Od dynamitu po papier, czyli historia pewnej ruiny
W ostatnich latach z naszego krajobrazu ubyło sporo ruin. Wiele z nich doczekało się nowej funkcji, czasem w odświeżonej, ładnej osłonie, a czasem jako architektoniczny koszmarek. Wiele zostało także wyburzonych, a wraz z nimi odeszły zabytkowe elementy infrastruktury oraz liczne detale. Jednak w naszych miastach i miasteczkach wciąż można natknąć się na zrujnowane zabudowania, takie jak pozostałości pewnej papierni. Jej losy znakomicie ilustrują historię przemysłu chemicznego i papierniczego oraz przemiany gospodarcze końca dwudziestego wieku. To historia innowacji i tradycji, sukcesu oraz upadku, w kontekście panujących w danym momencie realiów gospodarczych i politycznych.
Historia papierni sięga końca XIX wieku, kiedy na terenach dzisiejszych Boruszowic powstał kompleks przemysłowy związany z produkcją materiałów wybuchowych. Inwestorem była niemiecka spółka Lignose AG, która ulokowała tu fabrykę dynamitu oraz innych środków wykorzystywanych w górnictwie i budownictwie. Lokalizacja nie była przypadkowa, bowiem bliskość lasów, dostęp do wody oraz rozwijająca się infrastruktura przemysłowa Górnego Śląska sprzyjały tego typu działalności. Już wcześniej, bo w 1743 roku, w Boruszowicach zaczęła działać huta żelaza, później przekształcona w rzeczoną fabrykę materiałów wybuchowych.






Papier zastąpił materiały wybuchowe
Po zakończeniu Wielkiej Wojny i podziale Górnego Śląska w 1922 roku zakład znalazł się w granicach Polski. Wówczas przeszedł w ręce spółki Lignoza S.A., która stopniowo przekształciła profil działalności. W 1924 roku zlikwidowano wytwórnię materiałów wybuchowych, na terenie której w 1929 roku uruchomiono papiernię. Nowo powstały zakład był jednym z nowocześniejszych zakładów tego typu w regionie. Wyposażono ją w maszyny renomowanej firmy Voith, co umożliwiło osiągnięcie wysokiej jakości produkcji oraz znacznej wydajności. Zakład produkował około 500 ton papieru miesięcznie, co pozwalało mu skutecznie konkurować na rynku krajowym i zagranicznym. Asortyment produkcji był szeroki i obejmował m.in. papier ilustracyjny, albumowy, offsetowy, drukowy oraz różnego rodzaju kartony. Produkty trafiały zarówno do odbiorców przemysłowych, jak i do sektora wydawniczego. Papiernia szybko stała się ważnym elementem lokalnej gospodarki, zapewniając zatrudnienie i przyczyniając się do rozwoju infrastruktury społecznej.






W czasie II wojny światowej zakład został przejęty przez administrację niemiecką. Zmieniono częściowo profil produkcji, dostosowując go do potrzeb gospodarki wojennej. Wytwarzano, między innymi, papier workowy oraz materiały wykorzystywane w przemyśle tekstylnym. Mimo trudnych warunków wojennych papiernia kontynuowała działalność, co pozwoliło zachować ciągłość produkcji i infrastruktury, dzięki czemu po zakończeniu konfliktu zakład mógł bez przeszkód kontynuować działalność. Po 1945 roku papiernia została znacjonalizowana i włączona do państwowego przemysłu papierniczego. W kolejnych latach weszła w skład Kaletańskich Zakładów Celulozowo-Papierniczych, co zapewniło jej stabilne funkcjonowanie w ramach gospodarki planowej. W latach 60. XX wieku przeprowadzono modernizację zakładu, zwiększając jego zdolności produkcyjne do około 700 ton miesięcznie. Był to okres względnej stabilizacji i rozwoju. Papiernia pełniła istotną rolę jako pracodawca. Zatrudniała około 350 osób, co miało duże znaczenie dla lokalnej społeczności.



Na Śląsku to coś więcej niż zakład pracy
Wokół zakładu funkcjonowała także tzw. Kolonia Fabryczna, czyli zespół budynków mieszkalnych dla pracowników wraz z infrastrukturą towarzyszącą. Był to typowy przykład osiedla robotniczego związanego z dużym zakładem przemysłowym. Przemiany gospodarcze po 1989 roku okazały się dla papierni bardzo trudne. W warunkach gospodarki rynkowej zakład musiał zmierzyć się z konkurencją, brakiem inwestycji oraz przestarzałą infrastrukturą. W 1993 roku przedsiębiorstwo ogłosiło upadłość. Podejmowano próby jego ratowania poprzez dzierżawę i restrukturyzację. Zakład prowadziła m.in. spółka pracownicza PPHU CARTEX. Produkcja została częściowo zmieniona i skoncentrowana na kartonach oraz materiałach dla przemysłu opakowaniowego. Działania te nie przyniosły jednak trwałych efektów. Brak kapitału inwestycyjnego oraz postępująca degradacja infrastruktury doprowadziły do ostatecznego zamknięcia zakładu w 2009 roku.

Papiernia w Boruszowicach była częścią większego zespołu przemysłowego, którego elementy zachowały się do dziś. W jego skład wchodziły budynki produkcyjne i magazynowe, infrastruktura techniczna (w tym wieże ciśnień), relikty wcześniejszej działalności chemicznej (np. wały ziemne dawnych prochowni), jak i wspomniane już osiedle robotnicze. Zespół ten stanowi cenny przykład dziedzictwa industrialnego Górnego Śląska, ukazujący rozwój przemysłu oraz organizację przestrzeni przemysłowej na przełomie XIX i XX wieku. Obecnie teren papierni pozostaje opuszczony i ulega stopniowej degradacji. Mimo to, a po części dzięki temu, przyciąga zainteresowanie miłośników historii przemysłu. Część obiektów, takich jak wieża ciśnień czy elementy Kolonii Fabrycznej, została objęta ochroną konserwatorską, co daje nadzieję na zachowanie przynajmniej fragmentów tego zespołu dla przyszłych pokoleń.






















Bibliografia (APA)
Bijak, S. (2023, grudzień 8). Tak wygląda opuszczona fabryka papieru w Boruszowicach. Śląskie Radio ESKA. https://slaskie.eska.pl/tak-wyglada-opuszczona-fabryka-papieru-w-boruszowicach-kiedys-wytwarzano-w-niej-dynamit-zdjecia-aa-pvpd-a5Db-3eWy.html
Ekomuzea.pl. (b.d.). Stara papiernia z 1894 roku w Boruszowicach. https://ekomuzea.pl/2075-ekomuzea-stara-papiernia-z-1894-roku-w-boruszowicach
Kot, K. (2019). Boruszowice – papiernia. Strażnicy Czasu. https://www.straznicyczasu.pl/viewtopic.php?t=12397
Papiernie.pl. (b.d.). Boruszowice – fabryka papieru. https://papiernie.pl/lokalizacja/boruszowice/
Zabytek.pl. (b.d.). Kolonia Fabryczna w Boruszowicach. https://zabytek.pl/pl/obiekty/g-295752
NaSzlaku.com. (b.d.). Boruszowice. https://naszlaku.com/boruszowice/









Es ist lobenswert, dass es in diesem Bericht viele Bilder gibt. Außerdem, es ist erstaunlich, dass in den Ruinen noch so viel altes Zeug liegt. Und dass die alte Glühbirne noch ganz geblieben ist, das grenzt an ein Wunder.
Ich war auch von der Glühbirne so beeindruckt, dass ich einfach anhalten und ein paar Fotos machen musste. Leider sind alle alten Maschinen verschwunden. Die örtliche Feuerwehr war früher in den Nachbargebäuden im Einsatz (das, das ich aus der Ferne fotografiert habe), und vielleicht sind die Gebäude deshalb noch intakt; außerdem wurden die meisten Fenster und Eingänge vor Kurzem gesichert. Ich mache das nicht oft, aber ich sah einen Schneeregen, den ich nutzen konnte, um mich hineinzuschleichen, und beschloss, es zu tun, ohne etwas zu beschädigen. Ich bin froh, dass ich es getan habe. Direkt neben der Fabrik werden neue Häuser gebaut. Ich hoffe, der Bauträger geht nicht so weit, die Fabrik dem Erdboden gleichzumachen… Beste Grüße!