Niekomercyjny

SZUBIENICA. Zapomniane miejsce egzekucji

Teraz to prawdziwie zapomniane miejsce. Choć jego historia nie jest aż tak bardzo odległa, istnienie tej szubienicznej ruiny jest znane jedynie mieszkańcom okolicznych wsi. Nie znalazłam o tym miejscu żadnej wzmianki w sieci, więc gdyby przybył tam jakiś nawiedzony bloger dolnośląski, z pewnością ogłosiłby światu, co znalazł w tamtym lesie, ale tak się nie stało…

SZUBIENICA. Zapomniane miejsce egzekucji

Będę więc pierwsza! Strasznie mnie to rajcuje od momentu, kiedy dowiedziałam się o istnieniu tego obiektu. Wszystko zaczęło się od rozmowy z moim kolegą z pracy. Podczas przerwy urodził się nam temat ciekawostek z okolic Szczepanowa i Brodna. Pan Andrzej bowiem właśnie stamtąd pochodzi i lubi opowiadać.

O czym nie wie Aneta O.

Zaczęliśmy robić lustrację całego tamtejszego terenu. Co nad stawem słychać? Gdzie stał nieistniejący młyn? Co stało się z nagrobkami z cmentarza po Niemcach. I co słychać na cmentarzysku kurhanowym? Nie dawałam się zagiąć. Byłam we wszystkich tych miejscach. Aż nagle pan Andrzej zaczyna opowiadać o szubienicy w lesie. Zamilkłam. Gały się moje wytrzeszczyły i mało z orbit nie wyleciały. Wstrzymałam oddech i zapytałam – „I ja o tym nie wiem?” Taki obiekt, istniejący w powiecie średzkim, a ja jeszcze go nie namierzyłam? Nie do wiary…

SZUBIENICA.

Po nitce do kłębka…

Zaczęłam ciągnąć pana Andrzeja za język. Ale już nie był taki chętny do opowiadania. Wymijająco odpowiadał i bardzo mało precyzyjnie określał położenie szubienicy. Mówił, że jak kiedyś tam przyjadę, to on mnie zaprowadzi. No więc bardzo chciałam przyjechać, ale zaczęła się zima, a Frutek w koszyku rowerowym bardzo źle znosi wyprawy o tej porze roku. Pozostało mi jedynie kipieć z niecierpliwości i czekać. Jednak temat ten powracał przy każdej okazji spotkania z panem Andrzejem. Powolutku, ale bardzo sukcesywnie zaczęłam wyciągać od niego informacje. Teren wokół Brodna nie jest mi obcy. Porównywałam opowiadania z mapą i wówczas to przypomniałam sobie, że już kiedyś przechodziłam obok tego miejsca, choć wtedy go nie zauważyłam…

Obóz Pracy Rzeszy

To było tak, jakby w głowie zapaliła mi się lampka. Pamiętam, jak podczas jednej z moich wypraw odnalazłam ze Sławkiem Obóz Służby Pracy Rzeszy Reichsarbeitsdienst. Oczywiście były to same ruiny, z resztkami piwnic. Miejsce to znajduje się bardzo blisko Brodna. Całą tę historię opisałam TUTAJ. To była wyprawa pełna niesamowitych wrażeń, choć w sumie fizycznie guzik znaleźliśmy na miejscu. Po wszystkim ruszyliśmy w drogę powrotną przez las, wchodząc na ścieżkę, która zaczynała się przy Vogelherd, i miała prowadzić – według Sławka – zapewne do leśniczówki, istniejącej niegdyś w pobliżu tego miejsca. To było całkiem logiczne, więc ruszyliśmy śmiało przed siebie. Z czasem droga stawała się coraz bardziej dzika, coraz mniej widoczna, jednak cały czas nas prowadziła. Mój Sławek widział ją nawet wtedy, kiedy naprawdę już jej nie było.

SZUBIENICA. Zapomniane miejsce egzekucji

W dziczy dolnośląskiej

Mijaliśmy rozryte dzikowiska, jakiś staw w lesie z pozwalanymi do niego drzewami. Piękny był, mój Boże! Pamiętam, że prawdziwie się już niepokoiłam, kiedy dzicz stawała się coraz bardziej dzika a końca ścieżki nie było widać. Pamiętam, że Sławek opowiadał wtedy o drogach, które budował Hitler. Nie mam pojęcia dlaczego o tym wówczas rozmawialiśmy. Nasłuchiwaliśmy odgłosów lasu. Tam gdzie teren był bardziej skomplikowany, musieliśmy nieść rowery, a Frutek radził sobie bardzo dzielnie, pokonując trudności o własnych siłach. W pewnym momencie zaczęły dochodzić nas odgłosy przejeżdżających aut. Znaczyło to, że jednak nie zgubiliśmy się i podążaliśmy do asfaltówki prowadzącej ze Szczepanowa do Brodna. W ostatnim momencie dróżka znowu nabrała formy. Znaleźliśmy się przy wysokim niby wale, który sprawiał wrażenie, jakbyśmy szli jarem. Pamiętam to zdziwienie. Pamiętam, że zadzierałam do góry głowę i mówiłam do Sławka, że to wypiętrzenie jest co najmniej dziwne. Potem, już po kilkunastu minutach byliśmy na jezdni…

Dlaczego Wam o tym opowiadam? Ponieważ teraz wiem, że za tym niby wałem znajduje się szubienica.

Szubienica

Ścieżka od faszystowskiego obozy pracy dla młodzieży prowadziła nie do leśniczówki, ale do szubienicy. Dowiedziałam się, że wieszano tam jeńców wojennych. Istnieje taka teoria, jednak nikt nie pamięta skąd się wzięła. Pokolenie, które mogłoby opowiedzieć o tym więcej, nie istnieje. Jednak bliskość tych dwóch obiektów, Vogelherd i miejsca egzekucji, oraz towarzysząca im nigdzie nie potwierdzona informacja o tym, kogo tam mordowano, jakoś się „nie gryzą” jak dla mnie…

Szubienica

Koszmary

Szubienica położona jest w głębokim dole. Okala ją wysoki wał. Zwykle takie obiekty budowano na wzgórzach. Ważne było, aby wisielca widziano z każdej strony ku przestrodze. W tym przypadku było zupełnie na odwrót. Wybudowano ją tak, aby nie było jej widać. Postawiono ją w środku lasu, poniżej drogi. To sugeruje, że ukrywano przed światem egzekucje. Prawo niemieckie zakazywało ludobójstwa. Wszystko co działo się podczas wojny w obozach śmierci łamało wszelkie prawa człowieka i Hitler był tego świadomy. Stąd częste obalanie historii o masowych mordach, ponieważ nie znaleziono nigdy żadnych rozkazów na piśmie. Hitler i jego przydupasy nie byli głupcami. Wszystko co czyniono wówczas ludziom, działo się w ukryciu. Tak jak być może i tam, niedaleko Szczepanowa. W wielkim lesie. Przyprowadzano ludzi i skazywano ich na śmierć. Czy brały w tym udział dzieci z pobliskiego Obozu Pracy Rzeszy? W ramach swojej pracy mogły zbudować taki obiekt? Są tacy, którzy śmieją się z takich teorii, jednak dlaczego to wydaje im się takie dziwne? I niemożliwe? Koszmar nad koszmary.

SZUBIENICA. Zapomniane miejsce egzekucji

Miejsce egzekucji

Po powrocie z Katowic, zaraz po świętach razem z Ines wyruszyłyśmy do tego miejsca. Przewijałam w pamięci wszelką informację, przekazaną mi przez pana Andrzeja. Do samego końca szłam całkowicie „na czuja”. Nie pamiętałam, w którą leśną ścieżkę należało wejść. Jest zima i świat wygląda inaczej. Jednak jestem dobrym słuchaczem i mam całkiem niezłą orientację w terenie. Weszliśmy do lasu. Wybrałam właściwą alejkę.

Las

Ja, moja Ines, Daniel i Frutkowski szliśmy tą samą drogą, o której wyżej pisałam, tyle że w przeciwnym kierunku. Szubienica miała znajdować się jakieś 200 metrów od drogi, na której zaparkowaliśmy auto. Pan Andrzej polecił szukać wysokiego wzgórka, wejść na niego i wypatrywać w dole. Jest pora bezlistna. Widzę najlepiej z daleka, z bliska jest dziesięć razy gorzej. Zobaczyłam ją pierwsza, i choć to miejsce egzekucji, radość ze znaleziska zaowocowała „tańcem koguta”…

SZUBIENICA. Zapomniane miejsce egzekucji

Szubienica. Diabelskie ustrojstwo

Wieszanie to jeden z najstarszych sposobów wykonywania kary śmierci, jakie zna ludzkość. Szubienica, do której przybyliśmy nie była kompletna. Ocalała jedynie jej podstawa. Widoczne są w narożach wgłębienia po metalowej, bądź drewnianej konstrukcji, pozostającej dawniej wysoko nad betonowym korytem, i służącej do mocowania sznura.

Szubienica

Na dole znajdowały się drzwiczki. Koryto przykryte było klapą, która zapadała się podczas mordowania. Wpadała do środka, a człowiek zawisał na stryczku. Po klapie również nie ma śladu. Wzdłuż wewnętrznej ściany obiektu znajduje się wgłębienie, które ciągnie się po całej długości muru. Myślę, że znajdowało się tam jakieś mocowanie dla zapadni.

Szubienica

Widziałam rysunki i fotografie podobnych budowli. Nie ma wątpliwości, że jest to pozostałość po szubienicy, która miała służyć przez długi czas, inaczej postawiono by tam coś na szybko z drewna. Poza tym sądzę, że przeznaczona była nie tylko dla jednego straceńca podczas egzekucji. Myślę, że mordowano tu po kilka osób na raz. Kiedy jednych wprowadzano na górę, aby zawiązać im pętle na szyjach, tych wcześniej pomordowanych dołem wyciągano z koryta. A jak nie było czasu wyciągnąć od razu, zamykano drzwiczki i przesuwano to na potem.

Szubienica

No cóż, nie mam wiedzy na temat szubienic. Wszystko, co zaobserwowałam, musiałam porównywać z innymi podobnymi obiektami i w sumie być może nie do końca dobrze zrozumiałam mechanizm tego diabelskiego ustrojstwa. Szubienica znajduje się głęboko w dolnośląskim lesie, w powiecie średzkim, między Szczepanowem a Brodnem. Zabiorę Was tam w ramach kolejnego rajdu…

Jeżeli interesują Cię drogi Czytelniku historie, które nigdy nie były publikowane na naszym blogu, polecamy Ci naszą książę O rycerzach, krwawych intrygach i bajecznych majątkach. Już jest dostępna w naszym sklepie, znajdziesz ją poniżej.

Artykuł zawiera autoreklamę

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
200
OK
77
Kocham to!
25
Nie mam pewności
24
Takie sobie
11
Subscribe
Powiadom o
guest
7 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Franc

Do szukania takich budowli proponuję mapy z cieniowaniem ISOK

aneta

Wielkie dzięki za informację :)

Radek

Witam. Od wielu lat odwiedzam miejsca pamięci i to zaiste jest ciekawe. Hitlerowcy w lasach naszego kraju zamordowali setki tysięcy ludzi,zaś w 1944 zwłoki wykopywano i palono by zatrzeć ślady zbrodni. W wielu przypadkach im się to udało-chociażby Las Lućmierski koło Zgierza, jednak dużo tych miejsc jest znane a pamięć ofiar nie zaginęła dzięki ukrytym świadkom hitlerowskich mordów…
Ja także regularnie korzystam z lidaru na Geoportalu czyli cieniowania ISOK.
Pozdrawiam i powodzenia w odkrywaniu kolejnych takich miejsc.
Z poważaniem LIROY1975

Paweł

Witam u nas gdzie mieszkam jest podobne miejsce w lesie na pograniczu województwa dolnośląskiego i Wielkopolski wiem tylko tyle że był tam obuz przymusowej pracy okolicznej ludności moja babcia tam pracowała w czasie wojny. Miejsce jest na tyle dziwne ze jest w szczerym lesie daleko od dróg utwardzonych jest też tam pozostałości po ogrodzeniu z drutu kolczastego

Janina

Czy są jakieś źródła (prócz p. Andrzeja) w sprawie? Bo, patrząc na tę budowlę, wątpię, by była to szubienica. Jest to bardzo solidna konstrukcja, na którą poszło sporo (nietaniego przecież) betonu. Jeśli więźniów niewielkiego obozu pracy wieszano na miejscu, to prawie na pewno na prostej, drewnianej szubienicy kolankowej lub belkowej albo na drzewie. Nawet duże obozy koncentracyjne nie miały takich betonowych konstrukcji. Szubienice na solidnych podstawach murowanych, z wejściem do studni szubienicznej, budowano przed wiekami, zwykle na wzniesieniach w pobliżu miejscowości. Było to jednak związane z innym kontekstem kulturowym kary śmierci.
Moim zdaniem był to jakiś budynek gospodarczy, może nawet militarny, ale nie szubienica.

Knoxx

W tym wgłębieniu najpewniej to była strzelnica tego pobliskiego obozu RAD. Ten silos betonowy, to kanał strzelnicy. Tam były mechanizmy podnoszenia celów, tarcz itp.Jest takich wiele, przy podobnych miejscach. Pewnie był obsypany ziemią kiedyś. Pozdrawiam

Kategoria:Niekomercyjny

0 %