Historyczny

Elżbieta i Gąski. Bardzo odległa historia Głoski

Głoska, choć niejednokrotnie wspominana w kronikach przez historyków, to jednak najczęściej poprzez pryzmat Brzegu Dolnego, gdzie przez stulecia rezydowali von Hoymowie, jej dawni wieloletni właściciele. Działo się tak dlatego, że przez wieki traktowano ją jako źródło dochodu, ale rzadko który szlachcic osiedlał się w niej osobicie. Rządzili oni w Głosce i czerpali z niej zyski, jednak w ich imieniu na miejscu występowali najcześciej ich zarządcy, a wszystko to dlatego, że życie w tej nadrzecznej miejscowości było po prostu bardzo trudne. Odra często wylewała i niszczyła plony, a komary miały tam raj na ziemi! Żeby mieszkać w Głosce trzeba było mieć konkretny powód albo nie mieć wyjścia. Chłopi oczywiście zaliczali się do takich właśnie osób, jednak na samym początku, kiedy wieś ta została założona jako Glosk, rządził tam rycerz zwany Houger de Kummerow…

Szukając informacji o Głosce, każdy zainteresowany jej dziejami najprędzej trafi na ten fragment tekstu, którym opatrzono opis grodziska średniowiecznego w tej dolnośląskiej miejscowości:

“Najwcześniejsza wzmianki o wsi Glosk (Głoska) pojawia się w 1326 roku. Książę Henryk VI zwolnił wówczas z ciężarów dobra Elżbiety wdowy po Hougerze Kummerow zlokalizowane we wsi Glosk. W kolejnych latach informacje o wsi pojawiają się dość często w kontekście zmian właścicieli, którymi byli m.in. Jan Tutte, Poppon i Jan Haugwitz, Henczelin Prittwitz. Konrad Sommerfeld, Piotr Falkenhain. W 1500 roku właścicielami stają się von Salischowie. W czasie wojny 30-letniej wieś zostaje zniszczona. W 1786 majątek przechodzi w ręce hrabiego Carla Georga von Hoym. Archeolodzy datują okres funkcjonowania założenia obronnego na XIV-XV wiek, potem w tym samym miejscu w XVIII wieku kolejni właściciele wznieśli pałac.” (Źródło: zabytek.pl)

Grodzisko Głoska
Grodzisko Głoska na mapie https://mapy.geoportal.gov.pl/

Skupmy się póki co na dwóch pierwszych zdaniach z tego tekstu. Nieprzypadkowo pojawia się on przy opisie grodziska, które zlokalizowne jest w Głosce, naprzeciwko dawnego folwarku, gdzie teraz znajduje się Stajnia Odra. 700 lat temu na terenie tego grodziska stała wieża rycerska Hougera de Kummerow, który rezydował tam w trybie stałym wraz ze swoją żoną, panią Elżbietą, a dzisiejszy teren rzeczonej stajni to dawne podgrodzie. Źródło tej wiedzy jest wiarygodne, bo zaczernięte z książki historyka Adolfa Moeperta  pod tytułem „Nazwy miejscowości powiatu średzkiego w historii i języku” 

Głoska
Zabudowania dawnego folwarku, który w czasach Hougera i Elżbiety stajnowił podgrodzie tego założenia obronnego.

Autor podaje, że w roku 1326 książe Henryk VI zwany Dobrym uwolnił Elżbietę de Kummerow od “ciężarów”. To zdanie jest krótkie, ale zawiera mnóstwo niezwykle ciekawych informacji, które bardzo dużo opowiadają nam o żonie tego rycerza. Te obciążenia dotyczyły głównie podatków, które wypłacane były w pieniądzach i w plonach. Poza tym najpewniej pani na Głosce nie podlegała sądownictwu książęcego wójta i nie była ona zobowiązania płacić kar sądowych, gdyby takie na nią spadły.

Książę przekazał Elżbiecie – jak informuje Moepert – wszystkie swoje (książęce) prawa do Głoski, co w praktyce oznaczało, że była ona od tamtej chwili pełną, bezwarunkową panią na swoich włościach. Zarządzała aloduim i nikt nie miał prawa wtrącać się do jej gospodarowania na własnej ziemi, a wszystkie zyski z niej plynące należały tylko do niej. Ona sama mogła decydować, którego swojego chłopa ukarać i w jaki sposób. Swoją ziemię mogła sprzedać, zamienić na inną, podarować lub zastawić w razie potrzeby i nikogo nie musiała pytać o zgodę. Elżbieta po śmierci Hougera nie musiała już słuchać żadnego mężczyzny. Ani ojca, ani brata, ani męża. Stała się absolutnie niezależną kobietą z niesamowitą niezależnością majątkową, co w czasach, w których żyła było czymś rzadkim i wręcz niezwykłym.

Wdowa Kummerow musiała również być bardzo przedsiębiorcza, skoro udało jej się przekonać księcia do takiego działania na jej korzyść, pomimo, że miała ona oprawę wdowią, która zapewniałaby jej środki do życia.

Oprawa wdowia

Kiedy kobieta wychodziła za mąż, przynosila ze sobą posag, a mąż musiał zabezpieczyć go na swoim majątku na wypadek jego śmierci albo innych okoliczności, w których jego małżonka musiałaby radzić sobie sama. W tym przypadku oprawa wdowia dla Elżbiety znajdowała się najpewniej w Głosce, a jednak pomimo tego, książę dołożył do tego przekazanie wszystkich swoich praw do tej osady, aby żyło jej się jeszcze lepiej. Nie da się już tego ustalić, dlaczego tak postąpił? Być może zmarły rycerz czymś wyjątkowym mu się przysłużył? Jednak to tylko hioteza, ponieważ nie znalazłam nigdzie opowiedzi na to pytanie. 

Pani Elżbieta w taki właśnie sposób zapisała się w historii Głoski. To o niej napisał wspominany wyżej historyk, a nie o jej mężu. Rycerz Houger de Kummerow zostawił swoje “nazwisko” jako jedyny ślad po sobie, w którym znajduje się klucz do ustalenia, kim on był i skąd pochodził. Nie było łatwo dotrzeć do informacji o jego rodzinie, gdyż Kummerowie nie stanowili zbyt potężnej famili. Wiedza o nich pochodzi z kilku raptem dokumentów Śląska, gdzie pojawiają się oni przy okazji sprzedaży jako świadkowie albo jako strony w procesach. 

Grodzisko w Głosce
Teren grodziska w Głosce. Zejście z majdanu do fosy

Ród Kummerow

Zanim gdziekolwiek napisano o mężu Elżbiety, najpierw w dokumentach pojawił się Arnold de Komerowe. Nie ma co się dziwić, że zapis jest nieco inny, gdyż w tamtych czasach było to bardzo częste, że przekręcano wszelkiego rodzaju nazwy i “nazwiska”, stąd jeszcze wiele razy będę odnajdywać członków tej famili pod różnymi formami zapisu. Arnold w roku 1293 był świadkiem na dokumencie Bolesława, księcia Opolskiego i tam spotykam go najpierw. Dokument dotyczył jakiegoś przywileju dla klasztoru w Lubiążu. Arnold pojawia się również w książce historyka Marka Cetwińskiego “Rycerstwo Śląskie do końca XIII wieku” gdzie autor wspomina o tym wydarzeniu i ustala, że rycerz ten zwany tym razem jako Arnold de Commerau (ale również Komerowe, Kummerow, Cummerow) pochodził z osady o tej samej nazwie, która położona była (i nadal jest) niedaleko Budziszyna w Niemczech (Saksonia). To tam znajdowało się jego gniazdo rodzinne. 

Idąc dalej jego tropem, ustaliłam, że w XIII wieku wyruszył on na Śląsk wraz z innymi Niemcami z Budziszyna. Byli to między innymi Nostitze, Barutowie i Pannwitze. W kolejnym dokumecie śląskim z tego okresu znajduję go pod takim zapisem: Arnold Szymonowic i był to fantastyczny trop, który zaprowadził mnie do miejscowości o nazwie Szymanowice, które należą do powiatu średzkiego i do gminy Kostomłoty. Historyk Moepert wspomina przy opisie nazwy Szymanowic, że w roku 1298 osadę tę zwano Villa Arnoldi et fratrum suorum, czyli Wsią Arnolda i jego braci. Poźniej autor dodaje, że w dokumentach podaje się rownież bardziej rozszerzoną nazwę: Wieś Arnolda i jego braci, Szymona i Piotra. 

Szymanowice w powiecie średzkim

Dane te zachowały się ponieważ w tamtym czasie rodzina Commerau procesowała się z proboszczem z Kostomłotów o dziesięcinę, której oni nie chcieli mu płacić. Proces przegrali, ale nie w tym jest najważniejsza informacja dla mnie. Najistotniejsze jest to, że na dokumentach z tego procesu zachował się podpis: Szymon, Ojciec Arnolda i to tłumaczy, dlaczego Arnold pisał się wcześniej również jako Szymonowic. Wynika z tego, że bracia przybyli na Dolny Śląsk w towarzystwie swojego rodziciela! W trzy lata później następuje zmiana nazwy wsi na Simonis villa czyli Wieś Szymona. Może dlatego że najstarszy z rodu, ojciec braci umarł i w ten sposób chcieli oni uhonorować jego pamięć?

I w tym momencie mamy pełny obraz rodziny, z której pochodził Houger de Kummerow, co to osiedlił się w Głosce. Jego bezpośrednimi przodkami byli Szymon senior i jego synowie: Arnold, Szymon junior i Piotr. Zakladając, co jest bardzo zasadne, że Houger był potomkiem któregoś z braci, to prawdopodobnie wyfrunął on z gniazda w Szymanowicach jako rycerz i w wieku mniej więcej 25 lat i osiadł w Głosce, oddalonej od Szymanowic około 30 kilometrów, stając się jej zasadźcą. Oczywiście nie mam twardych dowodów na to, na jakich zasadach stał się on tam panem, ale biorąc pod uwagę fakt, że książę zrzekł się praw do tej osady na rzecz wdowy po nim, było to lenno. Tą tezę gruntuje również to, co zdołał na temat nazwy tej wsi ustalić wspominamy wyżej historyk Moepert. Weług niego w nazwie Głoski ukryty jest kod. Autor ustala, że pierwotna Glosk oznacza dosłownie “głosik”. Pisze on o tym w swojej książce „Nazwy miejscowości powiatu średzkiego w historii i języku”: 

“Jednakże, skoro wzgórze panujące nad dawną przeprawą przez Odrę (pierwsza wzmianka o przeprawie to rok 1435) prawdopodobnie już wcześniej – w czasach czeskich – pełniło funkcję strażnicy, warto przynajmniej zwrócić uwagę na czeskie słowo „hláska”, oznaczające nie tylko „dźwięk”, ale i „straż” czy „wartownię” (w znaczeniu czegoś, co wydaje dźwiękowy sygnał ostrzegawczy), które po przeniesieniu na grunt polski musiałoby przybrać formę „głoska”. 

Według mojej interpretacji tego fragmentu, rycerz Houger de Kummerow najpewniej osiadł w Głosce jako strażnik brodu na Odrze i wierny sługa księcia Henryka Dobrego. 

Widok na grodzisko Głoska z drogi. To tam Houger de Kummerow wybudował swoje grodzisko

Śledztwo to doprowadziło mnie do informacji o tym, że w XIII wieku z Saksonii wyruszyło rycerstwo niemieckie w celu osiedlenia się na terenach dzisiejszego Dolnego Śląska. Była to rodzina z Commerau. To z nich pochodził rycerz, Niemiec, który założył Głoskę. O jego żonie Elżbiecie wiemy, że wyróżniały ją przedsiebiorczość i wola przetrwania, które pozwoliły jej poradzić sobie po śmierci męża. Była ona również nieprzeciętnie niezależna, przez co trwale zapisala się w historii. Niestety nie udało mi się namierzyć jej rodowodu, dlatego nie wiemy z jakiej rodziny pochodziła, a to wielka szkoda! Jej dzieje już na zawsze będą krążyć wokół meża, który odszedł przed nią i zostawił ją w tej warownej osadzie nad Odrą. Nie mam również informacji o tym, czy Kummerowie mieli dzieci? Bo przecież nie jest to wykluczone. Być może właśnie tak było, choć członkowie tej rodziny nie przewijają się w kolejnych opisach dziejów Głoski. Mówi się i wspomina takie osoby jak Jan Tutte, Poppon i Jan Haugwitz, Henczelin Prittwitz, Konrad Sommerfeld, Piotr Falkenhain i w 1500 roku von Salisch. Później byli już von Hoymowie. Z tej listy nie wynika, żeby Głoska po Hougerze i pani Elżbiecie nadal znajdowała się w rękach tej familii, chociaż mogło przecież być i tak, że z tego matrymonium urodziła się tylko dziewczynka i wychodząc za mąż wniosła mężowi Głoskę w posagu, zatracając tym samym na zawsze ślad po rodzie, z którego pochodziła. 

A więc może czytając imiona kolejnych właścicieli tych dóbr nie widzimy, że one jeszcze długo były w rękach Kummerów. Żeby się o tym przekonać, należałoby przewertować kolejne sterty dokumentów i liczyć na to, że nie zaginęły w dziejach te, które akurat są mi potrzebne. 

Grodzisko Głoska
Teren grodziska Głoska. Ruiny dworu, który istniał tam w późniejszych wiekach

Gąsiory i Gąski

Dlaczego Wam o tym wspominam? Ponieważ podczas pracy nad tym materiałem odkryłam jedną bardzo ciekawą informację dotyczącą właśnie jednego z właścicieli tej miejscowości, który od lat przewija się w źródłach, ale nikt go nie widzi. Zacznę jednak od początku. 

W publikacjach o Głosce znajdujemy listę jej wczesniejszych nawz, które opatrzono datami informującymi o czasie, kiedy ich używano. I tak zaczynamy od Gloks 1326, Gloschke 1343, Glonka 1353, Gancke 1452, Glotke 1589, Gloschkau 1786 i wreszcie Głoska od 1946.

Podczas przeglądania potrzebnych mi źródel do przygotowania tego wpisu, moja uwaga skupiła się na jednej z nich, a mianowicie Gancke z 1452. Intuicja nie pozwoliła mi przyjąć na wiarę, że jest to jedna z wielu wariacji nazwy Głoski i zaczęłam drążyć temat. Tutaj nie wystarczy tylko wiedza, potrzebna jest też spostrzegawczość i umięjętność kojarzenia. Zaczęłam od rozebrania tego wyrazu na dwie cześci i wtedy zobaczyłam, że ganc to może być równie dobrze gans (bo przecież co skryba to inny zapis), co po niemiecku oznacza gęś. Pomyślałam, że może jest to przezwisko i zaczęłam szukać śląskiego rycerza z XIV wieku, którego tak nazywano i najlepszy wynik przyniosło poszukiwanie pod polskim brzmieniem gęś i tak właśnie wpadłam na rycerza Stefana ze Smolnej (w jego czasach Stwolna, około 80 km od Głoski), którego zwano “Gąska/Ganscha”! Informację tę udało mi się wyłowić z wiarygodnego źródła, bo z książki historyka Marka Cetwińskiego pod tytułem “Rycerstwo śląskie do końca XIII wieku”. Stefan miał też brata Mikołaja, który na dokumencie z 22 października 1285 roku złożył podpis jako świadek sprzedaży części Smolnej przez Stefana. On z kolei podpisał się tam jako Mikołaj Gąska/Ganzka.

I tak właśnie wpadłam na trop rodziny “Gąsek” ze Smolnej, która być może 167 lat później pojawiła się w Głosce, kupiła tamtejsze dobra i zmienila jej nazwę na Gancke, od swojego “nazwiska/przezwiska”. Spodobało mi się to, bo przecież tuż obok niej znajduje się Gąsiorów (jeden z przysiółków Głoski), więc pomyśłałam, że te Gąski dobrze trafiły, i że ciągnie swój do swego i wtedy mnie olśniło! Natychmiast zaczęłam wertować listę nazw Gąsiorowa i okazało się, że i tam Gąski się wprowadziły dokładnie w tym samym roku, czyli w 1452, ale w dokumentach zapisano ich jako Ganczke, przy czym nowa nazwa tej osady nie ma nic wspolnego z wcześniejszą Gasiorów (Ganserow).

Oni po prostu kupili najpewniej oba te folwarki i tak dobrze się tam zakamuflowali, że choć od wielu lat wyczytuje się ich na liście historycznych nazw Głoski, to nigdy nie wymienia pośród kolejnych właścicieli tych wsi. Takie buty! 

W tym momencie konieczne jest dodać, że Gąski ze Smolnej nie były jedynymi, których udało mi się namierzyć, ale są jedynymi, którzy pasują do tej hipotezy, ponieważ na przykład inne znalezione przeze mnie Gąski, nawet z gęsią w herbie pochodzili z Siemirowic (ziemia lęborska, Pomorze około 500 km od Głoski), a więc to raczej był trefny trop zwłaszcza, że pierwsza pisemna wzmianka o tym rodzie pochodzi z 1575 roku. Udało mi się też wpaść na Gąski z województwa sieradzkiego i z miejscowości Gruszczyce (około 200 km od Głoski) ale oni nie zapuszczali się w głąb Dolnego Śląska, tak więc rycerze ze Smolnej wydają się być tutaj najbardziej prawdopodonbni w tej hsitorii. 

Pałac w Gąsiorowie
Pałac w Gąsiorowie.

Głogi. Przysiółek Głoski. Jeszcze głębiej w przeszłość

Głoska liczy sobie swoją historię od 700 lat, gdyż to właśnie wówczas pierwszy raz pojawia się jej nazwa w dokumentach i to jest jak najbardziej zasadne, aby od tego momentu zacząć odliczanie, ale prawda jest taka, że na jej terenie żyli ludzie od wielu tysiecy lat i urządzali się w tej okolicy budując swoje osady i obozowiska. Pamiątek po ich bytności w tej okolicy nie ma zbyt wiele, ponieważ poźniejsze działania ludzkie, pochodzące choćby z okresu średniowiecza całkowicie zatarły ślady opowiadające o tych dziejach, a i prawda jest taka, że nie prowadzono tu zbyt ambitnych badań archeologicznych. 

Jednak bezpośrednia bliskość Odry mocno sugeruje, że dzisiejsza okolica Głoski była bardzo dobrym miejscem do życia dla ludzi z epoki kamienia, brązu i żelaza, ponieważ  wówczas osiedlali się oni na brzegach rzek, które gwarantowały im nieograniczony dostęp do wody, co było niezwykle istotne. Brzegi tej rzeki były więc od zarania dziejów nieustannie zagospodarowywane, choć wyglądało to zupełnie inaczej niż w czasach pani Elżbiety de Kummerow z Głoski czy Paszko Gorzepcowicza z Jarząbkowic i Gąsiorowa, o których opowiadałam Wam wcześniej. 

Odra

Głogi znajdują się jednak najbliżej tej rzeki, bo około pół kilometra w linii prostej, ale należy pamietać, że to wyliczenie jest z chwili obecnej, i że kiedyś, gdy Odra nie była regulowana, wody jej wylewały bardzo często, a koryto było na pewno dużo szersze. Dzisiejsze Głogi stanowiły więc z racji swojego usytuowania bardzo atrakcyjne miejsce do założenia osady. Już w roku 1293 zwano je nie bez powodu (z łacińskiego) Monthwarin, co oznacza Górę.

Głogi, dawny przysiółek Głoski
Głogi, dawny przysiółek Głoski. Świątynia na wypiętrzeniu

Takie wypiętrzenie w okolicy tej nieposkromionej jeszcze wówczas wielkiej rzeki musiało zwracać uwagę ludzi, którzy od wielu tysięcy lat osiedlali się tam, gdyż było to miejsce bezpieczne od zalania. Dzisiaj na tej górce stoi kościół i kilka innych niesakralnych budowli. Znajduje się tam również cmentarz i zwykle te właśnie obiekty opisuje się podczas przedstawiania historii Głogów, ja jednak chciałabym spojrzeć głębiej w przeszłość, a konkretnie do epoki kamienia, są bowiem dowody na to, że tuż obok dzisiejszej nekropoli w Głogach i niedalekiej świątyni, na ornym polu znajdowało się obozowisko ludzi z tego okresu. 

Widok na kościół i farę z cmentarza w Głogach

Obozowisko z epoki kamienia

Oczywiście archeolodzy nie są w stanie określić dokładnie czasu istnienia rzeczonej osady i wszystko, co o niej wiemy to że: jej teren znajduje się w obszarze AZP 77-25 (Archeologiczne Zdjecia Polski), jest w rejestrze zabytków, a stanowisko archeologiczne ma numer 1. Opisano to miejsce jako obozowisko z epoki kamienia i dodano, że położenie jego jest dokladne, czyli archeolodzy znaleźli dokładnie tam, blisko kościoła i cmentarza w Głogach, pozostałości po tej małej osadzie.

Dawna fara przy kościele w Głogach

Oczywiście taka informacja rozpala wyobraźnię. I dobrze, ponieważ niestety stanowisko to nie odczekało się żadnego słynnego opisu, a przedmioty tam znalezione, które stanowią dowód na istnienie obozowiska, nie zostały wystawione na żadnej wystawie, a więc wyobraźnia bardzo się tutaj przyda. Co musimy wiedzieć o epoce kamienia, aby zacząć wyobrażać sobie tę bardzo prymitywną jeszcze wieś ludzi, którzy nie znali ani brązu, ani żelaza. 

Okres zwany szeroko epoką kamienia to czas, kiedy kształtowało się człowieczeństwo. Istota ludzka zaczęła przybierać formę, przypominającą tę nam współczesną i zaczęła rozwijać się kulturowo. Do rzeczonego rozwoju i postępu ewolucyjnego ludzie używali głównie kamieni, z których tworzyli narzędzia i broń, co stanowiło podstawę ich egzystencji. W tamtym okresie również zaczęli oni tworzyć życie społeczne i rozwijać duchowość. To tam, w tym prymitywnym jeszcze świecie pojawiły się pierwsze struktury rodzinne. Ten okres uznawamy jest przez archeoloogów za najstarszy i najdłuższy w dziejach ludzkości, ponieważ zaczął się około 3 milionów lat temu i trawał do czasu, kiedy zaczęliśmy używać metali, co zpoczątkowało najpierw epokę bązu, a potem żelaza. 

Paleolit, mezolit i neolit

Najstarszą epoką kamienia jest paleolit, który zaczął się właśnie 3 miliony lat temu i trwał do około 10 tysięcy lat p.n.e. W tym czasie ludzie zajmowali się polowaniem, łowieniem ryb i zbieraniem nasion i owoców, które stanowiły ich jadłospis. Formowali się również niewielkie grupy koczowników, którzy nieustannie podążali za stadami zwierząt. W tym czasie człowiek zaczyna używać kamienia jako narzędzi, potrafi też rozpalić ogień i zaczyna się rozwijać jego mowa. Nauka dowodzi, że ludzie ci grzebali swoich zmarłych, co oznacza, że duchowość miała już dla nich znaczenie. Nasi przodkowie z tych odległych czasów to: Australopitek, Homo erektus i neandertalczyk, ale również Homo sapiens

Drugą epoką kamienia jest mezolit. Trwał on od około 10 000 do około 5 500 lat przez naszą erą. To przełomowy czas pomiędzy koczowiczym trybem życia a osiadłym, co oznacza, że ludzie zaczęli budować trwałe osady, a nie jedynie liche obozowiska. Człowiek zaczyna inaczej się organizować, powoli czyniąc sobie ziemię poddaną. Epoka lodowcowa ustąpiła i nadszedł czas na pełne, korzystne dla ludzi adaptowanie się do środowiska, które zmieniło się na ich korzyść. 

Trzecią epoką kamienia jest neolit, który datuje się na około 6000 do 3000 lat przed naszą erą. To czas, kiedy ludzie hodują już zwierzęta i uprawiają ziemię. Budują solidne osady, tworzą ceramikę i produkują tkaniny. Kamienne narzędzia nadal są w użyciu ale stają się dużo bardziej funkcjonalne. Rozwijają się różnorodne formy rzemiosła, które w naturalny sposób zapoczątkowały handel wymienny pomiędzy poszczególnymi ich grupami. W tym czasie człowiek wznosi już konstrukcje megalitowe i mocno manifestuje kult przodków, co wiąże się z początkami religii. 

Na polu niedaleko cmentarza w Głogach…

Na ziemiach polskich znaleziono sporo śladów bytności neandertalczyków z paleolitu jak również późniejszych Homo sapiens z mezolitu i neolitu. Archeolodzy ustalili na podstawie badań, że na tym terenie ludzie ci wykorzystywali zasoby wodne i leśne, i budowali osady. Niektóre stanowiska archeologiczne z epoki kamienia odbijają się głośnym echem i wieści o nich niosą się po świecie, a niektóre nie zostają nawet solidnie zbadane, tak jak to, które znajduje się na polu niedaleko cmentarza w Głogach. Tam naukowcy natrafili wprawdzie na dowody bytności ludzi z tego okresu w dziejach, ale nie było to znalezisko spektakularne. W marcu 2000 roku naniesiono informacje o nim na mapę portalu mapowego NID (Narodowy Instytut Dziedzictwa), ale nie sporządzono żadnego większego opisu tego miejsca.

Głogi na mapie https://mapy.geoportal.gov.pl/, gdzie znajdowało się obozowisko z epoki kamienia

Co mogli znaleźć tam archeolodzy? Zapewne coś, co “urodziła” ziemia podczas orki. Być może wprawne oko naukowca wypatrzyło groty od strzał, pięściaki, może zgrzebła abo jakieś ozdoby z muszli czy kości. Najpewniej też pozostałości po paleniskach. Poza tymi domysłami nie mamy więcej wiedzy o tym stanowisku archeologicznym, jednak wiemy na pewno, że z tego wypiętrzenia, gdzie dziś znajduje się kościoł w Głogach korzystali ludzie, którzy dopiero zaczynali tworzyć pierwsze religijne ceremonie. Zauważyli oni, że ta niewielka górka chroni ich obóz przed wylewami rzeki i dzięki temu czuli oni tam bezpieczni. Jest bardzo prawdopodobne, że gdyby przeprowadzono tam więcej badań, odkryto by nie tylko ślady po obozie ale również po solidnej osadzie z fortyfikacjami, bo przecież takie świetne do życia miejsce w tej okolicy nie mogło się marnować. Sądzę też, że w tej ziemi mogą znajdować się groby z tego odległego czasu, ale teraz już ich nie widać. Może były to pochówki szkietowe a może ciałopalne? Tego nie dowiemy się zapewne już nigdy, jednak to, że w ogóle tam były można zalożyć niemal ze 100% pewnością, bo przecież ludzie zawsze umierali a w czasie epoki kamienia były już urządzane pogrzeby. 

Widok z terenu cmentarza w Głogach na miejsce, gdzie kilka tysięcy lat temu ludzie z epoki kamienia urządzili sobie obozowisko.

Tak więc wyobraźcie sobie teraz to wypiętrzenie w Głogach, nad którym góruje tamtejsza świątynia, a za nią, na cmentarzu spoczywają zmarli mieszkańcy tej wsi, że zamiast tego znajduje się tam obóz sprzed tysiecy lat, w którym toczy się życie. Meżczyźni tworzą z kamieni narzędzia, noże i groty do strzał, a kobiety wyprawiają skóry zierząt. Starsze dzieci pomagają w tych pracach, zaś młodsze z nich po prostu bawią się wesoło. W obozie znajdują się również psy, które jeszcze bardzo przypominają wilki. Płonie tam kilka ognisk, na których przygotowywane są posiłki. Wokół stoją szałasy nakryte skórami zwierząt. Kiedy słońce znika za horyzontem, rodziny siadają przy ogniu i razem spędzają wieczory. Można o nich powiedzieć, że to dzikusy są, ale ja wolę myśleć, że to moi przodkowie, którzy przebyli bardzo długą i wyczerpującą drogę z tego obozu poprzez wiele innych w epoce brązu i żelaza, żebym ja teraz mogła klikać na klawiaturze, pisać mojego bloga i książki. Bez ich wkładu w rozwój ludzkości nie byłoby to możliwe…

Ognisko nad Odrą
Ognisko nad Odrą

Pozostałe źródła:

  1. https://zabytek.pl/pl/obiekty/zabytek?inspire_id=PL.1.9.ZIPOZ.NID_A_02_AR.30237&rejestr=rejestr-zabytkow
  2. https://sbc.org.pl/Content/281815/ii138477-0000-00-0001.pdf

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
6
OK
0
Kocham to!
2
Nie mam pewności
0
Takie sobie
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted

More in:Historyczny

0 %