się w historyczną sieć powiązań z linią nr 137 i dalszym układem towarowym aglomeracji. Niestety, w związku z ulewą – choć na szczęście przelotną – postanowiliśmy wycofać się do lasu przy stawie Martyn. Dzisiejszy krajobraz, który mieliśmy okazję podziwiać, to już w dużej mierze przestrzeń postindustrialna, ale wystarczy przejść kilkaset metrów wzdłuż dawniej tętniących ruchem bocznic, aby poczuć ducha dawnych dni.












