Krzywa. Historia rzeczywiście nie prosta, dziurawa jak sito i ze złotym dnem
Nasze ubiegłoroczne wakacje pełne były przygód z historią dolnośląskiej ziemi. Podróżowaliśmy w trojkę: ja, Ines i Lonek. Przemierzaliśmy rowerami tę piękną krainę, przystając w miejscach, które planowałam opisać dla Was na tym blogu. W takich okolicznościach powstało wiele ciekawych fotografii, które teraz stanowią archiwum Nieustannego Wędrowania. Wszystkiego więc osobiście się dotykałam. Poczułam na własnej skórze trudy tej podróży i zagłębiałam się w dzieje mijanych po drodze miejsc. To były niesamowite przeżycia. Posłuchajcie…
Wieś Krzywa zaoferowała nam wytchnienie na trasie. Taki był bowiem plan, aby zrobić sobie tam dłuższą przerwę na odpoczynek. Zdecydowałyśmy, że zatrzymamy się na tamtejszym cmentarzu przy świątyni, gdzie liczyłyśmy na odrobinę cienia.
To był bardzo gorący czas. Upał towarzyszył nam na szlaku nieustannie od wielu dni i choć byliśmy bardzo szczęśliwi, to jednocześnie wypompowani z sił.
Krzywa
Podczas tej rowerowej włóczęgi, nieustannie natrafialiśmy na miejscowości, intrygujące nas poprzez swoje bardzo interesujące nazwy. Tak było też w Raszowej i w Starym Łomie, które zaprzęgły mnie do tytanicznej pracy nad rozszyfrowaniem ich znaczenia. Ależ to była niesamowita przygoda!
Krzywa (powiat legnicki, gmina Chojnów) także domagała się, aby dociec, dlaczego takie nadano jej miano. Na niemieckich mapach tego terenu z XIX I XX stulecia, miejscowość ta jawi się jako Kreibau, jednak ja najpierw chciałam dowiedzieć się czegoś więcej o początkach tego sioła. Ustaliłam, że w XIII wieku, a dokładnie w roku 1245 zwano go villem Ripi juxte Lom. Wiemy to, ponieważ wspomniano o nim na piśmie, zapisując go w dokumentach jako własność biskupów z Wrocławia. Tłumaczenie tej nazwy z łaciny, to wieś Ripi niedaleko wsi Łom (jeszcze nie Stary), co jest zgodne z prawdą, bo wsie te leżą blisko siebie, przy czym słowo Ripi stanowi zagadkę dla historyków. W kolejnych wiekach osada zowie się już zupełnie inaczej. W 1304 jest to Crywa, a później: Cryba, Creube, Creiba aż ostatecznie Kreibau i po naszemu Krzywa. Najpewniej dlatego, że fonetycznie brzmi podobnie.
Ripi
Mnie osobiście najbardziej interesuje tajemnicze Ripi, ponieważ słowo to przemyciło do naszych czasów historię, która opowiada z ogromną dokładnością o pierwszych osadnikach na tym kawałku ziemi. O zasadźcy, który złożył tę wieś i o jej lokatorach. Żeby jednak ją poznać, należy je rozszyfrować. Według mojej wiedzy, rzeczone Ripi powołane zostało do istnienia w czasach, kiedy tereny te znajdowały się pod panowaniem księcia Bolesława Rogatki, który rozpoczął rządy po śmierci swojego ojca, Henryka Pobożnego, czyli po najeździe Mongołów i bitwie pod Legnicą. Chcąc ustalić skąd wzięła się nazwa wsi, która mnie interesuje, zawsze najsampierw próbuję dociec, skąd przybyli ci, którzy przed wiekami ją założyli. Wszystko to dlatego, że koloniści przybywający na Dolny Śląsk w celu zasiedlenia tych ziem, pochodzili z różnych stron świata i bardzo często zdarzało się, że nadawali nowej osadzie, którą powołali do istnienia, taką samą nazwę jak ta, z której przyjechali. Najwięcej nowych lokatorów przybywało z Saksonii, Szwabii, Frankonii czy Walonii, a więc byli to Niemcy, ale nie brakowało wśród nich także przybyszów z Czech i Włoch.
Raczej jednak to nie Czesi położyli kamień węgielny pod Krzywą. Ripi skojarzyło mi się bardziej z włoskimi kolonistami, gdyż mają oni u siebie miasteczko o takiej samej nazwie. Odległość pomiędzy Krzywą a Ripi w Italii to 1600 km. Nawet teraz jest to bardzo dużo, a co dopiero w XIII stuleciu, kiedy ludzie przemieszczali się bardzo powoli zwłaszcza, gdy targali ze sobą bagaże. Nie mniej tego to się wydarzało, że zjawiali się na Dolnym Śląsku nowi lokatorzy z Włoch, a więc nie jest to wykluczone, że ci, którzy założyli Krzywą, pochodzili właśnie z włoskiego Ripi.
Kopalnia złota
Oczywiście, że to tylko hipoteza, gdyż Włosi na dolnośląskiej ziemi w tak odległych czasach to jednak marginalne zjawisko. Było ich tu niewielu i zajmowali się głównie handlem. Wabiła ich jednak w te strony również plotka, że teren ten jest niezwykle bogaty w złoto. To skojarzenie kopalni, być może złotego piasku w niedalekim (Starym) Łomie, z pełnym zapisem pierwszej nazwy Krzywej w dokumentach: wieś Ripi niedaleko wsi Łom (co w tamtych czasach zapisywane było po czesku „Lom” czyli kamieniołom (kopalnia) dało mi do myślenia. Pozbierałam okruchy dostępnej mi wiedzy i połączyłam kropki. Może osiedlili się na tym terenie, żeby inwestować w wydobycie cennego kruszcu? Z historii wiemy, że Włosi dysponowali potrzebną wiedzą techniczną i środkami finansowymi. Co prawda byli za te wszystkie dobra winni podatków biskupowi z Wrocławia, który zapewne liczył, że płacone będą one w złocie, ale i tak gdyby projekt ten wypalił, to z pewnością całkiem nieźle by na tym wyszli.
Na stronie internetowej Muzeum złota w Złotoryi, w zakładce „historia” trafiam na ciekawą informację. Cytuję:
„Eksploatacja złota na Śląsku pełną parą ruszyła od XII wieku, gdy ludy europejskie odkryły te okolice i zaczęły tam napływać w celu osiedlenia się i eksploatowania kruszcu. Większość przybyszy pochodziła z rewirów Niemiec bądź Włoch. W dalszych latach gęstość zaludnienia bardzo się zwiększyła i stale pozostawała na dodatnim bilansie, główna tego przyczyną były informacje, iż KOLONIŚCI BISKUPI „znaleźli w tych okolicach bogate złoża złota”.
Wiem na pewno, że rzeczoną kopalnię (być może złotego piasku) w pobliskim Starym Łomie zamknięto w roku 1364. Wówczas Krzywą zwano już Cryba. Czy to sugeruje, że pierwszy jej zasadźca z Włoch odpuścił sobie plany wzbogacenia się na złocie i na jego miejsce przyszedł nowy? Nie mam pojęcia, ale ciekawe jest to, że słowo Cryba po hiszpańsku oznacza sito. To chyba dość przydatne narzędzie, gdy szuka się złota, nieprawdaż? Wiem, że to hiszpańskie słówko to już kolejny wątek w tym opowiadaniu, ale czyż to nie dziwny zbieg okoliczności? Ja w tym momencie pomyslałam, że w Starym Łomie mieszkali gwarkowie, a w Krzywej płukacze złota…
Jednak czas uciszyć emocje, bo tych dziejów nikt już nie zrekonstruuje dokładnie i z pewnością stuprocentową, gdyż wieś tego kalibru nikogo nie obchodziła na tyle, aby spisywać jej historię. To moim zdaniem również informacja o tym, że rzeczona kopalnia w Starym Łomie nie przynosiła zysków, bo gdyby było inaczej, z całą pewnością teraz nie snułabym przypuszczeń, tylko sięgnęłabym po dokumenty, w których mnóstwo byłoby spisanych informacji.
Kościół świętej Anny w Krzywej
Wiejskie świątynie w zdecydowanej większości stanowią dla mnie bezcenne źródło wiedzy. Kościół (jako instytucja) wyrządził światu wiele zła, ale jeżeli chodzi o strzeżenie zabytków, to był prawdziwie fenomenalny. Na terenach przykościelnych urządzano cmentarze. Tam też można czytać jak z otwartej księgi. To zjawisko obserwuję od lat i zawsze, kiedy pragnę wiedzy o miejscowościach, które odwiedzam, musowo lustruję obszar świątynny. Nie inaczej było w Krzywej.
Pierwsza drewniana świątynia w tej miejscowości wzniesiona została w latach 1325 – 35. Powstała ona na kawałku ziemi, który został podarowany mieszkańcom tego sioła przez jej właściciela. Krzywa już w pierwszej połowie XVI stulecia znalazła się pod wpływem reformacji religijnej. Od tamtej pory, kiedy tambylcy przeszli z katolicyzmu na luteranizm, kościół w Krzywej wypełniony był wiernymi tej nowej religii i trwał w tym wyborze aż do końca II wojny światowej. Nie przeszkodziła temu nawet okrutna wojna trzydziestoletnia, podczas której Przybytek w Krzywej został zniszczony. Odbudowano go w roku 1714. Wówczas na drewnianej dzwonnicy pojawił się piękny zegar, który niestety nie dotrwał do naszych czasów.
Dzisiaj to kościół św. Anny. W jego wnętrzu ukryte są cenne zabytki opowiadające o dziejach tej sakralnej budowli. Znajduje się tam malowidło przedstawiające herb rodziny von Festenberg – Packisch, którzy to byli pierwszymi właścicielami tej wsi dolnośląskiej. Są tam również całopostaciowe płyty grobowe, na których widać dwóch członków tej familii. Są to mężczyźni w pełnych zbrojach.
Epitafium Heinricha von Festenberg Packisch, który zmarł 2 lutego 1644 roku mając 74 lata, znajduje się w przedsionku kościoła. Był on właścicielem również majątków w pobliskich Dzwonowie i Okmianach. Tuż obok zlokalizowana jest płyta grobowa jego brata. Niestety nieczytelne jest jego imię, wiemy jednak, że zmarł on 13 grudnia 1656 roku w wieku 76 lat. Swoją drogą, panowie ci żyli naprawdę długo jak na realia XVII stulecia.
Epitafia z Krzywej
Natomiast w murach zewnętrznych obiektu zabytkowego podziwiać można inne płyty, które zachowały się w całkim dobrej kondycji. Na pięciu kamieniach uwieczniono ludzi, co to wieki temu rządzili w Krzywej i decydowali o jej losach. Przyjrzałam się im z wielką uwagą. Było to interesujące, gdyż przedstawiono ich bardzo realistycznie.
To jest pan George von Festenberg zwany Packisch z Krzywej. Umarł w roku 1647 roku. Pomimo, iż kamień został naruszony przez czas, nadal można spojrzeć mu w oczy. Zniszczenia te nie są nieodwracalne w teraźniejszych czasach, trzeba by jednak poddać zabytek renowacji.
A tutaj widzimy podobiznę pani Barbary von Festenberg Packisch von Schleuser, Która umarła 28 grudnia 1656 mając 65 lat. Jej babka pochodziła z von Rothkirch’ów, a dziadek z von Festenberg Packisch.
Natomiast z tego leciwego kamienia można przeczytać znacznie więcej, niż tylko nazwisko, datę śmierci i herby. Płyta nagrobna pani Marii Elisabeth von Festenberg Packisch opowiada smutną historię. Jej rodowe nazwisko to Reibnitz. Była ona ślubną George von Festenberg zwanego Packisch. Miała tylko 26 lat, kiedy zabrała ją śmierć. Wydarzyło się 7 marca 1648 roku. Ta młoda kobieta umarła zaraz po porodzie. Z przedstawienia jej na tej płaskorzeźbie wynika, że jej dziecko również zmarło. Byłam bardzo poruszona tym widokiem.
Dzięki temu epitafium poznajemy panią Barbarę von Festenberg Packisch, która zmarła w 1661 roku. Wiemy o niej tylko tyle, że jej rodzicielka wywodziła się z von Schleuse’ów.
A ten długowłosy mężczyzna w pełnej zbroi to pan Christoph von Festenberg Packisch, o którym wiemy, że odszedł z tego świata w roku 1656 r. Jego matka wywodziła się z rodu von Schleuser.
Kaplica grobowa Kretschmerów i stary cmentarz
Ta zabytkowa cmentarna budowla zachowała się do naszych czasów. Zaprawdę piękny jest to widok, choć niedoskonały, a szkoda. Kretschmerowie byli zapewne właścicielami jednego z dwóch folwarków, które znajdowały się na terenie tej wsi. W Krzywej podobnie jak we wszyskich innych wsiach dolnośląskich, dość często zmieniali się jaśniepanowie.
Ten stary cmentarz przy kościelny zachwycił mnie. Głównie przez ilość zachowanych na nim zabytków przeszłości. Nie częsty jest to widok, aby do naszych czasów przetrwało w jednym miejscu aż tyle nagrobków z czytelnymi inskrypcjami. Zwiedzanie tego terenu było dla mnie bardzo ekscytujące.
Na samym początku tego opowiadania wspominałam Wam, że kiedy przybyliśmy do Krzywej tamtego dnia, z nieba lał się żar. Byłyśmy wyczerpane drogą i bardzo potrzebowałyśmy cienia i wypoczynku. Cmentarze dolnośląskie, które znajdują się w małych i cichych wsiach są cudownymi oazami w podobnych okolicznościach. Zanim jednak rozsiadłyśmy się tam na trawie, musiałyśmy zrobić archiwum fotograficzne.
Obszar ten jest dość sporych rozmiarów, a więc zwiedzanie zajęło nam trochę czasu. Rozleźliśmy się w wybranych kierunkach, tak jak to mamy w zwyczaju. Nawet Lonek eksplorował tę nekropolię na własną łapę i co chwilę znikał mi z oczu między mogiłami. On również na swój sposób odpoczywał i upajał się chłodem.
Wiele tam było nagrobków, przy których przestawałyśmy aby przeczytać zapisane na nich informacje o ludziach, którzy spoczęli w tych grobach. Niektóre z nich prawdziwie zachwycały swoim pięknem.
Kaplica cmentarna
W ramach murów tej wiejskiej nekropolii namierzyłam kaplicę cmentarną. Nie była zamknięta i dostęp do jej wnętrza wolny. Oczywiście, że skorzystałam z okazji aby tam zajrzeć. Nie byłabym sobą, gdybym zachowała się inaczej. Budynek ten jest mocno zmęczony czasem i wydaje się od dawna już nieużywany.
Lubię tak odłączyć się od Ines w podobnych okolicznościach i cykać swoje fotografie do blogowania w ciszy. Takie chwile są bardzo potrzebne, kiedy przez całe dnie nieustannie jesteśmy razem. Wiem, że moja córa czuje podobnie, dlatego właśnie tak się dzieje, że rozdzielamy się w podobnych okolicznościach bez słów i zbędnych tłumaczeń.

Cmentarze to miejsca, gdzie przypominam sobie o tym, jak bardzo kruche jest życie. Patrzyłam na te stare mogiły i uzmysławiałam sobie, że taki sam los czeka i mnie. Zwykle o tym nie myślę, bo i po co? Mam przecież barwne i ciekawe życie, obfitujące w przygody i osiągnięcia. Niczego mi nie brakuje. Jednak to kiedyś się skończy. Czy jednak boję się tej chwili? Oczywiście. Ale jestem pogodzona ze swoją śmiertelnością. Może właśnie takie miejsca pomagają mi w tym, aby przyzwyczaić się do tej myśli, że kiedyś umrę.
Te rozkminy jednak nie trwały długo, gdyż zaraz zeszliśmy się wszyscy do naszego małego obozu przy rowerach. Rozsiedliśmy się na trawie z wałówką. To był czas na posiłek i uzupełnienie płynów. A wszystko to po to, aby żyć. Dzieliłam się z Ines moimi wrażeniami. Zawsze tak jest, ponieważ nieustannie analizujemy jakieś historyczne wątki, zwłaszcza kiedy jesteśmy na wędrowaniu i przebywamy na ziemi umarłych.

Krzywa była jednym z wielu przystanków w tamtej trasie rowerowej. Teraz, kiedy zima częściej zatrzymuje mnie w domu, spisuję dla Was nasze dolnośląskie przygody z dziejami tej ziemi i mam nadzieję, że to się Wam podoba. Ta piękna kraina skrywa ogrom tajemnic, jednak w dużej części nie zostały one nawet muśnięte ludzką ciekawością. Nazywam je moimi małymi historiami, których nikt nie chce. Dlatego ja po nie sięgam i zamieniam w opowiadania, które niekiedy dostępne są dla moich Czytelników tylko w wersji papierowej. Tak jak „Mroczne tajemnice Dolnego Śląska”…
Książka „Mroczne tajemnice Dolnego Śląska” Wydanie drugie (rozszerzone)
WYSYŁKA: Kurier lub Paczkomat – tylko 10 zł! (na terenie Polski)
Wydanie 2, z 3 nowymi rozdziałami!
… albo „Mroczne tajemnice Wrocławia”, które premierę miały w listopadzie ubiegłego roku i są naszym najnowszym dziełem. Obie te publikacje stanowią piękną całość. Polecam je Wam gorąco!
Książka „Mroczne tajemnice Wrocławia”
PREMIERA! Wysyłka 12.11.2025! Kurier lub Paczkomat – tylko 10 zł! (na terenie Polski)
Źródła:
https://solectwokrzywa.manifo.com/hstoria-krzywej
https://www.dokumentyslaska.pl/epitafia/miejscowosci/legnica%20krzywa.html
Ten artykuł zawiera autoreklamę







































