Historyczny

PAŁAC W JUGOWCU. Historia pewnej miłości

Wzmianki o Jugowcu leżącym niedaleko Środy Ślaskiej (dolnośląskie) pojawiają się około AD 1300. Początkowo pod nazwą Hugolsdorf, później Hugoldi villa, Hugokzdorf i Hausdorf. Ta ostatnia przetrwała do roku 1945. Majątek, a wraz z nim wzniesiony w końcu lat osiemdziesiątych XVIII wieku późnobarokowy pałac w Jugowcu, do wybuchu II wojny światowej często zmieniał właścicieli, stając się własnością mniej lub bardziej zamożnych familii.

pałac w Jugowcu

Przechodząc liczne modernizacje, pałac w Jugowcu utracił większość charakterystycznych cech stylowych. Jego otoczenie także zmieniło się z biegiem czasu. Ozdobny ogród z końcem XIX wieku przekształcony został w niewielki park. Niektóre drzewa, rosnące dziś na terenie posiadłości to stuletni świadkowie historii tego miejsca. Na starych planach posesji wyraźnie widać lodownię, altanę staw i niewielkie alpinarium. Powojenna historia mocno zmieniła klimat tego miejsca. W końcowej fazie budynek uległ częściowemu zniszczeniu, a park został zdewastowany. Zarośnięty samosiejkami, zatracił swój pierwotny wygląd, wydawałoby się, że bezpowrotnie. „Rezydowało” tu również Państwowe Gospodarstwo Rolne.

pałac w Jugowcu

Pałac w Jugowcu – historia pewnej miłości

Zimą, kiedy wszystko pokryte było śniegiem, teren pałacu wyglądał nadal wspaniale. Biała sceneria ukrywała niedoskonałości rezydencji i parku. Wówczas to właśnie ktoś zachwycił się tym miejscem i pokochał je na zabój. I stało się tak, że  ponad dwadzieścia lat temu pałac wraz z ogrodem został wydzierżawiony przez osobę prywatną. To było w październiku 1995 roku.

pałac w Jugowcu

Prawdziwe oblicze posiadłość odsłoniła dopiero po odwilży. Niezliczone ilości krzaków i śmieci, przed pałacem koleiny i kałuże. Wówczas jeszcze w budynku mieszkali lokatorzy, w parku stały chlewiki. Może się komuś wydawać, że to wszystko przeraziło dzierżawcę i zrezygnował on ze swoich planów związanych z tym miejscem, ale stało się inaczej. W dwa lata później kupił pałac wraz z parkiem…

pałac w Jugowcu

Zaczęło się od koszenia chwastów, karczowania dzikiego bzu i głogów.

To była konieczność, ponieważ rośliny te dotknięte były chorobą. Kiedy usunięto dziczki, dopiero wtedy można było zobaczyć dwuhektarowy park w całej okazałości i snuć plany dotyczące jego wyglądu.

pałac w Jugowcu

A założenie było w stylu angielskim.

pałac w Jugowcu

Następnym posunięciem była pielęgnacja starodrzewia. Dlatego teraz jest tam tak pięknie i drzewa nadal zdobią park. Przedwojenne lipy, akacje graby, wiązy, dęby, grochodrzewy, klony, buki, brzozy, jesiony, wierzby i leciwy platan. Staw został oczyszczony. Zamieszkały w nim żaby, raki i karpie ozdobne.

pałac w Jugowcu

Akwen pięknie zdobi teren. Mur okalający posiadłość został częściowo odremontowany. Na końcu ogrodu znajduje się fosa, która również podczas pracy nad przywróceniem świetności temu miejscu została oczyszczona i napełniona wodą.

pałac w Jugowcu

Prawdopodobnie w latach dwudziestych ubiegłego wieku na terenie ogrodu powstało niewielkie alpinarium. Jego ślady zostały odnalezione i ponownie odtworzone. Ktoś z wioski opowiadał nam, że w tym miejscu kiedyś znajdował się grobowiec rodzinny jednych z dawnych właścicieli tego majątku.

pałac w Jugowcu

W samym pałacu również wykonano sporo prac remontowych, ale najwięcej jedynie zabezpieczających przed zniszczeniem. Nie został do dziś doprowadzony do prawdziwej świetności, ale ma się dobrze. Ogród przypałacowy zachwyca każdego roku od wiosny po zimę.

pałac w Jugowcu

Być może zabrakło środków do stuprocentowego wyremontowania zabytku, ale z całą pewnością nie zabrakło miłości do ratowania go od zapomnienia.

pałac w Jugowcu

Pałac w Jugowcu miał wiele szczęścia. Czasem odwiedzam go podczas długich spacerów za miasto. Lubię zaglądać do cudownie zadbanego ogrodu i patrzeć na pałacyk, który gdyby nie został pokochany, mógłby już dziś nie istnieć.

pałac w Jugowcu

Tak właśnie według mnie wygląda prawdziwa miłość do zabytków. Nie ustaje, choćby nie wiem co się działo niedobrego. W tym miejscu wyraźnie widać, że zabrakło funduszy na wyprowadzenie budynku do stanu idealnego. Zapewne na drodze do tego celu właściciel obiektu napotkał wiele przeszkód. Niektórych z nich nie udało się przeskoczyć, jednak zabytek jest zabezpieczony przed zniszczeniem. Widać tu odpowiedzialność i troskę, którą szczerze podziwiam od lat…

Jugowiec to bardzo mała wioska, a ten pałacyk jest jej wspaniałą ozdobą. Podobno wiosną i latem przyjeżdżają tu prosto z kościoła pary nowożeńców, aby robić sobie w ogrodzie, na tle pałacu ślubne zdjęcia sesyjne. 

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
140
OK
68
Kocham to!
40
Nie mam pewności
4
Takie sobie
6
Subscribe
Powiadom o
guest
11 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Pawel

Mieszkałem na przeciwko tego cuda widzialem jak się zmieniał przy bramie wjazdowej był staw kiedys

Maria Tarczyńska

Hej :) To nasz pałacyk. Dziękuję, że tak ładnie o nim napisaliście. :) Koniecznie następnym razem wpadnijcie na kawę. Ja mieszkam we Wrocławiu ale mama i jej mąż są tam prawe cały czas przez wiosnę i lato :)

Maria Tarczyńska

Witam :) Właśnie się zastanawiałyśmy z mamą czy się znacie, bo prawdopodobne było, że tak…. tylko pytanie było w jakich okolicznościach. No i wszytko jasne :)

Michasia

Kurczę, aż się trochę wyruszyłam. Kiedy miałam może z 5 lat byłam w tym pałacu z rodzicami. Jestem spokrewniona z Januszem Tarczynskim, pierwszym mężem pani Ali. Chociaż w sumie moglabym napisac Cioci Ali, ale niestety spora odległość jakoś nie wpływa na podtrzymywanie więzi rodzinnych :-( niemniej jednak dziękuję za ten artykuł, mogłam go pokazać Mamie, która była bardzo ciekawa co słychać w pałacu. Pozdrawiamy ciepło, rodzina z Kutna :-):-)

sebastian

Uwielbiam takie pałace , w moich stronach skąd pochodzę (woj. Lubuskie), mnóstwo takich było , niektóre się jeszcze zachowały , poniektórych została kupka gruzu .. aż mi się wtedy serce kraje …

Iza

Dziękuję za ten artykuł, byłam ciekawa jak pałac wygląda po tylu latach :)
Odwiedziny u Marii i jej Mamy to jedno z lepszych wspomnień z liceum, aż żal było wyjeżdzać.. :))

[…] był Jugowiec, potem Kryniczno, Gozdawa i Rakoszyce. Tam na skrzyżowaniu skręciłam w kierunku Budziszowa i […]

Kategoria:Historyczny

0 %