Grodzisko Jabłonki to miejsce z niesamowitym zapleczem historycznym. Niewielki kawałek ziemi w lesie, otoczony fosą. Ongiś była to siedziba rycerska. Zapewne domyślacie się, że choć to stanowisko archeologiczne, to nie ma co liczyć, że ustalono tu jakieś konkrety.

Informacji na temat Jabłonek jest jak na lekarstwo, a i tak połowa z nich zapewne jest z palca wyssana. Grodzisko miało znaczenie bardzo lokalne. Nikt o nim nie pisał, bo prawdopodobnie nikt wówczas w okolicy pisać nie potrafił. Albo też zwyczajnie, nikt nie czuł takiej potrzeby, aby pisemnie odnotować jego istnienie. Niewielki średniowieczny fort znajduje się w lesie pomiędzy Kadłubem a Miękinią, na Dolnym Śląsku.

Polana Jabłonki

Dzisiejszą nazwę swoją zawdzięcza nieistniejącej już teraz osadzie, która znajdowała się tuż obok. Niewielkie sioło, zwane Jabłonką, rozniesiono w perzynę po II wojnie światowej.

 Jabłonki

Po osiedlu nie ma dziś niemal śladu.

 Jabłonki

Grodzisko jednak nadal zachowuje swoją pierwotną formę. Trzeba jednak dobrze się przyglądać, poruszyć do bólu wyobraźnię i spróbować temat ogarnąć.

Ja to sobie tak wyobrażałam, że w tej dziczy miękińskiej będę przedzierać się przez las, brodzić w wodach bagiennych i w pocie czoła, z narażaniem życia, w trudzie i znoju odnajdę ten średniowieczny stożek, otoczony wałem, od wieków niezmieniony. Oczami wyobraźni widziałam siebie w tym buszu, z posiekaną wiatrem twarzą i ubraniem poszarpanym przez dzikie jeżyny…

Jednak los postanowił natrząsać się ze mnie do woli. Szybko okazało się, że do grodziska droga prowadzi rowerowa, a przy niej stoi tablica z opisem. No i całą przygodę szlag trafił.

Grodzisko Jabłonki

Średniowieczne grodzisko Jabłonki

Skoro jednak już tam się znalazłam, wzięłam co było do wzięcia z tego miejsca i nie żałuję, ponieważ połknęłam bakcyla. Wróciłam do domu z głową pełną wyobrażeń, a w sercu zapalił się ogień pasji.

Grodzisko Jabłonki to niewielki gródek w formie stożkowatej. Stożek wprawdzie nieco oklapł, ale nadal można go uchwycić wzrokiem. Z całą pewnością był wykorzystywany do celów obronnych, ponieważ zachowały się relikty o tym świadczące. Podwójna fosa, która nadal wypełniona jest wodą, do dziś pełni swoją rolę.

Grodzisko Jabłonki

Dawny gródek jest niedostępny. Można dostać się na jego teren jedynie dzięki bobrom, które pozwalały drzewa w taki sposób, że stały się one kładkami.

Grodzisko Jabłonki

Pamiętajmy jednak, że w czasie, kiedy grodzisko Jabłonki było w stanie gotowości do obrony przed wrogiem, dokoła niego nie było drzew. I nie chodzi tu tylko o bobry, ale o całokształt. Wróg sam mógł zwalić drzewo i na poczekaniu zmajstrować most na teren gródka albo też wdrapać się na niego i ostrzeliwać jego mieszkańców z kuszy. Drzewa nie były więc przyjaciółmi Jabłonki, były nimi za to okoliczne bagna. Dokoła grodziska teren nadal jest bardzo podmokły.

Grodzisko Jabłonki

Teraz to las państwowy, więc w większości zagospodarowany i osuszony, jednak kilkaset lat temu były tu zapewne bagna, że strach ogarniał. Dlatego właśnie powstało tu grodzisko. W miejscu niedostępnym, straszliwym i niebezpiecznym dla tych, którzy nie znali tego terenu.

Grodzisko Jabłonki

Fortyfikacja z wieżą rycerską

Taki gródek to nie koniecznie było prymitywne lokum. W centralnej części wzniesienia znajdują się do dziś fundamenty murowanej budowli. Resztki nieistniejącej wieży mieszkalno — obronnej? Bardzo to prawdopodobne. Rycerskie wieże praktyczniejsze były w podobnych miejscach, ponieważ zamek potrzebowałby więcej zachodu. Zapewne archeolodzy zaprzeczyliby takiej teorii z racji tego, że gródek był mały i niezbyt znaczący, a jednak fundamenty murowane zachowały się i jakoś trzeba to wytłumaczyć. Średniowiecze ma wiele tajemnic. Takie miejsce jak to, nie jest stanowiskiem archeologicznym, którego wartość sprzyja badaniom. Wszyscy guzik wiedzą, co tu się działo i jak to mogło wyglądać w rzeczywistości. Wiek gródka określono zapewne na oko, biorąc pod uwagę standardy, a wiadomo, że podobne obiekty tworzone były również znacznie wcześniej. Nigdzie też nie znalazłam informacji na temat powodu istnienia tam takiej strażnicy. Grodziska nie powstawały sobie przecież ot tak bez przyczyny. Były powoływane do istnienia dla ochrony. Kopalni złota, ważnych traktów kupieckich czy czegoś w ten deseń. A tam, w tym zapchlonym tyłku na bagnach, niby co potrzebowało wsparcia zbrojnych?

Grodzisko Jabłonki

Torfowisko

Z całą pewnością historia zna odpowiedzi na to pytanie, ja niestety nie dotarłam do tego jej momentu. Jednak zastanawia mnie bardzo mocno fakt istnienia osady tuż obok Grodziska. Nie łączy się tych dwóch miejsc inaczej, jak tylko nazwą dla wygody, jednak być może jest w tym coś więcej? Jabłonkowi ludzie zajmowali się wydobywaniem torfu, w który obfitował ten teren. Wiadome jest, że torfowiska powstają tam, gdzie jest wilgotno, bagiennie…

Grodzisko Jabłonki

To najmłodszy z węgla, który od wieków wykorzystywany był jako opał. Zaobserwowałam, że cały obszar wokół gródka jest jedną wielką, dziś nieistniejącą kopalnią torfu. A jeżeli było tak również w czasie, kiedy powstało tam nasze grodzisko Jabłonki? Może osada korzenie swoje zapuściła już w średniowieczu? I torfowisko już wtedy było eksploatowane? Na mniejszą skalę, ale jednak? Może oba te miejsca, nieistniejąca dziś osada i gródek powstały jednocześnie? Żyjąc z torfowisk?

Grodzisko Jabłonki

Jakob Gobila

Niemiecka nazwa grodziska to Gobel. Tak się składa, że w okolicy tej żył w tamtym czasie niejaki Jakob Gobila. Rycerz zapewne i być może pierwszy w gródku. Ktoś zestawił te fakty i pozostawił zapis tych myśli w internecie. Być może dokopał się do tej historii z konkretnych źródeł, a być może nie. Jednak dobrze jest mieć taką „brzytwę”, kiedy tonie się w wiekach historii, o której świat nie słyszał.

Grodzisko Jabłonki

Dla mnie to bomba, ponieważ skoro Gobil zamieszkiwał grodzisko Jabłonki i był szlachetnie urodzony, to zapewne miał środki na to, żeby wybudować sobie na tej wyspie na bagnach porządną wieżę mieszkalną i nie marznąć w chacie pod strzechą. To wyjaśniałoby sprawę murowanych fundamentów na samym środku gródka. Moja teoria i wyobrażenie nabierają kształtów i sensu. Fortyfikacja na bagnach, tuż obok niewielka osada. Rycerz Jokob, który wszystko to miał w posiadaniu, co dzień rano wstawał batożyć swoich jabłonkowych ludzi, i gonił ich do roboty. Torf wywożono wozami do np. pobliskiej Środy Śląskiej albo do Wrocławia. W obu miejscach było co ogrzewać na maksa. Zamki, klasztory, ratusze. Opał musiał mieć zbyt w takich miejscach. W zamian Jabłonkowi ludzie mogli korzystać z dobrodziejstw lasu swojego szefa i liczyć na jego wsparcie w razie napaści. Takie układy były normą w tamtym czasie. Poza tym nie widzę sensu istnienia w tamtym miejscu grodziska. Niczego bowiem oprócz torfu tam nie ma i nie było…

Wszystko to tylko moja wersja wydarzeń. Zebrałam własne spostrzeżenia, wnikliwie przyglądając się temu miejscu. Wsparcia z zewnątrz nie było żadnego. Mogłam jedynie spekulować…

Grodzisko Jabłonki

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
31
OK
39
Kocham to!
6
Nie mam pewności
0
Takie sobie
1
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Jacek

kolejna przeczytana historia, świetne!

Kategoria:Naturalny

Sprawdź: