Zamek Prochowice to dla mnie bardzo szczególne miejsce. Obiekt ten odwiedzam przynajmniej raz w roku, ale zdarzają się też częstsze wizyty. Z tego też powodu obserwuję go od naprawdę wielu lat, choć nie od zawsze go fotografowałam. Nie mniej tego moje spotkania z tą warownią mają już spore archiwum, którego część znajduje się na zdjęciach, część na kartkach z pamiętnika, ale najwięcej wspomnień z tego miejsca noszę w swoim sercu. 

Zamek Prochowice

Do Prochowic mam niedaleko. Zawsze mogę wsiąść na rower i pojechać na zamek. Pod nosem mam taki historyczny skarb, na który zawsze chętnie patrzę z przyjemnością. Warownia jest rasowa. To średniowieczne założenie obronne. Piękna rzecz. Pomimo naruszenia czasem, zamek Prochowice zachował swoje najstarsze i w sumie najważniejsze budynki. Stoi na wyspie otoczonej fosą, która choć dziś sucha, to w pełnych wymiarach. Po moście zwodzonym śladów nie ma, ale od czego mam wyobraźnię? Jeżeli zechcecie posłuchać, opowiem Wam o tym miejscu.

Zamek Prochowice

O cudnym zamku nad Kaczawą…

W tym zamku nie znalazłam opowieści o duchach, zjawach, na śmierć zagłodzonych, powieszonych czy torturowanych

Zamek Prochowice

Trochę czuję się zawiedziona, nie powiem, że nie. Taki piękny i leciwy fort i żadnych okropności na jego koncie dziejowym. No coś nieprawdopodobnego! Obiekt choć naruszony czasem, jest do ogarnięcia. Istnieje w zdecydowanej większości, choć niejedno przeszedł…

Zacznę od początku, tak jak w książkach napisano, a skończę według zwyczaju NW. To co zanotowano w kronikach – jest święte. A to co u nas na blogu – ciekawe. Kto ma uszy niechaj słucha. 

Zamek Prochowice

Zamek Prochowice. Powstanie warowni

Zdarzyło się tak dawno, że nikt już dziś nie jest pewien jak to było naprawdę. Są tacy historycy, którzy mówią, że zamek w Prochowicach wzniesiony został przez Iko von Parchwitz, który był wiernym druhem księcia Bolesława Rogatki. Kto orientuje się w dziejach tej ziemi, ten wie, że mówię tu o XIII stuleciu. Wówczas jednak na tej sztucznej wyspie nie było możliwe znaleźć ani jednej cegły. Był to gród drewniany. Rogatka lubił to miejsce. Często tam przybywał, żeby spotkać się ze swoim przyjacielem, Iko. Rodzina Parchwitz jeszcze długo rezydowała w zamku prochowickim, bo w pierwszej połowie XIV stulecia, wnuk Iko, Stefan von Parchwitz rządził i na wyspie i w mieście pełną gębą. Jednak już kilkadziesiąt lat później, w drugiej połowie XIV stulecia potomek Stefana sprzedał ojcowiznę legnickim panom. Oni zaś już w 1400 roku odstąpili zamek rodzinie Zedlitzów, która gospodarzyła tam nieustannie aż do połowy XVI wieku. 

Zamek Prochowice

Parchwitzowie za swoich rządów z drewnianego gródka zmienili zamek Prochowice w murowaną warownię, jednak dopiero Otto Starszy Zedlitz prawdziwie ją rozbudował i umocnił ku obronności. Wtedy też najprawdopodobniej wzniesiono wieżę zamkową, która do dziś istnieje. Wolnostojąca, potężna, z grubymi murami i wysoka na 30 metrów powołana została do funkcji stołpu. Miejsca ostatecznej obrony. 

Prochowicki stołp

Kto nie wchodził na szczyt podobnej budowli, ten wiele stracił. Wszystko jest tam przemyślane tak, żeby wieża rzeczywiście była schronieniem. Najpierw drewniane schody, takie, które można bardzo szybko zdemontować. Dopiero wyżej kręte schody kamienne. Korytarz tak wąski, że z trudem idzie się ku górze z plecakiem. Stopa nie mieści się na stopniach. W korytarzu ciemno, ciasno, strasznie…

Wieża zamku w Prochowicach

Można o tym opowiadać i pisać, jednak dopiero kiedy jest się w takim miejscu, człowiek pojmuje czym jest taka budowla. Tam po drodze są dwa poziomy. Izby niewielkie z wąskimi okienkami.

Wieża zamku w Prochowicach

Jednak gdyby wróg jakowyś chciał się tam dostać, musiałby po tych schodach wchodzić pojedynczo. Taki uzbrojony rycerz w ciężkiej zbroi mógłby się nawet zaklinować w wąskim i krętym korytarzu, a kiedy już dotarłby do izby na końcu schodów, bez większych problemów zostałby zlikwidowany, ponieważ pozostawał bez nijakiego wsparcia. Wystarczyłaby jedna albo dwie uzbrojone osoby czekające na niego u wyjścia, aby pobawić go życia. Następny za nim doczekałby się podobnego losu. Tak to wszystko zostało zaplanowane, aby do miejsca schronienia się załogi fortu, na raz nie wlazło więcej niż jeden zbrojny. Na każdym szanującym się zamku, takie miejsce ostatecznej obrony budowane było najpierw, ponieważ czasy tego wymagały.

Zamek Prochowice

Zamkowy kościół św. Andrzeja

Byliśmy na szczycie wieży w Prochowicach. Weszłam tam z psem na rękach. Było naprawdę strasznie. Dostawałam ataku paniki w wąskim korytarzu, który wydawał mi się tak długi, że myślałam, że nie skończy się nigdy. Jednak jak wiadomo – zawsze wchodzi się łatwiej, aniżeli schodzi…

Zamek w Prochowicach. Widok z wieży zamkowej.

Zamek w Prochowicach. Widok z wieży zamkowej.

A więc wejść na samą górę jak najbardziej mi się udało. Podziwiałam widoki z tej wysokości, które ukazywały Prochowice z dotąd nieznanej mi strony.

Prochowice

Stojąc na szczycie wieży, w zasięgu wzroku mojego znalazł się również kościół zamkowy.

Prochowice

Teraźniejsza świątynia jest po wielu przebudowach, jednak fundamenty jej najprawdopodobniej pochodzą z czasów von Parchwitzów. Obiekt sakralny znajduje się po drugiej stronie fosy. 

Zamkowy kościół. Prochowice

Budynek ten jest dziś nieużywany. Wnętrza jego niemal puste.

Prochowice

Najciekawsze jest w nim to, że nadal w podziemiach kościelnej wieży zachowały się resztki potężnego grobowca, należącego ongiś do von Zedlitzów, którzy bardzo długo rządzili na zamku, o czym już wspominałam wyżej.

Grobowiec von Zedlitzów.

Przybytek ten jak widać kryje wielki skarb, który nie jest dostępny dla zwiedzających, podobnie jak leciwa warownia, na teren której zostaliśmy zaproszeni.

Grobowiec von Zedlitzów

Zamek w Prochowicach. Co się wydarzyło w wąskim korytarzu?

Kiedy schodziłam z wysokiej wieży, strach całkiem mnie sparaliżował i był taki moment, że utknęłam na schodach przerażona. Wszyscy, którzy szli przede mną zniknęli mi z oczu i nagle zobaczyłam tonącą w mrokach przepaść z wąskimi stopniami. I nie było tam nijakich poręczy, żeby móc się asekurować. Dopóki widziałam przed sobą plecy naszego przewodnika, było ok. Jednak kiedy ten zniknął za zakrętem, znacznie mnie wyprzedzając, ja zatrzymałam się. Stanęłam sparaliżowana od lęków swoich. Mam je oba – i wysokości i  klaustrofobię. To było silniejsze ode mnie. Moje ciało odmówiło mi posłuszeństwa i nie byłam w stanie się ruszyć. I tak stałam tam dłuższą chwilę, nerwowo oddychając, a w głowie mojej rodziły się przewidywania, że zaraz wzywać trzeba będzie strażaków, którzy będą mnie stąd wyciągać. Na miejsce akcji przybędzie lekarz, psycholog i może nawet helikopter wezwą… Taki żarcik :)

Zamek Prochowice

Po jakimś czasie, stosunkowo długim, ktoś tam na dole jednak zorientował się, że Aneta z lasu jest nieobecna. Trwało to trochę, ale pomocy się doczekałam. W ciemnościach usłyszałam stąpanie. Po chwili zza zakrętu wyłoniła się postać naszego przewodnika. Bez słowa, bez komentarza, bez naśmiewania się wyciągnął do mnie rękę. I ja bez słowa, bez komentarza, bez narzekania chwyciłam pomocną dłoń i razem schodziliśmy w dół. Bardzo powoli, bez pośpiechu, kroczek nieporadny po nieporadnym kroczku, aż do samego końca, do drewnianych, już wygodniejszych schodów. Za rączkę trzymana schodziłam, jak grzeczna dziewczynka. Na dole mieli ze mnie polewkę jak się patrzy…

Zamek Prochowice

Zamek Prochowice. Losy warowni

Rodzina von Zedlitzów miała ogromny wpływ na ewolucję zamku, jako że bardzo długo tam zamieszkiwała. To Zedlitzowie właśnie nadali tej obronnej budowli renesansowy wygląd, który do dziś jest dostrzegalny. Powstało wówczas na terenie wyspy kilka innych budynków, w tym zamkowa kaplica. Zamek Prochowice miał w tamtym czasie dużo szczęścia, ponieważ bardzo dbano o niego. Potem obiekt sprzedano kolejnej bogatej rodzinie i od tamtej pory zamek często zmieniał właściciela i często też zamieszkiwali go jedynie dzierżawcy. Niewielu wie, że ongiś ta warowna budowla ozdobiona była sgraf­fi­to. To musiał być powalający na kolana widok. Ponadto wieża zakończona była igłą i wisiał na niej zegar.

Nad zamkiem z lubością pastwili się Szwedzi, którzy w swoim czasie dokonali tam wielu zniszczeń. Po ich obecności w Prochowicach, wiele na wyspie wyburzono, bo nie było już czego ratować. Paradoksalnie II wojna światowa nie bardzo zaszkodziła warowni, zrobili to ludzie, którzy już w czasach pokoju odwiedzali to miejsce. Okres ten był chyba najbardziej tragiczny w dziejach zamku, którym po wojnie nikt się nie zajął. Pozwolono mu popadać w ruinę. 

Zamek Prochowice

Zamek Prochowice dziś

Od jakiegoś czasu zauważyłam, że zabytek jest restaurowany. Prace nie postępują szczególnie szybko, jednak zamek jest zabezpieczony i coś tam powoli się dzieje na plus. Fakt, że jest zamknięty ma też swoje minusy, ponieważ można oglądać go jedynie z zewnątrz. Na wyspie do dziś trwa nieustannie najstarsza część tego założenia obronnego – gotycki dom mieszkalny, w którym znajdowały się ongiś aż cztery wykusze latrynowe. Dom był więc, choć średniowieczny, to luksusowy i z wygodami. Raz tylko jedyny miałam to szczęście przebywać na terenie grodu i uważam to za ogromne wyróżnienie. Co nie oznacza, że nie chciałabym tego powtórzyć. 

Zamek Prochowice

Dolny Śląsk to kopalnia historii zabytków bezcennych i ogromnego ich zaniedbania. To co uratowane, dopieszczane jest i napiętnowane turystyką, natomiast te obiekty, które nie wydawały się dla inwestorów zbyt atrakcyjne, pozostają w cieniu. Co będzie z zamkiem w Prochowicach? Jak potoczą się jego losy w przyszłości? Nie wiem. Nie potrafię w chwili obecnej odpowiedzieć na to pytanie, ale jedno obiecać mogę – będę obserwować to sokole gniazdo dalej…

 

 

 

 

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
34
OK
14
Kocham to!
7
Nie mam pewności
0
Takie sobie
2
Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Władysław

Powojenne losy zamku nie były tak tragiczne -po wojnie wyremontowano dach zamku ,wymieniono więżbę dachową i pokrycie ale rozebrano także hełm wieży . W latach sześdziesiątych rozebrano zachodnie skrzydło budynków przybramowych . Zamkiem w latach 60-70-tych opiekował się społeczny opiekun Jan Gębarowski

[…] Zamek w Prochowicach to również fascynujący przystanek na tym szlaku rowerowym. Miasteczko jest bardzo klimatyczne. Rynek stanowi jego centralny punkt i niewątpliwie warto zjawić się tam choćby na chwilę, żeby spojrzeć na tamtejszy ratusz i urokliwe kamieniczki, które go otaczają. Niedaleko placu głównego znajduje się najcenniejszy zabytek Prochowic — średniowieczny zamek rycerski. To niezwykle wartościowe, historyczne miejsce kryje wiele tajemnic, które cały czas są do odkrycia. Warownia do dziś otoczona jest fosą. Widok to niezwyczajny! Wieża zamkowa widoczna z każdej strony. Cały obiekt jest w zasięgu wzroku dla każdego. Można obejść go dookoła i przyjrzeć się dokładnie tej leciwej bryle. Jest też możliwość zajrzenia do wnętrza budowli, jednak tę sprawę należy wcześniej uzgodnić z opiekunem obiektu.  […]

Kategoria:Historyczny

Sprawdź: