Historyczny

DOLNOŚLĄSKA ZARAZA. Wszyscy zostańmy egoistami…

Od jakiegoś już czasu możemy bardzo intensywnie obserwować zjawisko zwane pandemią. Powiem więcej – wszyscy bez wyjątku mamy „okazję” spojrzeć w oczy wirusowi, który potrafi dopinać swego. Oczywiście, że na całym świecie ludzie dziś mają z nim problem, ale ponieważ jest to blog dolnośląski, skupię się jedynie na tej ziemi. Dolnośląska zaraza od wieków była tutaj na porządku dziennym. I uwierzcie mi – choć teraz wydaje się to być niewyobrażalne – to naprawdę mogłoby być gorzej…

Zaraza dolnośląska

Dolnośląska zaraza. Dlaczego mogłoby być gorzej?

Ponieważ dzisiejszy dolnośląski świat, pomimo paniki wywołanej wirusem celebrytą, jest bezpieczniejszy. Zwyczajnie przez wieki ludzie wypracowali sobie pewne postępy, dzięki którym teraz choroba nie szaleje aż tak bardzo, jakby mogła poszaleć, gdyby zjawiła się tutaj na przykład w średniowieczu. To może małe pocieszenie, jednak postaram się je naświetlić i podkręcić wyobraźnię. Zrobię to na podstawie kilku przykładów, które – mam nadzieję – sprawią, że ta dolnośląska zaraza stanie się Nam nieco lżejszą. To takie psychologiczne zagranie.

Zaraza dolnośląska

Choroby ziemi dolnośląskiej

Tutaj, podobnie jak na całym świecie od stuleci ludzie walczyli z patogenami. Różnice w takiej walce sprzed wieków w porównaniu z dzisiejszą polegają głównie na wiedzy. Dziś każdy człowiek rozumie co się dzieje. Natomiast kiedyś z lekka tylko coś tam kumał jeden czy drugi medyk. Panika oczywiście zawsze jest podobna, jednak nie oszukujmy się – gdybyśmy żyli w czasach, kiedy nikt nie miał pojęcia, że istnieją wirusy i bakterie – byłoby nam teraz ciężej. To jest jak chodzenie w ciemności po nieznanym gruncie i liczenie na to, że nie wpadnie się do głębokiego dołu. Teraz jest inaczej, ponieważ wiemy, że patogeny mogą bardzo szkodzić, każdy rozumie o co chodzi, nawet jeżeli nie jest lekarzem. Mamy świadomość, że higiena bardzo pomaga w uniknięciu zarażenia. To, że wielu ludzi na to „kicha” to jest zupełnie inny temat. W każdym razie naprawdę całkiem niedawno, bo w XIX stuleciu odkryto, że na ziemi żyją takie małe sukinsynki, których nie widać, a mogą być bardzo groźne. Wcześniej ludzie nie mieli o nich pojęcia…

Dolny Śląsk

Epidemie 

Ospa i kiła były w swoim czasie prawdziwymi kilerami na tym terenie. W straszliwie długim okresie dziejowym, zwanym średniowieczem, choroby najczęściej pochodziły od wody. Działo się tak dlatego, że źródła jej straszliwie zanieczyszczano. W rzekach się prało, myło, wylewało się tam zużytą i brudną wodę, oraz chętnie wywalano fekalia. To było bardzo wygodne pozbywanie się odchodów. Smród więc był na przykład w pięknym Wrocławiu nad Odrą i Oławą, że słów na to nie dobiorę. Oczywiście nie twierdzę, że działanie to było tak do końca legalne, bo z pewnością nie. Historia mówi nam, że w miastach znajdowały się drewniane szamba. Jednak podobnie jak teraz, tak również wieki temu znajdywali się tacy, których nie było stać na rachunki. I wtedy potajemnie zawartość wiadra – sru do rzeki i po kłopocie. Wspomniane szamba jednak też nie były idealnym wynalazkiem, ponieważ dość często były przelewane albo przeciekały. Ich zawartość, czekająca długo na opróżnienie, wydostawała się na zewnątrz, a wraz z nią „czerwonka”…

Młode zboże

Co to jest „czerwonka”?

Właściwa nazwa tej choroby to dyzenteria. Wywołuje ją wredna bakteria i powoduje, że człowiek nie wychodzi z toalety. Biegunka i wymioty często są też krwiste. W czasach kiedy ta zaraza dolnośląska zbierała na tych ziemiach największe żniwo, antybiotyków ludzkość jeszcze nie znała. A ponieważ nic też nie widziano o patogenach – czerwonka przez stulecia zabijała ludzi, którzy padali jak muchy, nieświadomi skąd to paskudztwo się bierze. Dyzenteria jest chorobą zakaźną i dziś wiemy co należy robić, aby nie dać się jej pożreć. Mamy wiedzę, świadomość i antybiotyki. Z brudnej wody rodziły się ten inne epidemie. Dolnego Śląska nie omijały cholera, gorączka błotna, gruźlica. 

Dolny Śląsk

Dolnośląska zaraza. Czarna Ospa

Straszliwa choroba zakaźna o bardzo dużej śmiertelności. W czasach, zanim wynaleziono na nią szczepionkę, była prawdziwym, mikroskopijnym Aniołem Śmierci. Ospa w dziejach świata kosiła ludzkość jak żadna inna choroba. Jest też bardzo okrutna. Również tutaj na ziemi dolnośląskiej Ospa lubiła sobie czasem poszaleć. Do tego stopnia, że może nawet są wśród Was tacy, którzy pamiętają epidemię z 1963 roku we Wrocławiu? To było naprawdę całkiem niedawno. W szesnastym stuleciu na pięknej ziemi dolnośląskiej choroba ta zabrała przerażającą ilość dusz. Wówczas to bardzo pomagały jej w tym domy publiczne. Ospa bowiem rozprzestrzenia się szybko i każde warunki jej pasują. Zatrzymanie i sposób na opanowanie tej zarazy zaliczam do jednego z największych osiągnięć ludzkości. Bez postępu medycyny, nauki, szczepienia – do dziś Czarna Ospa byłaby realnym zagrożeniem dla nas tu i teraz. W każdej chwili. I choć dzisiejszy wirus numer jeden jest naprawdę straszliwie agresywny i podły, to często się zdarza, że puszcza swoje ofiary wolno. Czarna Ospa nie byłaby taka łaskawa. 

Dolnośląska zaraza

Brud, szczury, komary, pchły…

One wszystkie były pomagierami każdej epidemii. Takimi trollami na usługach bestii. W czasach, kiedy jeszcze ludzkość nie dysponowała żadną konkretną wiedzą, znajdywały się umysły, które dobrze kombinowały. Ktoś zaczął zauważać, że nie dobrze jest oddychać tym samym powietrzem co chora osoba. Zaczęły się próby izolowania. Noszenia masek. Medycy polecali też higienę i wzmacnianie organizmu. Oczywiście wszystko to było bardzo intuicyjne, jednak jak widać okazało się trafione w punkt, ponieważ prawdy te dobre są i dziś, żeby nie powiedzieć – najlepsze. Szczury, pchły i komary żyjące pośród ludzi albo wręcz z nimi – pomagały śmierci i cierpieniu. 

Dżuma. Czarna dolnośląska zaraza

Zobaczcie jak to się ma do dzisiejszych czasów na Dolnym Śląsku. Żeby wzmocnić organizm można dopasować dietę albo wstąpić do apteki po suplementy. Mydło, szampony i inne detergenty są dostępne dla każdego. Szczury tępi się corocznie. Jak jest za dużo komarów, przylatuje samolot i spuszcza na nie chemię. Poza tym można kupić sobie w aptece odstraszać w sprayu. No a jeżeli już taki upierdzieli, to też jest czym się posmarować żeby szybko się wygoiło. Jeżeli chodzi o pchły, to raczej chyba nikt nie cierpi teraz od tego dziadostwa. Ja mam psa, więc idę do weterynarza, kupuję specjalne kropelki. Pies nie ma pcheł, ja nie mam pcheł, w domu nie ma pcheł… i nikt nie ma dżumy.  Jednak kiedyś podobne rzeczy były dla ludzi niedostępne, dlatego Czarna Śmierć siała grozę. Do zakażenia bakterią Dżumy dochodzi poprzez pogryzienia przez pchły, najczęściej te żyjące na szczurach. 

Pan Frutkowski

Cholera jasna!

Cholera na Dolnym Śląsku to wiek XIX. Po epidemiach tej paskudnej, śmiertelnej i zaraźliwej choroby mamy na tej ziemi mnóstwo cmentarzy cholerycznych. Ciężko je dziś namierzyć, bo to były po prostu duże dziury w ziemi na wspólne mogiły dla zmarłych na to dziadostwo. Cholera do dziś lubi czasem sobie poszaleć. Sprawa z nią nie została jeszcze zakończona. Wywołują ją bakterie. Jej objawy to torsje, biegunka, gorączka i bóle brzucha. Wszystko to prowadzi do śmierci. Podobnie jak wcześniej – brud sprzyja tej zarazie. Na chorobę tę są lekarstwa i od niedawna szczepionka. Jednak, kiedy widzę na ścianach toalet plakaty, na których narysowane jest jak myć ręce. Gdzie napisano, że należy je myć po wyjściu z ubikacji. Kiedy znajduję takie ulotki w mojej skrzynce na listy…

Dolny Śląsk

To myślę sobie, że nie daj Boże nam takiej epidemii. Bo – cholera jasna! Wygląda na to, że w XXI wieku ludzie nie wiedzą, że po opuszczeniu wychodka, trzeba zdezynfekować dłonie. Widziałam to tysiąc razy, nawet u młodych kobiet. Wychodzi taka laseczka z toalety, zapaszek sugeruje, że posiedzenie było długie, panienka podchodzi do umywalki, spogląda w lustro. Rękami poprawia włosy. Dłonią ściąga brudek z policzka. Nie dotyka ani mydła ani wody – Broń Boże! I wychodzi. To przecież pierwszy krok do epidemii! Boże mój! Jak ludzie nie zaczną myć rąk, to maski będziemy nosić przez najbliższe sto lat i nigdy nie pozwolą nam im zdjąć. 

Zapomniana dolnośląska zaraza. Lepra

Lepra to inaczej trąd. Nie ma chyba człowieka na świecie, który nie słyszałby o tej chorobie. No i zapomniany trąd to jest, ale na przykład na Dolnym Śląsku, bo w świecie nadal zbiera żniwo. Są dwa rodzaje trądu, ale tutaj występowała lepra. Choroba zakaźna, bakteryjna, nie zabijająca od razu, straszliwa. Kiedyś nieuleczalna, ale teraz można już próbować, o ile nie jest za bardzo zaawansowana. Trąd łatwo się rozprzestrzenia. Najczęściej ogniska wybuchały wśród najbiedniejszych. Trędowaci obecni są na wszystkich spisanych kartach historii całego świata. To zaraza, która jest z ludźmi od zawsze. 

Dolny Śląsk

Każda z opisywanych tu chorób rozprzestrzeniała się najbardziej tam, gdzie były skupiska ludzi. Ryzyko zarażenia się jakimś świństwem wzrasta, jeżeli nie dba się o higienę. Nieodpowiedzialny, przygodny seks też sprzyja nieszczęściu. Średniowieczne, zatłoczone, zamknięte w murach miejskich miasta magazynowały patogeny. Przemieszczanie się wrogich sobie armii podczas wojen śląskich sprzyjało przenoszeniu się bakterii i wirusów. Mamy setki lat doświadczeń. Obserwacji. Osiągnieć medycznych. Czasy niewiedzy minęły. Teraz możemy z tego korzystać. 

„Zwykła” grypa

Grypa to wirus. Bardzo sprytny. Żeby przetrwać – nieustannie mutuje. Mówimy o niej często, że jest zwykła, a tymczasem to rasowy morderca. Tutaj też nieco szczepionki przyszły nam w odsieczy, ale i czas zrobił swoje, ponieważ nasze ciała nauczyły się już trochę walczyć z tym potworem. Grypa potrafi rozłożyć na łopatki, zostawić po sobie pamiątki w postaci powikłań i zabić. Wszyscy znamy tego wirusa, ponieważ jest on z nami od zawsze, podobnie jak trąd. Swoje najbardziej spektakularne wystąpienie w świecie grypa miała w roku 1918, kiedy to „Hiszpanka” szalała z końcem pierwszej wojny światowej. Umarło wtedy tylu ludzi, że na świecie zrobiło naprawdę luźno. Rodzajów gryp jest wiele. Już za mojego życia, oprócz tej „zwykłej” na świecie pojawiała się świńska, ptasia i pewnie jeszcze jakaś, której nie pamiętam. W tym przydomku, który jej nadajemy – zwykła – jest arogancja. Grypa jest groźna. Kiedyś może nas zaskoczyć. Nie wolno pozwalać aby rosła w siłę.

Dolnośląska zaraza

Dlaczego o tym mówię?

Żeby pocieszyć wszystkie znarowione serca. Mamy trudny czas. Nie każdemu podoba się to, że musi zostać w domu, że system niedomaga, że jest bałagan, że dziś nie można pójść zapalić znicza na mogiłach bliskich. Wielu ludzi doświadczyło działania tego słynnego wirusa, i innych obok niego, na które nikt nie zwraca teraz uwagi. Jest czas sprzyjający zachorowaniu. Ktoś próbuje coś zadziałać. Wychodzi mu to tak jak widać, ale my nie mamy na to wpływu. Jedyne co teraz można zrobić, to czekać. Z moich obserwacji tematu wynika, że choć choruje naprawdę sporo osób, wielu z nich powraca do zdrowia. Gdyby to była ospa, z powrotem takim byłoby znacznie gorzej. Słyszę też o tragicznych wersjach wydarzeń. Epidemie zawsze były okrutne. Jednak teraz jest sporo rzeczy, którymi możemy się bronić. Gdyby stało się to dwieście lat temu, sytuacja byłaby z całą pewnością dużo gorsza.

Dolnośląska zaraza

Mogło być gorzej

Bez względu na to, czy ktoś traktuje tę pandemie poważnie, zbyt poważnie, za mało poważnie, albo nie zwraca na nią wcale uwagi – wirusy i bakterie istnieją, choć są niewidoczne. Wpis ten mówi właśnie o ich wpływie na ludzkość. Szczepionki uczyniły z nas nieco aroganckich. Stąd często bagatelizujemy takie „błahostki” jak choćby zwykłe mycie rąk po wyjściu z toalety. Nie pragnę nikogo przekonywać do istniejącej sytuacji, bo nie to jest celem tego opowiadania. Ale pamiętajmy o tym, że fakt, że ospa została wyeliminowana, nie jest gwarancją bezpieczeństwa. Tron Królowej Śmierci od dawna czeka na kolejnego suwerena. Jesteśmy w miarę bezpieczni dlatego, że woda w naszych kranach jest badana. Że kosze na śmieci systematycznie są opróżniane. Że w każdym markecie na półkach leży mydło dostępne dla wszystkich, bo kosztuje grosze. Że lekarz może przepisać nam antybiotyk. To, że odzwyczailiśmy się od pomorów, nie czyni z nas na nietykalnych. To, że zapomnieliśmy o średniowiecznych zarazach, nie oznacza że już nigdy nie powrócą. Musimy o tym pamiętać, skąd bierze się to poczucie bezpieczeństwa. Człowiek jest słabą istotą, i tylko dzięki temu, że potrafił się zorganizować, przetrwał w takich warunkach.

Ponieważ nadal żyję, pomimo, że jest teraz ciężko – uważam, że naprawdę mogłoby być gorzej. Choć teraz życie to ma kiepską jakość i bardzo wiele rzeczy mi się nie podoba.

Kluczem do dobrego, spokojnego istnienia ludzkiego na naszej planecie jest nieustanna dbałość jedynie o samego siebie. Każdy z nas w chwili narodzin dostał takie zadanie – nie dać się zabić. Kiedy dbam o siebie, jednocześnie dbam o wszystkich. I odwrotnie. Kiedy wszyscy dbają o siebie – dbają również o mnie. Tutaj czysty egoizm może grać pierwsze skrzypce. To chyba każdy człowiek potrafi. Zostań egoistą! Myj ręce, dbaj o odporność, bo twoje gile pod nosem i kaszel mogą cię uszkodzić i nigdy nie ryzykuj niepotrzebnie.

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
23
OK
43
Kocham to!
6
Nie mam pewności
0
Takie sobie
1
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Kategoria:Historyczny

0 %