Opuściliśmy tereny historycznego Śląska, aby po dwóch latach wreszcie przekroczyć polską granicę. Nie, żeby było nam tu źle, ale szeroki świat zawsze będzie nas ciągnął — kulturą, odmiennością, widokami i smakami.

Za nami pięć intensywnych dni w Katanii na Sycylii. Wczoraj wylądowaliśmy w Pyrzowicach, więc dziś „na świeżo” mogę się z wami podzielić pewnymi odczuciami z podróży.

Pogoda w październiku na Sycylii zdecydowanie na plus

Na warunki atmosferyczne nie mogliśmy narzekać. Tylko raz złapał nas deszcz, ale i to na koniec dnia. Poza tym padało tylko w nocy. Za to temperatura… och tak, tutaj pełen luksus! Gdy w Polsce na termometrach dzienne temperatury spadły do około dziesięciu stopni, w Katanii wciąż można chodzić w krótkich spodenkach oraz t-shircie.

Sycylia w październiku pogoda
Pogoda? Wciąż można się opalać na plaży!

I chociaż lubię kolory jesieni, to w tym roku z przyjemnością dodałem takie cieplejsze „turbodoładowanie” do moich akumulatorów. Około 20-25 stopni to zdecydowanie moja najbardziej optymalna temperatura (czyli bez trzydziestostopniowych upałów), a dokładnie takich warunków można się spodziewać w październiku na Sycylii.

Straszne korki i mnóstwo aut — tego nie lubię!

Piękna architektura, niesamowite knajpki, wąskie uliczki… i morze aut. Do tego skutery i wszelkiego rodzaju wynalazki z silnikiem zbyt głośnym, przynajmniej o kilkanaście decybeli. Co więcej — część tych aut to totalny złom, który w Polsce nie przeszedłby corocznych badań technicznych. Za to tutaj, we Włoszech? Kto by na to zwracał uwagę!

Auta w tym stanie to częsty widok na Sycylii

Realnym problemem jest nie tylko wątpliwy stan aut, ich mnogość i nonszalancja kierowców, ale też ogólne zatłoczenie ulic. Gdy jechaliśmy na wycieczkę w kierunku Etny, blisko 2/3 czasu zmarnowaliśmy na przedarcie się przez miasto. To tylko 40 kilometrów, a w sumie jechaliśmy 2 godziny.

Jest coś jeszcze — gdy w Polsce ruch zaczyna słabnąć po popołudniowym szczycie (okolice godziny 19.00), w Katanii absolutnie każdy pojazd jest wtedy w ruchu. Włosi nagle gdzieś jadą, część z nich zupełnie bez celu. Liczba skuterów ulega podwojeniu, nie prowadzą ich jedynie niemowlaki — cała reszta, która ledwo odrosła od ziemi, już tak…

Nasze lokum zrobiło na mnie ogromne wrażenie

Zawsze dużo czasu spędzam na wyborze miejsca, w którym się zamelduję. Uważam, że integralną częścią podróży może być nie tylko poznawanie architektury od zewnątrz, ale i wewnątrz budynków. Tym razem się nie zawiodłem.

Stara kamienica, dwa ogromne pokoje, okna wysokie na cztery metry, sufity na sześć. W dodatku z pięknymi rozetami. Całość względnie odnowiona, lecz z dodatkiem włoskiej fantazji (czyt. nieładu). Niczego nam nie brakowało, a dwa piękne balkony dopełniały całokształt.

Lokalizacja? W centrum, lecz jednak w pewnym oddaleniu od najbardziej turystycznych miejsc. Taki punkt na mapie okazał się idealny jako punkt startowy dla wszystkich naszych wycieczek. No może poza miejską plażą, która w Katanii jest bardzo daleko od miasta.

To śmieszne, ale na początku nie wiedziałem gdzie chodzić

Chodnik? A na co to komu! Już pierwszy spacer (z lotniska do centrum) mocno pokazał mi, jak daleko od Polski jestem. Nawigacja niby prowadziła, droga jest, z tym, że… dla aut. I jak tu iść? Nie da się?

chodnik na sycylii
Chodnik jeśli był, to zazwyczaj wąski.

Ha, a właśnie, że się da! I wbrew pozorom jest to po pewnym czasie dość naturalne. Nieprzejmowanie się kolorem świateł, lub wręcz całkowite ignorowanie sygnalizacji dla pieszych to norma. Mimo wszystko brak chodników w wielu miejscach zaliczam do minusów, głównie z tego względu, iż niejednokrotnie trzeba było iść bokiem bardzo ruchliwej trasy tranzytowej. Bezpieczne to nie jest, a jeśli ktoś zapragnąłby w ten sposób poruszać się z dwójką dzieci i wózkiem, to radziłbym poszukać taksówki…

Zdziwiła mnie ludzka uprzejmość

Pierwszym punktem styku była rozmowa z naszym hostem — niesamowity człowiek! Pełen energii, uśmiechnięty, życzliwy i chętny do pomocy. W trakcie naszego pobytu poprosiliśmy o kilka drobiazgów, nic nie stanowiło problemu.

Opowiem jednak inną historię. Podczas spaceru często zaglądaliśmy w cyfrową mapę. Pewnego razu zatrzymaliśmy się z Ines na rogu i zatopiliśmy oczy w ekranach, poszukując najlepszej drogi do kolejnego punktu. Mijał nas starszy człowiek, szedł o kuli. Gdy straciłem go z pola widzenia, usłyszałem niebotyczny wrzask — gość wydarł się ile sił w płucach. Zjeżyło to włosy na głowie, ale szybko odwróciłem się i zobaczyłem, że ów człowiek upadł. Jego sprawunki leżały gdzieś obok, okulary również potoczyły się po chodniku. Od razu podskoczyliśmy razem z Ines, żeby sprawdzić co się stało i udzielić pomocy. Chwilę później dołączyła też mijająca nas starsza kobieta. Na szczęście staruszek był cały, ale przy okazji chyba trochę przestraszył się obcokrajowców…

W tym samym momencie na środku ruchliwego skrzyżowania (dosłownie!) zatrzymało się auto. Silnik uruchomiony, kluczyki w stacyjce, okna otwarte, „awaryjki” włączone. Wybiega Włoch w średnim wieku, pomaga nam. Pyta starszego pana skąd jest, a ten w odpowiedzi wskazuje budynek jedną przecznicę dalej. Jak to się skończyło? Włoch zostawił auto oraz wszystko co w nim było i nie bacząc na nic wziął staruszka pod rękę i odprowadził go do domu. Szacunek dla ludzi starszych widać tam było na każdym kroku.

Pomagający zostawił swoje auto na środku drogi!

Włosi to straszni śmieciarze

Lecz o ile na uprzejmość można było liczyć, to o dbaniu o środowisko na Sycylii chyba jeszcze nie słyszeli. Segregacja śmieci? Wieść gminna niesie, że gdzieś tam są odpowiednie kosze. Za to już w nich… wszystko jak leci.

Ale to nie wszystko — największym problemem były chodniki i ulice. Całe mnóstwo papierów, plastiku i organicznych odpadków walało się pod nogami i kołami. Reklamówki, ubrania, kartony, paragony, opakowania po jedzeniu. Co prawda w nocy po ulicach przejeżdżały ogromne czyszczarki zgarniające cały ten chłam, lecz chwilę później jezdnia znów osiągała swój status quo.

Sycylia w październiku: najbardziej uradowało nas jedzenie

Nie ma co ukrywać, dalekie podróże odbywa się między innymi po to, aby spróbować innej kuchni. I chociaż ta włoska jest doskonale znana na całym świecie, to jednak skosztowanie pizzy we Włoszech… jest świetnym doznaniem.

„Uboższa” wersja kanapek nas oczarowała, ta „na bogato” zachwyciła!

Osobiście dla mnie odkryciem tego wyjazdu były specjalne foodtrucki (i bary) z kanapkami. Miejsca te otwierały się po godzinie osiemnastej i funkcjonowały do późnych godzin nocnych (podobno — nie sprawdzaliśmy). Pokochałem tę prostotę: bułka z opiekacza, a do środka co chcesz. Sałatka, owoce morza, kiełbaska z pieczarkami, cebulowe kółeczka, wędliny… Wybór bardzo szeroki, za to cena — niska! Za pierwszym razem zapłaciliśmy 3 euro za kanapkę i najedliśmy się do syta (bułka, jeden składnik, frytki i ketchup), za drugim razem wybraliśmy opcję „na bogato” i za 5 euro… nie mogliśmy się ruszyć!

Cieszę się, że nie zabrałem pracy ze sobą. Hałas był niemiłosierny…

Włosi są bardzo głośni. Ich skutery jeszcze bardziej. Klaksony również.

Do tego hałasu można się przyzwyczaić (wiem po dwóch miesiącach mieszkania w Gruzji), ale praca kreatywna jest w takich warunkach mocno utrudniona. Mój zawód wymaga ciszy i odpowiedniej przestrzeni do skupienia się, a dodatkowe decybele są niemile widziane.*

Nawet w nocy zdarzało mi się budzić i słyszeć głośne rozmowy oraz wciąż duży ruch uliczny za oknem. W ciągu dnia kanonada dźwięków była przytłaczająca. I chociaż ma to swój klimat, to wspinając się po zboczach Etny odpocząłem najbardziej — nieliczni turyści, ogromna góra i szarość podłoża pozwoliły mi na mały reset.

*mimo wszystko powiedzieć, że nie pracowaliśmy, to lekkie niedomówienie. Wszak przywieźliśmy ze sobą ponad 200 GB materiałów filmowych i zdjęć!

W drodze na Etnę

Na architekturę nie mogłem się napatrzeć

Sycylia w październiku odarta była z tłoczących się turystów. Owszem, było ich trochę, ale dało się odczuć końcówkę sezonu. Gdy nie trzeba się przepychać i pilnować dobytku, to można z większą swobodą podziwiać wszystko to, co dookoła.

pranie na ulicy
Pranie wiszące bezpośrednio na ulicy to codzienność

Katania ma pod tym względem wiele do zaoferowania. Niebawem zobaczycie to w naszych filmach, szerzej o swoich odczuciach opowie wam również Ines w swoich wpisach. Ja dodam tylko, że nawet typowy spacer zwykłymi uliczkami potrafi sprawić dużo satysfakcji. Nieruchomości oddają to, jak żyją i myślą Włosi. A przy okazji… wszędzie można zatrzymać się na kawę oraz zimne piwo, wino, lub sok — knajpki są idealnie scalone z budynkami i wszelką infrastrukturą dookoła.

Ceny wywołują we mnie mieszane uczucia

Z jednej strony lot kosztował nas grosze. Pobyt w pensjonacie (ciężko mi prawidłowo zaklasyfikować rodzaj naszego lokum, pewnie znalazłoby się trafniejsze określenie) również nie drenował kieszeni. Ba, w tym roku byłem nad polskim morzem i tam było o wiele drożej niż nad o wiele cieplejszym Śródziemnym.

Z drugiej strony widzę pewną przepaść pomiędzy polskimi zarobkami, a tymi z krajów zachodnich. Wciąż mam wrażenie, że tam kawa za dwa euro to jak u nas dwa złote, a dla nas to wciąż dycha. Jeśli ktoś jest na tyle odważny, że planuje podróż autem na Sycylię, to na stacji obecnie również zostawi ponad siedem złotych za litr ropy.

Ceny w restauracjach? Znośne, za dość dużą pizzę przyjdzie zapłacić około 8-15 euro. Kieliszek wina to najcześciej 5 euro, za lasagne płaciliśmy 7. Niemiłym zaskoczeniem może być kilka euro doliczane „za obsługę”, a informacja o tym zawsze jest podana najdrobniejszym druczkiem. Często zdarzało się, że dopisek o napiwku w menu był nieco zaniżony w stosunku do stanu faktycznego na paragonie.

Przykładowy cennik na Sycylii

Ceny w sklepach są również nieco wyższe niż te w Polsce, nawet biorąc pod uwagę ostatnie inflacyjne szaleństwo. Transport? Metro w Katanii kosztuje 1 euro za 90 minut lub 2 euro za całą dobę. Autobusy są nieznacznie droższe, a taksówek tym razem nie sprawdzaliśmy (Uber i Bolt tutaj nie dotarły).

Sycylię zdecydowanie polecam!

Warto na koniec wspomnieć, że na wyspę można dotrzeć na różne sposoby i skorzystać z wielu atrakcji — my wybraliśmy organizację wszystkiego na własną rękę. Każdy chętny może jednak również obrać drogę bardziej zorganizowanych wakacji i polecieć z Itaką na Sycylię, korzystając tym samym z szerokiej oferty zaufanego biura podróży. Architektura, pogoda, Włosi, morze… wszystko to będzie tak samo urzekające!

Czy Sycylia w październiku zachwyciła mnie na tyle, że przyjechałbym tu poza sezonem raz jeszcze? Tak! I zrobię to z nieukrywaną przyjemnością, przywożąc jeszcze więcej ciekawych materiałów. Póki co jednak wyczekujcie naszych filmów, które na ekranach zagoszczą już z początkiem listopada!

PS: Powyżej nasz pierwszy film — jak zawsze wpakowaliśmy się w jakieś opuszczone miejsce…

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
11
OK
30
Kocham to!
8
Nie mam pewności
0
Takie sobie
4
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Kategoria:Lifestyle

Sprawdź: