Kościół św. Mikołaja w Stobnie na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym szczególnym, natomiast bardzo zyskuje przy bliższym poznaniu. Jest to bowiem pierwsze na Dolnym Śląsku sanktuarium Matki Boskiej z La Salette. O objawieniu tym Maryjnym jest niegłośno, choć ma ono dość doniosły wydźwięk. Historia ta została usunięta w cień objawień w Fatimie, Guadalupe czy  Lourdes. Stobno więc, choć wieś to niewielka, znalazło się na liście kalwarii dolnośląskich, gdzie czci się Matkę Bożą z La Salette.

Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że taki temat nie zainteresuje wielu czytelników, a wręcz może co niektórych zrazić do tego wpisu. Jednak zanim ktoś tam się zniechęci i opuści tę stronę, postaram się za wszelką cenę zatrzymać go, pokrótce rozjaśniając temat. To nie będzie opowieść religijna, ale prawdziwa przygoda z legendą, prawdą i historią, która zaczyna się wysoko w Alpach a kończy we wsi Stobno. Nie będę tutaj nikogo nawracać, pragnę jedynie zainteresować dziejami tej niewielkiej, dolnośląskiej wsi.  Uczynię to poprzez pryzmat tamtejszej świątyni, ponieważ jest to najciekawsza i najbardziej leciwa budowla w tej miejscowości. Natomiast dla osób wierzących, będzie to ważna informacja. Można bowiem potraktować Stobno jako miejsce docelowe pielgrzymki. Z całą pewnością ma do tego prawa…

Stobno

Kaplica Matki Boskiej z La Salette w Stobnie

Kościół dolnośląski

Teraz mogę już zaczerpnąć powietrza głęboko w płuca i zanurkować w morzu historii. Wszystkich tych z Was, których zatrzymałam, zapraszam do mojego opowiadania, które na pierwszy rzut oka może wydawać się nudne, a w rzeczywistości będzie to prawdziwe nieustanne wędrowanie przez stulecia. Wiem z doświadczenia, że moje treści dotyczące świątyń dolnośląskich nie są tak chętnie czytywane jak opowiadania o zapomnianych miejscach lub rezydencjach dominialnych, jednak ja nie ustaję i z uporem udowadniam, że kościoły na Dolnym Śląsku nie są nudne. To najprawdziwsze bomby historyczne, gdzie najwięcej jest namacalnych skarbów minionych wieków. Trzeba jednak umieć czytać z ich murów, przyglądać się detalom, tropić zagadki, nie podchodzić do tematu powierzchownie…

mur kamienno - ceglany

Stobno. Kilka słów o świątyni

Stobno należy do ziemi wołowskiej. Na tym terenie bardzo często spotyka się leciwe świątynie, których metryki spisane zostały kilkaset lat temu i do dziś widoczne są w ich murach ślady szachulca. Takim właśnie obiektem sakralnym jest kościół św. Mikołaja i Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Stobnie. To zabytek piętnastowieczny, który szczęśliwie został ocalony przez czas. Dziś dzieją się na jego terenie rzeczy, które skupiają na nim uwagę. I choć wnętrze świątyni naszpikowane jest licznymi zabytkowymi wspaniałościami, które są dobrze zaopiekowanie, to najwięcej sławy przynosi temu miejscu pewna historia, która przywędrowała tam z Francji. Na terenie kościelnym znajduje się bowiem wiele akcentów opowiadających o wydarzeniach w La Salette Fallavaux w francuskich Alpach.

Matka Boska z La Salette 

Francuska wieś La Salette położona jest bardzo wysoko w górach. Słynie z objawienia Maryjnego, choć sława tego wydarzenia mocno już przygasła. W tamtym miejscu A.D 1846 roku Matka Boża ukazała się dzieciom – Melanii i Maksyminowi. Przesłanie, które powierzyła tym dwojgu dotyczyło bardzo konkretnych wydarzeń, mających być następstwem grzesznych uczynków, wyjątkowo mocno obrażających Stwórcę. Kiedy przybyłam do Stobna i bez żadnego przygotowania z tej historii zaczęłam przyglądać się  scenie objawienia wymalowanej na leciwych ścianach ceglanych kapliczek, nie od razu skojarzyłam, że kobieta z obrazów to Matka Boska. Jej powierzchowność jest nietypowa. Wygląda raczej na wiejską dziewczynę w ludowym stroju. Brakuje w tym przedstawieniu tradycyjnych szat, niebieskiego czy białego welonu. 

Matka Boska z La Salette. Stobno

Niewygodna i niezręczna treść objawienia 

Zanim zajęłam się pracą nad tym wpisem, poczytałam sobie bardzo dokładnie o czym mówi objawienie. Posłuchałam również na YouTube, co o tym myślą kapłani, którzy wypowiadali się na ten temat. I tu nie ma najmniejszego znaczenia, czy ktoś wierzy w objawienia czy też nie, bo treść opowiadania nastoletnich pastuszków daje do myślenia. Oczywiście wątków tego przekazu zza światów jest wiele. Mowa jest tam o zaniedbaniach wszelkiego rodzaju i grzechach oraz karach i znakach czasów ostatecznych. Wszystko to możecie sobie przeczytać w TUTAJ. Jak dla mnie tekst owego „sekretu” jest zbyt drobiazgowy i zbyt poetycko napisany. Nawet czytając go kilka razy, chyba nie byłabym w stanie zapamiętać tego wszystkiego w prostszej formie, a co dopiero w tak drobiazgowej wersji Melanii. No ale! Gdyby Bóg zażyczyłby sobie, aby to wszystko spamiętać przy pierwszym i jedynym spotkaniu z Matką Bożą, to zapewne sprawiłby, że stałoby się to możliwe. Nie wnikam w tę kwestię. Mnie bardziej interesuje jeden z podjętych tematów objawienia, który mocno przytłoczony jest całą resztą, w której omawiane są kary i inne „straszności”. A ja właśnie ten wątek wezmę sobie na warsztat.

Stobno

Rzecz o kapłanach

Matka Boża bardzo konkretnie wspomina pastuszkom o stanie kapłańskim. Mówi, że księża prowadzą życie rozpustne i niepobożne. Że kochają się w pieniądzach, lubią być wywyższani, stawiając się ponad innych. Dążą do uciech cielesnych i przyjemności. Nazwała ich – naczyniami nieczystości. Mówi o nich bez ogródek, wytykając wszystkie ich grzechy. Nazywa ich niewiernymi, którzy ponownie krzyżują Chrystusa. Według Niej – wszystko to woła o pomstę do nieba. Nawet jako wierząca katoliczka, nie mam obowiązku wierzyć w to objawienie, choć zostało ono oficjalnie uznane przez kościół, jednak jeżeli rzeczywiście Matka Boża ukazała się tam na górze i mówiła takie rzeczy świadkom wydarzenia, to nie ma wątpliwości co do jednego – że nie ma w tym kłamstwa. Tamto objawienie  miało miejsce w XIX stuleciu. Wtedy świat do kapłaństwa podchodził z większym respektem, a tutaj – proszę bardzo – Maria z Nazaretu nastukała im ile wlezie. 

Tylko nie mów nikomu

Dziś jest inaczej. Kościół nie stanowi tabu. Wiele rzeczy wychodzi na jaw i instytucja ta ma w swoich dziejach aż nazbyt wiele historii, których powinna się wstydzić i pokutować za nie. Kościół gorszył przez lata i nadal gorszy. Na plebaniach gdzie mieszkają księża – którzy często nudzą się między dwiema mszami świętymi podczas dni w tygodniu – uwijają się w kuchni i z odkurzaczem panie sprzątające, usługujące swoją pracą kałanom. Oni zaś często żyją ponad stan, co jest jasne i widoczne dla niezaślepionych kościołem, i do tego wszystkiego nie znajdują czasu na gotowanie sprzątanie po sobie. Mniejsza już o dawne historie, Borgiów czy innych podobnych, dziś mamy nowoczesne wersje tamtych dziejów. Tylko proszę – nie mówcie nikomu…. 

Kościół w Stobnie

Objawienie zapomniane

Oczywiście, że nie wszyscy kapłani żyją w sposób gorszący. Nie wszyscy mają na sumieniu grzechy, od których włos jeży się na głowie, jednak w ogólnym rozrachunku to jest tak, że bardzo wielu ludzi odeszło od kościoła, zgorszonych i zniesmaczonych. To nie ich wina i nie ich grzech. To kościół za to odpowiada. Jezus wielokrotnie w ewangelii podkreślał, że zgorszenie jest czymś straszliwym w skutkach, ale jedynie dla tych, którzy gorszą. Ojcowie duchowni powinni wiedzieć o tym najlepiej… 

Zawsze miałam ochotę „pojechać” nieco niektórym po sutannie, a z Matką Bożą jakoś mi tak raźniej. Rozmyślając o tym objawieniu, zastanawiam się dlaczego też jest ono tak mało znane. Sama, dopóki nie stanęłam na terenie świątynnym w Stobnie, nic nie wiedziałam o tamtych wydarzeniach. Być może nie miały siły przebicia przez wzgląd na swoją niewygodną dla kleru treść? Któż to wie… 

Stobno. Teren kościelny

Przy świątyni Mikołaja ułożono ogromne głazy, a każdy z nich jest jedną ze stacji drogi krzyżowej. Przy niektórych znajdują się inskrypcje. Kamienie zwieńczone są metalowymi krzyżami i opatrzone numerami.

Kalwaria w Stobnie

Na jednym z nich znajduje się figura Chrystusa zmartwychwstałego.

Kalwaria w Stobnie

Niedaleko od kalwarii stoi kaplica, w której spotkać można płaczącą Matkę Bożą. Scena ta nawiązuje do objawienia w La Salette.

Stobno

Na terenie tym jest sporo punktów, które potrafią mocno zająć zwiedzającego pilnie. Zwrócono tu uwagę na dawnych mieszkańców Stobna, którzy mieszkali tam i umarli w tej wsi w czasach, kiedy ziemie te należały do Niemiec. Symbolem tych polecanych Bogu jest kopiec, na którym ustawiono figurę Jezusa.

Stobno

Przy kościele ustawiono krzyż misyjny, a obok niego tablice z inskrypcjami. Tutaj również mowa jest o pochowanych na tej ziemi poświęconej.

Stobno

Przy murze okalającym świątynię i dawny cmentarz znajdują się dwie dziewiętnastowieczne kapliczki, w których na malowidłach przedstawiona jest Matka Boska z La Salette z pastuszkami. Jak więc widzicie, wątków na tej ziemi nie brakuje, a to jeszcze nie koniec.

Matka Boska z La Salette

Stobno. Ku pamięci

Kościół świętego Mikołaja usytuowany jest na sporym wzgórzu. Budowla powstała z kamienia i cegły oraz drewna. Wieki zmieniały ją i ulepszały. Rozbudowywały i upiększały. Dziś wokół niej – oaza zieleni.

Stobno

Świątynia otulona jest leciwym murem. Od strony drogi biegnącej obok przybytku znajdują się wysokie schody, prowadzące do niszy przy ogrodzeniu.

Stobno

Z drogiej jej strony zaś zastałam drzwi do kaplicy cmentarnej, która podobno nadal jest w użyciu.

Kaplica cmentarna w Stobnie

Przy kapliczce znajdują się pomnik Nepomucena i drugi pomnik, którego nie udało mi się zidentyfikować, ale biorąc pod uwagę ilość zebranych w tym miejscu skarbów historycznych, jest to zapewne pamiątka po poległych w I wojnie światowej.

Stobno

Natomiast sama kapliczka jest w miarę „czytelna”. Wewnątrz znajdują się dwie tablice z widniejącymi nazwiskami dawnych mieszkańców Stobna, którzy oddali życie w wojnach między 1813 a 1905.

Stobno

Jeszcze całkiem niedawno nie można było niczego przeczytać z tych inskrypcji. Były powiem przykryte tynkiem i pomalowane, żeby „było ładnie”. Odsłoniły je prace konserwatorskie. W centralnej części kapliczki – ukrzyżowany Chrystus.

Stobno 

Stobno jest dowodem na to, jak pięknie mały, dolnośląski kościółek potrafi chronić historię miejscowości. Żałuję bardzo, że nie miałam możliwości zajrzenia do wewnątrz, jednak i bez tego byłam pod niemałym wrażeniem. Świątynie są jak kapsuły czasu. Ich wola ocalenia od zapomnienia jest bezcenna. Dobrze sobie radziły przez wieki. Naprawdę warto dziś podziwiać tę ich rolę, bo w niej chyba wypadały najlepiej na przestrzeni dziejów…

 

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
50
OK
25
Kocham to!
4
Nie mam pewności
1
Takie sobie
1
Subscribe
Powiadom o
guest
4 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Helena

Piękna historia, opisana w ekscytujący i zachęcający sposób… Nie znałam tej historii, choć znam to miejsce. Dziękuje

koko

masz straszny problem z ksiezami, bylas kiedys przez nich skrzywdzona? i jeszcze jedno, ten pies w tym miejscu to cos nie teges ale ty tego i tak nie zrozumiesz bo ksiadz, sutanna …….. itd

Basia

A niby gdzie miał pies się podziać? Zostać sam za płotem? To by było nie „teges”.

Kategoria:Komercyjny

Sprawdź: