Niekomercyjny

Raszowa. Całkiem nieznana historia średniowiecznej osady

Trafiłyśmy do tej miejscowości dolnośląskiej, gdyż była ona przewidziana w planie naszego nieustannego wędrowania w minione wakacje. Nie była więc to dla nas niespodzianka. Jednak prawda jest taka, że kiedy tam przybyłyśmy i zaparkowałyśmy rowery na terenie, gdzie dawniej stała wspaniała rezydencja w Raszowej, to byłam w szoku. Nie miałam pojęcia, że pałac, z którego dziś zostały jedynie ruiny, usytuowany był na obszarze dawnego grodziska. Nie przeczytałam o tym w żadnym historycznym opracowaniu, bo wcale! Przeczytałam to po prostu z gruntu.

Raszowa jest niezwykle zajmująca, nawet bez jej wspaniałego ongiś pałacu na tej wyspie otoczonej mokrą do dziś fosą. Jej dzieje porwały mnie i wciągnęły głęboko w głąb historii, która dziś chyba już nikogo nie obchodzi, bo mało kto zajmuje się nią bardziej drobiazgowo. Aby więc się do niej dobrać, musiałam przeczytać pierdyliard opracowań historycznych, żeby uzbierać z nich kilka zdań, które przydały mi się do tego wpisu. Raszowa zaprzęgła mnie więc do ciężkiej pracy. Sprawiła, że dostałam wypieków na twarzy i całkiem straciłam kontakt z rzeczywistością.

Raszowa
Teren wyspy otoczonej mokrą fosą, do której prowadzą mosty z trzech stron świata.

Zasadźca

Wszystko zaczęło się od tego, że przekroczyłam jeden z trzech mostów prowadzących na majdan, gdzie przed wieloma wiekami osiedlili się zasadźca i pierwsi mieszkańcy Raszowej. To oni najpewniej wykopali tę fosę, która niekoniecznie wtedy była taka szeroka jak dziś. Mocno podejrzewam ich o to, że stworzyli tę fortyfikacje jeszcze przed rokiem 1267, kiedy to osada ta pierwszy raz została wspomniana na piśmie wówczas jako Rasova. O co jednak chodzi z tym tajemniczym „zasadźcą”. Słowo to jest dziś niemal nieużywane, gdyż czasy, kiedy z niego korzystano, dawno minęły. Związane jest ono ze średniowiecznym osadnictwem na Dolnym Śląsku przybyszów z różnych stron świata. „Nasz” zasadźca przybył do Raszowej i założył tam osadę na prawie niemieckim. Zrobił to na mocy dokumentu lokacyjnego, który otrzymał od władcy tych terenów, w tym konkretnym przypadku od księcia Konrada I głogowskiego, bo ziemia lubińska, na której znajdowała się Raszowa należała wówczas do tego władcy.

Raszowa
Jeden z mostów prowadzących na wyspę.

Czas, w którym się tutaj poruszamy, to długi okres po tym, kiedy Mieszko I podbił mieszkających tu wcześniej Czechów. Stało się to po śmierci Dobravy i przy pomocy Niemców. Jest bardzo prawdopodobne, iż to oni właśnie założyli Lubin, późniejsze miasto piastowskie, leżące nie cale 10 km od Raszowej. Legenda głosi, że w tamtym odległym czasie żył pewien młodzieniec o imieniu Luby. Miał on pokonać olbrzymiego niedźwiedzia, który terroryzował mieszkańców tej osady. Kiedy bohater ten uwolnił ich od niebezpieczeństwa, stał się ich przywódcą i od jego imienia nadano nazwę Lubin.

XIII wiek to początek wielkiej kolonizacji Dolnego Śląska. Goście zjeżdżali sią tutaj z Frankonii, Szwabii, Saksonii, Walonii, Turyngii, Włoch i Czech. Byli to mieszczanie, biedni i bogaci, zwykli chłopi, szlachcice bez ziemi, rycerze i typy spod ciemnej gwiazdy, którzy uciekali przez sprawiedliwością. Ci ostatni nad wyraz chętnie przyjmowali zaproszenie od naszych książąt, ponieważ na samym początku podejmowano ich tutaj jako wolnych od swej przeszłości gości. Każdy więc, nawet nawiększy zbój, mógł wszystko zacząć od nowa na dolnośląskiej ziemi. Ciekawostką jest, że jednym z głównych wabików, który ściągał obcych na Dolny Śląsk były plotki o złocie, które najsampierw rozpuszczał książę Henryk Brodaty.

Raszowa na Dolnym Śląsku
Raszowa. Jeden z mostów prowadzących na wyspę otoczoną fosą.

Lokatorzy

Ci co posiadali jakieś wartościowe przedmioty, brali je ze sobą w drogę i przywozili do celu podróży. Były to najczęściej narzędzia do pracy, ubrania, zwierzęta oraz nasiona. Nie wykluczone jest, że kiedy nowi lokatorzy przybyli do Raszowej, tuż obok w dużo starszej Raszowej Małej toczyło się codzienne, już od dawna zorganizowane życie innych ludzi, którzy mieli korzenie słowiańskie. Raszowianie zastali u celu swojej wędrówki gęsty las, który należało wykarczować, aby się tam urządzić. Osada została najpewniej zbudowana od zera. Nad wszystkim tym czuwał właśnie zasadźca. Jego obowiązkiem było zadbać o to, aby założona przez niego wieś zaczęła funkcjonować gospodarczo i żeby w jej ramach ludzie czuli się bezpiecznie, co w tamtych czasach oznaczało, że koniecznością jest wybudowanie wokół niej fortyfikacji. W związku z tym, że dyrygował on zakładaniem nowego sioła od samego początku, dostawał również władzę nad nowym siedliskiem i ludźmi, którzy w nim mieszkali. Oczywiście ze wszystkiego co zdziałał, musiał rozliczyć się ze swoim księciem, bo nie ma na tym świecie niczego za darmo. Zasadźca zostawał panem i mógł batożyć swoich chłopów, ale wszystko to po to, aby zarobić na podatek dla swojego władcy. Takie buty!

Raszowa. Teren grodziska
Rzut na teren dawnego grodziska w Raszowej.

Rasova

To co napisałam wyżej wydarzyło się na ziemi lubińskiej, w małej wsi, która na samym początku, przed rokiem 1267 nosiła nazwę Rasova. Kolejne lata ją zmieniały i tak w 1362 mówiono o niej Richinow, 1396 – Reynirsdorf. Potem kolejno w 1399 – Richenaw, w 1410 Reychenaw, w 1418 – Reichenaw, w 1789 – Groß Reichen, w 1830 – Reichen. Od 1867 do końca II wojny światowej ponownie Groß Reichen, a po roku 1945 do 1998 – Raszowa Duża. Teraz to po prostu Raszowa. Wszystkie te nazwy, poza pierwotną są po prostu niemieckie. Nie mam co do tego wątpliwości, więc nie poświęcałam im uwagi, jednak ta najpierwsza całkowicie zainfekowała mój umysł. Przyczyną tego było to, że postawiłam sobie za punkt honoru dociec, skąd wypływało jej źródło.

Raszowa. Rzut na główną ulicę.
Raszowa. Rzut na główną ulicę.

Bardzo się przy tym uparłam, dlatego poświęciłam temu tematowy naprawdę wiele czasu. Najpierw przyjrzałam się po prostu temu zapisowi: RASOVA, a potem wypowiedziałam to słowo na głos i zabrzmiało mi ono tak lekko z czeska. Chwyciłam się więc tego tropu, chcąc go gruntownie sprawdzić. Nie było to niemożliwe, ponieważ na Dolnym Śląsku jako zasadźcy gospodarowali również przybysze z Czech. Oni zresztą byli tu wcześniej niż Piastowie. Wrocław, który teraz jest nasz, a przed II wojną światową należał do Niemców ma historię zaczynającą się od Czechów. Dlaczego? Zaraz wyjaśnię. Wrocław pierwotnie zwano Wratislav. Od czeskiego księcia Vratyslava I wzięła się jego nazwa, gdyż to on był jego założycielem. Urodził się około roku 888 a umarł w 921. Jego rodzice to Ludmiła i Borzywoj. Pochodzili oni z dynastii Przemyślidów, w którą wżeniali się wielokrotnie nasi piastowscy władcy.

Wieś Raszowa
Widok na wyspę w Raszowej.

Rašov, Razová

Zaczęłam szukać na mapie Czech miejscowości o nazwie Rasova. To był dobry punkt wyjścia zakładając, że zasadźca nazwał nową miejscowość, którą założył, tak samo jak tą, z której przybył. To było dość częstym zjawiskiem, dlatego od tego zaczęłam swoje śledztwo. Pierwsze co namierzyłam na mapie podobnego, to było Rašov. Wieś położona jest w powiecie brneńskim i w kraju południowomorawskim i mogłaby nawet pasować, gdyby nie informacja, że powstała około 1350 roku. Drugie namierzone w Czechach sioło to Razová w powiecie Bruntál. Nie brzmi dokładnie tak samo, ale w sumie fonetycznie podobnie. Jednak data jego powstania to rok 1288. Obie te czeskie wioski mają młodszą metrykę aniżeli Rasova koło Lubina, więc nie mogły stanowić jej pierwowzoru, dlatego niestety musiałam porzucić ten trop i zaczęłam z innej beczki. Od tamtej chwili usiłowałam ustalić, z jakiego języka mogłaby pochodzić nazwa tej wsi. Miałam nadzieję, że na coś wpadnę sensownego, co mnie oświeci. Wałkowałam temat po czesku, hiszpańsku, włosku, łacinie i po niemiecku, czyli wszędzie tam, gdzie miałoby to jakiś sens (bo maglowałam również i te późniejsze niemieckie nazwy, mając nadzieję, że któraś z nich nawiązywała do pierwotnej). Próbowałam tłumaczyć Rasovą w całości i w kawałkach rozczłonkowując nazwę na sylaby. I powiem Wam, że i tutaj nic nie wskórałam. Nie poddałam się jednak i dalej drążyłam ten trudny temat. Mój upór wynikał z tego, iż liczyłam na to, że kiedy ustalę coś więcej na temat pierwotnej Rasowej, i dowiem się skąd przybył w te strony zasadźca, być może dowiem się również kim on był i jak się nazywał?

Teren grodziska w Raszowej.
Grodzisko średniowieczne w Raszowej.

Jednak od tej chwili tropienie tej historii zaczęło być chaotyczne. Tak naprawdę nie wiedziałam czego szukałam konkretnie, jednak z uporem maniaka wertowałam sieć. Robiłam lustaraję w różnych jezykach tłumacząc teksty ze stron angielskich i niemieckich. Trwało to godzinami. Prawie nie odchodziłam od komputera i choć było to bardzo niezdrowe, nie mogłam przestać! Aż w pewnej chwili coś drgęło…

Wpadłam na przedziwną stronę w internecie. To był pdf z tekstem Zbigniewa Ruska „O nazwach koszuli w językach słowiańskich”. Treść to była zajmująca i przyznaję, że zanim powzięłam wysiłek sprawdzenia, dlaczego konkretnie przykuła moją uwagę, wciągnęła mnie na godzinę lub dwie. Opracowanie jest niezwykle treściwe informacyjnie, jednak również bardzo trudne. Ale mnie wtedy chodziło jedynie o znalezienie w nim związku z Rasovą pomimo, że na pierwszy rzut oka wydawało się to bezsensowne. A jednak to właśnie ten tekst o koszulach pomógł mi wpaść na trop najpierwszych dziejów tej osady. Z całości tej pracy wyłowiłam najsampierw te dwa jej fragmenty:

Bułgarski wyraz расо oraz rosyjski ряса pochodzi z łac. rasum, (por. gr. ράσον, ngr. ράσο,wł. raso). Występuje on także w języku staro-cerkiewno-słowiańskim раса „sutanna prawosławna”, sch. rȁsa, ukr. рàса. Sutanna prawosławna różni się od rzymsko-katolickiej tym, że ma znacznie szersze rękawy oraz uszyta jest z cieńszej tkaniny.”

„Niektórzy autorzy twierdzą, iż wyraz ten może być spokrewniony z lit. rỹzai „łachmany” lub rizios „zbroja”. Istnieje też hipoteza głosząca, iż rzeczownik ten jest pożyczką z trackiego wyrazu ζειρά ‘odzież wierzchnia’ (Machek 1957: 436) lub z łacińskiego rasum < gr. ράσον „kawałek tkaniny, sukna”.

Do tych fragmentów autor dołączył źródła. Jednym z nich był „Słownik podręczny łacińsko-polski” Łukasza Koncewicza z 1922 roku. Natychmiast go odszukałam w sieci i otworzyłam. Znalazłam w nim interesujący mnie termin cyt:„Rado, rasi, rasum: skrobać, drapać, gładzić, czyścić; szczególnie golić, strzyc.” W tamtym momencie moja głowa płonęła. Zachodziły w niej procesy kojarzące wszystkie zebrane chaotycznie informacje na temat słowa Rasova i w pewnym momencie poukładały się one w sensownym szeregu.

Rado, rasi, rasum, Rasova…

To od tego słowa wzięła się pierwotna nazwa tej osady! Później wróciłam do wyłowionych fragmentów z tekstu o koszulach, gdzie autor sprowadza wyraz ten do konkretnego kontekstu, czyli kawałka sukna, które powstało z wełny. Następnie przywołałam info z innego źródła o tym, że wieś ta wzmiankowana była w roku 1267 jako należąca do klasztoru w Trzebnicy. Wszystko nabrało sensu! Zaczęłam widzieć wyraźnie dzieje tego średniowiecznego sioła, które nazwano Rasowa dlatego, że podlegało bezpośrednio zakonnicom w habitach i jej mieszkańcy zobowiązani byli płacić im dzięsięcinę w surowej wełnie albo utkanym materiale. Rasovianie musieli zajmować się hodowlą owiec, dowodzi temu łacińskie słowo rasum, od którego wzięta została nazwa wsi. Z wełny, którą najpierw musieli pozyskać, czyli ogolić te zwierzęta tworzono ubrania dla zakonnic.

Jeden z mostów prowadzących na wyspię w Raszowej.
Jeden z mostów prowadzących na wyspię w Raszowej.

Może wydawać się to pokręcone, ale nie sądzę abym popełniła błąd wysuwając takie wnioski. Żeby to ogarnąć rozumem, trzeba na to spojrzeć, zwracając wzrok głęboko w przeszłość, kiedy Rasova została założona w środku wielkich kniei, które trzeba było wycinać, aby wyrwać z nich ziemię pod uprawy rolne. Jednak do tej pory z czegoś Rasovianie musieli żyć. Tuż obok, w dzisiejszej Raszowej Małej mieszkali Słowianie, którzy nie znali się zbytnio na uprawach, ale potrafili się utrzymać. To oni zapewne nauczyli kolonistów jak to zrobić, żeby przeżyć w tej dziczy. Dlatego w nowo powstałej osadzie zaczęto hodować owce, których wełna potrzebna była bogatym na sukno. Sądzę, że czyniono tak bardzo długo, gdyż ziemie w powiecie lubińskim nadal mają średnią wartość w ogólnym rozliczeniu, choć dziś można temu zaradzić.

Teren na którym dawniej stał pałac w Raszowej.
Teren na którym dawniej stał pałac w Raszowej.

Raszowa

Kiedy zrozumiałam już dlaczego na samym początku dzisiejsza Raszowa zwała się Rasovą, odetchnęłam. Nie poznałam wprawdzie imienia zasadźcy, ale poznałam wiele innych faktów. Nie sądzę, abym kiedykolwiek dotarła do informacji na temat założyciela tej osady. Jej historia nie jest ważna dla wielkiego świata niestety i nie ma chętnych do drążenia tego tematu. Musi więc mi wystarczyć póki co to, co osiągnęłam w tej sprawie. Kolejnym zagadnieniem tego wątku było dla mnie miejsce, gdzie zaczęto budować to sioło. Nigdzie nie trafiłam na opracowanie, w którym ktoś wspominałby, że ta wyspa w środku wsi, która do dziś otoczona jest mokrą fosą, jest dawnym grodziskiem. Jeżeli już jest o niej mowa, to dzieje tego punku na mapie Dolnego Śląska opisywane są od roku 1267 jako własność opactwa w Trzebnicy. Później jest długi skok do roku 1396, gdzie wspomina się pierwszego znanego z imienia właściciela tego majątku, zapewne już wówczas rycerskiego, Heinricha von Nuhteritza. Kolejnym jaśniepanem był tam Johann von Poznow. Następni vonowie wyłaniają się dopiero w XVIII stuleciu. Byli to kolejno von, Lüttichau, von Hoch, von Roel. W XIX wieku Raszowa należała o Dunckela, Lehme, Michaelisa, von Tiedemanna. XX sulecie to rządy Fritza Stracha, von Strachwitza i Fritza Hensela, który mieszkał tam przynajmniej do roku 1930. Po 1937 r. nastąpiło rozparcelowanie dóbr w Raszowej.

Teren wyspy w Raszowej.
Teren wyspy w Raszowej.

Jeżeli chodzi o pałac, a konkretnie dziś już jedynie wspomnienie o nim, to został on wzniesiony w drugiej połowie XVIII wieku dla rodu von Lüttichau. Budowla powstała na miejscu wcześniejszej rezydencji. Obiekt ten był niezwykle pięknie usytuowany. Dwór przecudnej urody otaczała woda. Nie ma go już dziś dlatego, że został splądrowany i podpalony przez Czerwonoarmistów w 1945 i w sumie tyle z niego zostało…

Wyspa otoczoa fosą w Raszowej.
Ruiny założenia dworskiego w Raszowej.
Teren na którym dawniej stał pałac w Raszowej.
Ruiny założenia dworskiego w Raszowej.

Grodzisko Raszowa

Ale o tym, że przez wieki stał na majdanie średniowiecznego grodziska ani słowa! Dlaczego więc tak upieram się przy twierdzeniu, że tak właśnie było? Zacznę od najmniej wiarygodnego, czyli od przeczucia albo pierwszego wrażenia. To było tak, że weszłam na tę wyspę i po prostu to wiedziałam. Czułam to całą sobą i świadomość ta mnie odurzała, jednak potrzebowałam potwierdzenia, a nie mogłam go osiągnąć. Skoro tak było, zaczęłam krążyć wokół tego tematu. Lustrować teren skanując go przez Lidara i stare mapy niemieckie. Poszukiwania te okazały się owocne, gdyż namierzyłam inne grodzisko o podobnych rozmiarach w pobliżu Raszowej Małej. Znajduje się ono w lesie, około 300 metrów od zabudowań tej wsi, który z wszech stron otoczony jest wodami tamtejszych stawów. Miejsce idealne do zamieszkania w czasach średniowiecza.

Fosa okalająca wyspę w Raszowej.
Fosa okalająca wyspę w Raszowej.

Co o nim wiemy? Że było badane przez archeologów ale niestety słabo. Jednak pewne jest, że to obiekt późnośredniowieczny typu motte. Wzgórek ten ma swoją nazwę Raszowski Nasyp i wysoki jest na 124 metry n.p.m. Niemcy na swoich mapach z początku XX wieku opisali ten punkt jako Ogromny Zamek i opatrzyli skrótem K.D, który oznacza, że to pomnik historyczny. Najpierwsza Raszowa Mała zbudowana została w ramach czworokątnego majdanu otoczonego fosą i wałami. Archeolodzy ustalili, że w centralnym punkcie tego założenia istniała budowla murowana, prawdopodobnie wieża rycerska. Kiedy buszowali tam pierwsi niemieccy naukowcy, podczas prac wykopaliskowych znaleziono nie tylko żużel i cegły ale również miecze. Po wojnie grodzisko badał polski archeolog, Mieczysław Kaczkowski. Z czasem gródek został opuszczony i wieś przesunęła się nieco dalej. O motte zapomniano do czasów, kiedy nauka o archeologi zaczynała się rodzić. Dlaczego więc nie wzięto po lupę rownież wyspy w pobliskiej Raszowej, gdzie powstał pałac? Myślę, że właśnie z powodu jego istnienia. Teren nigdy nie został opuszczony, nieustannie był zagospodarowany i nie nadawał się do badania. Zostawiono go w spokoju, nawet jeżeli jakiś naukowiec miał świadomość tego, czym jest ten obszar.

Wyspa w Raszowej.
Wyspa w Raszowej.

Po II wojnie światowej musiało być podobnie. Nie miało sensu ryć w tej ziemi wiedząc, że kilka wieków temu została ona solidnie przekopana, kiedy budowano tam barokową rezydencję dla von Lüttichau. Dlatego dzieje tego dawnego grodziska są pomijane, a szkoda, bo to niezwykle cenna historia. Osada była ogromna jak na czasy swojego powstania. Spokojnie znajdowało się tam miejsce na wieżę mieszkalną dla zasadźcy, stajnię, kuźnię i chaty dla lokatorów. Trzy mosty prowadzące na wyspę, które do dziś są drożne, mogą istnieć tam od samego początku. Widziałam już coś podobnego, czytelnego nadal w terenie. To stanowisko archeologiczne w Bogdanowie. Tam grodzisko jest równie ogromne i nadal istnieją pozostałości po czterech ongiś zwodzonych mostach.

Raszowa i jej wyspa wraz z terenem dawnego parku dworskiego to teraz enklawa zieleni dla tambylców. Wieś jest cicha i kiedy robiłyśmy z Ines lustrację tego terenu, nie spotkałyśmy tam nikogo. W dawnej fosie, która ongiś była istotnym elementem fortyfikacji żyją ryby, które się tam łowi. Ale to jest atrakcja tylko dla mieszkańców wsi. Dzieje tej miejscowości wprowadziły mnie w trans. Pisanie tej treści dla Was zajęło mi naprawdę sporo czasu i była to wspaniała przygoda! Mam nadzieję, że czytając ten wpis, również to poczuliście. Podzielcie się proszę wrażeniami w komentarzu pod tym wpisem.

Książka „Mroczne tajemnice Wrocławia”

69,00 

PREMIERA! Wysyłka 12.11.2025! Kurier lub Paczkomat –  tylko 10 zł! (na terenie Polski)

Kategoria:

Źródła:

http://dolnoslaskosc.pl/zasadzcy-na-dolnym-slasku,1125.html

https://www.glogow.pl/okolice/podstrony/lubinski/raszowaduza.htm

https://dziennikzachodni.pl/dlaczego-w-xii-wieku-czechy-i-slask-oddalily-sie-od-siebie-historia-dz/ar/743665

https://tuwroclaw.com/artykul/czesi-nadal-pamietaja-n1767918

https://kpbc.umk.pl/Content/247212/PDF/Gromadzenie_POPC_024_64.pdf

https://en.wikipedia.org/wiki/Lubin

https://zabytek.pl/pl/obiekty/g-288363

Materiał zawiera autoreklamę

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
8
OK
1
Kocham to!
3
Nie mam pewności
0
Takie sobie
0
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
0 %