Niekomercyjny

Dębki. Zapomniana historia Sanatorium Dębowa Góra

W XXI wieku podobne osady szokują. Może nie w wielkim świecie, ale na pewno w Polsce i na Dolnym Śląsku. Dlaczego? Ponieważ jest to wieś, do której nigdy nie prowadziła ani betonowa, ani asfaltowa droga. Przed II wojną światową znajdowało się tam 9 budynków mieszkalnych i do dziś zmieniło się jedynie to, że jeden z nich jest teraz urbexem. Do Dębek, dawnego przysiółka pobliskich Kanar deweloperzy nie dotarli, a gmina Udanin, do której ta osada należy również nie kwapi się, aby prowadzić tam jakiekolwiek działania związane z nowymi osiedlami mieszkaniowymi. Jedyną większą zmianą infrastrukturalną z ostatnich lat była modernizacja drogi dojazdowej z Konar, co oznacza, że teraz trasa ta wysypana jest grubym grysem granitowym, od którego ścierają się opony kół samochodowych, a i rowerem ciężko się tam poruszać.

Dębki leżą w niewielkiej dolince i z wszech stron otaczają je pola oraz większe miejcowości: Konary, Lusina, Goczałków Górny, Targoszyn i Damianowo. Jest to miejsce prawdziwie zjawiskowe! Głównie dlatego, że czas się tam zatrzymał już bardzo dawno temu i nie ma zamiaru ruszyć dalej…

Dębki
Dębki z drogą dojazdową z Konarów

Jednak ma to swoje plusy, ponieważ w Dębkach mieszkają Sielanka i Święty Spokój. Klimat tego miejsca jest nie do podrobienia. Nie da się tego opisać, tam trzeba pojechać i zobaczyć to na własne oczy. I poczuć. Życie tam z całą pewnością nie jest łatwe, ale bardzo piękne. Kiedy zobaczyłam to wszystko po raz pierwszy którejś wiosny kilka lat temu, byłam pod ogromnym wrażeniem tej bajki. Bowiem ziemia udanińska to cudowna kraina z wyjątkowo urodzajną glebą, dlatego wszystko co tam rośnie i kwitnie jest wyjątkowo soczyste.

Dębki
Dębki

Dębki/Eichberg czyli Dębowa Góra

Tak brzmiała nazwa tej osady przed końcem II wojny światowej. Historia tej miejscowości zaczyna się w drugiej połowie XVIII stulecia, a więc nie mamy tu do czynienia ze średniowiecznym siołem, tak jak na przykład w Konarach, tylko z małą, zamkniętą enklawą, zaprojektowaną jako miejsce pracy i życia dla fornali. Pierwsze oficjane, pisemne informacje o folwarku Eichberg i jego właścicielach von Tschammerach, pochodzą z 1785 roku. Niedługo później, bo w latach 1812–1845, majątek przeszedł w ręce szambelana dworu Franza von Mutiusa. Mogłoby się wydawać, że Dębki to jedynie proste budynki mieszkalne, obory i stodoły w folwarku, ale to nie jest prawda, ponieważ w XIX wieku w osadzie tej wzniesiono niewielki dworek, który był domem zarządcy. Wokół pałacyku założono nieduży park krajobrazowy i wszystko to otoczone zostało murem z łupka. Po wspomnianym wcześniej Mutiusie, Dębki stały się najpierw własnością Śląskiego Towarzystwa Bankowego we Wrocławiu, a potem rodziny von Richthofenów, którzy rezydowali w Konarach i dołączyły one do reszty ich dóbr. To właśnie ta familia na początku XX wieku zmieniła przeznaczenie części tamtejszych budynków, otwierając w dawnej zarządcówce dom wypoczynkowo-sanatoryjny.

Dom wypoczynkowy Dębki. Obraz zmodyfikowany przez AI na podstawie oryginału pochodzącego z
https://zamkilubuskie.pl/dabki-eichberg/

W tym miejscu dochodzimy do naprawdę ciekawej historii Dębek i nie przeszkodzi mi w jej opowiedzeniu fakt, iż rzeczony mały dworek nie przetrwał do naszych czasów. Co się z nim stało? Po II wojnie światowej popadł w ruinę a następnie został rozebrany. Było wówczas ogromne zapotrzebowanie na materiały budowlane, a poniemieckie pałace uznawano za burżujskie i zbędne, stanowiły więc one idealne źrodła do pozyskiwania cegieł do wtórnego zastosowania. Wszystko, co pozostało po tym obiekcie, to tylko ta jedna ściana, która stoi w krzakach na terenie dawnego ogrodu. Smutny to fakt…

Dwór w Dębkach, a raczej to co z niego zostało.

Erholungsheim Eichberg/Sanatorium Dębowa Góra

Jednak mogło być jeszcze gorzej i zamiast tego kawałka muru frontowego istniałby tylko pusty plac, a taki widok nie podkręciłby tej historii. Dla mnie ta samotna ściana z otworami okiennymi to whikuł czasu, który pozwolił mi przenieść się w czasie o dwa wieki. To namacalny dowód na to, że w Dębkach rzeczywiście istniał taki obiekt i że faktycznie ma on sanatoryjną przeszłość. Patrząc na jego usytuowanie, ciężko jest to sobie wyobrazić, że w tej dolnośląskiej miejscowości, gdzie nie ma ani gór, ani uzdrawiającego żródła, ani morza, ani nawet jeziora lub specyficznego mikroklimatu, stworzono coś podobnego! A jednaki to prawda.

Dębki. Dom wypoczynkowy dla kobiet
Dębki. Sanatorium dla kobiet. Źrodło zdjecia: https://polska-org.pl/5831436,foto.html

Pieknym dowodem na to co mowię jest również ta stara fotografia, która cudem ocalała do naszych czasów. Widzimy na niej nie tylko kuracjuszki, ale również ich dzieci, obsługę snatorium oraz Hausmutter, czyli Matkę Domu. Znajdujemy ją w po prawej stronie kadru. To ta starsza kobieta siedząca na leżaku. Oczywiście to jedynie moja interpretacja, ponieważ nigdzie o tym nie przeczytałam, ale świadczy o tym kilka wyraźnych szczegółów kompozycyjnych i kulturowych z tamtej epoki. Hausmutter zajmuje centralną, honorową pozycję. Jako jedyna z całej grupy siedzi na wygodnym, rozkładanym leżaku ogrodowym, co wyraźnie podkreśla jej wyższy status i autorytet wśród personelu oraz pensjonariuszek. Jest wyraźnie starsza od większości zgromadzonych tu młodych dziewcząt i kobiet, co idealnie wpisuje się w tradycyjną rolę Matki Domu, która zarządzała porządkiem, finansami i moralnością w tego typu ewangelickich ośrodkach opiekuńczo-wypoczynkowych. Ubrana jest w odświętną suknię, co odróżnia ją od dziewcząt w roboczych fartuchach. Nie ma opisu do tej fotografi, dlatego nie wiemy jak Matka Domu się nazywała, ale skądinąd dowiedziałam się, że w latach 20 ubiegłego stulecia funkcje tę w sanatorium w Dębkach pełniła panna Charlotta Behrens. Informacja ta przetrwała do naszych czasów dzięki dokumentom. Nie jest więc aż tak bardzo na wyrost przypuszczenie, że na rzeczonym zdjęciu jest właśnie ona. 

Resztki folwarku w Dębkach. Stan obecny

Ale co z tym sanatorium?

Pisałam wyżej, że ciężko sobie wyobrazić coś podobnego, że w Dębkach, gdzie do wypoczynku dostępne były tylko: park przy dawnej rządcówce, okoliczne, z lekka zalesione wzgórza i polne dróżki prowadzące do ościennych miejscowości, istniało podobne uzdrowisko. Co to więc za sanatorium, gdzie nie ma konkretnych atrakcji sprzyjających regeneracji? Odpowiedź na to pytanie może być zaskakująca, ponieważ nie było to klasyczne sanatorium, gdzie zjeżdżali się zamożni ludzie na podreperowanie zdrowia i zostawiali tam kupę kasy. Do Dębek przyjeżdżały biedne, zmęczone i schorowane kobiety, którym turnus w tym miejscu ratował życie. Chodziło głównie o regenerację pracujących i wycieńczonych kobiet.

Dębki. Sanatorium
Dębki. Dom wypoczynkowy. Źródło zdjęcia: https://polska-org.pl/5784716,foto.html

Ośrodek wypoczynkowo-sanatoryjny Erholungsheim Eichberg w Dębkach został stworzony jako chrześcijański dom rekonwalescencji i wytchnienia dla ewangelickich kobiet oraz dziewcząt (w źródłach opisywany jako Erholungsheim für evangelische Frauen und Mädchen). Jego powstanie na przełomie XIX i XX wieku wpisywało się w bardzo popularny wówczas w Niemczech ruch tzw. Misji Wewnętrznej (Innere Mission) oraz charytatywną działalność ewangelickich diakonis. W czasach rewolucji przemysłowej warunki życia i pracy kobiet (zarówno robotnic profesjonalnych, jak i dziewcząt służących) były niezwykle ciężkie, co prowadziło do masowych problemów z płucami, wycieńczenia organizmu i nerwic. Ośrodek w Dębkach miał służyć jako miejsce, gdzie młode panny (Fräuleins) mogły przyjechać na kilkutygodniowy odpoczynek, podreperować zdrowie na świeżym powietrzu i nabrać sił fizycznych pod okiem wykwalifikowanej kadry.

Pozostałości po murze ogrodzeniowym dawnego sanatorium w Dębkach

Dla młodych, niezamężnych dziewcząt pobyt w takim domu był nie tylko urlopem zdrowotnym, ale też formą szkoły życia. Pod okiem przełożonej pensjonariuszki uczyły się prowadzenia domu, szycia, higieny oraz ogrodnictwa. Całość opierała się na surowych, ale pełnych troski zasadach chrześcijańskich, które miały przygotować młode kobiety do roli przyszłych matek i gospodyń. Stworzenie sanatorium było możliwe dzięki zaangażowaniu właścicieli ziemskich z Konar. W 1901 roku baron Carl von Richthofen kupił folwark Eichberg i wydzielił tamtejszy budynek (dawną rezydencję zarządcy) na cele dobroczynne. Przekształcenie prywatnego majątku w dom wczasowy podnosiło prestiż rodu, który realizował w ten sposób ewangelicki obowiązek pomocy najuboższym i potrzebującym. Dębki wybrano celowo – osada leżała na uboczu, pośród lasów i pól, co gwarantowało ciszę, spokój i idealne warunki do rekonwalescencji, z dala od zgiełku i smogu pobliskich śląskich miast.

Żadnych mężczyzn i spacerów po zmroku

Nie było latwo załapać się na takie wakacje od trudów życia. Miejsc w sanatorium w Dębkach nie było wiele, za to chętnych co nie miara. W kronice kościelnej Evangelisches Kirchenblatt z lipca 1914 roku pojawiło się ogłoszenie o takiej treści: „W domu wypoczynkowym Ewangelickiego Związku ds. Opieki nad Kobiecą Młodzieżą Niemiec w Eichberg koło Konar (pow. Strzegom), młode dziewczęta mogą znaleźć zakwaterowanie za cenę 1,50 marki za dzień (lub 40 marek za pełne 4 tygodnie). W cenie oferowane jest mieszkanie, pełne wyżywienie oraz dobre i obfite posiłki. Kuracjuszki podlegają opiece Matki Domu, która w razie potrzeby angażuje lekarza, dbając w każdy możliwy sposób o dobro gości. Życie w tym domu nosi charakter życia rodzinnego, a pobyt tam – jak pokazuje doświadczenie – wyśmienicie nadaje się do wzmocnienia sił i odpoczynku. Zgłoszenia należy składać jak najszybciej, ponieważ popyt jest zawsze ogromny”.

Dziewczęta i młode kobiety, nawet matki z dziećmi miały szanse na turnus w Dębkach tylko wówczas, kiedy były zrzeszone w rzeczonym Ewangelickim Związku i zapłaciły wpisowe. Musiały również prowadzić moralne życie i mieć dobrą opinię. W czasach, o których tu Wam opowiadam to był ogromny problem, ponieważ mnóstwo młodych kobiet opuszczało swoje domy rodzinne, często na wsiach i jechało do miast szukać lepszego losu, co nierzadko kończyło się tragediami. W zależności od tego jak której polosowało, dziewczęta w najlepszym wypadku trafiały do fabryk albo zatrudniały się jako pomoce domowe, kucharki czy sprzątaczki. Wiele z nich jednak nie miało szczęścia w poszukiwaniu pracy i trafiało na ulicę, zarabiając na życie nierządem. Szerzyła się wówczas prawdziwa Sodoma, na którą odpowiedział ów związek chrześcijański do spraw Opieki nad Kobiecą Młodzieżą. Wolontariusze wychodzili naprzeciw tym tragediom proponując schronienie pod płaszczem religijności, która rzeczywiście miała moc sprawczą. Kiedy już udało się uratować takie zbłąkane owieczki sprowadzając je na uczciwą drogę, proponowano im realne wsparcie. Tym najbardziej wymęczonym przez życie i ciężką pracę, które za swoje marzenia placiły zbyt wysoką cenę ale trwały w duchu jedności z Chrystusem, podawano rękę. Wysyłano je do takich właśnie ośrodków dla biedoty, gdzie mogły spać w czystej pościeli, jeść wartościowe posiłki i miały dostęp do ciepłej wody i mydła. Poza tym nie musiały pracować i wolno im było leżakować w ogrodzie, czytać biblię, a wieczorami słuchać muzyki. Były jednaki surowe obostrzenia. Do sanatorium nie mieli wstępu mężczyźni, a dziewczęta nie mogły opuszczać domu wypoczynkowego po zmroku.

Dębki
Jeden z budynków gospodarczych. Dębki. Stan obecny.

Notki prasowe

Podczas pracy nad tym wpisem, robiąc standardowy research, natknęłam się na kilka niezbyt długich, ale treściwych wzmianek w prasie na temat Domu Wypoczynkowego w Dębkach. Ułożyłam je chronologicznie i dzięki temu wyłoniła się z nich historia tego ośrodka. Posłuchajcie…

  • Schlesische Zeitung (Gazeta Śląska), nr 457 z 3 lipca 1914 roku:

„Wskutek niskiego kosztu pobytu w domu wypoczynkowym Eichberg (1,50 marka dziennie), zdecydowano o przyznaniu Matce Domu (Hausmutter) dodatkowej subwencji w wysokości 200 marek do kasy gospodarczej”.

Widać wyraźnie, że w tamtym czasie stać było rzeczony Ewangelicki Związek na dołożenie z własnej kieszeni do kasy sanatoryjnej, aby nie obciążać budżetu kuracjuszek. Warto też wiedzieć, że choć rodzina Richthofenów z Konarów udostępniła własną ziemię i budynki do tego celu, to nie łożyła na ich utrzymanie. Sądzę też, że jest bardzo prawdopodobne, że wspomagała to przedsięwzięcie darami z plonów, podsyłając do Dębek warzywa, owoce i mąkę, ale nic poza tym.

  • Miesięcznik Gustav Adolf-Bote (Zwiastun Gustawa Adolfa), listopad 1915 roku.

„Dom dla uchodźców w Eichberg koło Konar, powiat Strzegom: od kierownika pociągu w stanie spoczynku Obsta z Legnicy 1,50 marki. Niech Bóg błogosławi dawcę i dary!”.

Tutaj mamy rzetelne źródło informacji o tym, że w czasie I wojny światowej w Dębkach urządzono schronienie dla poszkodowanych przez działania wojenne cywilów. Najpewniej przyjmowano tam jedynie kobiety, zapewne żony żolnierzy i ich dzieci. Ta krótka notka informuje nas również o tym, że ośrodek ten potrzebował wsparcia i słano tam datki.

Dawny folwark Dębki w chwili obecnej.
  • Tygodnik Evangelisches Kirchenblatt für Schlesien, nr 24 z 12 czerwca 1921 roku.

„Ewangelicki Związek Młodzieży Żeńskiej Śląska. Z dniem 1 maja otwarto dom wypoczynkowy Związku w Eichberg koło Konar, pow. Strzegom. Cena za dzień musiała zostać ustalona na 10 marek dla członkiń i 15 marek dla pozostałych osób ze względu na wysokie ceny żywności, przy jednoczesnym zapewnieniu sprawnego i wystarczającego wyżywienia. Zgłoszenia przyjmuje Matka Domu, panna Charlotte Behrens”.

Mamy dość spory przeskok z roku 1915 do 1921, kiedy wojna się zakończyła i w Dębkach na powrót zaczęło działać sanatorium. Widać od razu, że ośrodek borykał się z ogromną inflacją, która dopadła Niemcy po zakończonych działaniach wojennych. Jeżeli nie pamiętacie, to przypomnę, że w 1914 roku opłata za jeden dzień pobytu w domu wypoczynkowym wynosiła półtorej marki, a w 1921 już 10 marek dla dziewcząt należących do Związku. W tej notce pojawia się również jedyna znana z imienia i nazwiska Matka Domu.

  • Tygodnik Evangelisches Kirchenblatt für Schlesien, wrzesień 1924 roku.

„Ewangelicki Związek Młodzieży Żeńskiej Śląska organizuje kurs opieki nad młodzieżą w Eichberg koło Konar, pow. Strzegom, w dniach od 3 do 10 października. Przewodniczące stowarzyszeń, asystentki oraz te osoby, które chcą nimi zostać, są mile widziane. Pastor Börner i panna Stehmann z Berlina wygłoszą odczyty na tematy: O istocie i rozwoju wiary (kurs 5-godzinny), Światło i sól w życiu gminy, Nasz udział w walce o szkołę ewangelicką, Jak prowadzić misję wśród pogan, Kryzys młodzieży a siła młodzieży, Książka a młodzież, Służba pomocnicza, Rozważania biblijne, Święta i radości stowarzyszenia. Przewidziane są godziny pytań oraz wycieczki. Cena całkowita 95 marek. Zgłoszenia i programy w biurze we Wrocławiu...„

W 1924 roku sanatoruim widocznie podnosi się z kolan i zaczyna się nabór na opiekunów. Do Dębek przyjeżdzają ważne osoby, związane ściśle z tą organizacją chrześcijańską, żeby szkolić i nauczać.

  • Sprawozdanie roczne w Evangelisches Kirchenblatt für Schlesien, wrzesień 1926 roku.

„Związek posiada w Eichberg koło Konar (pow. Strzegom) dom wypoczynkowy z 40 łóżkami. Dzięki zbiórce groszowej zebrano kwotę 13 000 marek rzeszowych, którą przeznaczono na odnowienie i unowocześnienie wewnętrznego wyposażenia”.

Tutaj znowu mamy informację o tym, że szukano wsparcia finansowego dla sanatorium, czyli wiemy na pewno, że działało ono jeszcze w roku 1926. I w tym miejscu trop w prasie się urywa…

Dębki
Resztki muru, który otaczał całe założenie sanatoryjne w Dębkach. Stan obecny

Kim dokładnie byli patroni niezwykłego sanatorium w Dębkach?

Za powstaniem przedwojennego domu wypoczynkowego Erholungsheim Eichberg w maleńkich Dębkach w gminie Udanin stała jedna z najpotężniejszych śląskich rodzin arystokratycznych. Kluczową rolę w tej historii odegrali baron Carl von Richthofen – ostatni przedwojenny pan na Konarach – oraz jego żona Anni. To właśnie baron Carl w 1901 roku wykupił folwark Dębki i zaledwie kilka lat później, bo w 1908 roku, podjął wyjątkową decyzję: przekazał tamtejszy dworek zarządcy na cele dobroczynne, umożliwiając otwarcie chrześcijańskiego sanatorium dla ewangelickich kobiet i dziewcząt, które bardzo potrzebowały regenerowania sił i podreperowania zdrowia. To pod ich opiekuńczym patronatem w latach 20 XX wieku domem tym z sukcesem zarządzała panna Charlotta Behrens (Hausmutter). Po II wojnie światowej, w 1945 roku, Carl i Anni musieli uciekać ze Śląska. Swoją ostatnią przystań znaleźli w Dolnej Saksonii, gdzie spoczęli na cmentarzu w Obernkirchen pod potężnym bukiem. Choć dawny pałac w Konarach i dworek w Dębkach zniknęły z powierzchni ziemi, dzięki zachowanym dokumentom pamięć o ich niezwykłym geście i historii tego miejsca trwa do dziś! Pan Carl von Richthofen jako główny patron i fundator regularnie doglądał tego obiektu i decydował o jego przeznaczeniu. Na pewno miał w tym swój osobisty interes, bo jako luteranin pokazał się światu od dobrej strony i nabił sobie punktów w niebie, nie zmienia to jednak faktu, że z całą pewnością jego gest pomógł nie jednej biednej dziewczynie stanąć na nogi.

Dębki. Dom wypoczynkowy dla ewangelickich dziewcząt
Sanatorium w Dębkach. Źródło zdjęcia:https://zamkilubuskie.pl/dabki-eichberg/

Taka oto historia kryje się w ruinach dawnego folwarku w Dębkach. Teraz nie ma tam już śladu po tych dziejach, ale ziemia pamięta. I ta samotna dziś ściana frontowa dworku, stojąca w zaroślach również. Kiedy tam przybywały te zgniecione przez życie dziewczęta, spracowane, wycieńczone fizycznie i psychicznie, mogły posmakować świeżego chleba, masła i mleka, a może nawet mięsa w niedzielę i ryby w piątek. Turnus trwał 4 tygodnie, a więc w tym czasie spały spokojnie, bezpieczne i bez trosk o jutro. Jeżeli potrzebowały wizyty lekarza, to go tam sprowadzano. W ramach wypoczynku spacerowały po parku albo do pobliskiego majątku Richthofenów w Konarach. Wędrowały tam również pieszo do kościoła na nabożeństwa. Poza tym chodziły do lasu na grzybobranie albo żeby zbierać poziomki i jeżyny. Dla niejednej z nich były to wspaniałe, niezapomniane i jedyne w życiu wakacje…

Źódła:

https://edzienniki.duw.pl/WDU_D/2026/1137/akt.pdf

https://sbc.org.pl/Content/465723/PDF/iii693427-1921-24-0001.pdf#page=7

https://richthofen.eu/wp-content/uploads/2020/09/Kuhnern.pdf

https://zamkilubuskie.pl/dabki-eichberg/

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
9
OK
1
Kocham to!
4
Nie mam pewności
0
Takie sobie
0
Subscribe
Powiadom o
guest
3 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Ania

Czytając takie teksty uzmysławiam sobie, jak wygodne i pelne udogodnień wiodę życie…

Ania

Bardzo ciekawe. Dziękuję!

0 %