Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt każdego dnia walczy o życie, wolność i zdrowie dręczonych przez ludzi czworonogów. Nazywa się ich różnie — jedni mają DIOZ za bohaterów, inni oskarżają ich o nagminne łamanie prawa i dorabianie się na cudzym nieszczęściu. Jak jest naprawdę? Odrzuciliśmy wszystkie opinie krążące po internecie i zapytaliśmy o to u źródła! Sami zobaczcie, jak wygląda praca Konrada Kuźmińskiego, Krystyny Pietruszki, Eryka Złotego i wolontariuszy w DIOZ!

Wieczór wigilijny — według tradycji — jest czasem, gdy zwierzęta podobno mają szansę przemówić ludzkim głosem. Takie przekonanie wynika z utrwalonej w kulturze słowiańskiej koncepcji duszy człowieka. Słowianie wierzyli, że podczas Szczodrych Godów, które dawniej obchodzono na tych ziemiach zamiast Bożego Narodzenia, granica pomiędzy światem żywych i umarłych jest szczególnie cienka. Miało to stwarzać możliwość skontaktowania się z nieżyjącymi członkami swojej rodziny. Gdzie w tym wszystkim miejsce dla gadających czworonogów? Otóż uznawano, iż są one niejako pośrednikami w przekazywaniu słów od powracających w tym wyjątkowym dniu duchów. Słowianie nie odrzucali opcji, że zwierzęta — podobnie jak ludzie — mają duszę. Ile w tym prawdy? Pod względem metaforycznym całkiem sporo. Dziś zamierzamy złożyć hołd tej tradycji. Chcemy, aby katowane zwierzęta przemówiły! Prosimy więc Was o to, byście w tym ważnym dla wielu czasie, zaczęli nie tylko słyszeć, ale również słuchać. Prosimy o to, byście zaczęli nie tylko patrzeć, ale również widzieć…

Kliknij w poniższą grafikę i zobacz, jak pracuje Dolnośląski Inspektorat Ochoty Zwierząt:

Złodzieje czy bohaterowie?

„Bezprawnie wtargnęli na prywatną posesję!”, „Ukradli czyjeś zwierzę!”, „Dorabiają się na tragedii!”, „Są wulgarni i agresywni!” — to tylko kilka spośród licznych zarzutów, z jakimi codziennie mierzy się Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt. Okazuje się jednak, że w praktyce prawo stoi po stronie DIOZ. Reguluje to artykuł 7, ustęp 3 Ustawy o Ochronie Zwierząt. Mowa jest w nim o czasowym odebraniu zwierzęcia w przypadkach niecierpiących zwłoki, kiedy dalsze pozostawienie zwierzęcia u dotychczasowego właściciela może bezpośrednio zagrażać jego życiu lub zdrowiu. Prawo do odebrania zwierzęcia mają policjanci, strażnicy gminni albo upoważnieni przedstawiciele organizacji społecznej. DIOZ ma zatem pełne prawo, jeśli nie obowiązek, reagować w sytuacjach, gdy zwierzę jest zagłodzone, chore, pozbawione dostępu do wody i jedzenia. 

Skąd więc te oskarżenia? Mam dwie propozycje — po pierwsze wynika to z niewiedzy i niedoinformowania o obowiązującym prawie. Druga opcja jest nieco bardziej makabryczna: wychudzone, chore i poranione zwierzę jest jednoznacznym dowodem zaniedbań właściciela. Polskie prawo przewiduje natomiast karę do 3 lat pozbawienia wolności dla osób znęcających się nad zwierzętami, a w przypadku szczególnego okrucieństwa sprawcy, nawet do 15 lat pozbawienia wolności. Dodatkowo sąd może wydać również zakaz posiadania zwierząt przez dręczycieli na okres nawet 15 lat.  Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt nie cacka się z oprawcami i jawnie pokazuje efekty ich zaniedbań, które są podstawą do wydania aktu oskarżenia. Proste, prawda?

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt
Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt pracuje całą dobę!

Czy zwierzę ma swoje prawa?

Prawa zwierząt to jeden z tych tematów, które są bardzo ważne. Najistotniejszym, nadrzędnym wręcz aktem prawnym omawiającym sytuację czworonogów w Polsce, jest ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (Dz. U. Dz.U.2020.638). Co z niej wynika? Głównie to, że zwierzęta są żywymi, czującymi istotami, które odczuwają ból i mają określone potrzeby. Ustawa jasno wskazuje, że zwierzęta nie są rzeczami, człowiek jest im winny szacunek, ochronę i opiekę. Psy, koty i zwierzęta gospodarskie to nie przedmioty. Nie wiem z jakiego powodu, trzeba tłumaczyć tak proste i oczywiste sprawy, ale w istocie jest wielu ludzi, którzy o tym nie mają pojęcia. 

Psy należy traktować we właściwy sposób. Oznacza to, iż nie wolno wyrządzać im krzywdy i należy zapewnić im odpowiednie warunki bytowania. Jeśli zwierzę nie mieszka w domu, a na dworze, właściciel jest zobowiązany do zagwarantowania mu ciepłej, suchej i zadaszonej budy. Kojce, gdzie znajdują się budy muszą być dobrze zorganizowane i wyposażone. Chodzi o to, aby realnie chroniły one zwierzę przed chłodem, upałem, deszczem i śniegiem. Co więcej, kojce muszą mieć właściwy metraż i trzeba je regularnie sprzątać. Pies ma mieć do dyspozycji drewniane podesty, nie może leżeć tylko na zimnym betonie. 

Psów nie wolno przetrzymywać w piwnicach, komórkach i innych miejscach pozbawionych dostępu do światła dziennego. Kolejną ważną rzeczą jest to, iż pies musi mieć stały dostęp do wody pitnej (zimą trzeba zadbać, by woda ta nie zamarzała).

Zgodnie z art. 9 ust. 2 Ustawy o Ochronie Zwierząt, zabronione jest trzymanie zwierząt domowych stale na uwięzi (tj. dłużej niż 12 godzin w ciągu doby). Dodatkowo uwięź nie może narażać ciała zwierzęcia na uszkodzenia oraz ograniczać możliwości niezbędnego ruchu. Łańcuch ma mieć przynajmniej 3 metry (choć moim zdaniem łańcucha nie powinno być wcale). Jeśli ktoś narusza ten przypis, popełnia wykroczenie omówione w art. 37 ust. 1. Ustawy o Ochronie Zwierząt. Co grozi takiej osobie? Kara aresztu lub grzywny. 

Nie ma znaczenia, czy osoba łamiąca powyższe przepisy, jest świadoma tego, jak wygląda obowiązujące prawo, czy też nie ma o nim pojęcia. Nieznajomość prawa bowiem nikogo nie zwalnia z konieczności jego respektowania. 

Jeśli pies trzymany na łańcuchu jest widocznie zaniedbywany przez właściciela, np. głodny i schorowany, wówczas osoba ta popełnia nie tylko wykroczenie, ale także przestępstwo określone w art. 35 ust. 1a w zw. z art. 6 ust. 2 Ustawy o Ochronie Zwierząt. Kara za taki czyn może wynosić nawet do 3 lat pozbawienia wolności. 

DIOZ
Pies odebrany od oprawcy

Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt staje w obronie czworonogów!

Skoro już mamy wyjaśnione, że DIOZ wcale nie łamie prawa, gdy odbiera widocznie zaniedbane zwierzęta znęcającym się nad nimi właścicielom, a sami „opiekunowie” w kontekście prawnym są przestępcami, przejdźmy do tego, w jakim stanie są czworonogi trafiające pod skrzydła Dolnośląskiego Inspektoratu Ochrony Zwierząt. 

Skupmy się na jednej z ostatnich, głośnych dość akcji przeprowadzonych przez DIOZ, czyli odebrania skrzywdzonych istot z Olszyńskiego Stowarzyszenia na rzecz bezdomnych zwierząt prowadzonego przez Tomasza Ruczaja. Tak miejsce to nazywa się oficjalnie. Możemy jednak z powodzeniem mówić o odebraniu zwierząt z… mordowni. 

jak pracuje DIOZ
DIOZ podczas akcji

Akcja DIOZ w Olszynie

Przyjechaliśmy do DIOZ o godzinie 13:00. Inspektorzy byli wówczas prawdziwie wycieńczeni. Sińce pod oczami mówiły same za siebie. Dlaczego? Byli wówczas bezpośrednio po akcji likwidacji pseudo schroniska w Olszynie. Odebrali 20 psów, które były w agonii, chore, cierpiące, głodne i miały mnóstwo otwartych ran. Zwierzęta te są ofiarami przemocy fizycznej i psychicznej. Niewykluczone też, że były wykorzystywane seksualnie. Całość tych wydarzeń była relacjonowana na Instagramie DIOZ. Na nagraniach widać, że inspektorowie zostali również zaatakowani przez policję, choć ta tak naprawdę powinna im pomagać, a nie sprawę utrudniać. 

Czy tylko psy były ofiarami właściciela „przytuliska”? Nie. DIOZ odebrał również krowy, kozy, owce i kucyki. Warto tutaj zaznaczyć, że w miejscach takich jak to prowadzone przez Tomasza Ruczaja, zwięrzęta powinny być poddawane zabiegowi sterylizacji, aby zapobiegać ich rozmnażaniu. Tymczasem na miejscu zastałam stado kóz odebranych z Olszyny — większość z nich jest ciężarna. Po co i dlaczego dopuszczono rozród? Możemy się tylko domyślać, choć chyba nie ma zbyt wielu opcji. 

Oczywiście Tomasz Ruczaj zaprzecza wszelkim zarzutów postawionym mu przez DIOZ. Oskarża Konrada Kuźmińskiego (prezesa DIOZ) o włamanie się do jego baraku, kradzież zwierząt, pieniędzy i dokumentów oraz o zniszczenie mienia. Tomasz Ruczaj utrzymuje również, że zwierzęta będące pod jego wątpliwej jakości opieką, miały się dobrze i bywały regularnie u weterynarza. Wspomniany lekarz weterynarii potwierdził, że zwierzęta ze stowarzyszenia kilka razy znalazły się w jego gabinecie, ale wyklucza opcję, że można mówić, że znajdowały się pod jego stałą opieką weterynaryjną — takie informacje podał serwis internetowy ELUBAN

Widziałam te zwierzęta — chude, przerażone i chore. Nie widzę najmniejszych podstaw, by choć w 1% uwierzyć w relację Tomasza Ruczaja. Psy przypominały szkielety — bez rentgena można było u nich policzyć wszystkie kości. Mam oczy, mój wzrok ciągle ma się całkiem nieźle. Nikt mi nie powie, że tak wyglądają zdrowe, zadbane czworonogi. 

Wulgarni i bezkompromisowi 

DIOZ nie cacka się z okrutnikami, to prawda. Podczas interwencji zdarza się, że padają niewybredne słowa. To też inspektorom zarzuca się bycie agresywnymi. Jednak każdy kto wie, jak w historii walczono o życie, godność i wolność, zdaje sobie sprawę, że wartości tych nie uzyskiwało się podczas spokojnej rozmowy przy gorącej herbacie z cytryną. Praw się nie dostaje, prawa trzeba sobie wywalczyć. 

Warto też zastanowić się nad tym, jak sami zareagowalibyśmy, gdybyśmy niemal każdego dnia musieli stawiać czoła złu i widokowi katuszy. Czy wówczas rzeczywiście zdobylibyśmy się na pełną kulturę, czy raczej stanęlibyśmy do walki widząc, że na szali jest czyjeś życie? Rozgoryczenie, żal i ból są wpisane w codzienność inspektorów DIOZ. Trudno się temu dziwić, naprawdę. Widok wszechobecnej krzywdy budzi traumy. Tym bardziej powinno się doceniać pracę ludzi, którzy poświęcają własne życie i zdrowie, aby ratować bezbronne istoty, którym człowiek zgotował największe piekło!

DIOZ ratuje zdrowie zwierząt
DIOZ ratujący konające zwierzę

Niczego przed nami nie zatajono

Wbrew temu co można przeczytać w sieci, Dolnośląski Inspektorat Ochrony Zwierząt wcale nie starał się przed nami niczego ukryć. Bramy ośrodka otworzył przed nami inspektor Eryk Złoty. Oprowadził nas po całym obiekcie, a na pytanie czy możemy się sami rozejrzeć, aby rozstawić się ze sprzętem do nagrywania filmu, odpowiedział: To wy się rozgośćcie, a ja zrobię sobie kawę. Co dalej? Zostawił nas samych, nie kontrował tego gdzie idziemy i co robimy. DIOZ jest organizacją transparentną. Żadne drzwi nie zostały przed nami zamknięte. 

Lista moich pytań była długa. Nie każde z nich było proste i wygodne, przeciwnie. Mimo to usłyszałam wyczerpującą odpowiedź, bez okrągłych zdań i prób zmiany tematu. Zapytałam między innymi o kwestie finansowe, takie jak koszty weterynaryjne czy też sposób pozyskiwania środków na utrzymanie ośrodka. O wszystkim tym możecie posłuchać w stworzonym przez nas reportażu. Ocenę działalności DIOZ pozostawiamy Wam. 

Kliknij w poniższą grafikę, aby obejrzeć reportaż o DIOZ:

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
21
OK
2
Kocham to!
9
Nie mam pewności
3
Takie sobie
2
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Kategoria:Filmy

Sprawdź: