Komercyjny

Kościoły pokoju w Świdnicy i Jaworze: tylko piach, słoma, glina i drewno

Turyści odwiedzający Świdnicę swoje pierwsze kroki w tym mieście kierują zwykle do Kościoła Pokoju. Nie dziwię się temu ani trochę, ponieważ jest to zabytek światowej klasy, będący największą drewnianą świątynią barokową w całej Europie. Co więcej, według National Geographic budowla ta jest jednym z siedmiu nowych cudów Polski! Rzeczywiście, Kościoły Pokoju robią piorunujące wrażenie, szczególnie jeśli chodzi o ich wnętrze. Jednak te obecnie doceniane arcydzieła architektury mają w swoich korzeniach historię mroczną, trudną i pełną nietolerancji religijnej. Napisałabym, że te same dramaty tkwią w fundamentach Kościołów Pokoju w Świdnicy i Jaworze, gdyby nie to że… warunkiem ich istnienia był brak tychże fundamentów. 

Kościół Pokoju w Świdnicy
Kościół Pokoju w Świdnicy, widok z drona

Z tego artykułu dowiesz się m.in.:

  • Czym są Kościoły Pokoju w Świdnicy i Jaworze?
  • Jakie warunki musiały zostać spełnione, żeby można było wybudować Kościoły Pokoju?
  • Dlaczego łączę historię Kościołów Pokoju z nietolerancją religijną?
  • Jakie są godziny otwarcia Kościołów Pokoju w Świdnicy i Jaworze?
  • Jaki jest cennik zwiedzania tych miejsc?

Jeśli obserwujecie mnie na Instagramie i innych mediach społecznościowych, to wiecie że mój stosunek do religijności nie jest zbyt entuzjastyczny. Nie mniej tego uważam, że każdy z nas ma prawo do posiadania własnych poglądów i — o ile nie wiąże się to bezpośrednio z wyrządzaniem komuś krzywdy — życia wedle swoich ideałów. Dlatego też Kościoły Pokoju w Świdnicy i Jaworze budzą we mnie wiele skrajnych emocji. Wszystko ze względu na to, że wytyczne odnośnie do ich budowy postrzegam jako próbę poniżenia protestantów przez katolików. Wiecie, nie to żeby protestanci nie mieli swego za uszami, ale akurat w tym przypadku chcieli tylko mieć się gdzie modlić.

Kościół Pokoju w Świdnicy
Kościół Pokoju w Świdnicy zimą, wejście główne do obiektu

Co to jest Kościół Pokoju?

… a w zasadzie czym są Kościoły Pokoju, bo jest tych budowli aż dwie, a było trzy! Świątynie te są największymi szachulcowymi obiektami sakralnymi w Europie. Wszystkie one zostały wzniesione w połowie XVII wieku, w okresie trwających walk religijnych, które nastąpiły po podpisaniu pokoju westfalskiego, czyli układu kończącego wojnę trzydziestoletnią (1618–1648). W kontekście samej konstrukcji Kościołów Pokoju, warto dodać, że w czasie gdy powstawały ich wielkość i złożoność formy była kompletną innowacją, żeby nie powiedzieć eksperymentem. Choć z założenia miały być one nietrwałe (co wyjaśnię za chwilę), postanowiły one dać prztyczka w nos komu tylko się dało i przetrwać setki lat, zamiast rozpadnięcia się po dekadzie jak zakładano. 

Kościoły Pokoju w Świdnicy i Jaworze
Kościoły Pokoju znajdowały się w Świdnicy, Jaworze i Głogowie. Do naszych czasów nie zachowała się tylko głogowska świątynia.

No dobrze, ale jaka jest ich historia? Otóż należy chyba zacząć od tego, że zanim w 1618 roku wybuchła wspomniana przeze mnie wojna trzydziestoletnia, zwolennicy nauk Lutra posiadali wiele swobód religijnych, włącznie z możliwością odprawiania ewangelickich nabożeństw. Jednak ich prawa zaczęły być stopniowo ograniczane przez króla Ferdynanda II Habsburga, zdeklarowanego katolika, który nie pałał szczególnie tolerancyjnymi uczuciami wobec ewangelików. Przeciwko takiemu stanowi rzeczy najpierw zbuntowali się Czesi. Bronili oni swoich praw, zwłaszcza wolności wyznania. Potem postawa Czechów rozlała się na całą Europę, co było rzecz jasna efektem antagonizmów religijnych oraz centralistycznych tendencji Habsburgów oraz ich rywalizacji z Francuzami. Oczywiście po drodze „przykleiło się” do niego wiele innych, nie tylko religijnych kwestii, jednak to już zupełnie inna historia…

W każdym razie podczas wojny trzydziestoletniej ewangelicy zostali wykluczeni pod wieloma względami. W końcu doszło do tego, że 6 marca 1619 roku Ferdynand II Habsburg ogłosił edykt restytucyjny, który nakazał protestantom zwrócić katolikom posiadane dobra kościelne, które pozostawały w rękach zwolenników Lutra od chwili zawarcia rozejmu w Pasawie w 1552 roku. Rezultat był taki, że mimo iż ewangelicy na tych terenach byli większością, i tak utracili wówczas swoją dotychczasową wolność religijną, a wraz z nią prawie wszystkie kościoły. Wyszło więc tak, że nie mieli się gdzie modlić. Starali się bardzo długo o uzyskanie zgody cesarskiej na budowę nowych obiektów sakralnych, co zresztą kosztowało krocie. Czy się udało? Owszem. Jednak istniały wobec tego bardzo konkretne wytyczne…

Świdnica Kościół Pokoju
Wokół Kościoła Pokoju jest sporo roślinności. Wiosną i latem zrobienie zdjęcia bryły z tej perspektywy jest niemożliwe przez zasłaniające nią liście.

Jak zbudowano Kościoły Pokoju?

Ferdynand II Habsburg, o którym pisałam powyżej kopnął w kalendarz 15 lutego 1637 roku. Wówczas zadek na tronie posadził jego syn Ferdynand III. Swoją drogą, czasami mam wrażanie, że koronowanym głowom brakowało kreatywności, jeśli chodzi o nadawanie imion swoim dzieciom. Wracając, młody Ferdek co zastąpił starego Ferdka również był katolikiem i także nie przepadał za protestantami. Tym bardziej musiało być ością w jego gardle to, że po podpisaniu pokoju westfalskiego Szwecja zyskała prawo do opieki nad protestantami mieszkającymi w dolnej Austrii i na terenie Śląska. Szwecji zależało na tych ludziach nie bez powodu, po prostu ona sama była pod wpływem nauk Marcina Lutra. 

W efekcie pod naciskami ze strony Szwecji Ferdynand III Habsburg musiał się ugiąć i zezwolić na budowę nowych kościołów ewangelickich na terenie podlegających jego władzy księstw dziedzicznych w Świdnicy, Jaworze i Głogowie. Powstałe budowle nazwano Kościołami Pokoju, co miało odnosić się do wzmiankowanego już pokoju westfalskiego. 

Ale ale! To wcale nie oznacza, że Ferdek zupełnie odpuścił i odwrócił głowę. Nic w tych rzeczy. Ferdek owszem, zgodę wydał, a obwarował ją utrudniającymi proces budowy warunkami, których zadaniem było to, by powstałe obiekty nie było długowiecznymi. Mówiąc prościej, miały się rozpaść tak szybko, jak się tylko dało. 

Konstrukcja szachulcowa Kościoła Pokoju w Świdnicy
Konstrukcja szachulcowa Kościoła Pokoju w Świdnicy

Kościoły pokoju: warunki budowy

Zarówno Kościół Pokoju w Świdnicy, jak i te w Jaworze i Głogowie musiały być przede wszystkim zbudowane z nietrwałych materiałów, czyli w tym przypadku z drewna, piachu, słomy i gliny. Jednak to nie wszystko. Oprócz tego warunkami ich powstania były m.in.:

  • zlokalizowanie ich poza granicami miasta, ale nie w odległości większej niż zasięg jednego strzału armatniego od murów obronnych. Dlaczego tak? Z bardzo prostego powodu: żeby w razie czego można było rozwalić taki Kościół Pokoju jedną kulą armatnią;
  • brak wież i dzwonów — pewnie po to, by wierni mieli utrudnione docieranie na msze, wszak w XVII wieku zegarki na rękę jeszcze nie zostały wymyślone (pierwsze takie pojawiły się w 1790 roku), dodatkowo obiekty bez wież nie spełniały podstawowych funkcji obronnych;
  • Kościoły Pokoju w Świdnicy, Jaworze i Głogowie nie mogły mieć tradycyjnego kształtu świątynii;
  • konieczność ukończenia budowy w ciągu zaledwie jednego roku;
  • musiały być ufundowane wyłącznie z pieniędzy protestantów. 

Ponadto przy Kościołach Pokoju nie mogły powstawać szkoły parafialne. Wszystko to chyba jednoznacznie pokazuje, jak bardzo Fryderykowi III nie na rękę był mus wydania pozwolenia na wzniesienie tych domów modlitwy. 

Czy protestantom udało się sprostać tym wymogom? Tak. Dwa z nich — w Świdnicy i Jaworze — dotrwały zresztą na przekór wszystkiemu do naszych czasów. Jedynie ten w Głogowie uległ zniszczeniu. Najpierw w 1654 roku świątynia runęła przez huragan, a potem po jego odbudowaniu strawił go ogień w 1758. 

Napisałam książkę o mrocznych tajemnicach Dolnego Śląska!

Na chwilę przerwę ten wątek, żeby poinformować Cię, że ja oraz Aneta (druga autorka bloga Nieustanne Wędrowanie) napisałyśmy dwie książki o najmroczniejszych sekretach dolnośląskiej ziemi. Pierwsza książka nosi tytuł „O rycerzach, śmiertelnych intrygach i bajecznych majątkach” i opisałyśmy w niej historie, które DOSŁOWNIE wykopałyśmy spod ziemi. W tej książce przeczytać  o brutalnych karach śmierci wykonywanych w średniowieczu, o człowieku zwanym Doktorem Śmierć, kozie-widmo karzącej za nieprzestrzeganie Bożego prawa, dzieciach z kamiennych portretów, a także o rodzie Śląskich Rockefellerów i nawiedzonym lesie, w którym pochowano pewną parę (grób jest tam do dziś!).

Co do drugiej książki, to „Mroczne tajemnice Dolnego Śląska” są aktualnie dostępne u nas w przedsprzedaży. O czym przeczytasz w tej publikacji? O wampirach, diabłach i bestiach. Rzecz w tym, że nie znajdziesz w tej książce bajek, a prawdziwe mrożące krew w żyłach historie, które wydarzyły się naprawdę. Jeśli jesteś więc gotów stanąć oko w oko z bazyliszkiem (i zrozumieć co go łączy z najstarszym zawodem świata), poznać profil psychologiczny seryjnego mordercy oraz dowiedzieć się, kim naprawdę była wampirzyca z Lewina Kłodzkiego i co ją spotkało, to jestem pewna, że ta lektura Cię usatysfakcjonuje. Zostawiam Cię z tą świadomością, a tymczasem wracam do Kościołów Pokoju….

Kościół Pokoju w Świdnicy — owoc pracy bogatych i biednych 

Jako że jednym z warunków budowy Kościoła Pokoju w Świdnicy było to, że w całości musiał on powstać ze środków protestantów, to Świdniczanie wykazali się ogromnym zaangażowaniem, zaradnością i — co chyba najważniejsze — jednością. Ludzie ci musili być bardzo spragnieni przebywania razem podczas modlitwy, dlatego też w obiekt ten inwestowali nie tylko bogacze, ale także najbiedniejsi. Kiedy kogoś nie było stać na choćby najmniejszy datek, przynosił przynajmniej jedną deskę, by zaakcentować swój wkład w to przedsięwzięcie. 

Współpracowali ze sobą mieszczanie, szlachta i chłopi, ponieważ przyświecał im wspólny cel. Oczywiście była to ogromna inwestycja, dlatego też konieczne było pozyskiwanie funduszy z zewnątrz. W tym celu niejaki Christian Czepko wybrał się w podróż, podczas której odwiedził wiele dworów europejskich w państwach znajdujących się na terenie Starego Kontynentu, by prosić tam o pieniądze potrzebne do ukończenia budowy Kościoła Pokoju w Świdnicy. Cała akcja zakończyła się powodzeniem i tak oto 24 czerwca 1657 roku w mieście tym odbyło się pierwsze od lat protestanckie nabożeństwo. 

Kościół Pokoju w Świdnicy wzniesiono na planie krzyża. Jest to konstrukcja szachulcową, co oznacza że szkielet budowli wykonano z drewna, a następnie wypełniono go mieszanką słomy i gliny. Do głównej części dobudowana zostałe zostały Hale: Chrztów, Zmarłych, Ślubów i Polna oraz zakrystia. Jak duży jest obiekt? Ma on powierzchnię 1090 metrów kwadratowych, a w jego wnętrzu może pomieścić się 7 i pół tysięcy wiernych jednocześnie. 

Jeśli chodzi o mnie, to przyznaję bez bicia, że nie jestem jakąś szczególną fanką szachulca. Doceniam jego walory i podziwiam obiekty, które przetrwały setki lat, choć ich losy miały trwać znacznie krócej, ale… no nie jest to do końca moja estetyka. Ja wolę style romański i gotycki. Inaczej jest z Anetą. Ona zdecydowanie rozpływa się przy konstrukcjach takich jak Kościoły Pokoju. Dlatego też gdy wybrałyśmy się wspólnie do Świdnicy, nie szczędziła ochów i achów przy okazji zwiedzania tego zabytku. Uśmiechałam się grzecznie i próbowałam ukryć, że nie robi to na mnie zbyt wielkiego wrażenia. Wtedy w którejś chwili Aneta chwyciła mnie za rękę i wciągnęła do środka. Rzuciła gdzieś po drodze coś o tym, że mi się spodoba, a ja nie uwierzyłam…

Kościół w Świdnicy
Kościół w Świdnicy

… i wtedy zaniemówiłam!

Kopara mi opadła. Mogłam zbierać ją z ziemi. Nie umiałam wypowiedzieć ani jednego słowa, jąkałam się tylko i kręciłam wokół własnej osi co chwilę zawieszając wzrok na czymś innym. Kontrast pomiędzy prostotą bryły na zewnątrz, a jej barokowym wystrojem był tak potężny, że aż piękny i fascynujący. Pamiętam, że mój mózg długo nie potrafił załapać, że barok w ogóle może być ładny. Nie jestem jego fanką. Jest dla mnie zbyt ciężki, złoty i totalnie przekombinowany. Jednak barok w drewnie to zupełnie coś innego, wyjątkowego i nietuzinkowego. 

Ołtarz w Kościele Pokoju w Świdnicy
Wnętrze Kościoła Pokoju w Świdnicy

Kościół Pokoju w Świdnicy to arcydzieło, w którego wnętrzu główne skrzypce gra XVIII-wieczny mocno zdobiony, rzecz jasna drewniany ołtarz. Jest on dziełem Gotfrieda Augusta Hoffmanna  Widzimy na nim — tuż ponad mensą — płaskorzeźbę ukazującą Ostatnią Wieczerzę. Nieco wyżej umieszczono rzeźbionego Mojżesza, arcykapłana Aarona, Jezusa, Jana Chrzciciela oraz apostołów Piotra i Pawła. Między nimi, pośrodku widoczna jest scena, gdy Jezus zostaje ochrzczony, a powyżej sześciu kolumn z drewna biegnie fryz: „Dies ist mein geliebter Sohn, an dem ich Wohigefallen habe”, co oznacza „To jest syn mój umiłowany, którego sobie upodobałem”, jest to cytat z Ewangelii wg Mateusza. Całość ołtarza zwieńczono księgą z uwzględnionymi siedmioma pieczęciami oraz barankiem wraz z chorągwią. 

Podczas zwiedzania trochę ciężko się w tym wszystkim połapać, ale na szczęście proces ten ułatwia turystom nagranie służące w tym przypadku jako przewodnik po świątyni. 

Ołtarz w Kościele Pokoju w Świdnicy
Ołtarz w Kościele Pokoju w Świdnicy

Ambona i organy w świdnickim Kościele Pokoju

Hoffmann stworzył nie tylko ołtarz, ale także ambonę. Jest ona ciekawym elementem, na którym widoczne są alegorie Wiary, Nadziei i Miłości, podtrzymujące kosz. Wiara w tym przypadku występuje z krzyżem, Nadzieja z kotwicą, a Miłość z dzieckiem. Na szczycie natomiast umiejscowiono obwieszającego Sąd Ostateczny anioła z trąbą. Również schody ambony zostały w odpowiedni sposób ozdobione. Widzimy na nich sceny biblijne, konkretnie Zesłanie Ducha Świętego, Golgotę oraz Raj. To nie wszystko! Nad drzwiami prowadzącymi do ambony znajduje się piękna rzeźba Jezusa Dobrego Pasterza.

Kiedy staniesz na przeciwko ambony, poszukaj wzrokiem klepsydry, która znajduje się na mównicy. Podzielono ją na cztery półgodzinki. Ciekawostka z tym związana jest taka, iż jej zadaniem było odmierzanie długości kazania, a nie tylko funkcja dekoracyjna. 

Osobiście będąc w Kościele Pokoju w Świdnicy odbierałam ten obiekt jako dzieło sztuki, ale trudno mi było skupić uwagę na poszczególnych elementach wystroju, ponieważ bądź co bądź jest to barok, a więc przepych i bogactwo form i kształtów. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze kwestia symboliki, ponieważ nic w tej świątynii nie jest dziełem przypadku. Każda rzeźba i relief mają swoje mniej lub bardziej ukryte znaczenie. Z tego względu próbując ogarnąć każde zdobienie z osobna, można dostać przy tym totalnego kociokwiku. Dla mnie najwygodniej jest postrzegać ten kościół jako ogromną rzeźbę, a nie jak pomieszczenie pełne małych rzeźb. Jednak to bardzo subiektywna opinia, dlatego najlepiej będzie, jeśli po wejściu do obiektu weźmiesz głęboki wdech i postarasz się skupić na tym, w jaki sposób odbierasz to miejsce i jego energię. 

Ambona w Kościele Pokoju w Świdnicy
Ambona w Kościele Pokoju w Świdnicy

Jeśli chodzi natomiast o organy, to oczywiście one także ociekają barokiem. Można dostrzec tam dwóch atlasów oraz figurki aniołów-muzykantów, o których warto wiedzieć, że są ruchome. Organy w Kościele Pokoju w Świdnicy są największym takim instrumentem w regionie. Zbudowano je z… czterech tysięcy piszczałek! Obecne organy są piątymi znajdującymi się w tej świątynii i są znacznie młodsze od jej ś ścian, bo pochodzą z 1909 roku. Ale ale! Na najwyższej emporze zlokalizowanej nad ołtarzem można zobaczyć o wiele mniejsze, ale również znacznie starsze organy, jakie ufundował Sigismund Ebersbach w 1695 roku. 

Organy w Kościele Pokoju w Świdnicy
Organy w Kościele Pokoju w Świdnicy

O wystroju tego wnętrza można napisać książkę, dlatego z przyczyn oczywistych nie omówię w tym artykule wszystkich detali. Jednak uważam, że podczas zwiedzania warto wiedzieć, że najbogatsze, uprzywilejowane i najbardziej wpływowe rodziny posiadały w świątynii swoje własne, prywatne loże. Jeśli staniesz na wprost ambony i uniesiesz wzrok nad główne wejście, to zobaczysz lożę która zdecydowanie wyróżnia się na tle pozostałych. Należała ona do Hochbergów, w źródłach nazywanych dobroczyńcami kościoła. Zbudowano ją w 1698 roku i miała być potwierdzeniem wdzięczności wobec familii hrabiego Johanna Heinricha von Hochberga, który podarował środki na zakup drewna dębowego potrzebnego do wzniesienia obiektu. 

Organy w Kościele Pokoju w Świdnicy
Organy w Kościele Pokoju w Świdnicy

Kościół Pokoju w Jaworze — czy warto?

Po piorunującym wrażeniu, jakie wywarł na mnie Kościół Pokoju w Świdnicy, byłam niestety rozczarowana Kościołem Pokoju w Jaworze. Nie zrozumcie mnie źle, ten jaworski również jest piękny i tam także drewniany barok może zachwycić. Jednak chodzi tu o rozmach. Gdybym najpierw pojechała do Jawora, a później do Świdnicy, zapewne lepiej zapamiętałabym pierwszą styczność z tą niebanalną konstrukcją, jednak w sytuacji w której najpierw dane mi było oglądać to co większe i bądź co bądź bogatsze, to to mniejsze wydawało się mieć mniej wyrazu.

Gdybym miała Wam doradzić, gdzie powinniście pojechać najpierw, wskazałabym na… Jawor. Dlaczego w pierwszej kolejności polecam Wam zobaczyć obiekt, który podobał mi się mniej? Właśnie po to, żebyście nie mieli podobnych odczuć do moich. Wcale nie czuję się komfortowo z tym, że mój mózg nie docenił szachulcowego kościoła jaworskich protestantów!

No dobrze, przejdźmy do historii tego obiektu. Kościół Pokoju w Jaworze zaczął być budowany w 1654 roku i oczywiście ukończono ten proces w rok później, żeby sprostać warunkom postawionym przed Ferdka III Hochberga. Konstrukcja świątynii technicznie rzecz biorąc jest taka sama jak w przypadku świdnickiego kościoła, dlatego pozwolę sobie ominąć ten wątek. Znacznie ciekawsza wydaje się kwestia tego, co te budowle od siebie różni. O tym, że jeden jest większy, a drugi mniejszy już wiecie. Jednak inną istotną różnicą jest to, że w Jaworze nie wszystko jest odnowione tak, jak w Świdnicy. Wiele elementów nadal czeka na remont i renowację. To ma swój urok i mnie osobiście urzeka, choć doskonale wiem, że działania konserwatora są w tym przypadku zdecydowanie konieczne dla zdrowia budynku. 

Kościół Pokoju w Jaworze
Kościół Pokoju w Jaworze

Organy w Kościele Pokoju w Jaworze

Od jakiegoś czasu strasznie zachwycam się organami. Możecie się zdziwić, ale to zdanie jest bardzo dwuznaczne, bo… interesują mnie i te muzyczne organy i te znajdujące się w człowieku. Jakoś tak wyszło, że tropiąc najróżniejsze legendy i historię, okazało się że liczne sekrety są ściśle związane z wypruwaniem z kogoś flaków. Z tej mojej osobliwej pasji powstało kilka fajnych rzeczy. Po pierwsze napisałam dwie książki o Dolnym Śląsku: O rycerzach, śmiertelnych intrygach i bajecznych majątkach oraz Mroczne Tajemnice Dolnego Śląska. W każdej z tych książęk trup ściele się gęsto, a w tej drugiej opisałam kilka procesów, które wytoczono zmarłym (tak, dobrze widzisz!), jakie wiązały się z koniecznością ekshumacji i wymachiwania ostrym narzędziem nad umarlakiem. Druga sprawa, że prowadzę podcast o jakże wdzięcznej nazwie Trupologia, która mówi sama za siebie.

A to ja, autorka tego artykułu :)

Jeśli jednak chodzi o Jawor, to organy w Kościele Pokoju odnoszą się do tych związanych z warstwą muzyczną. Po raz pierwszy zbudowano je w 1663 roku, a odpowiedzialny za to był pochodzący z Legnicy konstruktor Johann Hofrichter. Na początku miały one 26 głosów grających. Niestety organy te były dość wymagające. Konieczne było przeprowadzenie drogich i częstych napraw i prac konserwacyjnych. Koniec końców wyszło tak, że w 1855 roku w dwusetną rocznicę budowy świątyni, wymieniono je na nowszy model, tym razem zaprojektowany przez Aleksandra Lummerta z Wrocławia. Natomiast obecne organy są rekonstrukcją tegoż instrumentu. 

Organy w Kościele Pokoju w Jaworze
Organy w Kościele Pokoju w Jaworze

Jaworskie Koncerty Pokoju

Każdego roku w okresie od maja do września w Jaworze organizuje się Koncerty Pokoju. Są to dość kameralne wydarzenia, w których trakcie można posłuchać muzyki zarówno polskich artystów, jak i tych przyjeżdżających z Czech i Niemiec. Inicjatorem koncernów jest Muzeum Regionalne w Jaworze, a one same odbywają się we wnętrzu Kościoła Pokoju.

Zainteresowanie koncertami jest bardzo duże, o czym świadczy fakt, iż są one grane nieprzerwanie od 1995 roku. Mówi się o nich, że są spektakularne, ponieważ oddziałują na wiele zmysłów jednocześnie: w końcu muzykę słyszymy, dzieła sztuki widzimy, a zapach drewna i jego fakturę czujemy! Dodam, że w ramach Jaworskich Koncertów Pokoju występowali m.in. Kameralna Orkiestra “Leopoldinum”, Leopolis Chamber Orchestra pod dyrekcją Wojciecha Mrozka oraz Chór Poznańskie Słowiki pod dyr. Stefana Stuligrosza. 

Wnętrze Kościoła Pokoju w Jaworze
Wnętrze Kościoła Pokoju w Jaworze

Kościoły Pokoju w Świdnicy i Jaworze: praktyczne informacje dla turystów 

Oba Kościoły Pokoju są gotowe na przyjęcie turystów przez cały rok, ale godziny  otwarcia różnią się w zależności od tego, o jakim miesiącu mówimy. 

Kościół Pokoju w Świdnicy: godziny otwarcia

Od kwietnia do października:

  • poniedziałek-sobota: 9:00-18:00
  • niedziela i święta: 12:00-18:00

Listopad:

  • poniedziałek-sobota: 9:00-16:30
  • niedziela i święta: 12:00-16:30

Od grudnia do marca:

  • poniedziałek-sobota: 10:00-15:00
  • niedziela i święta: 12:00-15:00

W razie dodatkowych pytań odnośnie do zwiedzania Kościoła Pokoju w Świdnicy, można kontaktować się dzwoniąc na numery telefonu: + 48 74-852-28-14 lub 603-331-578. Innym sposobem jest napisanie maila na adres: zwiedzanie@kosciolpokoju.pl, a wszelkie inne potrzebne informacje odnajdziesz na oficjalnej stronie internetowej zabytku

Na zwiedzanie Kościoła Pokoju w Świdnicy najlepiej zarezerwować sobie około 1,5 godziny. Samo odsłuchanie nagranego przewodnika zajmuje 40 minut. Obiekt jest dostosowany do potrzeb osób jeżdżących na wózkach inwalidzkich. 

Ceny biletów:

  • bilet normalny dla osób dorosłych indywidualnych: 15 zł;
  • bilet dla studentów, emerytów i zorganizowanych wycieczek dla osób dorosłych: 12 zł;
  • bilet ulgowy dla dzieci i młodzieży: 8 zł;
  • bilet rodzinny (2 dorosłych z dziećmi do 18. roku życia): 35 zł.

Kościół Pokoju w Świdnicy: parking 

Samochody można zaparkować przy ulicy Kościelnej, kilkadziesiąt metrów od zabytku. 

Kościół w Świdnicy
Kościół w Świdnicy

Kościół Pokoju w Jaworze: godziny otwarcia

Od 1 kwietnia do 31 października zwiedzanie jest możliwe codziennie w godzinach: 

  • poniedziałek-sobota: 10:00-17:00
  • niedziela i święta kościelne: 12:00-17:00

Od 1 listopada do 31 marca:

Zwiedzanie jest możliwe dla grup liczących co najmniej 6 osób i należy uprzedzić o planowanej wizycie przynajmniej dzień wcześniej (można to zrobić telefonicznie, kontaktując się z menadżerem Kościoła Pokoju w Jaworze Anielem Prokopiakiem — 516-493-990 — lub poprzez formularz kontaktowy umieszczony na oficjalnej stronie internetowej obiektu)

Ceny biletów:

  • bilet normalny: 12 zł;
  • bilet ulgowy (przysługuje dzieciom, młodzieży i studentom do 26. roku życia): 6 zł;
  • bilet rodzinny (2+2): 30 zł. 

Parking przy Kościele Pokoju w Jaworze:

  • samochody osobowe można zaparkować przy ul. 1-go Maja (ok. 50 m od kościoła);
  • autokary można zaparkować w dwóch miejscach: przy ul. Wyszyńskiego (wcześniej ul. Rapackiego) lub przy ul. 1-go Maja (ulica jest jednokierunkowa!).

Czas, który należy sobie zarezerwować na zwiedzanie Kościoła Pokoju w Jaworze to 20-40 minut. Podczas wycieczki po wnętrzu warto odsłuchać informacje o historii obiektu. Nagranie trwa od 10 do 17 minut (zależnie od wybranej wersji językowej). Jednak zdecydowanie warto pozostać w kościele na dłużej i przyjrzeć się uważnie licznym elementom dekoracyjnym. 

Kościół Pokoju w Jaworze, widoki z zewnątrz
Kościół Pokoju w Jaworze, widoki z zewnątrz

Gdzieś już o tym wspominałam, ale myślę że warto to raz jeszcze podkreślić: podczas zwiedzania Kościołów Pokoju postaraj się wyciszyć i wsłuchać w dźwięk ponad trzystuletniej historii. Dotknij poręczy, skupi wzrok na pojedynczych elementach wystroju i poczuj ten obiekt. Nie mówię tutaj o doznaniach religijnych, choć i te zapewne dla wielu są ważne. Ja mam jednak na myśli obcowanie ze sztuką i proces wyrabiania sobie o nie zdania. To bardzo indywidualna sprawa, pamiętaj o tym!

Psst! Nieśmiało przypomnę, że napisałam dwie książki o Dolnym Śląsku, w których opisałam historie, o którym mam wrażenie, że świat zapomniał. Stworzyłam te publikacje w kooperacji z moją mamą (zaprawdę powiadam Wam, jak macie mało stresu w życiu to napiszcie książkę ze swoją matką!), co czyni je jeszcze bardziej wyjątkowymi. Piszemy o ofiarach prześladowań, seryjnych mordercach, prawdziwych śląskich wampirach, bestiach, czarownicach i wielu innych osobach i istotach, o których — wierz mi — chcesz dowiedzieć się więcej! 

Co o tym sądzisz?

Ekscytujące!
7
OK
2
Kocham to!
0
Nie mam pewności
0
Takie sobie
0
Subscribe
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Oldest
Newest Most Voted
Inline Feedbacks
View all comments
Andrzej Bohatyrewicz

Naprawdę pięknie napisane – niby człowiek wszystko wiedział, ale dużo się dowiedział. Gratuluję.

Kategoria:Komercyjny

0 %