Historyczny

Dunino i Janowice Duże. O tym, co wydarzyło się nad Kaczawą

Dunino i Janowice Duże znalazły się na naszym wakacyjnym, rowerowym szlaku wcale nie przypadkiem, bo dobrze zaplanowałyśmy tę trasę. Podróżowaliśmy wtedy we troje: ja, Ines i Lonek. Pies oczywiście wędrował z nami w koszyku na kierownicy. To była wspaniała przygoda z dziejami Dolnego Śląska. Lato w pełni, pogoda przednia i mnóstwo wiatru we włosach! Przywiozłam z tych wojaży mnóstwo wspomnień i ciekawych historii, którymi teraz pragnę się z Wami podzielić. Posłuchajcie…

To jest teren, gdzie od bardzo dawna wspomina się bitwę nad Kaczawą. To nie była nasza wojna ani nasza bitwa, bo problem wówczas mieli Prusacy i Fransuzi, ale po II wojnie światowej, kiedy ziemie te na powrót stały sie naszymi, o wydarzeniu tym historycznym nadal mówiono i do dziś pielegnuje się pamięć o nim. Szczególnie w Duninie jest to mocno widoczne, gdyż tam natrafiłyśmy na małe muzeum bitwy nad Kaczawą. Jest zaopiekowane, odnowione i wygląda na to, że dumnie czuwa nad tą krwawą historią.

Wieś Dunino na Dolnym Śląsku
Wieś Dunino na Dolnym Śląsku

Dunino albo po niemiecku Dohnau

To bardzo leciwa miejscowość, która powstała na samiutkim początku XIII wieku, bo w roku 1202. Można tak wnioskować po tym, że w owym czasie po raz pierwszy była ona wzmiankowana w formie pisanej, ale sądzę, że istniała wcześniej, tylko po prostu świat się nią nie zajmował i rozpisywał o niej. W kolejnych latach jej nazwa zmieniała się na Dino, Dohnau i Duninowo, żeby ostatecznie wrócić do zarania swoich dziejów i znowu stać się Duninem. Takie buty!

To właśnie niedaleko tej wsi 26 sierpnia 1813 roku wydarzyła się bitwa nad Kaczawą i potem wzniesiono na jej terenie budynek, gdzie powstało muzeum, które istnieje do dziś. Na początku, kiedy obiektem tym zajmowali się Prusacy, w rzeczonym muzem znajdowały się pamiątki z tego wydarzenia. Były to elementy umundurowania i uzbrojenia żołnierzy walczących po obu stronach konfliktu. Ekspozycja powstała dzięki patriotycznej postawie osób prywatnych, którzy eksponaty zbierali z tej zroszonej krwią ziemi i znosili do tego pawilonu. Zanim jednak opowiem wam o tym więcej, najpierw przedstawię Wam krótki rys wspomnianej bitwy, bo warto byłoby abyście wiedzieli komu i o co wtedy poszło.

Muzeum bitwy nad Kaczawą. Dunino
Muzeum bitwy nad Kaczawą. Dunino

Bitwa nad Kaczawą

To krwane starcie było największym wśród stoczonych bitew na Dolnym Śląsku podczas wojen napoleońskich. Bitwa miała miejsce na bardzo dużym obszarze rozciągajacym się pomiędzy Złotoryją a Legnicą, również na terenie między rzeką Kaczawą a Warmątowicami Sienkiewiczowskimi, zakleszczając w swoich ramach Dunino i Janowice Duże.

Rzeka Kaczawa
Kaczawa jest piękną rzeką

Naprzeciwko siebie stanęły wówczas dwie potężne armie: francuska, pod dowództwem marszałka Macdonalda i prusko-rosyjska, którą dowodził feldmarszałek Blücher. W nocy przed bitwą rozpętała się burza i mocno padało jeszcze rankiem, kiedy żołnierze ruszyli w bój. Obie armie posiadały na wyposażeniu broń palną, ale zamokła ona w deszczu w stopniu tak dużym, że w owym dniu walczono głównie na szable i barnety. Wynik bitwy okazał się bardzo korzystnym dla Prusaków, pokonali oni bowiem Francuzów, którzy odnieśli dotkliwe straty. Starcili oni kilkadziesiąt dział, niezliczoną ilość amunicji i kilka tysięcy żołnierzy, którzy zostali zabici, ranieni i wzięci do niewoli. Blücher przegonił Francuzów za Nysę Łużycką i uwolnił Śląsk od Napoleona stając się uwielbianym przez naród pruskim bohaterem. Od tamtej pory feldmarszałek stawiany był na piedestale, a to wydarzenie nad Kaczawą otaczano patriotyczną czcią, gdyż zwycięstwo to pogrzebało na zawsze nadzieję Napoleona na zatrzymanie Dolnego Śląska.

Muzeum bitwy nad Kaczawą
Teren przy muzeum bitwy nad Kaczawą

Do dziś na terenie tym opowiada się legendy o tym, że w każdą rocznicę tej bitwy z pól dochodzą do mieszkańców okolicznych wsi odgłosy biegnących koni i krzyki walczących żołnierzy. Widać też błądzące wśród użytków rolnych starszliwe cienie. To dusze poległych, którzy nie potrafią znależć drogi do domu. Mówi się bowiem, że kiedy ta rzeź się skończyła, zmarłych na prędce chowano w zbiorowych, bezimiennych mogiłach wykopanych na polu bitwy. Czyniono tak, gdyż obawiano się zarazy.

Muzeum bitwy nad Kaczawą

Od tamtej pory Prusacy tworzyli mnóstwo miejsc pamięci tamtego zwycięstwa nad Bonaparte. Jak grzyby po deszczu powstawały kolejne pomniki i obeliski, które rozstawiano po całym tym terenie. Między innymi wzniesiono również muzeum w Duninie, które to stało się pierwszym tego typu obiektem wiejskim na Śląsku. Stało się to w roku 1909, w czwartą rocznicę bitwy kaczawskiej. Środki na budowę płynęły z wszech stron. Do przedsięwzięcia tego dokładały się nawet koronowane głowy: cesarz Wilhelm II i następca tronu Friedrich Wilhelm von Preußen.

Muzeum bitwy nad Kaczawą stało sie niezwykle popularne. Odwiedzano go bardzo często aż do roku 1945, kiedy ziemie te powróciły do Polski. Od tamtego czasu minęło wiele lat, zanim ponownie go uruchomiono. Wydarzyło się to dopiero w 1996.

Muzeum bitwy nad Kaczawą
Muzeum bitwy nad Kaczawą

Włamanie

We wrześniu 1920 roku doszło do włamania do tego małego, wiejskiego muzeum. Ten skandal został drobiazgowo opisany na łamach Liegnitzer Tageblatt. Otóż trzech typów spod ciemnej gwiazdy, parających się kradzieżą, znalazło się w Duninie całkiem przypadkiem. Jechali oni z Gliwic do Hamburga, przez Wrocław i Legnicę. Jednak zgubili się w tej drodze i tak trafili do tej małej wsi. Przed muzeum stały wówczas dwie armaty, więc nie trudno im było zlokalizować ten obiekt. Szybko zdecydowali się na rabunek i wrocili tam nocą. Drzwi do pawilonu otworzyli wytrychem po czym wynieśli z niego wartościowe eksponaty upamiętniające bitwę kaczawską. Wśród nich znajdowały się niezwykle cenny zegar, który to był podarunkiem od cara Aleksandra dla zwycięskiego Blüchera oraz kilka pistoletów, Żelazny Krzyż, szpicruta i laska. Po włamaniu złodzieje ulotnili się z Dunina do Legnicy. Tam dokonali kolejnego włamania, tym razem do mleczarni. Potem ruszyli do Chojnowa. Po drodze sprzedawali skradzione przednioty napotkanym ludziom. Złapano ich w Drożkowie niedaleko Żar. Byli to kolejno: Max Hentschel, 24-letni cieśla, Georg Podolski, który miał zaledwie 19 lat i był zwykłym robotnikiem oraz Alfred Herrmann, który pracował sezonowo na polach. Złodzieje pochodzili z Gliwic. Wszyscy stanęli przed Legnicką Izbą Karną. Za popełnione czyny Hentschel dostał dwa i pół roku ciężkiego więzienia, Podolski jeden rok i dziewięć miesięcy również cieżkiego wiezienia i wreszcie Herrmann: dwa lata ciężkiego więzienia. Dodatkowo każdego z nich pozbawiono praw obywatelskich na okres pięciu lat. Pomimo wszystko jednak nie udało się odzyskać wszyskich skradzionych wówczas przedmiotów.

Teren przy muzeum bitwy nad Kaczawą
Teren przy muzeum bitwy nad Kaczawą

Dunino przywitało nas taką właśnie opowieścią. Zabytkowy pawilon był wprawdzie zamknęty i niedostępny od środka, ale i tak rozpalał moją wyobraźnię. Odpoczęliśmy przy nim w drodze. Uzupełniliśmy płyny i złapaliśmy oddech. To był bardzo gorący dzień, więc taka chwila wytchnienia na szkalu okazała sie bezcenna. Kiedy nabraliśmy sił, ponownie zaczęło się pedałowanie. Tym razem w kierunku Janowic Dużych, które położone są niedaleko Dunina. Za Wielką Rzeką Aut zwaną E65…

Dunino
Dunino

Janowice Duże

To była prawdziwa petarda! Wieżę tego pałacu widziałam już z daleka i byłam bardzo podekscytowana. Obiekty, które dziś Wam tu prezentuję ujrzałam wówczas po raz pierwszy, więc emocje były ogromne. Kiedy przybyliśmy na miejce i ogarnęłyśmy sprawę wyciągnięcia Lonka z kosza na kierownicy, zaczęło się oglądanie, komentowanie i fotografowanie, a pies biegał sobie samopas. Ines powiedziała wtedy, że ten monumentalny budynek bardziej pasowałby na klasztor niż na dwór. I co ciekawe, na samym początku swojego istnienia, bo w roku 1202 Janowice Duże, zwane wówczas Janouichi były własnością cystersów. Jednak wtedy jeszcze obiekt ten nie istniał, gdyż wzniesiono go dopiero w osiemnastym stuleciu. Nie mniej tego skojarzenie wydawało się dziwnie zasadne.

Pałac w Janowicach Dużych
Pałac w Janowicach Dużych

Najpierwsze Janouichi przez wieki swojego istnienia często zmieniało nazwę. Potem było to Janouici, Janovici inxta Dunino, Jannouica, Jannouize, Jenowicz, Janowitz, Gross Gaenowitz, Groß Jänowitz, Blüchersfelde (na cześć Blüchera, pogromcy Napoleona) a po II wojnie światowej Janowice Duże. Jak już wspominałam wyżej, pierwszymi panami na tych włościach byli cystersi, konkretnie ci z Lubiąża. W 1506 roku wieś zmieniła jednak właściciela i stał się nim Peter Schweinitz. Rycerz zapewne, gdyż odtąd Janowice Duże były już dobrami rycerskimi.

Pałac w Janowicach Dużych

Peter, po polsku Piotr jest więc niezwykle ciekawą postacią. Pochodził on ze Swentzów, z lini Wilczyce (wieś niedaleko Dunina). Jego ojciec również miał na imię Piotr i był panem na Wilczycach, Tyńcu i w Pielgrzymce. To on właśnie kupił od cystersów na 6 lat przed swoją śmiercią Janowice Duże dla swojego syna, który osiadł tam w 1506 i założył rodzinę wraz z panną ze szlachetnego rodu Dornheim z Chocianowa. Piotr miał dwóch braci. Franciszka, który władał Krzeczynem Małym i Gorzycą i Marcina, co to gospodarował w Wilczycach i Pielgrzymce. Nasz bohater zmarł w 1520 roku zostawiając Janowice swojemu potomkowi Fryderykowi, który odszedł z tego świata w 1599 roku. Po tym wydarzeniu spadkobiercą majątku w Janowicach został drugi jego syn, Henryk. On jednak szybko sprzedał ojcowiznę i tak majątek trafił w ręce kolejnego jaśniepana Wenzeslausa von Zedlitz z Warmątowic, który był starostą księstwa legnicko-brzeskiego. Jego rządy jednak w tym majątku też się skończyły i po nim w Janowicach Dużych osiadł baron Heinrich von Liedlau. Potem dobra te przejęli kolejno Georg baron von Sack i major kawalerii w służbie saskiej Ernst von Wuntsch. Później było jeszcze kilku jaśniepanów, ale zatrzymajmy się w tym miejscu, gdyż naprawdę warto.

Pałac w Janowicach Dużych
Pałac w Janowicach Dużych

Zofia Eleonora Helena von Wuntsch

Urodziła się 27 grudnia 1749 w Janowicach Dużych, możliwe, że w tym pięknym pałacu. Jej ojcem był oficer Ernst von Wuntsch, a matką szlachcianka Anna Eleonora von Seherr und Thoß. W czasie jej dzieciństwa trwała wojna siedmioletnia, która miała negatywny wpływ na życie tej rodziny, gdyż ojciec małej Zofi brał w niej czynny udział. Dziewczynka była najstarszą z dzieci Wuntschów. Od samego początku przejawiała zamiłowanie do poezji, dzięki któremu odkryła, że ma talet w tym kierunku. Pierwsze jej wiersze zaczęły powstawać kiedy skończyła 18 lat, a pierwszy tomik poezji jej autorstwa wydany został w 1776 roku. Jego tytuł to „Poetyckie eseje szlachcianki do przyjaciół”. Jeszcze tego samego roku pojawiły się kolejne dzieła: „Laufus und Lydia” i „Osmann und Bella„, a w 1778 „Wilhelm und Hannchen„. W kolejnych latach nadal publikowała, co przynosiło jej sukcesy i sławę, gdyż jej utwory przesycone były patriotyzmem.

Pałac w Janowicach Dużych
Pałac w Janowicach Dużych

Zofia dwa razy wychodziła za mąż. Pierwszym jej małżonkiem był Karl Wilhelm von Kortzfleisch, również oficer wojskowy, podobnie jak jej ojciec, a drugim Friedrich Wilhelm von Titzenhofer. Przeżyła ich obu. Całe swoje życie poświęciła pisaniu wierszy, które wypływały z jej duszy i porywały czytelników. W roku 1816 poetkę odznaczono Orderem Ludwiki. Ten zaszczyt spłyną na nią z pruskiego dworu i był nagrodą za patriotyczną postawę wobec ojczyzny. Ta słynna w swoich czasach niemiecka pisarka i poetka zmarła we Wrocławiu w roku 1823. Domyślam się, że nikt z Was nigdy by o niej nie usłyszał, gdybym nie zabrała Was teraz do Janowic Dużych, gdzie się urodziła i gdzie mieszkała.

Pałac w Janowicach Dużych
Pałac w Janowicach Dużych

Pałac w Janowicach Dużych

Budynek posiada dwie kondygnacje i jest naprawdę przeogromny. Zbudowany na planie prostokąta w stylu barokowym z kamienia i cegieł. Posiada wieżę zegarową zwieńczoną hełmem. Przy pałacu założono duży park, który dziś jest dżunglą dolnośląską. Znajdowały sie tam akweny. Tuż obok prosperował folwark. Obiekt ten zabytkowy zastałam zamkniętym na cztery spusty. Widać, że dawno już nie uczyniono nic, aby znienić jego smutny los. Do parku również nie da się wkroczyć latem, bo jest totalnie zarośnięty.

Janowice Duże. Pałac


Wszystko co udało nam się tam zaobserwować sumiennie sfotografowałam i tylko wyobrażałam sobie jakby to było wspaniale móc wejść do środka i zobaczyć wszystkie te korytarze i pokoje, po których biegała mała Zosia, która kochała pisać wiersze. Niestety nie było na to szans. Oczywiście wiadome jest, że czasy po II wojnie światowej odcisnęły piętno na tym obiekcie, zwłaszcza w jego wnętrzach, jednak i tak wiele dałabym, aby je obejrzeć…

Kartusz herbowy nad głównym wejściem do pałacu w Janowicach Dużych.
Kartusz herbowy nad głównym wejściem do pałacu w Janowicach Dużych.

Kiedy nasyciłyśmy oczy tym barokowym cudem i zrobiłyśmy archiwum tego obiektu, ruszyłyśmy dalej w drogę. Tym razem do Tyńczyka Legnickiego, gdzie również czekał na nas cudny pałac, choć nie tak ogromny jak ten w Janowicach. Kiedy wjechałyśmy na drogę prowadzącą do tej miejscowości, naszą uwagę przykuł ten dom. Znajdował się on jeszcze w ramach Janowic.

Janowice Duże

Zainteresowała nas płyta osadzona w jego ścianie frontowej, która niestety jest nieczytelna. Bardzo żałowałam, bo rozsadzała mnie ciekawość co też tam napisano i z jakiego powodu?

Janowice Duże

Po chwili wskoczyłyśmy na rowery i ruszyłyśmy dalej. Przed nami było jeszcze tak wiele historii i ciekawych zabytków. Wielu z nich nigdy wcześniej nie widziałam, więc to prawdziwa terra incognita! Ale to nie wszystko, gdyż ta piękna, dolnośląska kraina serwowała nam również cudne krajobrazy. Takie jak z bajki…

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
5
OK
4
Kocham to!
3
Nie mam pewności
0
Takie sobie
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted

More in:Historyczny

0 %